Fakty o witaminach: A, E, D i K

capsule-1079838_1920-copy

„Witamina to substancja, która czyni cię chorym, jeśli jej nie zjesz” – zdefiniował kiedyś noblista Albert Szent-Gyorgyi, odkrywca witamin C i P. Ale nadmiar witamin też uczynić może chorym. Łatwiej o to przy zażywaniu witamin rozpuszczalnych w tłuszczach: A, D, E i K .

Ponieważ nie rozpuszczają się w wodzie, ich nadmiar nie jest usuwany z moczem i potem – są magazynowane w wątrobie oraz tkance tłuszczowej.

Ich przyswajanie utrudnia miedzy innymi:

  • niedobór żółci (dzięki której możemy wchłaniać tłuszcze),
  • stosowanie środków odchudzających, które ograniczają wchłanianie tłuszczów;
  • płynna parafina, przyjmowana przy zaparciach.

Magazynowanie tych witamin to z jednej strony dobra cecha – łatwiej uniknąć niedoboru którejś z nich. Z drugiej – gdy przyjmowane są w bardzo dużych ilościach, może dojść do niebezpiecznego przedawkowania.

Najłatwiej przedawkować zbyt entuzjastycznie przyjmując suplementy.

Witamina A

Występuje pod dwiema postaciami. Produkty pochodzenia zwierzęcego – jaja, mleko, masło, wątróbka – zawierają retinol. Natomiast źródłem prowitaminy A (beta – karotenu) są warzywa o zielonych liściach oraz warzywa i owoce o żółte pomarańczowej i czerwonej barwie. Dzienne zapotrzebowanie człowieka dorosłego na retinol wynosi około 500 mikrogramów.

„Kurzą ślepotę” (niedowidzenie po zmierzchu), klasyczny objaw niedoboru witaminy A, znali już starożytni. Nadal jednak jest problemem – według danych WHO witaminy tej brakuje aż 250 milionom dzieci, zaś w przypadku co najmniej 250 000 z nich dochodzi do utraty wzroku, a często nawet do zgonu. Inne problemy niedoboru tej witaminy to obniżona odporność, osłabienie rozwoju kości, słabe zęby, sucha i szorstka skóra, bezsenność i zmęczenie.

Co ciekawe, sucha skóra to objaw także przedawkowania witaminy A (podobnie jak mało charakterystyczne nudności i bóle brzucha). Jednak jej nadmiar jest najgroźniejszy dla rozwijającego się płodu – może powodować wady wrodzone. Zdarza się to przy przedawkowaniu suplementów retinolu. Jeśli pijemy za dużo soku z marchewki, od beta-karotenu – to tzw. prowitamina witaminy A, czyli związek, z którego ona powstaje – skóra może się stać żółtopomarańczowa, ale organizm nie wytworzy nadmiaru gotowej witaminy.

Ponieważ witamina A wykazuje działanie przeciwnowotworowe, przez pewien czas jej suplementy zalecano palaczom dla ochrony przed rakiem płuc. Skutek jednak okazał się dokładnie odwrotny – podawanie beta karotenu zwiększa ryzyko nowotworów płuc i krtani.

Witamina D

Niedobór witaminy D przejawia się na wiele sposobów, jednak jako pierwsza zwróciła na siebie uwagę krzywica, zwana też chorobą angielską. Angielską, ponieważ zniekształcenia związane ze zbytnią miękkością kości bardzo często obserwowano angielskich dzieci żyjących w miastach. Uboga dieta, zanieczyszczone powietrze, częste zachmurzenie, przebywanie w ciemnych pomieszczeniach – wszystko to ograniczało wytwarzanie witaminy D w skórze pod wpływem promieni słonecznych.

”Gotową” witaminę D zawierają w dużych ilościach ryby i tran, jest też w jajach czy serach. Niemniej jednak organizm ludzki pokrywa jej zapotrzebowanie z pokarmów średnio jedynie w około 10 proc.

Witaminie tej zawdzięczamy:

  • mocne kości i zdrowe zęby,
  • zdrowy układ krążenia,
  • szczupłą sylwetkę,
  • mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwory;
  • brak zaburzeń nastroju;
  • zdrowy układ odpornościowy.

Niedawno opublikowana na łamach „British Medical Journal” metaanaliza 25 badań z udziałem ponad 11 000 pacjentów wskazuje, że właściwy poziom tej witaminy osiągnięty dzięki suplementacji może chronić przed przeziębieniami i grypą. Jak obliczył jeden z autorów metaanalizy, prof. Adrian Martineau, powszechna suplementacja witaminy D pozwoliłaby rocznie uniknąć przeziębienia ponad 2 milionom Brytyjczyków.

Dzienną dawkę witaminy D można sobie zapewnić wystawiając skórę na działanie promieni słonecznych – wystarczy kilkunastominutowa ekspozycja około 20 proc. powierzchni ciała.

Kiedyś miały z tym problem angielskie dzieci, teraz miewają mieszkające w północnej Europie ortodoksyjne muzułmanki, których całe ciało osłania tkanina. A zimą, gdy słońce słabo świeci, a ludzie szczelnie się okrywają, problem może dotknąć każdego. Zwłaszcza, jeśli powietrze jest tak zanieczyszczone jak w XIX-wiecznym Londynie…albo współczesnym Krakowie. Paradoksalnie może jej brakować nawet latem, jeśli stosujemy kremy do opalania z mocnym filtrem albo większość czasu spędzamy w pomieszczeniach.

Dlatego specjaliści zalecają przyjmowanie suplementów witaminy D zimą i jesienią w dawce około 1000 jednostek dziennie (na północy Europy). Jednak dokładne wyliczenie dawki zależy od sytuacji.

Na przykład Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, zarówno ze względu na zapobieganie osteoporozie, jak i równowagę hormonalną czy ochronę przed rakiem piersi i mięśniakami macicy, zaleca kobietom suplementację w dawce do 2000 jednostek (niedobory dotyczą nawet 90 proc. ich populacji). W grę wchodzi także zmniejszanie napięcia przedmiesiączkowego i zwiększanie płodności – w przypadku zespołu policystycznych jajników szanse na zajście w ciążę rosną nawet o 30 proc. przy właściwym zaspokojeniu potrzeb organizmu kobiety w tę witaminę.

W samej ciąży suplementacja zmniejsza ryzyko powikłań – cukrzycy ciążowej, stanu przedrzucawkowego, przedwczesnego porodu czy niskiej wagi urodzeniowej.

Co więcej, niedobór w czasie ciąży oznacza niedobór również u dziecka, a to rzutuje na jego późniejszy stan zdrowia. Mężczyźni również potrzebują tej witaminy – choćby ze względu na zapobieganie bólom głowy, by nie wspomnieć o nadciśnieniu, zaburzeniach hormonalnych, cukrzycy czy chorobie Alzheimera.

