Udar może mieć także trzydziestolatek

stroke-3233778_1920-copy

Myślisz, że jak masz 25 czy 35 lat nie grozi ci udar mózgu? Jesteś w błędzie. Co roku 80 tys. osób w Polsce ma udar. Ok. 5 proc. z nich jest w młodym wieku. Zobacz, kto jest w grupie ryzyka.

– To prawda, że zdecydowana większość pacjentów, którzy mają udar mózgu, to osoby starsze – średnia wieku to 60 lat. Jednak do oddziałów udarowych trafiają także młode osoby w wieku od 20 do 35 lat – podkreśla prof. Agnieszka Słowik, kierownik Kliniki Neurologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum UJ.

Udar po fitnessie i zumbie

Prof. Agnieszka Słowik podkreśla, że najczęściej wśród młodych „udarowców” dochodzi najpierw do rozwarstwienia tętnicy szyjnej, a dopiero później do udaru. Profesor opowiada, że miała młodych pacjentów, którzy– nawet kilka tygodni wcześniej – doznali silnego urazu szyi np.: na nartach, w siłowni, ale także przez mocne zaciśnięcie pasów bezpieczeństwa. Znane są także przypadki, że udar niedokrwienny miała trzydziestokilkuletnia kobieta po intensywnych ćwiczeniach na zumbie, na których mocno wyginała szyję. Do rozwarstwienia tętnicy szyjnej może dojść także w trakcie masażu czy terapii manualnej na kręgosłupie szyjnym.
– Zaczyna się od tego, że zwykle pod wpływem silnego uderzenia w okolicy szyi, dochodzi do pęknięcia błony wewnętrznej tętnicy – tłumaczy prof. Słowik. – W niej robi się krwiak. Ten się wchłania, ale uszkodzony zostaje śródbłonek wyściełający naczynia i tworzą się w tym miejscu zakrzepy. Gdy któryś z nich się urwie, dochodzi do zatkania naczyń, czyli udaru niedokrwiennego mózgu.

Neurolog opowiada, że miała pacjentkę, która uderzyła się sztangą w szyję na siłowni i dopiero po kilku dniach zaczęła ją boleć głowa. Równocześnie zaczął jej drętwieć palec u ręki. To były pierwsze objawy udaru. Lekarze podkreślają, że nie można lekceważyć żadnych objawów neurologicznych takich jak: dyskretny niedowład twarzowo-barkowy, niewielkie zaburzenia mowy, drętwienie palców czy ręki lub osłabienie jednej z kończyn.

Ból głowy i drętwienie – nie lekceważ tych objawów!

– Nie można bagatelizować także bólów głowy – podkreśla prof. Słowik. – U młodych osób jest to jeden z pierwszych, najczęstszych objawów udaru. Często jednocześnie boli głowa i ktoś czuje, że ma słabszą rękę lub zaczyna mu drętwieć palec. W takich przypadkach nie powinno się brać tabletek przeciwbólowych, tylko trzeba jak najszybciej zgłosić się do lekarza.

Wśród osób zagrożonych udarem wymienia się także kobiety w ciąży i do trzech miesięcy po urodzeniu dziecka. – U nich może dojść do udaru żylnego – mówi prof. Słowik. – Ciąża i czas tuż po niej jest okresem, gdy kobieta jest w tzw. okresie prozakrzepowym. Nie wiemy, dokładnie dlaczego, ale w tym czasie u kobiet wzrastają czynniki ryzyka incydentu naczyniowo-mózgowego.

Podkreśla się, że u kobiet w ciąży czynnikami ryzyka udaru mogą być m.in.: zmiany hormonalne oraz wzrost objętości krwi i wody w organizmie ciężarnej.

Przy udrze liczy się każda minuta!

Wśród innych czynników ryzyka udarów mózgu wymienia się również:

  • nadciśnienie tętnicze (jeśli ktoś ma zdiagnozowane nadciśnienie, musi regularnie stosować leki i kontrolować wysokość ciśnienia; innym osobom zaleca się profilaktyczną kontrolę ciśnienia tętniczego minimum co dwa lata);
  • migotanie przedsionków (prawdopodobieństwo wystąpienia udaru u osób z tym schorzeniem jest od 5 do 7 razy wyższe niż w u osób zdrowych; jeśli ktoś ma zdiagnozowane migotanie przedsionków, powinien stosować leki przeciwzakrzepowe);
  • palenie tytoniu (ryzyko udaru rośnie proporcjonalnie do liczby wypalanych papierosów; warto pamiętać także o tym, że jeśli ktoś ma nadciśnienie i pali papierosy, to musi się liczyć z tym, że efekty terapii mogą być gorsze; jeśli ktoś rzuci palenie, może zmniejszyć ryzyko wystąpienia udaru mózgu nawet o 50 proc.!)
  • cukrzyca (u diabetyków leczenie nadciśnienia tętniczego jest konieczne, gdyż utrzymanie wartości ciśnienia krwi poniżej 130/80 mmHg umożliwia zmniejszenie ryzyka udaru o ok. 44 proc.)

Przy udarze liczy się każda minuta! Dlatego jeśli ktoś zauważy niepokojące objawy, powinien jak najszybciej zadzwonić na pogotowie ratunkowe. Czas rozpoczęcia leczenia jest jednym z podstawowych czynników wpływających na rokowanie. Lekarze mają cztery i pół godziny, od czasu wystąpienia objawów udaru, na podanie leku rozpuszczającego zakrzep zamykający lub zwężający naczynia.

Leczenie udaru ma na celu jak najszybsze przywrócenie przepływu krwi w obszarze objętym niedokrwieniem, przeciwdziałanie niekorzystnym zjawiskom biochemicznym powstającym w wyniku niedokrwienia oraz wczesne wykrywanie i leczenie powikłań pozamózgowych.

Każdy chory z udarem mózgu powinien być natychmiast, w trybie pilnym, skierowany do szpitala, w którym jest tzw. pododdział udarowy. Niestety tak nie zawsze się dzieje.

– W ubiegłym roku 14 proc. pacjentów z udarem w Małopolsce była leczona na innych oddziałach niż udarowe – podkreśla prof. Słowik. – Ważne jest, by tak zorganizować opiekę, by wszyscy pacjenci trafiali tylko do oddziałów udarowych, na których będą mieć wielospecjalistyczne, kompleksowe leczenie.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (www.zdrowie.pap)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Męska depresja inna niż kobieca

disappointed-2167435-copy

Kobiety chorują na depresję inaczej niż płeć brzydka. Dlaczego? Prawdopodobnie jedną z przyczyn są geny związane z tą chorobą: u kobiet działają w inny sposób niż u mężczyzn.

Aż 300 milionów osób na świecie cierpi z powodu depresji. To poważna, zagrażająca życiu choroba, która w skrajnych przypadkach prowadzi do niepotrzebnej śmierci. Z danych zebranych przez Światową Organizację Zdrowia (World Health Organization, WHO) wynika, że może odpowiadać za 800 tys. samobójstw rocznie.

Dane epidemiologiczne wskazują, że kobiety chorują na depresję dwa razy częściej niż mężczyźni i trzy razy częściej cierpią z powodu nietypowej depresji – np. objawiającej się nadmierną sennością, permanentnym niewyspaniem i przybieraniem na wadze. Panie cztery razy częściej niż panowie cierpią też z powodu nawracających epizodów depresyjnych. Mężczyźni wykazują też częściej inne objawy niż kobiety, np. częściej niż u kobiet charakteryzuje się ona np. zwiększoną drażliwością.

Zespół pod kierunkiem dr Marianne Seney z University of Pittsburgh podjął próbę wyjaśnienia tych różnic. Założył, że działanie genów u każdej z płci może być inne.

– Choć uczeni zajmują się mózgami pacjentów cierpiących na depresje od dekad, wiele z tych badań dotyczyło wyłącznie mężczyzn – mówi dr Seney. Jej zdaniem to mogło wpłynąć na otrzymywane wyniki.

Badania ekspresji genów wyjaśniają zagadkę

Naukowcy postanowili sprawdzić, jak w określonych częściach mózgu chorych przebiega ekspresja genów. Jest proces polegający na odczytaniu informacji zawartej w genie i wytworzenie produktu – w tym przypadku chodziło o białko. Badacze sprawdzali rejony mózgu, których działanie w przypadku depresji jest zaburzone – przednią część zakrętu obręczy, ciało migdałowate oraz grzbietowo-boczną korę przedczołową. Do analiz wykorzystali wyniki pośmiertnej autopsji tkanek pochodzących z mózgu 50 chorych na depresję (26 mężczyzn i 24 kobiet) oraz podobnej liczby i proporcji osób zdrowych (chodziło o to, by porównanie było wiarygodne.)

Ku zdumieniu badaczy okazało się, że z 706 genów działających inaczej w przypadków mężczyzn z depresją i 882 genów związanych z depresją u kobiet, w przypadku zaledwie 21 zmiana był identyczna, to znaczy działały tak samo. Natomiast 52 doświadczyło zmian w przeciwnych kierunkach, czyli ekspresja była zmniejszona lub zwiększona.

