Podwyższone ciśnienie: powód do niepokoju?

blood-pressure-monitor-1952924_1920-copy

Masz prawidłowe, ale wysokie ciśnienie? Niedobrze. Amerykanie postulują zmianę definicji nadciśnienia, co będzie miało skutki dla opieki nad pacjentami. Poznaj przyczyny tej decyzji i domowe sposoby na obniżenie ciśnienia tętniczego. 

Nadciśnienie to powszechna choroba współczesnego świata. Rozpoznaje się je wtedy, kiedy skurczowe ciśnienie tętnicze osiąga wartość powyżej 140 mmHg i/lub rozkurczowe – powyżej 90 mm/Hg. Optymalne wartości ciśnienia to poniżej 120 mmHg skurczowego i poniżej 80 mmHg rozkurczowego.

Od kilku miesięcy trwa w świecie medycznym dyskusja na temat wartości ciśnienia pomiędzy 120/80 a 140/90 mmHg. W Europie przyjmuje się, że wartość ciśnienia skurczowego powyżej 120 mm słupka rtęci, ale poniżej 140, to tzw. prawidłowe wysokie. W USA American Heart Association postuluje inne normy. Amerykanie, na podstawie przeglądu ponad 900 prac medycznych uznali, że:

  • podwyższone ciśnienie tętnicze to wartości w przedziale 120–129/<80 mm Hg
  • nadciśnienie 1. stopnia: 130–139/80–89 mm Hg
  • nadciśnienie 2. stopnia: równe lub wyższe niż 140/90 mm Hg.

Decyzja American Heart Association wzburzyła kardiologów, hipertensjologów i internistów na świecie. Europejskie towarzystwa wkrótce się do niej ustosunkują i nie można wykluczyć zmiany europejskich wytycznych. To jednak dyskusja profesjonalistów, a jakie wnioski wypływają z niej dla przeciętnych ludzi?

Także podwyższone ciśnienie jest groźne

Początkowo nadciśnienie nie daje wyraźnych objawów, więc po prostu nawet gdy czujemy się zdrowi, trzeba je regularnie mierzyć. Szacuje się, że nawet 1/3 dorosłej populacji w Polsce choruje na nadciśnienie tętnicze, ale aż 3 miliony z niej, z powodu braku regularnego pomiaru ciśnienia wynikającego być może z braku dokuczliwych objawów, ma już tę chorobę, ale o niej nic nie wie.

Kolejne częste zjawisko obserwowane w rozwiniętych krajach, to podwyższone ciśnienie tętnicze, czyli – według wciąż obowiązujących kryteriów europejskich – prawidłowe wysokie (powyżej 120/80 mmHG).

– Amerykanie doszli do wniosku, że to „prawidłowe” takie nie jest – mówi internista i kardiolog prof. Zbigniew Gaciong z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

I wskazuje, że są podstawy do takiego twierdzenia.

– Przyjmuje się, że od poziomu 120/70 każdy wzrost ciśnienia skurczowego o 10 milimetrów słupka rtęci podwaja ryzyko wystąpienia zagrażających życiu stanów, np. udaru – podkreśla.

Co to jest ciśnienie tętnicze

Bijące serce pompuje krew do tętnic. Wpompowywana w taki sposób natleniona krew wywiera nacisk na ściany tętnic – innymi słowy, wywiera na nie ciśnienie. Waha się ono pomiędzy wartością maksymalną – gdy serce kurczy się, wyrzucając porcję krwi do naczyń krwionośnych (ciśnienie skurczowe i minimalną – gdy serce rozkurcza się (ciśnienie rozkurczowe). Jeśli ciśnienie jest zbyt wysokie, niszczy ściany naczyń krwionośnych. Po zaopatrzeniu komórek ciała w tlen krew wraca do serca układem naczyń żylnych.

Oczywiście do wystąpienia takiego stanu przyczynia się wiele czynników ryzyka, ale im jest ich mniej, tym  bezpieczniej możemy się czuć. Co więcej, na niektóre z nich mamy bezpośredni wpływ – czy to przez zmianę stylu życia, czy też – podjęcie terapii. Jednak najtrudniejsze, a powszechne w medycynie jest to, że mało jest uniwersalnych zaleceń, które mogą stosować wszyscy.