Trzeba jednak zachować rozsądek – choć rzadkie, przedawkowanie witaminy D jest najbardziej niebezpieczne. Może dojść do kamicy nerkowej i zwapnienia tętnic.

Witamina E

Witaminę E (tokoferol) zawierają oleje roślinne, orzechy, migdały, kiełki, warzywa o zielonych liściach – ale także masło, jaja czy ryby. Przedawkowanie witaminy E jest znacznie rzadsze niż w witamin A czy D.

Tokoferol jest silnym przeciwutleniaczem, usuwa również wolne rodniki, od których starzeją się tkanki i działa przeciwzapalnie. Jest też ważny dla płodności, na co wskazuje sama nazwa wywodząca się z greckiego „wydawać na świat młode” (szczury pozbawione witaminy E stawały się bezpłodne).

Wyniki badań niedawno opublikowanych na łamach „New England Journal od Medicine” wskazują również, że witamina E może zapobiegać niealkoholowemu stłuszczeniu wątroby.

Witamina K

Można ją znaleźć w olejach roślinnych (szczególnie z pestek winogron, rzepakowym i sojowym), liściach roślin spokrewnionych z kapustą, sałacie, awokado czy wątróbce.

Jest także produkowana przez naszych dobrych sublokatorów – bakterie jelitowe. Dzięki temu jej niedobór, prowadzący do obniżenia krzepliwości krwi i krwawień jest rzadki – zdarza się na przykład u noworodków czy osób leczonych antybiotykami.

Bardziej można się obawiać związanego z suplementacją nadmiaru, który może prowadzić do niedokrwistości z powodu rozpadu czerwonych krwinek, uszkodzenia wątroby a nawet uszkodzenia mózgu (u niemowląt).

Dziecko, które przypadkowo zjadłoby całe opakowanie witaminy, musi natychmiast trafić do szpitala.

W przypadku noworodków i niemowląt poniżej 3. miesiąca życia niedobór witaminy K może być poważnym problemem, zwłaszcza, jeśli karmione są naturalnie. Mleko matki praktycznie nie zawiera tej witaminy, a flora jelitowa nie jest jeszcze źródłem dostatecznej jej ilości.

To dlatego od lat 60. witamina K jest podawana noworodkom. Jak niemal każde działanie profilaktyczne i to ma swoich przeciwników, według których natura najlepiej wie co robi.

Paweł Wernicki

Infografika PAP

Źródło www.zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Stres postarza mózg?

furious-2514031_1920-copy

To FAKT! Z badania zaprezentowanego na Międzynarodowej Konferencji Stowarzyszenia Alzheimerowskiego (Alzheimer’s Association International Conference 2017) wynika, że stresujące doświadczenie może – pod względem funkcji poznawczych – postarzyć mózg o cztery lata.

Doniesienie pochodzi z badań przeprowadzonych przez naukowców z University of Wisconsin School of Medicine and Public Health w Madison, które objęło 1320 osób o średniej wieku 58 lat.

Wykazało, że każde stresujące życiowe doświadczenie, zapamiętane przez uczestników badania, przekładało się na gorsze wyniki w testach oceniających funkcje poznawcze. Badacze ocenili, że pogorszenie wyników związane z jednym trudnym przeżyciem było takie, jak w przypadku mózgu starszego o co najmniej cztery lata. Co więcej, im więcej stresujących wydarzeń życiowych mieli badani, tym gorsze wyniki uzyskiwali w testach na funkcje poznawcze.

Choć mechanizm takiego zjawiska nie jest poznany, a na dodatek było to badanie na stosunkowo niewielkiej grupie uczestników, to jego wyniki zbieżne są z innymi eksperymentami dotyczącymi wpływu traumatycznych doświadczeń i stresu na pracę mózgu. Warto też wiedzieć, że u wielu osób chorujących na depresję jednym z jej objawów może być pogorszenie się funkcji poznawczych, przy czym wiek nie ma tu znaczenia.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

10 faktów o antybiotykach, które warto znać

pill-1884777_1920-copy

Antybiotyków nie wolno popijać mlekiem czy kefirem. Dlaczego w czasie antybiotykoterapii, trzeba przyjmować probiotyki i z jakiego powodu powinniśmy je brać jeszcze przez 3-4 tygodnie po zakończeniu leczenia. Zobacz, co jeszcze warto wiedzieć na temat przyjmowania antybiotyków.

1. Antybiotyki są naturalne i sztuczne?

Antybiotyki są lekami stosowanymi w leczeniu wszelkiego rodzaju zakażeń bakteryjnych, ułatwiając organizmowi ich opanowanie (zabijają lub hamują wzrost bakterii i ich podziały). Używane są także profilaktycznie np. przed zabiegami chirurgicznymi i w profilaktyce bakteryjnego zapalenia wsierdzia.

Antybiotyki na początku były to tylko naturalne substancje wykazujące aktywność przeciw bakteriom. Teraz są to też substancje syntetyczne. Obecnie za leki działające na drobnoustroje uznaje się również chemioterapeutyki, czyli substancje wytworzone przez człowieka metodami chemicznymi.

– W aktualnym zestawie leków przeciwdrobnoustrojowych większość substancji nadal stanowią antybiotyki, czyli produkty pochodzenia biologicznego – mówi dr Paweł Grzesiowski, kierownik Ośrodka Badania i Przeszczepiania Mikrobioty Jelitowej w Centrum Zapobiegawczej i Rehabilitacji w Warszawie.

Dr Grzesiowski wyjaśnia, że czas leczenia nie jest wyznacznikiem siły działania leku. Dlatego jeśli otrzymamy antybiotyk na 3 lub na 7 dni, ważne jest, by terapii nie przerywać. – Czas leczenia zależy od ciężkości zakażenia oraz farmakokinetyki, czyli utrzymywania się leku w organizmie. Są leki, które mimo, że są podawane przez 3 dni, utrzymują się w organizmie przez 7-10 dni – dodaje lekarz.

Odkrycie pierwszego antybiotyku, czyli penicyliny, zostało dokonane w 1928 r. przez Alexandra Fleminga. Ten naukowiec zauważył, że przypadkowe zanieczyszczenie podłoża bakteriologicznego pleśnią Penicillium notatum powstrzymuje wzrost hodowli gronkowca złocistego. Jednak dopiero na początku lat 40. ubiegłego wieku penicylina stała się lekiem dzięki pracom zarówno Fleminga jak i Howarda Florey’a i Ernest Chaina. Za co ci trzej uczeni otrzymali w 1945 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.

2. Antybiotyki – kiedy brać?

Antybiotyki te naturalne, i te otrzymane drogą syntezy chemicznej są lekami stosowanymi w terapii zakażeń bakteryjnych.