Analiza przedstawionych powyżej liczb dowodzi również, że wiele genów, które mogą brać udział w powstawaniu depresji jest wyłącznie „żeńska” lub „męska”.

U kobiet cierpiących na depresję odnotowano zwiększoną ekspresję genów związanych z działaniem synaps, natomiast u mężczyzn było odwrotnie. Ci z kolei mieli zwiększoną ekspresję genów związanych z działaniem systemu odpornościowego; u kobiet zaobserwowano jej zmniejszenie.  To, według badaczy, sugeruje kompletnie inny przebieg choroby u obydwu płci.

–  Wyniki naszych badań mają znaczące implikacje w związku z opracowywaniem nowych leków i sugerują, że te leki powinny być opracowywane osobno dla obydwu płci – mówi dr Seney. Wskazuje, że np. medykamenty dla kobiet być może powinny wspierać działanie układu odpornościowego, a w przypadku mężczyzn obniżać odporność.

Dla konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii prof. Piotra Gałeckiego, który naukowo zajmował się m.in. genetyką w psychiatrii, najciekawszym elementem pracy Amerykanów jest potwierdzenie, że psychika i układ odpornościowy są powiązane, zatem zaburzenia w jednym oddziałują na drugi.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Trądzik – choroba nie tylko dojrzewającej młodzieży

acne-1606765_1920-copy

U mieszkańców Paragwaju czy Papui Nowej Gwinei nie spotyka się trądziku. W krajach rozwiniętych choruje na niego ponad 80 proc. osób między 12. a 24. rokiem życia. Ale średnia wieku osób zgłaszających się do lekarza z powodu ropnych krost rośnie. Dlaczego trądzik coraz częściej mają osoby po trzydziestce?

Trądzik zwyczajny (pospolity) jest najczęstszym schorzeniem skóry wieku młodzieńczego. Charakteryzuje się łojotokiem oraz powstawaniem zaskórników, grudek i krost w miejscach bogatych w gruczoły łojowe (czoło i centralna część twarzy, czyli tzw. strefa T, ramiona, okolica między łopatkami oraz górna część klatki piersiowej).

Trądzik zwyczajny, choroba uważana za ósmą najczęstszą na świecie, dotyka 9,4 proc. populacji ogólnej i nawet 90 proc. osób w okresie dojrzewania.

Szczyt zachorowań u dziewcząt występuje nieco wcześniej – pomiędzy 14. a 17. rokiem życia (pierwsze objawy mogą się zacząć ok. 11-12 roku życia, tuż przed pierwszą miesiączką), a u chłopców między 16. a 19. rokiem życia. Pojawiają się wtedy mniej lub bardziej nasilone zmiany skórne. Zaostrzenia objawów występują u ok. 10 proc. osób. Stwierdzono, że im wcześniej pojawia się trądzik, tym większe prawdopodobieństwo jego ciężkiego i długotrwałego przebiegu.

Dlaczego niektóre osoby mają trądzik, a inne nie?

Wystąpienie trądziku jest wynikiem współdziałania wielu czynników, w tym także predyspozycji genetycznej (jest większe prawdopodobieństwo wystąpienia choroby, gdy okaże się, że np.: rodzice lub dziadkowie też na nią chorowali).

Do najważniejszych procesów związanych z powstawaniem zmian trądzikowych zalicza się:

  • Nadmierną produkcję łoju (za rozwój zmian trądzikowych odpowiada zwiększona produkcja łoju na skutek różnych zmian hormonalnych);
  • Zaburzenia rogowacenia ujść mieszków włosowo-łojowych (ich zaczopowanie prowadzi do powstawania mikrozaskórników);
  • Namnażanie się w gruczołach łojowych bakterii beztlenowych z rodzaju Propionibacterium, głównie P. acnes (sprzyjają temu nadmierna produkcja i gromadzenie łoju oraz zamknięcie ujścia gruczołu łojowego),
  • Stan zapalny. Gdy w obrębie mieszków włosowych dojdzie do nadmiernego namnażania bakterii, powstają wykwity zapalne, takie jak grudki, krosty, guzki, cysty, torbiele.

Dwa pierwsze zjawiska występują m.in. podczas zmian hormonalnych w okresie dojrzewania płciowego, głównie w wyniku zwiększonego wytwarzania hormonów i androgenów. Gruczoły łojowe są przez te hormony stymulowane do większej produkcji łoju w mieszkach włosowo-łojotokowych.

Objawy trądziku

Skórę trądzikową cechuje nasilony łojotok, który powoduje powstanie zaskórników, grudek, krost, nacieków zapalnych i cyst powstających w obrębie mieszków włosowo-łojotokowych.

Trądzik, w zależności od nasilenia zmian skórnych, dzieli się na:

  1. Trądzik łagodny – czyli trądzik zaskórnikowy i łagodne przypadki trądziku grudkowo-krostkowego;
  2. Trądzik średnio nasilony – cięższe przypadki trądziku grudkowo-krostkowego i łagodniejsze przypadki trądziku ropowiczego;
  3. Trądzik ciężki – dotyczy nasilonych zmian ropowiczych, gdy powstają nacieki, cysty i przetoki. W konsekwencji może dojść do powstawania blizn (10 proc. chorych rozwija ciężkie objawy). U kilku procent chorych w miejscu krosty rozwija się czerwony, twardy guz, keloid (inaczej bliznowiec), to rodzaj przerośniętej, zgrubiałej i uniesionej blizny.

Do rzadszych postaci trądziku zalicza się trądzik noworodków i niemowląt oraz trądzik piorunujący (z obecnością objawów ogólnych o ciężkim, szybkim przebiegu).

– Są osoby, u których trądzik zaczyna się dopiero w okolicach trzydziestego roku życia, jest to tzw. późny trądzik – mówi prof. Andrzej Kaszuba, kierownik Kliniki Dermatologii, Dermatologii Dziecięcej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. – Wtedy często już rozwija się wersja zaostrzona choroby, bez etapu zaskórników, tworzą się zmiany ropne.

Rozwój trądziku w wieku dojrzałym również ma podłoże hormonalne. Problemy skórne mogą się pojawić m.in. w zespole policystycznych jajników. U dojrzałych kobiet trądzik mogą hamować przyjmowane leki hormonalne. Gdy je odstawią, bo np. chcą zajść w ciążę, mogą pojawić się objawy choroby.

– U dojrzałych mężczyzn trądzik może się pojawić w konsekwencji stosowania sterydów, to tzw. trądzik kulturystyczny – mówi prof. Kaszuba. – Przy nadmiernym wzroście testosteronu we krwi, w organizmie nasila się proces produkcji dihydrotestosteronu, który w sposób niezwykle agresywny pobudza skórne gruczoły do produkcji łoju.

Czy trądzikiem można się zarazić?

Trądzik nie jest chorobą zakaźną. Nie można się nim zarazić od drugiej osoby.

Czynniki zaostrzające trądzik

Jest wiele czynników, które mają wpływ na pogorszenie trądziku. Jego objawy mogą zaostrzać m.in.:

  • Zaburzenia hormonalne (np. u ok. 60-70 proc. kobiet obserwuje się pogorszenie zmian trądzikowych w okresie przedmiesiączkowym).
  • Dieta
  • Słońce
  • Niektóre leki
  • Stres (nasila nadreaktywność androgenu, hormonu odpowiadającego za wzmożoną produkcję łoju).

Mleko a trądzik

Trądzik jest chorobą zapalną, dlatego dieta powinna być pozbawiona pokarmów o działaniu prozapalnym, a bogata w czynniki działające przeciwzapalnie.

– Dieta jest bardzo ważna w przeciwdziałaniu nasileniu objawów trądziku – podkreśla prof. Andrzej Kaszuba. – Najważniejsze jest unikanie: czekolady i innych produktów zawierających kakao, ostrych przypraw, ale także pikantnego ketchupu czy musztardy oraz ograniczenie spożywania mleka krowiego i jego przetworów.

Wyniki niektórych badań wykazały związek między jedzeniem mleka, a nasileniem objawów trądzikowych. Jeden z sugerowanych mechanizmów dotyczy tego, że w mleku krów jest wysokie stężenie hormonów wzrostu i steroidów metabolicznych, które mają służyć szybkiemu wzrostowi cieląt.

Składnikiem mleka jest m.in. insulinopodobny czynnik wzrostu IGF-1. Wysokie stężenie tego hormonu w osoczu, spowodowanie spożyciem mleka, stymuluje wytwarzanie łoju, powodując natężenie zmian trądzikowych. Zaobserwowano, że kobiety, które mają trądzik mają wyższy poziom tego czynnika.

W 2011 r. „Journal of Amercan Academy of Dermatology” opublikował badanie, w którym chorzy jedli czekoladę. Istotne zmiany w nasileniu trądziku wystąpiły już po jednorazowym jej spożyciu.

U części pacjentów obserwuje się też zaostrzenie choroby po spożyciu innych produktów bogatych w węglowodany proste, takich jak: słodycze czy słodzone napoje.

Jaka dieta zaostrza objawy?