– Może być pacjent z ciśnieniem 128/78 i będzie miał powikłania, a może być pacjent, który będzie miał wyższe i nic mu się nie będzie działo – zaznacza internista i kardiolog prof. Artur Mamcarz z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Dlatego kluczowa jest świadomość własnego ciała i dobra współpraca z lekarzem, który w wyborze zaleceń weźmie pod uwagę możliwe do zdiagnozowania czynniki oraz styl życia pacjenta i na ich podstawie ustali cel terapii, do którego będą dążyć. Kardiolodzy mają pacjentów, u których celem terapii jest na przykład osiągnięcie podwyższonego, a nie tzw. optymalnego ciśnienia.

Podwyższone ciśnienie – jakie ryzyko?

Wciąż: podwyższone ciśnienie, a zatem powyżej optymalnej wartości 120/80 mmHG to czynnik, który może sprzyjać rozwojowi miażdżycy, zawałom serca czy udarom.

Opublikowana właśnie w prestiżowym periodyku „European Heart Journal” praca międzynarodowego zespołu badaczy dodaje kolejny argument za tym, by dbać o prawidłowe ciśnienie – naukowcy wykazali,  że podwyższone ciśnienie w średnim wieku istotnie zwiększa ryzyko demencji w wieku starszym.

Związek między chorobami neurodegeneracyjnymi a patologiami układu krążenia nie jest czymś nowym.

– Najprostsza teoria, która taki związek wyjaśnia, to teoria naczyniowa – mówi prof. Mamcarz.

Chodzi przecież o to, że mózg potrzebuje tlenu i składników odżywczych, a otrzymuje je ze krwi, która krąży w naczyniach. Jeśli z nimi coś się dzieje, a podwyższone ciśnienie niszczy ścianki naczyń krwionośnych, siłą rzeczy transport potrzebnych składników szwankuje.

Nowością w pracy opublikowanej w „European Heart Journal” jest to, że wykazała ona w badaniu epidemiologicznym, iż podwyższone ciśnienie w wieku średnim, a zatem takie, które w świetle kryteriów medycznych nie wymaga najczęściej interwencji farmakologicznej, istotnie podwyższa ryzyko demencji w wieku starszym.

Francuscy, angielscy i amerykańscy badacze wykorzystali dane z 30-letniego programu badawczego, którym objętych było 8 360 urzędników brytyjskiej służby cywilnej. Do analizy wykorzystali pomiary ciśnienia u uczestników badania w latach 1985, 1991, 1997 i 2003. Sprawdzili też w rejestrach medycznych, ilu z nich do końca marca 2017 roku otrzymało diagnozę zespołu otępiennego (demencji), aby znaleźć – o ile istnieje – potencjalny związek między podwyższonym ciśnieniem tętniczym a demencją.

Okazało się, że związek taki jest, i to istotny, nawet po uwzględnieniu w analizie inne czynniki ryzyka, jak uzależnienie od tytoniu, nadużywanie alkoholu, socjodemograficzne czynniki ryzyka, choroby przewlekłe (np. cukrzyca) itp. W porównaniu do osób, które w wieku 50 lat miały optymalne skurczowe ciśnienie tętnicze (równe lub poniżej 120 mmHg), ci uczestnicy badania, których ciśnienie skurczowe w wieku 50 lat wynosiło 130 mmHg lub powyżej, mieli aż 38 proc. wyższe ryzyko diagnozy demencji w wieku 65 lat i później.

Co ciekawe, podwyższone ciśnienie w późniejszym wieku nie wpływa już istotnie na wystąpienie demencji, którą najczęściej diagnozuje się po 75. roku życia. Naukowcy przypuszczają, że podwyższone ciśnienie dokonuje niszczenia naczyń w mózgu podstępnie przez całe dekady, stąd brak korelacji między wystąpieniem podwyższonego ciśnienia w wieku podeszłym a demencją.
Czynią jednocześnie zastrzeżenie, że nie wiadomo, czy obniżenie ciśnienia w wieku średnim do wartości optymalnych odbuduje zniszczenia i ryzyko demencji się zmniejszy.