Skuteczność antybiotyków jest bardzo duża, jednak nieodpowiednie i nadmierne stosowanie może przynieść odwrotny skutek tzn. powodować, że bakterie staną się na nie oporne tj. nie będą hamować ich rozwoju. Istnieją także antybiotyki przeciwgrzybicze i leki przeciwwirusowe.

Idealnie, by było, by najpierw wykonać posiew materiału od chorego (np. krwi, moczu, wymazu z gardła) w celu określenia jaka bakteria jest odpowiedzialna za zakażenie i jaka jest jej wrażliwość na antybiotyki. Na podstawie takiego antybiogramu, można lepiej dobrać antybiotyk. Jednak lekarz, na podstawie stwierdzanych objawów u pacjenta i aktualnej sytuacji epidemiologicznej, jest w stanie ustalić przyczynę zakażenia i odpowiedzieć na pytanie, czy ma do czynienia z zakażeniem bakteryjnym, grzybiczym czy wirusowym. W przypadku ustalenia zakażenia wirusowego, antybiotyk nie jest potrzebny.

Gdy znamy drobnoustrój wywołujący zakażenie i jego wrażliwość na antybiotyki mówimy o leczeniu celowanym, które jest najbardziej skuteczne.

– W żadnym zakażeniu wirusowym nie podajemy antybiotyków , ponieważ działają na wirusy – podkreśla dr Grzesiowski. – Czasami, nie mając pewności, co do przyczyn infekcji, gdy objawy są niespecyficzne, a przebieg ciężki, podaje się antybiotyk empirycznie, do czasu ustalenia czynnika odpowiedzialnego za zakażenie np.: w zapaleniu płuc u dziecka.

3. Czy antybiotyk zabija też dobre bakterie bytujące w jelitach?

Antybiotyk oprócz eliminowania chorobotwórczych bakterii, niszczy również drobnoustroje, stanowiące florę fizjologiczną. To one chronią człowieka przed różnymi zakażeniami bakteriami potencjalnie chorobotwórczymi.

Niekorzystnym następstwem antybiotykoterapii może też być zniszczenie naturalnej jelitowej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, na którą składają się liczne szczepy bakteryjne. Są one barierą dla bakterii chorobotwórczych. Odgrywają rolę w metabolizmie różnych substancji w przewodzie pokarmowym i wytwarzają witaminy.

– Podanie antybiotyku zaburza skład flory jelitowej na wiele tygodni, co może stać się przyczyną tzw. dyzbakteriozy, zapalenia jelita lub biegunki poantybiotykowej – dodaje dr Grzesiowski.

4. Czy antybiotyki działają na wirusy np. grypy?

W infekcjach wirusowych leczenie antybiotykami nie ma sensu, ponieważ nie działają one na wirusy i nie leczą chorób przez nie wywoływanych, dlatego antybiotykiem nie leczymy przeziębienia ani grypy. Grypa jest infekcją wirusową, podobnie jak większość przeziębień z katarem i kaszlem, a wirusy nie są wrażliwe na antybiotyki. Przeciw wirusom wynaleziono specjalne leki, które hamują ich rozwój.

Nawet bardzo złe samopoczucie czy wysoka gorączka podczas infekcji wirusowej nie są uzasadnieniem do sięgnięcia po antybiotyk. Jednak w niewielkim odsetku przypadków może dojść, po zakażeniu wirusowym, do nadkażenia bakteryjnego i wtedy antybiotyk może okazać się zasadny.

5. Jakie działania niepożądane mogą wystąpić po antybiotykach?

Najczęściej są to lekkie objawy ze strony przewodu pokarmowego takie jak: mdłości, biegunka, wymioty lub wysypki skórne o różnym stopniu nasilenia. Rzadko zdarzają się także ciężkie działania niepożądane takie jak np.: wstrząs anafilaktyczny, wysoka gorączka, bóle stawów, pogorszenie słuchu, zaburzenia czynności nerek, wątroby, szpiku, ciężka biegunka poantybiotykowa wywołana zakażeniem beztlenową bakterią Clostridium difficile, która wzmaga podania specjalnych antybiotyków do leczenia.

Większość innych objawów ustępuje po odstawieniu antybiotyku. Zawsze należy konsultować się z lekarzem. Objawem niepożądanym jest także eliminacja tzw. przyjaznych bakterii, które są częścią naszej flory fizjologicznej.

Zwiększone ryzyko działań niepożądanych istnieje u osób starszych. W tej grupie wiekowej zwiększa się liczba czynników sprzyjających kumulacji leków, stąd częściej dochodzi do przedawkowania i działań toksycznych. Zawsze należy poinformować lekarza o wszystkich przyjmowanych lekach, gdy zapisywany jest antybiotyk, bowiem może dochodzić do różnych, niebezpiecznych dla zdrowia pacjenta, interakcji między lekami.

6. Czy można pić alkohol podczas przyjmowania antybiotyków?

Nie powinno się pić alkoholu, gdy przyjmuje się jakiekolwiek leki. Ta zasada dotyczy też wszystkich antybiotyków. W czasie antybiotykoterapii nie wolno pic alkoholu! Połączenie antybiotyku i alkoholu może wywołać ciężkie niepożądane objawy (m.in. nudności, wymioty, bóle głowy, drgawki). Generalnie alkohol osłabia działanie większości antybiotyków, a ponadto osłabia cały organizm i dlatego wolniej wracamy do zdrowia.

7. Czy antybiotyki można przyjmować w trakcie jedzenia?

Antybiotyki mogą różnie reagować z pokarmami, z uwagi na substancje w nich zawarte.

Część antybiotyków nie należy łączyć z pokarmem lub innymi lekami, ponieważ dochodzi do utrudnienia ich wchłaniania z przewodu pokarmowego. Wskazane jest zażywanie ich co najmniej godzinę przed jedzeniem lub dwie godziny po posiłku. Przykładami takich interakcji mogą być np.:

– tetracykliny, których wchłanianie hamowane jest w obecności pokarmów, mleka, wapnia, magnezu, glinu, preparatów alkalizujących, żelaza,

– fluorochinolony, których wchłanianie jest opóźnione przez pokarm, a hamowane przez magnez, glin, środki alkalizujące zawierające wapń, cynk i żelazo.

8. Antybiotyków nie należy popijać sokami, mlekiem lub jogurtem czy kefirem.

Zawarty w tych ostatnich produktach wapń może hamować działanie niektórych antybiotyków (np. tetracyklin). Także napoje zawierające kofeinę (kawa, herbata, cola), źle wpływają na proces wchłaniania leków. Przyjmując je doustnie należy zawsze popijać leki wyłącznie wodą.

9. Dlaczego antybiotyk warto przyjmować zawsze o tej samej godzinie?

Skuteczność antybiotyku uzależniona jest od odpowiedniego stężenia w tkankach, które musi być utrzymywane przez określony czas, dlatego bardzo istotne jest przyjmowanie antybiotyków w regularnych, ściśle określonych odstępach czasu. Najlepiej o stałych porach.