Oprócz IGF-1 także insulina stymuluje produkcję łoju, dlatego chorym zaleca się dietę o niskim indeksie glikemicznym (trzeba ograniczyć cukier, białe pieczywo, biały ryż, które doprowadzają do podwyższenia stężenia glukozy we krwi i insuliny).

Dieta o wysokim ładunku glikemicznym nasila występowanie i natężenie trądziku – mówi prof. Andrzej Kaszuba. – Optymalna jest zbilansowana dieta, bogata w owoce i warzywa, błonnik pokarmowy, ograniczająca spożycie produktów mlecznych, cukrów prostych oraz produktów przetworzonych.

Związek między występowaniem zmian trądzikowych a sposobem żywienia potwierdziły wieloletnie badania licznych plemion, np.: Inuitów zamieszkujący północną Kanadę. Badacze zauważyli, że w populacji osób żyjących w tradycyjnych warunkach i spożywających nieprzetworzoną żywność, nie odnotowano przypadków trądziku. Gdy jednak wprowadzono tam zachodnie zwyczaje żywieniowe – Inuici zaczęli pić słodkie napoje gazowane, wołowinę, produkty mleczne i żywność przetworzoną – także wśród nich zaczęto diagnozować trądzik.

Badano też (głównie na zwierzętach), czy substancje naturalnie występujące w roślinach mają działanie antytrądzikowe. Wykazano, że katechiny zielonej herbaty hamują produkcję łoju. Badania dowiodły także, że resweratrol, występujący w skórce czerwonych winogron, czerwonym winie, orzeszkach ziemnych i morwie ma działanie bakteriobójcze wobec Propionibacterium acnes, a więc bakterii, które biorą udział w powstawaniu trądziku.

W terapii trądziku ważny jest także odpowiedni poziom cynku, który jest potrzebny do rozwoju i prawidłowego funkcjonowania skóry. Badania wykazały, że pacjenci z trądzikiem mają często niedobór tego pierwiastka. Trzeba jednak uważać z jego dawkowaniem, bo wysokie dawki cynku mogą wywoływać niekorzystne efekty żołądkowo-jelitowe i niedobory miedzi.

Czy słońce pomaga w walce z trądzikiem?

W okresie letnim ok. 60 proc. chorych obserwuje poprawę stanu skóry, ale u 20 proc. mogą występować zaostrzenia, zwiększone z wyższą temperaturę oraz wilgotnością.

Latem słońce wysusza zmiany trądzikowe, a opalenizna maskuje zaskórniki. Pacjenci obserwują tymczasową poprawę wyglądu skóry. Jednak nadmierne jej wysuszenie zwiększa produkcję łoju, nasila złuszczanie i sprzyja powstawaniu zaskórników, a następnie także grudek i krost. Później, jesienią dochodzi więc do nasilenia zmian.

Trzeba pamiętać także o tym, że nadmierna ekspozycja na promieniowanie słoneczne zwiększa ryzyko powstania przebarwień pozapalnych w miejscu grudek, krost, a zwłaszcza rozdrapanych zmian.

Trądzik polekowy

Wśród leków nasilających trądzik wyróżnia się: sterydy anaboliczne, glikokortykosteroidy, leki przeciwpadaczkowe, przeciwdepresyjne, przeciwgruźlicze, witaminę B12 oraz barbiturany.

Czy trądzik sam minie?

Trądzik może ustępować spontanicznie przed 20. rokiem życia. Jednak u części pacjentów występuje przewlekły, wieloletni i nawrotowy przebieg choroby. Dlatego, warto podjąć odpowiednie leczenie we wczesnym stadium choroby. To może zapobiec jej rozwojowi, a także powstaniu szpecących blizn i przebarwień.

Wystąpienie zmian trądzikowych wymaga konsultacji dermatologicznej. Opóźnienie wprowadzenia skutecznej terapii i samodzielne „leczenie” trądziku, np. kosmetykami z drogerii, może doprowadzić do rozwoju powikłań.

Jak się leczy trądzik?

Sposób leczenia trądziku zależy przede wszystkim od stopnia jego nasilenia. Leczenie wymaga systematyczności, wytrwałości oraz odpowiedniej pielęgnacji skóry, także po jego zakończeniu.

W łagodnej postaci trądziku wystarczające jest leczenie preparatami miejscowymi o działaniu przeciwłojotokowym, przeciwbakteryjnym, przeciwzapalnym i przeciwzaskórnikowym.

W leczeniu miejscowym stosowane są antybiotyki, retinoidy, kwas azelainowy, kwas salicylowy oraz nadtlenek benzoilu. U osób z umiarkowaną lub ciężką postacią choroby konieczne jest włączenie leczenia ogólnego: antybiotyków lub retinoidów.

Leczenie trądziku ma na celu likwidację lub złagodzenie objawów oraz zapobieganie powikłaniom, przede wszystkim powstaniu blizn. Poprawa po leczeniu nie gwarantuje tego, że choroby pozbędziemy się raz na zawsze. Niekiedy po zaprzestaniu terapii zmiany mogą stopniowo powracać.

Jak pielęgnować skórę w trakcie leczenia?

Skóra osób z trądzikiem ma cechy skóry łojotokowej lub mieszanej. Odpowiednia jej pielęgnacja stanowi istotny element w walce z chorobą. Należy zmywać skórę dwa razy dziennie, używając preparatów dostosowanych do takiej skóry. Stosowane środki nie powinny powodować nadmiernego wysuszenia skóry, które wzmaga produkcję łoju oraz nasila tworzenie zaskórników. Do makijażu należy wybierać kosmetyki, które nie zatykają porów.

– Skórę trądzikową trzeba nawilżać, ale nie można jej natłuszczać – mówi prof. Kaszuba. – W trakcie leczenia korzystne jest stosowanie kosmetyków specjalnie przeznaczonych dla skóry łojotokowej. Nie powinno się u młodych dziewczyn w okresie dojrzewania używać kremów o tłustej i półtłustej konsystencji. Mam pacjentki, u których rozwinął się tzw. trądzik kosmetyczny, związany ze stosowaniem tłustych kremów, zatykających ujścia gruczołów łojowych.

Istnieje także trądzik rozwijający się np.: po pobycie w ciepłych krajach, nazywa się acne mallorca.

– To efekt intensywnego używania kremów z wysokim filtrem – opowiada prof. Kaszuba. – Dziewczyny na wakacjach w ciepłych krajach korzystają z tłustych kremów i gdy wracają z wakacji mają pierwsze objawy trądziku. Tu profilaktyka jest dość łatwa. Trzeba zmienić kremy na takie, które nie zatykają porów.

Prof. Kaszuba podkreśla, że dziewczyny w okresie dojrzewania, które mają zdrową skórę, nie powinny stosować kremów tłustych i półtłustych. Ich skóra może się wydawać sucha, bo z powodu burzy hormonów dochodzi do zaczopowania mieszków włosowo-łojowych, ale jeśli włosy się im bardzo przetłuszczają, to znaczy, że organizm sam produkuje wystarczające ilości łoju. Gdy zacznie się taką skórę natłuszczać, wtedy spowodujemy dodatkowe wydzielanie łoju.

Jakie są najczęstsze błędy w pielęgnacji skóry?

Błędem jest zbyt częste mycie twarzy, stosowanie tłustych kremów, mydeł zasadowych oraz toników zawierających alkohol.

Preparaty przeciwtrądzikowe, oprócz działania pielęgnacyjnego, wykazują działanie lecznicze lub wspomagające leczenie. Preparaty te z reguły zawierają większą ilość i stężenie substancji biologicznie aktywnych, np. witaminy, antyoksydanty, lipidy, peptydy, wyciągi roślinne, retinol, hydroksykwasy, pantenol i wiele innych. Najczęściej są to preparaty hipoalergiczne, bezzapachowe, pozbawione konserwantów i substancji zapachowych, które mogą dodatkowo podrażnić skórę z problemami dermatologicznymi. Odpowiednio dobrany dermokosmetyk może wspomóc leczenie zmian skórnych, jak również stanowić element pielęgnacji skóry po zakończonym leczeniu przeciwtrądzikowym i zapobiegania nawrotowi zmian. Nadużywanie dermokosmetyków przeciwtrądzikowych jest więc niekorzystne. Może bowiem prowadzić do nadmiernego wysuszenia i podrażnienia skóry.

Dlaczego nie można samodzielnie wyciskać zmian trądzikowych?

Ugniatanie lub wyciskanie zaskórników, grudek lub krost nasila miejscowy stan zapalny, zwiększa ryzyko ich wtórnego nadkażenia i może doprowadzić do rozsiewu zmian oraz do powstania szpecących blizn i przebarwień.

– Do oczyszczania twarzy trądzikowej warto korzystać z usług doświadczonej kosmetyczki lub kosmetologa, którzy w odpowiedni sposób usuną zaskórniki – mówi prof. Kaszuba. – Trzeba zabiegi dostosować do stanu skóry.

Co robić, by uniknąć nawrotu choroby?