Podwyższone ciśnienie – czy trzeba je leczyć?

– Wysokie prawidłowe ciśnienie to sygnał, że najwyższa pora, by zacząć o siebie dbać – podkreśla prof. Gaciong. – Przede wszystkim schudnąć, bo często takie ciśnienie wiąże się z nadwagą lub otyłością. Przy czym mówię pacjentom, że mają schudnąć, by zaczęli biegać, a nie na odwrót, bo to może się skończyć źle.

Aktywność fizyczna jest rzeczywiście istotna, ale musi być dobrana do stanu zdrowia.

– Umiarkowana aktywność fizyczna w wymiarze 150-300 minut tygodniowo pozwala obniżyć ciśnienie tętnicze o 2-3 mm słupka rtęci – przypomina prof. Mamcarz.

Domowe sposoby na obniżenie ciśnienia tętniczego

Są sposoby na obniżenie ciśnienia tętniczego (oraz uzyskanie innych dobroczynnych efektów dla zdrowia), które można wdrożyć od zaraz. Oto one:

  • Zmniejszyć ilość soli w posiłkach – a zatem nie tylko mniej solić potrawy, ale zrezygnować lub znacznie ograniczyć wysoko przetworzone produkty (wędliny, dania typu fast-food, zupy czy sosy instant, białe pieczywo);Do każdego posiłku dodawać zielone warzywa – mają dużo potasu, co sprzyja obniżeniu ciśnienia;Ograniczyć alkohol – mało kto wie, że picie alkoholu jest silnym czynnikiem wpływającym na podniesienie ciśnienia
  • Chodzić przynajmniej trzy razy w tygodniu na półgodzinne spacery, podczas których idziemy szybkim marszem;
  • Wyrzucić z kuchni olej palmowy (można go używać jako kosmetyk), a jeść olej rzepakowy i oliwę z oliwek z pierwszego tłoczenia;
  • Spożywać dużo pomidorów w każdej postaci.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

5 mało znanych faktów na temat cukrzycy

belly-2473_1920-copy

Wiesz, że można cofnąć cukrzycę typu 2? Które leki mogą pośrednio wywołać cukrzycę? Dlaczego istotne jest mierzenie obwodu pasa? Poznaj istotne fakty o tej chorobie.

Zdecydowaną większość przypadków cukrzycy – około 95 proc. – stanowi tzw. cukrzyca typu 2, która jest spowodowana nabytym zmniejszeniem wrażliwości komórek organizmu na insulinę. W takiej sytuacji, organizm wytwarza coraz większe ilości insuliny, co w końcu doprowadza do wyczerpania jej zapasów i rozwoju choroby.

Ale eksperci Instytutu Żywności i Żywienia (IŻŻ) przekonują, że cukrzycy typu 2 można skutecznie zapobiegać, a nawet ją cofać, w przeciwieństwie do cukrzycy typu 1 – spowodowanej trwałym uszkodzeniem komórek trzustki produkujących insulinę (wiąże się to z koniecznością przyjmowania przez chorych insuliny przez całe życie).

Co to jest insulina?

Jest to hormon produkowany w trzustce, który umożliwia wykorzystanie przez komórki organizmu cukrów i tłuszczów dostarczanych z pokarmem. Dzięki insulinie możliwe jest przetwarzanie cukrów i tłuszczów w energię niezbędną do funkcjonowania organizmu. Najbardziej znanym przejawem jej działania jest jednak regulowanie stężenia cukru we krwi.

Chcesz uniknąć cukrzycy? Mierz obwód w talii!

Okazuje się, że wcale nie trzeba robić drogich i skomplikowanych badań, aby stwierdzić u siebie podwyższone ryzyko zachorowania na cukrzycę. Jednym z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest zbyt duży obwód w talii.