Jeśli antybiotyk ma być podawany trzy bądź cztery razy dziennie (a więc odpowiednio co 8 lub sześć godzin), należy odpowiednio podzielić dobę, wliczając w to dzień i noc.

Istotne jest również, doprowadzenie kuracji do końca, bowiem przedwczesne odstawienie antybiotyku, po 2-3 dniach, gdy tylko nastąpi poprawa, sprzyja rozwojowi oporności bakterii na dany antybiotyk i nie eliminuje bakterii, które spowodowały zakażenie. Efektem tego może być brak skuteczności antybiotyku przy powtórnym zakażeniu, bądź szybki nawrót choroby.

10. Dlaczego zaleca się przyjmowanie osłonowo probiotyków wraz z antybiotykiem?

Antybiotyki niszczą fizjologiczną florę jelit umożliwiając rozwój bakterii chorobotwórczych i grzybów, dlatego, by temu zapobiegać, zaleca się przyjmowanie bakterii probiotycznych oraz pokarmów zawierających naturalne drobnoustroje probiotyczne – mówi dr Grzesiowski. – Wybierając probiotyk należy zwrócić uwagę na zawarte w nim szczepy bakteryjne, ilość bakterii w kapsułce oraz trwałość preparatu.

Spożywając preparaty probiotyczne tj. zawierające szczepy pałeczek kwasu mlekowego, ale także kefiry bądź jogurty zawierające takie szczepy, uzupełniamy naszą florę jelitową. Należy pamiętać, że gdy stosujemy je biorąc antybiotyk należy zachować kilkugodzinny odstęp między antybiotykiem a probiotykiem.

– Probiotyk należy zacząć brać na początku antybiotykoterapii i kontynuować do 3-4 tygodni po jej zakończeniu – mówi dr Grzesiowski.

Lekarz dodaje, że jeśli dziecko po podaniu przepisanego antybiotyku, zwymiotuje do 15 minut po podaniu leku, wtedy jest wskazanie do powtórzenia dawki. Jednak jeśli wymioty powtarzają się, należy zmienić antybiotyk – podkreśla dr Grzesiowski.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

 

Ergonomia – ważny element stanowiska pracy

student-849825_1920-copy

Wady postawy, bóle kręgosłupa, pleców, szyi oraz problemy ze wzrokiem – to tylko niektóre problemy zdrowotne, do których przyczynia się niewłaściwie urządzone stanowisko pracy. Jak uczynić nasze biura bardziej przyjaznymi dla zdrowia? Sprawdź co w tym temacie radzą eksperci.

Ergonomia, czyli dziedzina wiedzy zajmująca się m.in. dostosowywaniem warunków pracy do możliwości człowieka (anatomicznych, fizjologicznych i psychicznych) jest bardzo ważnym elementem życia zawodowego, nie tylko dlatego, że dzięki niej można zwiększyć bezpieczeństwo i higienę pracy, lecz także pracować wydajniej i popełniać mniej błędów.

Fitness zaczyna się od krzesła i myszy

– Niewłaściwe, nieergonomiczne stanowiska pracy powodują, że mamy do czynienia ze zwiększającą się liczbą wad postawy, bólami kręgosłupa, pleców, szyi i problemami ze wzrokiem – mówi Zbigniew Jóźwiak z Zakładu Fizjologii Pracy i Ergonomii Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi.

Ekspert podkreśla, że wszystkie elementy stanowiska komputerowego są ważne, zarówno monitor, klawiatura, mysz, jak i biurko czy krzesło.

Zbigniew Jóźwiak przypomina, że górna krawędź monitora nie powinna znajdować się wyżej niż oczy użytkownika. Takie są zalecenia ergonomii, zawarte również w rozporządzeniu ministra pracy i polityki społecznej z 1998 r. ws. BHP na stanowiskach z monitorami.

Warto też zauważyć, że zgodnie z rozporządzeniem, pomiędzy przednią krawędzią klawiatury a przednią krawędzią blatu biurka, na której jest ustawiona, powinno być co najmniej 10 cm wolnej przestrzeni. Zaleca się ponadto, żeby klawiatura znajdowała się nieco poniżej poziomu łokci. Na tej samej wysokości powinna znajdować się mysz komputerowa.

– Bardzo niewskazane są sytuacje, kiedy klawiatura stoi na specjalnej półce pod blatem, natomiast mysz już się tam nie mieści i leży na samym blacie, jakieś 5-10 cm wyżej. To są sytuacje, które powodują znaczące obciążenie kończyny górnej, którą posługujemy się myszą, a potem dolegliwości całej kończyny począwszy od nadgarstka, a skończywszy na barkach – dodaje Zbigniew Jóźwiak.

Oświetlenie stanowiska komputerowego nie powinno wywoływać odblasków i olśnień, czyli nie mogą tworzyć go lampy świecące prosto w ekran, sprawiające, że musimy mrużyć oczy. To samo dotyczy lamp sufitowych, a także okien.

Przyjmuje się, że sztuczne oświetlenie w pomieszczeniu z komputerem powinno być nie mniejsze niż 500 luksów.

– Wieczorem powinniśmy korzystać raczej ze światła bardziej ciepłego, takiego żółtawego, aniżeli niebieskiego, bo to ułatwi nam potem zasypianie – zaznacza Zbigniew Jóźwiak.

Jeżeli chodzi o okno, to w zasadzie monitor powinien stać bokiem do okna, tak, żeby nie powstawały na nim odblaski od słońca. Nie może stać również tyłem do okna dlatego, że w dni bardzo słoneczne mamy do czynienia z nadmiernymi kontrastami tego, co jest na ekranie i tego co jest za oknem.

Według eksperta, nie ma recepty na najlepsze siedzisko do pracy przy komputerze. Jak przyznaje, sam doradza każdemu, żeby osobiście wypróbował krzesło, z którego będzie chciał dłużej korzystać przy pracy z komputerem.

Warto zainwestować w podnóżek

– Na pewno krzesło powinno mieć możliwość regulacji wysokości siedziska, tak, żeby dopasować je do swojego wzrostu. Jeżeli użytkownik jest zbyt niski, niezbędne jest zastosowanie podnóżka. Ale podnóżek jako taki jest polecany wszystkim i rzeczywiście poprawia on komfort użytkowania krzesła oraz całego stanowiska komputerowego – przekonuje ekspert.

Oparcie krzesła czy fotela powinno podpierać w szczególności odcinek lędźwiowy kręgosłupa, a zatem powinna być możliwość regulacji jego wysokości. Ważna jest także możliwość zmiany kąta nachylenia oparcia.