Ryzyko nawrotu zmian zmniejsza systematyczne leczenie, odpowiednia pielęgnacja skóry trądzikowej, stosowanie odpowiednich kosmetyków oraz unikanie czynników zaostrzających.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.pl)

Infekcja HCV rozwija się podstępnie i długo

liver-3026639_1920-copy

Na każde 100 osób zakażonych wirusem HCV, u kilkudziesięciu po latach od zakażenia rozwinie się przewlekła choroba wątroby. Lepiej strzec się przed tym patogenem, przede wszystkim zwracając uwagę, czy w placówkach medycznych i gabinetach np. tatuażu czy kosmetycznych używa się jałowych narzędzi.

Jałowych, czyli albo jednorazowego użytku albo wysterylizowanych (uwaga – w temperaturze ponad 140 stopni Celsjusza; dezynfekcja narzędzi za pomocą spirytusu czy wygotowania w wodzie nie daje gwarancji pozbycia się wirusa z przedmiotu).

HCV (ang. Hepatitis C Virus) to wirus wywołujący zapalenie wątroby typu C. Typową cechą zakażeń powodowanych przez wirusy HCV jest uszkodzenie miąższu wątroby, jednak to zakażenie – w większości przypadków – przebiega bez charakterystycznych objawów i może ujawnić się po wielu latach trwania w postaci marskości lub raka wątrobowokomórkowego.

Zasadniczą drogą, na której dochodzi do zakażenia HCV z człowieka na człowieka jest kontakt z krwią zakażonego i przedmiotami z pozostałością zakażonej krwi (nawet w ilościach niewidocznych okiem). Dotyczy to zatem przede wszystkim zabiegów i sytuacji, w których dochodzi do przerwania ciągłości tkanek, np.

  • zastrzyk zakażoną igłą,
  • tatuaż wykonywany zakażoną igłą,
  • skaleczenie skóry skażonymi nożyczkami lub cążkami np. u fryzjera lub w gabinecie kosmetycznym;
  • leczenie dentystyczne za pomocą skażonych narzędzi.

W przeciwieństwie do innych wirusów krwiopochodnych, mniejszą rolę w przenoszeniu patogenu mają kontakty seksualne, choć także i w ten sposób można się zakazić (ryzyko wzrasta przy seksie analnym).

Nie każdy wie, że jest zakażony

Z badań epidemiologicznych wynika, że w Polsce ok. 200 tys. osób może być zakażonych wirusem HCV. Zdecydowana większość nie wie, że jest zakażona: szacuje się, że tylko co 10. osoba zakażona tym wirusem nie wie o swojej chorobie. To powoduje, że przez lata ich wątroba jest uszkadzana, a zakażone osoby nieświadomie przekazują wirusa innym.

To, co czyni ten wirus niezwykle niebezpiecznym, to fakt, że wyjątkowo trudno go zniszczyć. Jest odporny na wysoką temperaturę – ginie dopiero w temperaturze powyżej 140 stopni Celsjusza w procesie sterylizacji, a poza organizmem człowieka potrafi przetrwać do trzech tygodni.

By stwierdzić zakażenie wirusem HCV, należy wykonać –  w pierwszej kolejności – badanie krwi, mające na celu wykrycie przeciwciał anty-HCV. Jeżeli wynik tego badania jest dodatni, oznacza to, że pacjent miał kontakt z wirusem, jednak nie zawsze świadczy to o aktualnym zakażeniu wirusem HCV. Dlatego, w celu potwierdzenia zakażenia wirusem należy wykonać dodatkowe badanie krwi w celu wykrycia obecności wirusa.

Według Centers for Disease Control and Prevention (organizacji WHO) spośród 100 osób zakażonych wirusem HCV:

  • 75-85 będzie cierpiało z powodu zakażenia przewlekłego;
  • 60-70 – przewlekłej choroby wątroby;
  • 5 do 20 będzie miało marskość wątroby w ciągu 20-30 lat.
  • jedna do pięciu zakażonych osób umrze z powodu następstw przewlekłego zakażenia (np. raka wątroby).

W Polsce badania przesiewowe w kierunku HCV rutynowo wykonywane są u kandydatów na dawców krwi raz u pacjentów dializowanych. Badania są także przeprowadzane w placówkach dla uzależnionych, więziennictwie oraz niekiedy w ramach badań przed planowanymi zabiegami chirurgicznymi. Okresowo – bezpłatne badania serologiczne (anty-HCV) – są oferowane w ramach kampanii prowadzonych przez fundacje i stowarzyszenia.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Zaćma – kto jest nią zagrożony?

optometrist-91751_1920-copy

Według Światowej Organizacji Zdrowia zaćma jest główną przyczyną upośledzenia wzroku. Odpowiada także za co drugi przypadek ślepoty. Sprawdź, jakie są czynniki ryzyka rozwoju zaćmy.

W badaniach przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych wykazano, że prawie 40 proc. mężczyzn i ok. 45 proc. kobiet po 74 r. ż. ma zaćmę, która pogarsza ich ostrość wzroku. Nie ma odpowiednich danych dotyczących polskiej populacji. Szacuje się, że choruje na nią u nas ok. 800 tys. osób.

Co to jest zaćma?

Zaćma (katarakta) jest jedną z głównych przyczyn pogorszenia lub utraty wzroku u osób, które ukończyły 55. rok życia. Rozwój tej choroby jest zazwyczaj naturalną konsekwencją procesu starzenia się organizmu i towarzyszącym temu zaburzeniom metabolicznym. Z upływem lat naturalna soczewka oka traci przejrzystość, a pojawiające się zamglenie stanowi barierę w przedostaniu się światła do siatkówki.

Zaćma rozwija się w nierównym tempie – u niektórych w ciągu kilku miesięcy znacząco pogarsza się jakość widzenia, inni odczuwają wyraźny dyskomfort dopiero po kilku latach.

– Zaćma nie jest dziedziczna – mówi dr Arkadiusz Goś, okulista. – Natomiast występuje zaćma wrodzona, która może być uwarunkowana genetycznie, rozwija się ona już wewnątrzmacicznie i ujawnia się w pierwszych miesiącach życia dziecka.

Pierwsze objawy zaćmy

Na początku pacjent zaczyna trochę gorzej widzieć. Nie pomaga nawet ciągłe przecieranie okularów. Mają rozmyty obraz. Chorzy opowiadają, że w słoneczny dzień widzą jak błyskawice przebiegają im przed oczami. Gdy słońca nie ma, widzą lepiej. Niestety z czasem wzrok pogarsza się tak mocno, że trudno już wykonywać codzienne czynności. Zaćma powoduje stopniowe pogorszenie ostrości wzroku, aż może dojść do prawe całkowitej utraty widzenia.

Czy można zapobiec zaćmie?

Niestety nie. Zaćma, czyli mętnienie soczewki, jest naturalnym objawem starzenia, tak jak zmarszczki czy siwe włosy. Katarakta w 90 proc. jest wynikiem starzenia się tzw. zaćma starcza. Rzadko pojawia się przed 60, najczęściej ok. 80-tki.

Zaćma może powstać także z powodu urazu oka, stanów zapalnych błony naczyniowej oraz długotrwałego stosowania lub ogólnego używania kortykosteroidów. U młodszych osób może rozwinąć się z powodu cukrzycy lub krótkowzroczności.

Jak dbać o swój wzrok:

– stosować dietę bogatą w przeciwutleniacze (witaminy A , B,E, C i beta – karoten)

– jeść dużo warzyw (szczególnie zielonych) i owoców

– unikać palenia papierosów i picia alkoholu

– zadbać o aktywność fizyczna (bieganie, spacery)

– unikać nadmiernego nasłonecznienia (stosować okulary z filtrem UV)

Co się dzieje w trakcie operacji?

Jedynym sposobem leczenia zaćmy jest operacja. To krótki zabieg, wykonywany w znieczuleniu miejscowym oka. Pacjent przez całą operacje jest świadomy, wie co się dzieje. Zabieg trwa od 15 do 30 minut. Tyle trwa usunięcie zmętniałej soczewki oka i zastąpieniu jej sztuczną.

W czasie operacji chirurg okulista wykonuje niewielkie nacięcie po stronie rogówki, usuwa naturalną zmętniałą soczewkę oka, a następnie zastępuje ją sztuczną soczewką wewnątrzgałkową o odpowiednio dobranych parametrach optycznych. Zabieg jest bezbolesny – krople znieczulające i leki uspokajające sprawiają, że uczucie dyskomfortu zostaje ograniczone do minimum. Podczas jednego zabiegu operowane jest jedno oko. Drugie można zoperować zwykle po upływie kilku tygodni od pierwszej operacji.

Po zabiegu, jeszcze tego samego dnia, pacjent może wrócić do domu pod opieką osoby towarzyszącej. Pacjenci po operacji często widzą dużo lepiej. Efekt w dużej mierze zależy od rodzaju soczewek, które zostały wszczepione. Są soczewki pozwalające skorygować wady wzroku. Dzięki nim pacjent po operacji widzi dobrze i z bliska i z daleka, dlatego w wielu sytuacjach może zrezygnować z okularów. W przypadku zabiegu refundowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia pacjent nie ma możliwości wyboru soczewki, wszczepiana jest wówczas soczewka jednoogniskowa. Pozwala ona na uzyskanie dobrego widzenia do dali, jednak pacjent nadal będzie potrzebował okularów do czytania, czy pracy przy komputerze.