Naukowcy dawno już udowodnili fakt, że otyłość brzuszna (zwana też trzewną, wisceralną albo otyłością typu jabłko) jest najgroźniejszym dla zdrowia człowieka typem otyłości, prowadzącym do licznych chorób przewlekłych (z zagrażającymi życiu chorobami układu krążenia i nowotworami włącznie).

Dwa progi alarmowe

Eksperci IŻŻ ostrzegają, że obwód talii powyżej 94 cm u mężczyzn i 80 cm u kobiet stanowi jeden z istotnych czynników ryzyka rozwoju cukrzycy typu 2. Im jest on większy, tym ryzyko to jest wyższe. Obwód talii przekraczający 102 cm u mężczyzn i 88 cm u kobiet jest już naprawdę bardzo groźny dla zdrowia – wiąże się z nim występowanie licznych zaburzeń metabolicznych i powikłań. Obwód talii mierzy się w połowie odległości między dolnym brzegiem żeber, a górnym brzegiem grzebienia kości biodrowej.

– Jeśli mężczyzna ma obwód w talii przekraczający 94 cm, a kobieta powyżej 80 cm, to już wtedy powinna się zapalić pierwsza czerwona lampka ostrzegawcza i to nawet pomimo tego, że wskaźnik BMI takiej osoby może wciąż jeszcze mieścić się w normie (BMI pomiędzy 18,5 a 24,9) – podkreśla prof. Barbara Cybulska z IŻŻ.

Cukrzyca a wskaźnik masy ciała (BMI)

Fakty są nieubłagane. Według danych Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej (IDF) aż 50 proc. osób cierpiących na cukrzycę typu 2 stanowią osoby z nadwagą (BMI między 25 a 30), a kolejne 40 proc. osoby z otyłością (BMI powyżej 30).

Jak widać, inwestycja w centymetr krawiecki, dbałość o utrzymywanie prawidłowej masy ciała lub jej redukcja, w przypadku osób z nadmiarowymi kilogramami, bardzo się opłacają, bo mogą skutecznie uchronić nas przed cukrzycą i jej drastycznymi konsekwencjami.

Podwyższone stężenie cukru we krwi nie boli, ale konsekwencje cukrzycy są naprawdę bardzo poważne. Należą do nich m.in.: udary, zawały, demencja, niewydolność serca, stopa cukrzycowa, ślepota i niewydolność nerek. Około 80 proc. chorych na cukrzycę umiera z powodu chorób układu krążenia. Przyczynia się do tego fakt, że cukrzyca dwukrotnie zwiększa ryzyko chorób naczyń krwionośnych. Średnio cukrzyca skraca życie o 6 lat – ostrzega prof. Longina Kłosiewicz-Latoszek z IŻŻ.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że przyjemniej jest mieć sylwetkę szczupłą niż pulchną – życie wówczas też najczęściej staje się lżejsze.

Czy leki mogą zwiększać ryzyko cukrzycy?

To fakt! Niestety, lecząc wiele innych poważnych chorób, takich jak np. miażdżyca czy schizofrenia, możemy w efekcie działań ubocznych leków zwiększyć u siebie ryzyko rozwoju cukrzycy. O jakie leki chodzi? Eksperci IŻŻ podają następujące przykłady:

  • statyny,
  • tiazydy,
  • glikokortykoidy,
  • beta-blokery nieselektywne.

– Niektóre leki mogą indukować cukrzycę. Na przykład powszechnie stosowane statyny, choć dobrze chronią przed zawałem, to jednak zwiększają też oporność tkanek na insulinę – mówi prof. Barbara Cybulska.

Przyjmowanie statyn jest koniecznością dla znacznej części osób z przewlekłymi chorobami układu krążenia.

– Inny przykład to olanzapina, która skutecznie leczy schizofrenię, ale może powodować, niestety, jako skutek uboczny, znaczący przyrost masy ciała u pacjentów – mówi dr Magdalena Białkowska z IŻŻ.