W Polsce praca przy komputerze na ogół odbywa się na siedząco. Ale – zdaniem eksperta od ergonomii – warto też rozważyć możliwość wstawania razem z tym stanowiskiem. Do dyspozycji są bowiem od dawna biurka z regulacją wysokości pozwalające na okresową obsługę komputera w pozycji stojącej. Ponadto, istnieje także możliwość siedzenia w przysiadzie z wykorzystaniem tzw. wspornika pośladków.

Cennym elementem w pracy mogą też być podłokietniki. Można na nich podpierać przedramiona korzystając z klawiatury i myszy, aby zmniejszyć obciążenie rąk. Można też korzystać z nich jedynie podczas przyjmowania odchylonej do tyłu relaksującej pozycji ciała.

Ale ergonomia to nie tylko kwestia sprzętu. To także odpowiednia higiena pracy, czy też jak kto woli – higiena psychiczna. O co chodzi?

– Wszystko zależy od tego, jak jesteśmy zmęczeni. W każdym razie nie należy sobie pozwalać na to, aby praca czy rozrywka tak bardzo nas wciągnęła, że pracujemy 3-4 godziny bez przerwy, bo to na pewno odbije się niekorzystnie na naszym układzie mięśniowo-szkieletowym – podsumowuje Zbigniew Jóźwiak.

Na koniec, przypomnijmy, że zgodnie z polskim prawem, po każdej godzinie pracy przy komputerze należy robić 5 minut przerwy, a w przypadku kobiet w ciąży powinno być to 10 minut odpoczynku.

Kamil Szubański (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Nowa lista leków refundowanych

pill-1884775_1920-copy

Od 1 stycznia 2018 roku obowiązuje nowa lista leków refundowanych. Na liście znajduje się 1656 pozycji, poprzedni wykaz zawierał 1710  preparatów.

Wśród nowych finansowanych z budżetu NFZ leków znalazły się między innymi:

Soliris (Eculizumabum) – lek stosowany w leczeniu atypowego zespołu hemolityczno-mocznicowego oraz nocnej napadowej hemoglobinurii. Jeden z najdroższych leków na świecie.

Lipancrea (enzyma pancreatis) Lek dla osób, które leczą zewnątrzwydzielniczą niewydolnością trzustki

 Elocta (Efmoroktokog alfa) – lek mający zastosowanie w leczeniu hemofilii A i B u dzieci.

Vectibix (Panitumumab) – to preparat podawany chorym na raka jelita grubego

Zapraszamy do sprawdzania danych o cenach preparatów za pomocą wyszukiwarki ceneolek.pl

 

To mit, że witamina C zapobiega przeziębieniu

background-1239436_1920-copy

 Witamina C nie jest panaceum na przeziębienia i grypę. Badania pokazały, że ani nie leczy grypy, ani nie jest lekiem, który możemy stosować prewencyjnie, żeby jej zapobiec – mówi prof. Andrzej Stańczak, kierownik Zakładu Farmacji Szpitalnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Prof. Andrzej Stańczak przypomniał, że całą akcję medialną wokół witaminy C spowodował jeszcze w latach 70. laureat Nagrody Nobla Linus Pauling, który napisał trzy książki na ten temat, a pierwsza dotyczyła zastosowania witaminy C w grypie.

– On uważał, że duże dawki witaminy C mogą zredukować zachorowalność nawet do 45 proc. Sam brał wyjątkowo duże dawki, aż dziwne, że się nie zatruł. Ale spowodowało to powstanie szeregu badań stricte naukowych, w których wykazano jednak, że witamina C nie jest ani lekiem, który leczy grypę, ani który możemy stosować prewencyjnie, żeby jej zapobiec – wyjaśnił prof. Andrzej Stańczak.

Witamina C – jak ją dawkować?

Witamina C jest witaminą niezbędną dla człowieka bowiem m.in. bierze udział w produkcji kolagenu, ale również wielu innych transmiterów. Jest niezbędna do dobrego wchłaniania żelaza i w wielu innych procesach biochemicznych.

– Prawidłowe dawki były ustalone pierwotnie w leczeniu szkorbutu i wahają się od 60 do 100 mg dziennie. Wszystko też zależy od wieku i masy ciała. Troszkę inne zapotrzebowanie jest u kobiet w ciąży, inne u sportowców, ale wszystko jednak mieści się w tych granicach – dodał prof. Stańczak.

Według eksperta, jeżeli dostarczamy do organizmu zbyt duże dawki witaminy C, to ona przestaje się wchłaniać. Jeżeli np. weźmiemy 200 mg, to wchłania się 70-90 proc, ale już 1 g witaminy C wchłania się w 50 proc.

Witamina C w nowotworach nie jest skuteczna

Wśród różnych zastosowań witaminy C próbowano też wykorzystać ją w leczeniu nowotworów.

– Zauważono, że w przypadku nowotworów zanika kolagen, a ponieważ witamina C bierze udział w jego syntezie, więc był pomysł, żeby stosować ją w przypadku nowotworów. Najczęściej w tym przypadku była ona stosowana w iniekcjach, w olbrzymich dawkach – wyjaśnił.

Przyznał, że w tym przypadku badania są bardzo rozbieżne, choć w większości przypadków okazało się, że nie jest ona skuteczna i nie jest skutecznym lekiem.

– Jedyny pozytywny efekt, jaki można było zauważyć, to było zmniejszenie objawów ubocznych związanych ze stosowaniem chemioterapeutyków. Poza tym czasami był przedłużony okres progresji, ale to wszystko zależało od rodzaju nowotworu i stopnia zaawansowania. Także to nie jest lek, który można stosować w tym przypadku – ocenił kierownik Zakładu Farmacji Szpitalnej UM w Łodzi.

Dobre źródło witaminy C: żółta papryka i kiwi

Dietetyk medyczny Sandra Ataniel przypomniała, że witamina C jest przez wiele zwierząt wytwarzana w organizmie, ale niestety człowiek w etapie ewolucji utracił tą zdolność. Musimy więc dostarczać ją z pożywienia, a ponieważ jest bardzo dobrze rozpuszczalna w wodzie, nie jesteśmy w stanie jej zmagazynować.

– Ogólnie w polskiej populacji nie występują niedobory witaminy C dlatego, że występuje ona w naprawdę bardzo wielu produktach. Osoby, które są szczególnie narażone na jej niedobory, to osoby, u których występuje chroniczny stres, mające problemy z nadciśnieniem, chorujące na cukrzycę, czy uzależnione od nikotyny i papierosów, ponieważ one znacząco zmniejszają wchłanianie witaminy C – wyjaśniła dietetyk.

Główne źródła witaminy C to produkty roślinne, szczególnie zielone i pomarańczowe. – Wszystkim nam kojarzy się witamina C z cytryną, choć tak naprawdę nie do końca jest to jedno z najlepszych źródeł. Jednym z najlepszych są: acerola, dzika róża, porzeczka, rokitnik – zaznaczyła dietetyk.