Co po operacji?

Pacjent na pierwsze badanie kontrolne zgłasza się zwykle pierwszego dnia po zabiegu. Zaleca się stosowanie przez 3-4 tygodnie po operacji kropli antybiotyko-steroidowych. Przez trzy miesiące zalecane jest także unikanie wysiłku, gwałtownych wstrząsów.

Dlaczego powstaje zaćma wtórna?

– U ok. 20 proc. pacjentów po operacji rozwija się zaćma wtórna, czyli częściowe zmętnienie, pozostawionej w czasie operacji usunięcia zaćmy, tylnej torebki soczewki – mówi dr Arkadiusz Goś, okulista. – To może powodować pogorszenie widzenia. Zaćmę wtórną usuwa się za pomocą lasera. Zabieg jest bardzo krótki, a ostrość wzroku poprawia się niemal natychmiast.

Sprawdź, czy masz problem ze wzrokiem?

Jeśli mamy jakieś wątpliwości związane z naszym wzrokiem, warto je skonsultować z okulistą.

Wizyta u specjalisty będzie konieczna, jeśli:

  • masz więcej niż 60 lat
  • palisz lub paliłeś papierosy przez kilka lat w przeszłości
  • stosowałeś przez dłuższy czas (dłużej niż miesiąc) leki kortykosteroidowe
  • masz cukrzycę
  • jesteś otyły (wskaźnik BMI powyżej 30)
  • masz wysokie ciśnienie tętnicze
  • twoje widzenie jest mętne, niewyraźne lub przyciemnione
  • twoje oczy są bardziej wrażliwe na światło niż kiedyś
  • coraz większą trudność sprawia Ci widzenie w nocy (czy np. widzisz aureole wokół źródeł światła albo doznajesz oślepienia, prowadząc samochód nocą)
  • kolory wydają się wyblakłe albo mają żółtawe/brązowe zabarwienie
  • częściej niż dawniej musisz zmieniać okulary na mocniejsze.

Jeśli w czasie odpowiedzi na powyższe pytania rozpoznałeś u siebie któryś z czynników ryzyka czy objawów zaćmy, warto byś udał się do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie do okulisty.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Lista sposobów na przeziębienie

flu-1006045_1920-copy

Nie ma jednego magicznego specyfiku, który wyleczy przeziębienie. Są jednak sposoby na to, by nieco szybciej dojść do siebie albo przynajmniej zmniejszyć natężenie objawów choroby.

Sezon infekcji wirusowych właśnie się zaczyna, a wraz z nimi wysyp reklam podpowiadających ponoć skuteczne specyfiki na przeziębienie oraz jego uniknięcie.

Specjaliści z Mayo Clinic stworzyli listę zaleceń oraz wypunktowali powszechnie stosowane specyfiki, których skuteczność nie została ponad wszelką wątpliwość udowodniona. Sprawdź!

Co z pewnością pomaga na infekcję grypopodobną

Odpowiednie nawodnienie

Pij dużo płynów. Woda, ciepła woda z sokiem z cytryny i miodem, herbata np. z malinami, pozwalają odpowiednio się nawadniać. Unikaj za to alkoholu, kawy i napojów zawierających kofeinę, bo one mogą doprowadzić do poważnego odwodnienia.

Odpoczynek

Nasze ciało potrzebuje czasu i energii by zwalczyć infekcję i się zregenerować. Trzeba stworzyć mu ku temu dobre warunki. Z przeziębieniem najlepiej więc położyć się do łóżka. Na dodatek w takiej sytuacji chronimy naszych współpracowników przed zarażeniem.

Specyfiki na gardło

Na drapanie w gardle pomagają najprostsze domowe sposoby. Rozpuść pół płaskiej łyżeczki soli lub sody oczyszczonej w 250 ml ciepłej wody i płucz gardło 3 razy dziennie. W droższej opcji można również zastosować któryś z preparatów (tabletek, sprejów) dostępnych w aptece.

Zadbanie o w miarę możliwości niezatkany nos

Pomagają powszechnie dostępne krople do nosa, pod warunkiem, że używa się ich zgodnie z zaleceniami na dołączonej ulotce. Jeśli przez nos daje się oddychać, zmniejsza się ból głowy i łatwiej zasypiamy, przez co jesteśmy bardziej wypoczęci i szybciej wracamy do zdrowia.

Środki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe, przeciwkaszlowe

Obniżają gorączkę, łagodzą ból głowy i kaszel. Warto jednak pamiętać, że brak gorączki nie oznacza wyzdrowienia. I kiedy mamy poczucie rozbicia, kaszel, katar, należy nadal leżeć w łóżku. W przeciwnym razie ryzykujemy nadkażenie bakteriami, a wówczas będziemy skazani na dłuższe przebywanie w domu i silniejsze leki.

Ciepłe napoje

Mają działanie nie tylko rozgrzewające. Dodatkowo odblokowują także nos i zatoki. Herbata z sokiem malinowym lub miodem, a przede wszystkim gorący rosół poprawiają działanie śluzówki.

Odpowiednia wilgotność powietrza w mieszkaniu

Suche powietrze nasila kaszel i uniemożliwia oczyszczenie nosa z kataru. Wodę w nawilżaczu należy wymieniać codziennie, by nie zdążyły się w niej namnożyć potencjalnie chorobotwórcze drobnoustroje. W razie braku nawilżacza można rozwieszać w pokoju mokre ręczniki, ustawić naczynia z wodą.

Pomieszczenie, w którym leżymy, należy porządnie wietrzyć dwa razy na dzień (otworzyć szeroko okno, wyjść z pokoju, po kwadransie wrócić, zamknąć okno, położyć się do łóżka).

Co nie działa na przeziębienie

Antybiotyki

Fantastycznie zwalczają infekcje bakteryjne, ale nie mają wpływu wirusy. Nie warto więc prosić lekarza o ich przepisywanie, ani zażywać starych, które zostały nam po poprzedniej infekcji.

Niektóre leki bez recepty u małych dzieci

Specyfiki bez recepty dla dorosłych nie powinny być podawane małym dzieciom. Mowa o maluchach poniżej 6. roku życia. Takie leki mogą mieć wyjątkowo niebezpieczne efekty uboczne.

Co być może działa, czyli sprzeczne doniesienia co do skuteczności

Witamina C

Wiele wskazuje na to, że zażywanie witaminy C nie zapobiega przeziębieniu. Istnieją jednak pewne dowody, iż jej suplementacja przed wystąpieniem objawów, skraca (choć w niewielkim stopniu) chorobę. Witamina C może przynosić korzyści np. dzieciom, które w sezonie jesienno-zimowym chodzą do przedszkola i tam spotykają się z wciąż z chorymi rówieśnikami.

Echinacea (jeżówka)

Niektóre badania wykazują, że zapobiega i skraca przeziębienie, inne, że nie ma na to wpływu. Czasami udaje się wykazać, że skraca długość choroby, jeśli zostanie podana na początku infekcji. Trzeba ją zażywać od 7 do 10 dni. Zasadniczo echinacea jest bezpieczna, ale wchodzi w interakcje z wieloma lekami, nie mogą jej też brać osoby z zaburzoną odpornością. Stąd jej zażywanie należy zazwyczaj skonsultować z lekarzem.

Cynk

Debata na temat zastosowania cynku w leczeniu przeziębień trwa od 1984 roku. Ukazała się wtedy praca wykazująca, że jego zażywanie zapobiega chorobie. Jednak kolejne badania nie zawsze potwierdzały tę zależność. Niektóre wykazują, że jeśli cynk zacznie się przyjmować w ciągu 24 godzin po wystąpieniu objawów, to przeziębienie skraca się o jeden dzień. Inne dowodzą, że regularna suplementacja cynku mniejsza ogólną liczbę zachorowań w ciągu roku. Uwaga jednak na przyjmowanie preparatów z cynkiem na własną rękę i bez badań. To pierwiastek, który można przedawkować, nawet o tym nie wiedząc. Nadmiar cynku w organizmie to zaś bardzo wysokie ryzyko rozwoju nowotworu.

Anna Piotrowska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Lit zmniejsza ryzyko Alzheimera

water-glasses-2167306_1920-copy

Jeden z pierwiastków śladowych − lit, zapobiega rozwojowi choroby Alzheimera oraz zmniejsza ryzyko śmierci z jej powodu. Wystarczą jego mikroskopijne ilości obecne w wodzie.

Lit to najlżejszy ze znanych metali. W naturze dość często się go spotyka − w postaci różnych minerałów, m.in. soli rozpuszczalnych w wodzie. W psychiatrii używa się go do leczenia zaburzeń psychicznych. Jest stosowany przede wszystkim w chorobie afektywnej dwubiegunowej (w okresie manii) oraz czasami w ADHD. Wiele jednak wskazuje na to, że tak jak w przypadku innych pierwiastków śladowych, w niewielkich ilościach lit ma dobroczynny wpływ na funkcjonowanie większości ludzi.