Nie wolno jednak takich leków unikać, jeśli lekarz je zalecił. Ale warto wziąć pod uwagę ich potencjalne skutki uboczne i spróbować im przeciwdziałać. Jak?

Dbając o zachowanie szczupłej sylwetki. Dlatego otrzymując na nie receptę warto zainwestować w wizytę u dietetyka.

Nadmiar telewizji może sprzyjać cukrzycy

Okazuje się, że nie bez znaczenia dla ryzyka rozwoju cukrzycy jest nasz sposób spędzania wolnego czasu, co dotyczy również korzystania z mediów.

– Z badań wiemy, że oglądanie telewizji przez 2 godziny dziennie zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2 aż o 20 proc., a ryzyko chorób sercowo-naczyniowych o 15 proc. – mówi prof. Longina Kłosiewicz-Latoszek.

Zapobieganie cukrzycy: dieta i ruch skuteczniejsze niż leki

Z badań naukowych jasno wynika, że u osób z grup podwyższonego ryzyka, czyli np. obciążonych chorobą dziedzicznie albo z rozpoznanym już stanem przedcukrzycowym, zmiana stylu życia na zdrowy (właściwa dieta, regularna aktywność fizyczna, odstawienie używek) i związana z tym redukcja masy ciała, zmniejszają ryzyko zachorowania na cukrzycę aż o 50-85 proc.

– Stan przedcukrzycowy staje się coraz większym problemem społecznym, ale zmiana stylu życia może go skutecznie cofnąć, zapobiegając rozwojowi cukrzycy typu 2 lub ten rozwój mocno spowalniając. Narzędziem prewencji i hamulcem rozwoju stanu przedcukrzycowego jest Piramida Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej, popularyzowana przez IŻŻ. To nasza polisa antycukrzycowa – przekonuje prof. Mirosław Jarosz, dyrektor IŻŻ.

Na tym jednak nie koniec dobrych wiadomości.

– Z mojego lekarskiego doświadczenia wynika, że cukrzyca typu 2 jest chorobą odwracalną. Może się ona cofnąć, gdy chory się odchudzi – podkreśla prof. Barbara Cybulska.

Potwierdzają to inni lekarze i dietetycy.

– Mam w rodzinie jednego cukrzyka, który schudł o 30 kilo i dzięki temu wyzdrowiał – dodaje prof. Longina Kłosiewicz-Latoszek.

Eksperci przyznają, że znane są też przypadki cofania się cukrzycy w efekcie chirurgicznego leczenia otyłości, co tylko potwierdza fakt, że kluczem do walki z cukrzycą jest skuteczne leczenie otyłości.

Cukrzyca a stan przedcukrzycowy: czym się różnią

Stan przedcukrzycowy:

  • glikemia (stężenie glukozy we krwi) na czczo pomiędzy 100-125 mg/dl,
  • glikemia w 120. minucie doustnego testu tolerancji glukozy między 140 a 199 mg/dl.

Cukrzyca:

  • glikemia na czczo powyżej 126 mg/dl,
  • glikemia w 120. minucie doustnego testu tolerancji glukozy powyżej 200 mg/dl

Eksperci szacują, że na cukrzycę cierpi w Polsce ponad 3 mln osób, z czego około 1 mln o tym nie wie. Osób ze stanem przedcukrzycowym jest jeszcze więcej, około 5 mln. O tym, czy będzie ich dalej przybywać czy też ubywać zdecydujemy w dużej mierze my sami, poprzez swój styl życia.

Co jeść, żeby uniknąć cukrzycy: trzy skuteczne diety

Eksperci ostrzegają, żeby w ramach profilaktyki i leczenia cukrzycy nie stawiać na modne i często nieracjonalne diety odchudzająca, polecane przez znajomych, celebrytów czy dr Google’a. W tej dziedzinie najlepiej poradzić się lekarza lub wykwalifikowanego dietetyka.