Niestety z praktycznego punktu są to produkty, które bardzo rzadko spożywamy surowe. Biorąc pod uwagę produkty, które można zjeść na surowo lub po bardzo małej obróbce termicznej, to bogate w witaminę C są produkty kapustne: brukselka, brokuły czy kalafior. Dobrym źródłem witaminy C jest też: jarmuż, szpinak, pietruszka, koperek czy szczypiorek. Ale warto jeść także żółtą paprykę.

– Żółta papryka dostarczy nam tyle witaminy C, co sok wyciśnięty z 16 cytryn. A z owoców polecam kiwi, bo 100 g kiwi dostarczy nam dzienną dawkę tej witaminy – podsumowała Sandra Ataniel.

Kamil Szubański (www.zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Chcesz zachować zdrowie, czytaj etykiety!

shelf-shop-707592_1920-copy

Lekarze i dietetycy przekonują, że we współczesnym świecie, zdrowie „zaczyna się” przy sklepowej półce. Od tego co włożymy do koszyka zależy bowiem zdrowie nie tylko nasze, ale i naszych bliskich. Myślisz, że jesteś już świadomym konsumentem i podejmujesz dobre decyzje zakupowe? Zobacz, co radzą w tym temacie eksperci.

Zakupy spożywcze w dzisiejszych czasach, gdy półki supermarketów uginają się od tysięcy podobnych do siebie, konkurencyjnych produktów, to nie kaszka z mlekiem. Aby sprawnie poruszać się w labiryncie sklepowych półek, nie zagubić w gąszczu marketingowych przekazów i dokonywać optymalnych decyzji zakupowych, trzeba mieć nie tylko dużo cierpliwości i silnej woli, lecz także sporo wiedzy.

Chodzi nie tylko o wiedzę na temat marketingowych trików, stosowanych przez producentów i handlowców, ale przede wszystkim o wiedzę na temat zasad zdrowego żywienia i wartości odżywczej produktów. Dopiero uzbrojeni w taką wiedzę stajemy się naprawdę świadomymi konsumentami, których spece od marketingu nazywają dziś „sprytnymi” (smart shoppers).

Dlaczego to takie ważne? Ponieważ, dokonując lepszych wyborów żywieniowych chronimy i wzmacniamy nasze zdrowie. Eksperci szacują, że aż w 50 proc. stan naszego zdrowia zależy od stylu życia, którego kluczowymi elementami są sposób żywienia i poziom aktywności fizycznej.

Mniej soli, cukru i tłuszczu

– Niestety, Polacy nie czytają etykiet. Aż 2/3 Polaków po prostu nie zwraca na to uwagi. Tylko jedna trzecia. I ta jedna trzecia jeśli zwraca uwagę, to przede wszystkim na datę przydatności do spożycia, następnie na skład, i to ten skład „negatywny”. Szukamy po prostu „E”, a dopiero potem zwracamy uwagę na wartość odżywczą – mówi dr n. med. Agnieszka Jarosz, z Instytutu Żywności i Żywienia (IŻŻ).

Tymczasem, wbrew powszechnej opinii, to wcale nie tzw. numery „E” w żywności (pod którymi kryją się różnego rodzaju dodatki, np. przeciwutleniacze, barwniki) są najgroźniejsze dla zdrowia, lecz nadmiar soli, cukru i tłuszczu.

– Czytanie etykiet jest ważne dlatego, że dzięki temu możemy dokonać świadomego, mądrego wyboru. Kiedy na przykład lekarz czy dietetyk zaleci nam: proszę unikać soli, cukru czy tłuszczu, to szczegółowe informacje o zawartości tych składników w produkcie znajdziemy właśnie na etykiecie, w tabeli wartości odżywczej. W związku z tym, możemy wybrać produkt, który dla nas jest zdrowszy – tłumaczy dr Agnieszka Jarosz.

Ekspertka zachęca więc do porównywania podobnych do siebie (z pozoru) produktów, należących do tej samej kategorii, tak by dzięki temu móc świadomie wybrać zdrowszą opcję.

Dotkliwe skutki przekarmienia

Dlaczego nadmiar soli, cukru i tłuszczu w codziennej diecie jest dla nas tak bardzo niebezpieczny i czym konkretnie grozi?

– Dobrze wybierać produkty, które mają: mniej tłuszczu, dlatego, że jego nadmierne spożycie wiąże się z chorobami układu krążenia i nowotworami; mniej cukru, bo towarzyszy on m.in. otyłości, podobnie jak tłuszcz; i mniej soli, ponieważ kojarzy się nie tylko z chorobami układu krążenia (zwłaszcza z nadciśnieniem), ale również z nowotworami żołądka – ostrzega dr Agnieszka Jarosz.

Ekspertka przyznaje, że Polacy żywią się obecnie zdrowiej niż jeszcze 10 lat temu, ale do ideału jest jeszcze bardzo, bardzo daleko. Jakie są zatem nasze największe grzechy żywieniowe?

– Niestety, Polacy nadal jedzą zbyt tłusto, zbyt słono i zbyt słodko. I naprawdę warto na te elementy zwrócić uwagę – konkluduje dr Agnieszka Jarosz.

Skąd mam wiedzieć co i w jakiej ilości należy jeść?

Dla osób, które chciałyby dowiedzieć się więcej, na temat czytania etykiet oraz wartości odżywczej jedzenia, mamy dobrą wiadomość. Instytut Żywności i Żywienia zrealizował niedawno dużą, ogólnopolską kampanię edukacyjną, w ramach której powstało wiele użytecznych, multimedialnych materiałów poradnikowych (m.in. e-book, infografiki, spot i „ściąga” do pobrania na telefon). Można je znaleźć na stronie kampanii www.kupujeto.pl lub też na stronie Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej. Na tej ostatniej można również znaleźć aktualną Piramidę Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej IŻŻ, a także zgłębić wiedzę na temat dodatków do żywności (słynnych numerów „E”), które jak podkreślają eksperci, co do zasady są bezpieczne dla zdrowia, pod warunkiem, że nie są spożywane w nadmiarze.

Jeśli ktoś chciałby pójść jeszcze o krok dalej i dowiedzieć się jaką konkretnie ilość poszczególnych składników odżywczych powinien spożywać, aby zachować dobre zdrowie (stosownie m.in. do swojego wieku), powinien sięgnąć po „Normy żywienia dla populacji Polski”. Najnowsza wersja norm, opracowywanych przez ekspertów IŻŻ, dostępna jest za darmo na stronie www.ncez.pl.  A gdyby ktoś miał jeszcze większy głód wiedzy, to może dodatkowo porównać polskie zalecenia żywieniowe do oficjalnych rekomendacji Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która bardzo konkretnie podpowiada ile soli, cukru i tłuszczu można bezpiecznie spożywać.