Dotychczasowe badania dowodziły między innymi, że obecność litu w wodzie pitnej (z naturalnych źródeł), zmniejsza liczbę przypadków demencji w danej populacji. Tym tropem nieco dalej poszedł zespół kanadyjskich naukowców z Brock University, pod kierunkiem dr Vala Fajardo.

Lit pomocny także w walce z chorobami metabolicznymi

Uczeni zestawili dane na temat obecności litu w próbkach wody pitnej ze 234 hrabstw amerykańskiego stanu Teksas, z odnotowanymi na tych terenach przypadkami śmierci z powodu choroby Alzheimera oraz występowaniem otyłości i cukrzycy typu II. Naukowcy użyli akurat tych danych, bo były one powszechnie dostępne.

– Odkryliśmy, że w hrabstwach, w których woda zawierała więcej niż przeciętną ilość litu – a więc tam gdzie było jej więcej niż 40 mikrogram na litr, było mniej śmierci z powodu choroby Alzheimera (wraz ze wzrostem wieku badanych). W hrabstwach, w których zawartość pierwiastka w wodzie była niższa, takich śmierci było więcej – mówi dr Fajardo.

Co ciekawe, częstość występowania otyłości i cukrzycy także spadała wraz ze wzrostem poziomu litu w wodzie pitnej.

– Jesteśmy jedną z pierwszych grup badawczych, które wykazały potencjalny efekt ochronny małych dawek litu obecnych w kranówce, w odniesieniu do choroby Alzheimera, otyłości i cukrzycy – mówi dr Fajardo.

Fluoryzacja już była, teraz czas na…

Według uczonego jest jednak za wcześnie, żeby zachęcać lokalne władze do dodawania tego pierwiastka do wody pitnej.

– Potrzebujemy przeprowadzić znacznie więcej badań, by oficjele spojrzeli na dowody i stwierdzili „Ok, zacznijmy suplementować lit w wodzie pitnej, tak, jak to robią niektórzy w przypadku fluoru, co zapobiega powstawaniu ubytków w zębach” – dodaje uczony.

Na koniec, warto nadmienić, że polskie wody mineralne zawierają dość dużo tego pierwiastka, także te dostępne w supermarketach. Przed ich zakupem i spożyciem warto jednak skonsultować się z lekarzem, zawierają bowiem także inne mikroelementy, które w przypadku niektórych dolegliwości mogą nam zaszkodzić.

Anna Piotrowska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Wróżenie z pogody: kiedy przyjdzie grypa?

girl-2171052_1920-copy

Czy można przewidywać, kiedy nastąpi wzrost zachorowań na grypę? Tak – istnieją zależności pomiędzy pogodą a rodzajem chorób, na które zapadają ludzie w naszej strefie klimatycznej.

Niemal każdego roku służby medyczne w krajach położonych w strefie klimatu umiarkowanego napotykają na ten sam problem: nagły wybuch wielu zachorowań na grypę, których liczba czasem nakazuje na ogłoszenie stanu epidemii.

Przyczyny tego zjawiska nie są do końca poznane. Według niektórych przypuszczeń, wirusy rozprzestrzeniają się w trakcie zimowych spotkań towarzyskich, które z racji złej pogody odbywają się zazwyczaj w domach. Jednak Nicklas Sundell z Wydziału Chorób Zakaźnych uniwersytetu w Göteborgu, twierdzi, że znalazł ważniejszy czynnik powodujący wybuch epidemii grypy w określonym czasie: jest to nagły spadek temperatury poniżej zera.

W pracy zamieszczonej w „Journal of Clinical Virology” uczony opisał trwające cztery lata badania z udziałem ponad 20 tysięcy chorych na rozmaitego typu schorzenia dróg oddechowych. Byli to ludzie zgłaszający się po pomoc do placówek medycznych w rejonie szwedzkiego Göteborga. Lekarze pobierali u nich wymaz z nosa i namnażali drobnoustroje znalezione w wydzielinie. Kolejnym krokiem było sprawdzenie, czy występowanie konkretnych wirusów da się powiązać z określonymi warunkami pogodowymi panującymi w miejscu zamieszkania chorego. (Danych meteo dostarczył lekarzom Szwedzki Instytut Meteorologiczny i Hydrologiczny).

Uzyskane wyniki były jednoznaczne. Wybuch epidemii grypy A (ten typ występuje u ludzi i zwierząt, najczęściej powodując masowe zachorowania), poprzedza zazwyczaj tydzień niskiej temperatury (poniżej zera stopni Celsjusza), której towarzyszy niewielka wilgotność powietrza. Wszystko wskazuje na to, że w suchym powietrzu, cząsteczki wilgoci zawierające wirusy, częściowo odparowują i mogą dłużej się unosić, infekując kolejne osoby.

– Wierzymy, że ten nagły spadek temperatury ma swój udział w „odpaleniu” epidemii. Jak już się rozpocznie, trwa, nawet wtedy, gdy temperatura wzrośnie. Ludzie chorują i zarażają kolejnych – mówi  Sundell.

Co ciekawe, jego badania pokazują podobny scenariusz wydarzeń w każdym z analizowanych sezonów grypowych.

Nie tylko pogoda

– Zimna i sucha pogoda oraz małe cząsteczki unoszące się w powietrzu są ważne dla wybuchu epidemii. Jednak pogoda nie jest tu jedynym czynnikiem. Wirus musi krążyć wśród populacji i musi być odpowiednia liczba osób podatnych na infekcje – dodaje Sundell.

Co ciekawe, badania przeprowadzone przez jego zespół wykazały, że ten tygodniowy okres zimnej i suchej pogody wspiera nie tylko wybuch epidemii grypy A, ale też innych powszechnie występujących wirusów. Na przykład wirusa RSV odpowiedzialnego za poważne infekcje dróg oddechowych u niemowląt, dzieci i osób starszych, a także koronawirusów powodujących przeziębienia.

Badania zespołu Sundella ujawniły również, że inne popularne mikroby powodujące przeziębienie – rinowirusy (odpowiadają za mniej więcej połowę tego typu dolegliwości) – są obecne w środowisku przez cały rok, niezależnie od pogody, dlatego mogą nas dopaść w każdym momencie.

Według uczonego śledzenie przez lekarzy wskaźników pogodowych ma sens, ponieważ pozwala służbom medycznym odpowiednio się przygotować się na zwiększoną liczbę zachorowań nie tylko na grypę.

Oczywiście, nie bez znaczenia jest zachowanie pacjentów, którzy, oprócz szczepień, powinni po prostu zasłaniać usta i nos w trakcie kaszlu oraz kichania, a także bardzo często myć ręce. W ten sposób można zapobiegać  rozprzestrzenianiu się wirusa.

Anna Piotrowska  (www.zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

POChP – choroba nie tylko palaczy

smog-1488984_1920-copy

Przewlekła obturacyjna choroba płuc zabija w niezwykle okrutny sposób. Chory po prostu się dusi. Znaczną cześć przypadków da się powiązać z zanieczyszczeniami powietrza.

POChP, czyli przewlekłą obturacyjną chorobę płuc rozpoznaje się u blisko 10 proc. osób powyżej 40 roku życia. W Polsce mogą chorować na nią nawet dwa miliony osób.

Nie ma wątpliwości co do tego, że główną jej przyczyną jest palenie papierosów. Jednak nie wszyscy zdają sobie jeszcze sprawę z faktu, że zaraz po nim na liście czynników ryzyka plasuje się zanieczyszczone powietrze.

Nie ma dobrego zdrowia bez ekologii

– Zanieczyszczenie powietrza zawsze było na drugim miejscu. Ale ponieważ była bardzo duża różnica pomiędzy paleniem papierosów, a innymi czynnikami, to odgrywały one marginalną rolę i nie znajdowały się w sferze naszych zainteresowań – komentuje dr hab. Tadeusz Zielonka, pulmonolog ze Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie.

Sytuacja jednak się zmienia, bo te dysproporcje się zmniejszają – głównie z uwagi na spadek liczby palaczy w naszym kraju. Obecnie pali o połowę mniej mężczyzn niż jeszcze 20 lat temu.

Przyczyny POChP

  • Palenie tytoniu
  • Zanieczyszczenie powietrza
  • Infekcje układu oddechowego we wczesnym dzieciństwie
  • Nawracające infekcje oskrzelowo-płucne
  • Bierne palenie
  • Nadreaktywność oskrzeli/astma
  • Uwarunkowania genetyczne

Biorąc pod uwagę POChP, najbardziej istotnymi zanieczyszczeniami powietrza są cząstki stałe, tzw. PM 2,5 i PM 10 (pyły do 2,5 mikrometra i 10 mikrometrów średnicy). Dostają się one do pęcherzyków płucnych i krwioobiegu. Mają wpływ na działanie praktycznie całego naszego organizmu, np. powodując stany zapalne. Jednak równie ważne działanie na ludzkie zdrowie ma wchodzący w skład smogu benzopiren.