– Mogę polecić trzy różne diety, które dobrze nadają się do tego celu: po pierwsze żywienie zgodnie z zasadami Piramidy Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej IŻŻ, po drugie dietę DASH, a po trzecie tradycyjną dietę śródziemnomorską. W diecie przeciwcukrzycowej warto zwrócić uwagę zwłaszcza na jakość spożywanych węglowodanów i wybierać produkty spożywcze o niskim indeksie glikemicznym (IG poniżej 55) – radzi Aleksandra Cichocka z IŻŻ.

Co to jest indeks glikemiczny?
To specjalna skala, która służy do uszeregowania produktów spożywczych w zależności od tego, jak po ich spożyciu zwiększa się stężenie glukozy we krwi. Przykłady produktów o niskim IG: nierozgotowane zboża (płatki owsiane, kasza gryczana, ryż brązowy), mleczne napoje fermentowane, większość warzyw i roślin strączkowych, orzechy, nasiona, pestki.

Wiktor Szczepaniak (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

HIV a ciąża: czy warto robić test?

pregnant-775028_1920-copy

Jesteś w ciąży? Poddaj się dwukrotnie testowi na HIV. To jedno z wielu standardowych badań, które należy zrobić w czasie ciąży. Warto też, by test zrobił przyszły ojciec dziecka. 

Wiedza o zakażeniu u kobiety w ciąży i podjęcie leczenia to niemal gwarancja nieprzekazania wirusa dziecku. W ubiegłym roku zarejestrowano w Polsce ogółem 1 526 nowo wykrytych zakażeń HIV. Trzy z nich to zakażenia wirusem dziecka od matki (tzw. zakażenie wertykalne). Wciąż jednak o tym, że w organizmie jest HIV, dowiadują się kilku- kilkunastoletnie dzieci, które do szpitala zgłaszają się już z rozwiniętym AIDS. Mogły go nie mieć.

Jak wirus HIV może się przenieść z matki na dziecko?

Są trzy drogi takiego zakażenia:

  • Matka – płód wewnątrzmacicznie – dotyczy to kilku procent zakażeń wertykalnych. Wirus przenosi się przez łożysko, jednaj najczęściej po 20 tygodniu ciąży
  • W okresie okołoporodowym – to właśnie wtedy najczęściej dochodzi do przekazania wirusa z matki na dziecko (najczęściej podczas porodu lub tuż po nim);
  • Podczas karmienia piersią – ryzyko wynosi średnio 1 proc. na każdy miesiąc karmienia.

Co podwyższa ryzyko zakażenia HIV z matki na dziecko?

Rozwój wirusa w organizmie człowieka to wieloetapowy proces o określonej dynamice, odbywa się często na przestrzeni lat i prowadzi do nieodwracalnego zniszczenia układu immunologicznego.

Po wniknięciu do organizmu człowieka wirus szybko się namnaża. W tym okresie dochodzi do ostrej choroby retrowirusowej. Wiele osób kilka do kilkudziesięciu dni od momentu wniknięcia wirusa do organizmu ma objawy przypominające infekcję grypopochodną lub grypę. Cechą stosunkowo charakterystyczną dla tego okresu jest jednoczesna gorączka i wysypka. Ponadto zakażona osoba może odczuwać bóle głowy, stawów, gardła.

Jednak około 20-30 proc. zakażonych osób nie doświadcza takich objawów lub są one bardzo słabe!

Okres bezpośrednio po zakażeniu odznacza się tzw. wysoką wiremią, czyli obecnością namnażających się wirusów. Potem „infekcja” mija. To jednak nie oznacza, że wirus się nie rozwija, choć poziom wiremii spada. Wzrasta ponownie wtedy, gdy układ odpornościowy zostanie już przez HIV zniszczony i rozpocznie się AIDS.

Z uwagi na dynamikę zakażenia najwyższe ryzyko przeniesienia wirusa na płód/dziecko jest w okresie wysokiej wiremii matki. Jeżeli za pomocą testów laboratoryjnych można wykryć powyżej 105 kopii wirusa na mililitr krwi, to ryzyko jego przeniesienia na dziecko wzrasta do ok. 40 proc. Tak wysoka wiremia u osoby dorosłej występuje w ostrej chorobie retrowirusowej, a więc w krótkim czasie po zakażeniu – 2 do 4 miesięcy po nim, oraz w jego schyłkowym okresie, gdy zaczyna się rozwijać AIDS.