Wiktor Szczepaniak (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Zaćma – kto jest nią zagrożony?

optometrist-91751_1920-copy

Według Światowej Organizacji Zdrowia zaćma jest główną przyczyną upośledzenia wzroku. Odpowiada także za co drugi przypadek ślepoty. Sprawdź, jakie są czynniki ryzyka rozwoju zaćmy.

W badaniach przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych wykazano, że prawie 40 proc. mężczyzn i ok. 45 proc. kobiet po 74 r. ż. ma zaćmę, która pogarsza ich ostrość wzroku. Nie ma odpowiednich danych dotyczących polskiej populacji. Szacuje się, że choruje na nią u nas ok. 800 tys. osób.

Co to jest zaćma?

Zaćma (katarakta) jest jedną z głównych przyczyn pogorszenia lub utraty wzroku u osób, które ukończyły 55. rok życia. Rozwój tej choroby jest zazwyczaj naturalną konsekwencją procesu starzenia się organizmu i towarzyszącym temu zaburzeniom metabolicznym. Z upływem lat naturalna soczewka oka traci przejrzystość, a pojawiające się zamglenie stanowi barierę w przedostaniu się światła do siatkówki.

Zaćma rozwija się w nierównym tempie – u niektórych w ciągu kilku miesięcy znacząco pogarsza się jakość widzenia, inni odczuwają wyraźny dyskomfort dopiero po kilku latach.

– Zaćma nie jest dziedziczna – mówi dr Arkadiusz Goś, okulista. – Natomiast występuje zaćma wrodzona, która może być uwarunkowana genetycznie, rozwija się ona już wewnątrzmacicznie i ujawnia się w pierwszych miesiącach życia dziecka.

Pierwsze objawy zaćmy

Na początku pacjent zaczyna trochę gorzej widzieć. Nie pomaga nawet ciągłe przecieranie okularów. Mają rozmyty obraz. Chorzy opowiadają, że w słoneczny dzień widzą jak błyskawice przebiegają im przed oczami. Gdy słońca nie ma, widzą lepiej. Niestety z czasem wzrok pogarsza się tak mocno, że trudno już wykonywać codzienne czynności. Zaćma powoduje stopniowe pogorszenie ostrości wzroku, aż może dojść do prawe całkowitej utraty widzenia.

Czy można zapobiec zaćmie?

Niestety nie. Zaćma, czyli mętnienie soczewki, jest naturalnym objawem starzenia, tak jak zmarszczki czy siwe włosy. Katarakta w 90 proc. jest wynikiem starzenia się tzw. zaćma starcza. Rzadko pojawia się przed 60, najczęściej ok. 80-tki.

Zaćma może powstać także z powodu urazu oka, stanów zapalnych błony naczyniowej oraz długotrwałego stosowania lub ogólnego używania kortykosteroidów. U młodszych osób może rozwinąć się z powodu cukrzycy lub krótkowzroczności.

Jak dbać o swój wzrok:

– stosować dietę bogatą w przeciwutleniacze (witaminy A , B,E, C i beta – karoten)

– jeść dużo warzyw (szczególnie zielonych) i owoców

– unikać palenia papierosów i picia alkoholu

– zadbać o aktywność fizyczna (bieganie, spacery)

– unikać nadmiernego nasłonecznienia (stosować okulary z filtrem UV)

Co się dzieje w trakcie operacji?

Jedynym sposobem leczenia zaćmy jest operacja. To krótki zabieg, wykonywany w znieczuleniu miejscowym oka. Pacjent przez całą operacje jest świadomy, wie co się dzieje. Zabieg trwa od 15 do 30 minut. Tyle trwa usunięcie zmętniałej soczewki oka i zastąpieniu jej sztuczną.

W czasie operacji chirurg okulista wykonuje niewielkie nacięcie po stronie rogówki, usuwa naturalną zmętniałą soczewkę oka, a następnie zastępuje ją sztuczną soczewką wewnątrzgałkową o odpowiednio dobranych parametrach optycznych. Zabieg jest bezbolesny – krople znieczulające i leki uspokajające sprawiają, że uczucie dyskomfortu zostaje ograniczone do minimum. Podczas jednego zabiegu operowane jest jedno oko. Drugie można zoperować zwykle po upływie kilku tygodni od pierwszej operacji.

Po zabiegu, jeszcze tego samego dnia, pacjent może wrócić do domu pod opieką osoby towarzyszącej. Pacjenci po operacji często widzą dużo lepiej. Efekt w dużej mierze zależy od rodzaju soczewek, które zostały wszczepione. Są soczewki pozwalające skorygować wady wzroku. Dzięki nim pacjent po operacji widzi dobrze i z bliska i z daleka, dlatego w wielu sytuacjach może zrezygnować z okularów. W przypadku zabiegu refundowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia pacjent nie ma możliwości wyboru soczewki, wszczepiana jest wówczas soczewka jednoogniskowa. Pozwala ona na uzyskanie dobrego widzenia do dali, jednak pacjent nadal będzie potrzebował okularów do czytania, czy pracy przy komputerze.

Co po operacji?

Pacjent na pierwsze badanie kontrolne zgłasza się zwykle pierwszego dnia po zabiegu. Zaleca się stosowanie przez 3-4 tygodnie po operacji kropli antybiotyko-steroidowych. Przez trzy miesiące zalecane jest także unikanie wysiłku, gwałtownych wstrząsów.

Dlaczego powstaje zaćma wtórna?

– U ok. 20 proc. pacjentów po operacji rozwija się zaćma wtórna, czyli częściowe zmętnienie, pozostawionej w czasie operacji usunięcia zaćmy, tylnej torebki soczewki – mówi dr Arkadiusz Goś, okulista. – To może powodować pogorszenie widzenia. Zaćmę wtórną usuwa się za pomocą lasera. Zabieg jest bardzo krótki, a ostrość wzroku poprawia się niemal natychmiast.

Sprawdź, czy masz problem ze wzrokiem?

Jeśli mamy jakieś wątpliwości związane z naszym wzrokiem, warto je skonsultować z okulistą.

Wizyta u specjalisty będzie konieczna, jeśli:

  • masz więcej niż 60 lat
  • palisz lub paliłeś papierosy przez kilka lat w przeszłości
  • stosowałeś przez dłuższy czas (dłużej niż miesiąc) leki kortykosteroidowe
  • masz cukrzycę
  • jesteś otyły (wskaźnik BMI powyżej 30)
  • masz wysokie ciśnienie tętnicze
  • twoje widzenie jest mętne, niewyraźne lub przyciemnione
  • twoje oczy są bardziej wrażliwe na światło niż kiedyś
  • coraz większą trudność sprawia Ci widzenie w nocy (czy np. widzisz aureole wokół źródeł światła albo doznajesz oślepienia, prowadząc samochód nocą)
  • kolory wydają się wyblakłe albo mają żółtawe/brązowe zabarwienie
  • częściej niż dawniej musisz zmieniać okulary na mocniejsze.