Jest to substancja silnie rakotwórcza występująca także w dymie tytoniowym.

– Były robione wyliczenia przy okazji alarmów smogowych, że oddychając zanieczyszczonym powietrzem „wypalamy” od siedmiu do kilkunastu papierosów dziennie. Nawet po rzuceniu nałogu, w okresie alarmów smogowych możemy więc wdychać liczne substancje szkodliwe. Pod tym względem jesteśmy w Europie liderami, nie ma drugiego kraju, który miałby większe tego typu zanieczyszczenia – mówi dr hab. Tadeusz Zielonka.

POChP – po czym poznać?

Przewlekła obturacyjna choroba płuc objawia się przede wszystkim dusznością, świszczącym oddechem, nadmiarem wydzielanego śluzu oraz kaszlem. Postępująca duszność może ograniczać zdolność chorego do wykonywania codziennych czynności – w ciężkich przypadkach pacjenci nie mogą wychodzić z domu.

Choroba prowadzi do częstszego występowania nadciśnienia, zawałów, udarów i zakrzepicy. Chorzy dwukrotnie częściej zapadają na cukrzycę typu 2 i nowotwory złośliwe. Zagraża im też osteoporoza i depresja.

Osoby z POChP umierają średnio 10-15 lat wcześniej niż ich rówieśnicy. POChP jest nieuleczalna, ale można złagodzić jej objawy, poprawić jakość życia oraz zmniejszyć ryzyko zgonu chorego.

Ocenia się, że w Polsce, z powodu POChP powiązanej z zanieczyszczeniami powietrza umiera co roku 8 tys. osób, w całej Unii Europejskiej 80 tysięcy, a na świecie 1,2 miliona.

– POChP jest trzecią po zawale i udarze, przyczyną śmierci w Europie. Ale zarówno udary, jak i zawały mogą być powiązane z zanieczyszczeniami. W okresach, kiedy pyłów jest dużo notuje się więcej zgonów. Łatwo wykazać związek, bo jest on godzinowy, między nagłym zawałem i udarem w dzień czy w nocy – mówi dr hab. Tadeusz Zielonka.

Mechanizmów wiążących zanieczyszczenia powietrza z POChP jest zresztą więcej. Na przykład zanieczyszczenia mogą być przyczyną częstych infekcji dróg oddechowych, a one z kolei zwiększają ryzyko zachorowania na POChP.

Dlatego warto walczyć o obniżenie poziomu zanieczyszczeń w powietrzu. Zwłaszcza, że badania przeprowadzone na Górnym Śląsku wykazały, iż zmniejszenie średniego stężenia drobnych pyłów o 1 mikrogram w skali roku wydłuża życie o miesiąc.

– 12 mikrogramów to rok życia dłużej. To, że Polacy żyją o kilka lat krócej od obywateli Europy Zachodniej może wynikać z ilości zanieczyszczeń, z jakimi mamy do czynienia – podsumowuje dr hab. Tadeusz Zielonka.

Anna Piotrowska (www.zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Hashimoto: gdy brakuje hormonów tarczycy

pill-1884775_1920-copy

Problemy z suchą skórą, wypadanie włosów, tycie, uczucie senności, ale także apatia, a wręcz stany depresyjne mogą świadczyć o niedoczynności tarczycy. W jej leczeniu bardzo ważna jest dieta.

Ta choroba najczęściej występuje u kobiet w średnim wieku, ale dotyka także ludzi starszych i dzieci.

Pierwotna niedoczynność tarczycy może być spowodowana defektem immunologicznym tarczycy – towarzyszy jej podwyższone stężenie przysadkowego hormonu tyreotropowego (TSH). Jej najczęstszą przyczyną jest choroba autoimmunologiczna określana jako zapalenie typu Hashimoto.

– W organizmie tworzą się przeciwciała doprowadzające do uszkodzenia komórek tarczycowych i zmniejszenia produkcji hormonów tarczycy – wyjaśnia prof. Ewa Sewerynek, kierownik Zakładu Zaburzeń Endokrynnych i Metabolizmu Kostnego, Katedry Endokrynologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Niedobór hormonów tarczycy (T3 – trójjodotyrniny; T4 – tyroksyny) powoduje uogólnione zwolnienie wielu procesów, w tym metabolicznych, w organizmie.

 

Co to jest tarczyca?

Tarczyca to niewielki gruczoł dokrewny (wytwarza hormony wydzielane bezpośrednio do krwi), którego praca ma wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Aby wszystko przebiegało prawidłowo, istnieje sprzężenie zwrotne między TSH wydzielanym przez przysadkę mózgową, a stężeniami hormonów tarczycy, czyli im mniejsze stężenie hormonów, tym wyższe TSH. U osoby zdrowej powyżej 14. roku życia stężenie TSH powinno mieścić się w przedziale 0,27 – 4,2 IU/l, choć wiemy, iż już przy TSH powyżej 2,5 IU/l mogą występować objawy subkliniczne choroby (utajone).

 

Główną cechą choroby Hashimoto jest przewlekły autoimmunologiczny stan zapalny, tzw. limfocytarne zapalenie tarczycy, które może, ale nie musi prowadzić do niedoczynności gruczołu tarczowego.

Objawy Hashimoto

W trakcie choroby Hashimoto najczęściej gruczoł tarczowy jest niewielki, sprężysty w badaniu palpacyjnym, a w badaniu ultrasonograficznym hipoechogeniczny (są w nim zmiany w miąższu, które wykrywa się po przyłożeniu głowicy). Hashimoto dotyczy ok. 2 proc. populacji. Zdecydowanie częściej chorują na nią kobiety.

 

Skąd się wzięła nazwa choroby?

Pierwsze cztery przypadki choroby opisał w 1912 roku japoński chirurg pracujący w Berlinie, Hakaru Hashimoto.

 

Objawy, które mogą świadczyć o niedoczynności tarczycy:

  • Zmęczenie bez wyraźnego powodu
  • Zwiększenie wrażliwości na zimno
  • Problemy z wypróżnianiem się, zaparcia.
  • Blada, sucha skóra
  • Łamliwe paznokcie
  • Przybieranie na wadze z powodu spowolnienia przemiany materii
  • Bole mięśni i stawów
  • Nadmierne lub przedłużone krwawienie w trakcie miesiączki
  • Depresja
  • Chrypliwy głos
  • Zaburzenia koncentracji

Do innych przyczyn niedoczynności tarczycy należą: operacja tarczycy, leczenie za pomocą radiojodu lub wcześniejsze przebycie radioterapii związane z leczeniem onkologicznym, w której naświetlano głowę, szyję lub górną część klatki piersiowej (np.: z powodu nowotworu krtani lub ziarnicy złośliwej). Częstość trwałej niedoczynności tarczycy po radioterapii jest wysoka, a funkcja tarczycy powinna być sprawdzana co 6-12 miesięcy np.: poprzez kontrolne oznaczenie TSH.

Niedoczynność tarczycy może się pojawić także u pacjentów zażywających lit, który hamuje uwalnianie hormonów przez tarczycę.

Większe ryzyko zachorowania na chorobę Hashimoto mają osoby, u których występuje ona u innych członków rodziny lub stwierdzono inne choroby immunologiczne takie, jak np.: reumatoidalne zapalenie stawów, cukrzyca typu 1, łysienie plackowate czy bielactwo. Częściej choroba Hashimoto występuje na obszarach w zasobnych w jod, w przeciwieństwie do drugiej choroby immunologicznej tarczycy – choroby Gravesa-Basedova, której częstość wzrasta na obszarach z niedoborem tego pierwiastka.

Przyczyny choroby nie są znane. Szczególnie narażone są na nią osoby żyjące w dużym stresie.

Czy Hashimoto można wyleczyć?

Nie. Ale jeśli dawka leków zostanie dobrze dobrana, organizm zacznie działać normalnie.

Zdarza się, że choroba Hashimoto przebiega z zachowaniem prawidłowego stężenia hormonów. W takiej sytuacji lekarz kontroluje stan kliniczny i hormonalny pacjentki lub pacjenta bez konieczności rozpoczynania terapii.

Gdy poziom hormonów tarczycy jest za niski, wtedy zalecane jest przyjmowanie syntetycznego hormonu tarczycowego, lewoskrętnej tyroksyny. W Polsce występuje ona w postaci tabletki, którą należy połknąć na czczo i popić wodą. Ważne, by na kilka godzin przez tabletką nic nie jeść i przez 30 minut po jej przyjęciu również powstrzymać się od jedzenia.

– Z reguły zaczynamy od małych dawek, bo przy niedoczynności tarczycy, mięsień sercowy jest bardzo wrażliwy na podawane hormony – mówi prof. Ewa Sewerynek. – Ponieważ nie wiemy, jak długo trwa proces chorobowy, nie wiemy też, jaka jest zdolność adaptacji organizmu, należy zatem, zwłaszcza na początku leczenia, zachować dużą ostrożność. Szczególną grupą są ludzie w starszym wieku i zaburzeniami rytmu serca. U nich trzeba bardzo wolno zwiększać dawkę tyroksyny.