Jeśli w czasie odpowiedzi na powyższe pytania rozpoznałeś u siebie któryś z czynników ryzyka czy objawów zaćmy, warto byś udał się do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie do okulisty.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Jak przetrwać święta – poradnik

christmas-cakes-1107927_1920-copy

W Boże Narodzenie możemy pofolgować sobie za stołem. Trzeba jednak przestrzegać kilku prostych zasad.

Wigilia i święta Bożego Narodzenia, to jedzenie, jedzenie i jeszcze raz jedzenie. Dwa i pół dnia obcowania z pierogami, barszczem lub grzybową, bigosem, sernikiem czy też makowcem. Już rankiem drugiego dnia świąt siedzimy za stołem, pustym wzrokiem wpatrując się w karpia w galarecie, stertę wędlin (obowiązkowo z tłuszczykiem) i jabłecznik. Nic dziwnego, że dla wielu Polaków te święta to prawdziwy „survival”.

Jak jeść żeby je przeżyć? Czy mamy odmawiać sobie tych wszystkich pyszności narażając się na wyrzuty matki? („Nic nie jesz, a ja tyle się narobiłam”). Czy może jednak poddać się bożonarodzeniowej torturze?

Jak nie przytyć po świętach

Specjaliści dają nam świąteczną dyspensę – W święta możemy sobie bardziej pofolgować niż zazwyczaj. Wiadomo, że jedzenie jest inne w święta, ale jeśli nie będziemy jeść kosmicznych ilości, powinno być w porządku. Gdybyśmy się objadali tylko w Boże Narodzenie, a nie jedli za dużo między Bożym Narodzeniem a Wielkanocą, nikt nie byłby gruby – mówi dr hab. Agnieszka Szadkowska z Kliniki Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii, I Katedry Pediatrii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Problemem polskich świąt nie jest liczba potraw znajdujących się na stole, lecz ich ogromne zasoby. –My, Polacy zawsze mamy ten problem, że tyle tego jedzenia naprodukujemy, że jemy je jeszcze dwa tygodnie po świętach. A przecież można przecież upiec dwa małe, a nie dwa wielkie ciasta. I na święta nam to wystarczy, a potem, po świętach, już ich nie będzie. – mówi dr hab. Szadkowska.

Równie ważne dla przetrwania Bożego Narodzenia bez złapania dodatkowych kilogramów są spacery. Nie może być tak, że śniadanie płynnie przechodzi w obiad, a obiad w kolację, a my wciąż siedzimy za stołem. – Mamy zwykle się ruszają, bo szykują jedzenie, natomiast dzieci, tatusiowie często sobie siedzą. Powinni posprzątać na stole, a potem całą rodziną zabrać na spacer. Między posiłkami powinny być trzy godziny odpoczynku, z czego godzinę powinno przeznaczyć się na ruch – dodaje dr hab. Szadkowska.

Jak uniknąć świątecznej zgagi

Trzeba jednak pamiętać, że im spacer dłuższy tym lepszy. Na pewno inaczej będą po nim pracować jelita. Można np. pójść do parku, popatrzeć na drzewa. – Jak ktoś lubi, może przejść się w pierwszy dzień świąt po kościołach obejrzeć szopki. Od kościoła do kościoła, u nas w Łodzi jest ich całkiem sporo, taki spacer robi się co najmniej dwugodzinny – mówi dr. hab. Szadkowska.

z poważniejszych problemów zdrowotnych, jaki może nas dopaść w czasie świąt jest zgaga. Pieczenie w przełyku pojawia się m.in., gdy jemy zbyt dużo tłustych i smażonych potraw, ostrych przypraw, kwaśnych potraw i gdy pijemy alkohol. – Oczywiście są takie osoby, które potrafią zjeść pół garnka bigosu i nic im nie jest. A jak ktoś wie, że ma skłonność do zgagi ma dwa wyjścia. Albo jeść potraw, które mu szkodzą bardzo mało, na zasadzie próbowania, albo wziąć leki, suplementy, które pomagają na trawienie czy zgagę – mówi dr hab. Szadkowska.

Kiedy już zjedliśmy za dużo, można zażyć środki zawierające m.in. wyciąg suchy z karczocha, z mięty pieprzowej, kopru włoskiego, z czarnej rzepy, z kurkumy, ale można stosować również probiotyki.

W przypadku zgagi pomogą leki hamujące wydzielanie kwasu solnego w żołądku, dostępne bez recepty, takie jak: ranitydyna, omeprazol, pantoprazol oraz leki zawierające węglan wapnia, węglan magnezu.

Jak wynika z niektórych publikacji, w zgadze wielu osobom ulgę przynosi wypijanie mleka lub niegazowanej wody mineralnej – napoje te neutralizują i spłukują kwaśną treść przedostającą się do przełyku. Co jednak jest najważniejsze w zapobieganiu zgadze – nie należy się objadać! Posiłki o dużej objętości powodują rozciąganie ścian żołądka, co skutkuje zmniejszeniem napięcia w dolnym zwieraczu przełyku i sprzyja występowaniu tej dolegliwości.

Wesołych Świąt!

Anna Piotrowska (zdrowie.pap.pl)
Źródło grafiki: www.pixabay.com

Chore dziąsła zwiększają ryzyko raka żołądka?

teeth-1652937_1920-copy

To FAKT! Infekcje dziąseł mogą zwiększać ryzyko zachorowania na raka żołądka. Wskazują na to badania amerykańsko-chińskiego zespołu specjalistów, których wyniki publikuje „Journal of Periodontology”.

Dr Yihong Li z New York University College of Dentistry, wraz ze swym zespołem, zbadał 35 osób z wykrytymi zmianami w żołądku, określanymi jako stan przedrakowy oraz 70 osób wolnych od takich zmian. U prawie co trzeciej osoby z wykrytymi zmianami w żołądku (32 proc.) stwierdzono krwawienia z dziąseł, które mogą świadczyć o chorobie przyzębia. Takie krwawienia znacznie rzadziej występowały u osób, które nie miały w żołądku stanu przedrakowego (tylko u co piątego badanego pacjenta z tej grupy, a dokładnie 22 proc.).

Na tym jednak nie koniec. Osoby ze stwierdzonym stanem przedrakowym żołądka wyróżniały się również tym, że w ich jamie ustnej występowało więcej bakterii sprzyjających chorobom dziąseł, a ich flora bakteryjna generalnie była mniej zróżnicowana.

Dr Yihong Li twierdzi, że bakterie jamy ustnej wytwarzają szkodliwe substancje zdolne bezpośrednio uszkadzać tkanki oraz wywoływać reakcję odpornościową organizmu, która również może się do tego przyczynić. Skutkiem tego mogą być m.in. zmiany przedrakowe.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com