Często leczenie trzeba kontynuować do końca życia. Jeśli proces niszczenia tarczycy, będzie przebiegał stopniowo, dawki leków trzeba będzie sukcesywnie zwiększać. Ważne jest, by dawka leku była optymalna. Jeśli będzie za wysoka, może spowodować zaburzenia rytmu serca oraz może też mieć negatywy wpływ na gęstość kości.

Do czasu odpowiedniego wyrównania stężenia TSH, zaleca się sprawdzanie TSH we krwi raz na 3–6 miesięcy, co pozwoli dobrać odpowiednią wysokość podawanej dawki leku.

Bardzo ważne jest, by nie przerywać leczenia, gdyż obniżony poziom hormonów tarczycy może spowodować bradykardię (zwolnienie pracy serca), nawrót choroby, a co się z tym wiąże przyrost masy ciała, nadmiar cholesterolu, obniżenie sprawności fizycznej i intelektualnej, wahania nastroju, a nawet depresję.

Co zaburza wchłanianie leku?

Jedzenie może zaburzać wchłanianie tyroksyny. Trzeba zatem poinformować lekarza, jeśli ktoś je duże dawki produktów z soją oraz produkty bogate w błonnik.

Zmniejszenie wchłaniania może także występować podczas stosowania leków zobojętniających np.: inhibitorów pompy protonowej (podawane są w celu zmniejszenia kwasowości w żołądku, hamują wydzielanie kwasu solnego).

W interakcje z przyjmowanym syntetycznym hormonem mogą także wchodzić suplementy diety:

  • Zawierające żelazo
  • Leki obniżające poziom cholesterolu we krwi
  • Zawierające wapń

Choroby autoimmunologiczne mogą współistnieć z zespołem złego wchłaniania, np.: z nietolerancją glutenu.

– Istotny procent pacjentów z chorobą Hashimoto ma także zespół złego wchłaniania, dlatego warto wykluczyć współwystępowanie tej drugiej choroby – mówi prof. Ewa Sewerynek. – Nie każdy pacjent musi być na diecie eliminacyjnej. Warto oznaczyć markery celiakii, by wykryć, czy ktoś ma zespół złego wchłaniania w jej przebiegu, np.: stężenie przeciwciał przeciwko transglutaminazie tkankowej.

Endokrynolog Elżbieta Rusiecka-Kuczałek dodaje, że czasami zaleca czasowe przejście na dietę bezglutenową młodym pacjentkom chorującym na chorobę Hashimoto, które mają kłopoty z zajściem w ciążę.

Niedoczynność tarczycy: co i jak jeść?

  • Zaleca się, by stosować dietę niskoenergetyczną dla osób z nadwagą lub otyłością oraz tzw. dietę normo kaloryczną (taką, która nie powoduje redukcji masy ciała, a utrzymanie obecnej masy ciała) dla osób z prawidłową masą ciała. Wartość energetyczna diety musi być dostosowana do stylu i trybu życia.
  • Białko powinno stanowić 10-15 proc. wartości energetycznej diety. Najlepiej wybierać chude gatunki mięs (takiej jak: kurczak, indyk, królik, chuda wołowina) oraz niskotłuszczowe mleka i przetwory mleczne przy właściwej tolerancji laktozy. Cennym źródłem białka w diecie osób z niedoczynnością tarczycy są ryby, dostarczające jednocześnie jodu, selenu, witaminy D oraz wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Zaleca się zjadanie ryb 3-4 razy w tygodniu. Pełnowartościowe białko jest źródłem aminokwasu egzogennego – tyrozyny, z udziałem którego powstaje podstawowy hormon tarczycy – tyroksyna (T4).
  • Wybierać tłuszcze pochodzenia roślinnego (oleje, orzechy i nasiona). Z nich powinno pochodzić 20-35 proc. wartości energetycznej diety, czyli kalorii. Ważne jest także, by regularnie jeść wielonienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3, które pobudzają wątrobę do przemiany T4 w T3, zwiększając metabolizm ustroju oraz wrażliwość komórek na hormony tarczycy. Kwasy te zawarte są w znacznych ilościach w oliwie z oliwek, oleju lnianym, łososiu, makreli, pstrągu, tuńczyku. Zaleca się zastępowanie nasyconych kwasów tłuszczowych, które występują głównie w produktach pochodzenia zwierzęcego, nienasyconymi, których źródłem są produkty roślinne. Warto unikać nadmiernego spożycia takich tłuszczów jak: masło, olej oraz niewidocznych oraz tych zawartych w ciastach, batonach, tłustych gatunkach mięs itp.
  • Węglowodany złożone powinny stanowić 50 – 70 proc. wartości energetycznej diety. By zadbać o odpowiednią ilość błonnika, najlepiej jeść pełnoziarniste produkty zbożowe oraz warzywa i owoce. Osobom z niedoczynnością tarczycy często towarzyszy insulinooporność, stąd zaleca się produkty o niskim indeksie glikemicznym.
  • Dobrze, by jeść regularnie (4-5 posiłków w ciągu dnia), a ostatni posiłek powinien być zjadany na 2-3 godziny przed snem. Warto unikać potraw smażonych lub pieczonych tradycyjnie ze względu na wysoką zawartość tłuszczów. Zaleca się pieczenie w folii aluminiowej, rękawie, na grillu, gotowanie, gotowanie na parze, duszenie bez uprzedniego obsmażania. Warto wypijać płyny w ilości ok. 2 litry dziennie w postaci słabych naparów herbat lub wody, wzbogaconej w jod.

Ważna jest także aktywność fizyczną. Powinno się ją uprawiać co najmniej 3 razy w tygodniu, przynajmniej przez 30 minut, a najlepiej nawet 60 minut codziennie. Szczególnie zaleca się uprawianie sportów aerobowych w godzinach porannych (bieg, basen, rower, marsz) oraz unikanie ćwiczeń, które zmuszają do krótkiego, ale intensywnego wysiłku. Wykonywanie regularnych ćwiczeń przyczynia się do szeregu korzystnych zmian w organizmie, m.in. przyspiesza metabolizm i pozwala na działanie hormonom tarczycy w komórkach całego ciała.

Rola witaminy D

Ostatnie lata przyniosły informacje o tym, że witamina D jest istotnym czynnikiem działającym korzystnie w chorobach autoimmunologicznych.

– Wykazano, że niedobór witaminy D jest jednym z czynników odpowiedzialnych za rozwój choroby Hashimoto – mówi prof. Ewa Sewerynek. – Prawie 90 proc. naszej populacji ma niedobór witaminy D, dlatego jego wyrównanie może także poprawić parametry gruczołu tarczowego.

Podając witaminę D możemy wykorzystać jej działanie immunomodulujące i pośrednio uzyskać zmniejszenie stężenia przeciwciał antyTPO i ograniczyć autoimmunologiczne zapalenie tarczycy.

Rozpoznanie niedoczynności tarczycy

W trakcie ustalania diagnozy lekarz powinien przeprowadzić wywiad, ocenić predyspozycje genetyczne, rodzinne do chorób autoimmunologicznych i zbadać tarczycę. Często wywiad i badanie palpacyjne ułatwia postawienie właściwego rozpoznania.

Najlepszym badaniem w diagnostyce laboratoryjnej tarczycy jest zbadanie stężenia TSH, a w razie potrzeby także wolnych frakcji hormonów tarczycy w surowicy krwi – fT3 i fT4.

– Gdy TSH jest podwyższone, lekarz powinien skierować pacjenta do poradni endokrynologicznej, żeby sprawdzić czy rzeczywiście mamy do czynienia z chorobą autoimmunologiczną tarczycy – podkreśla endokrynolog. – W tym celu trzeba wykonać dodatkowe badania: badanie wolnych hormonów tarczycowych czy przeciwciał przeciwtarczycowych. Często zleca się także badanie USG tarczycy, by ocenić jej strukturę i echogeniczność płatów, a także wykluczyć obecność guzków.

Jeśli w badaniach okaże się, że:

  • ktoś ma wysokie stężenia przeciwciał antyTPO (to badanie polega na oznaczeniu poziomu autoprzeciwciał skierowanych przeciwko antygenom tarczycy);
  • stężenie TSH jest podwyższone;
  • w USG widać hipoechogeniczny miąższ gruczołu

To wszystko wskazuje na chorobę Hashimoto z niedoczynnością tarczycy.

Niedoczynność tarczycy a ciąża

Kobiety z nieleczoną niedoczynnością tarczycy mają większe ryzyko zaburzeń rozwojowych u dziecka, a także poronień i porodów przedwczesnych. Dlatego kobieta planująca zajść w ciążę lub we wczesnej jej fazie powinna zbadać stężenie hormonów tarczycy i TSH we krwi. Ponadto, warto pamiętać także o tym, że każda kobieta w ciąży, według ostatnich zaleceń ginekologicznych, powinna przyjmować witaminę D w dawce 2000 IU/dobę.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.)

Źródło grafiki: www.pixabay.com