Inne czynniki podwyższające ryzyko zakażenia wirusem od matki do dziecka to m.in. krwawienia, choroby ogólnoustrojowe, niski poziom limfocytów T CD4.

„Jak najwcześniejsze rozpoznanie zakażenia jest korzystniejsze zarówno dla pacjenta, jak i epidemiologicznie – biorąc pod uwagę szczególnie wysoką dynamikę replikacji HIV w tym okresie – dla ograniczenia stopnia potencjalnych ekspozycji (partner seksualny). Ponadto, wczesne rozpoznanie zakażenia, jeszcze przed lub z chwilą dokonanej serokonwersji (czyli wytworzenia w surowicy krwi specyficznych przeciwciał – przyp. red.) stwarza możliwość wdrożenia terapii antyretrowirusowej, co ma wpływ na jej skuteczność, gdyż utrudnia ustabilizowanie się rezerwuarów wirusowych (ośrodkowy układ nerwowy, układ moczowo-płciowy, tkanka limfoidalna), co w przypadku przeoczenia takiej okazji może zmienić efektywność dalszego leczenia” – podkreślają autorzy artykułu poświęconego wczesnemu wykrywaniu HIV przez lekarzy rodzinnych. Choć artykuł został opublikowany w 2003 roku, pod tym względem nic się nie zmieniło.

Kiedy test HIV w ciąży?

– Wszystkim ciężarnym pacjentkom zlecam wykonanie testu w kierunku HIV. Najlepiej badanie to wykonać dwukrotnie: przed 10., a także między 33. a 37. tygodniem ciąży. To prosty test, który może uchronić dziecko przed zakażeniem. Lekarz ginekolog, mając na uwadze zdrowie rodziny, powinien już na etapie planowania ciąży podkreślić konieczność wykonania testu w kierunku HIV przez przyszłą matkę oraz ojca dziecka – podkreśla rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego profesor ginekologii i położnictwa Mirosław Wielgoś.

Jestem w ciąży i mam HIV. Co teraz?

Zakażona HIV kobieta może urodzić zdrowe dziecko, najczęściej przez cięcie cesarskie, choć dopuszcza się też porody siłami natury. Wiedzę o zakażeniu trzeba mieć jednak wcześniej niż przed samym porodem, bo profilaktykę rozpoczyna się jak najwcześniej.

Trzeba po prostu rozpocząć leczenie (lub kontynuować, jeśli kobieta jeszcze przed zajściem w ciążę wiedziała, że jest zakażona).

Terapia antyretrowirusowa, dostępna w Polsce, spowodowała, że zakażenie HIV stało się chorobą przewlekłą, taką jak na przykład cukrzyca (tj. można żyć normalnie, zakładać rodzinę, rodzić dzieci, pracować, jednak trzeba przyjmować leki i okresowo się badać).

  1. Pierwszym i najważniejszym sposobem zapobiegania zakażeniom odmatczynym jest skuteczna terapia antyretrowirusowa u kobiety w ciąży. Zatem przyszła matka musi przyjmować leki.
  2. Profilaktykę wdraża się także u noworodka. Po pierwsze, jest on po urodzeniu dokładnie obmywany z mazi płodowej, odsysa mu się z górnych dróg oddechowych „połkniętą” podczas porodu treść, a w ciągu czterech godzin po urodzeniu podaje się terapię antyretrowirusową.
  3. Kobieta zakażona HIV nie może karmić dziecka piersią.

Krajowe Centrum ds. AIDS informuje, że w większości europejskich krajów wysoko rozwiniętych oraz w USA ryzyko odmatczynego zakażenia wynosi aktualnie ok. 1 proc., ale  w Polsce – ok. 20 proc. Te wysoki odsetek wiąże się przede wszystkim z niedostateczną skalą wykonywania przez kobiety w ciąży testów w kierunku zakażenia HIV.

– Szacuje się, że tylko 25-30 proc. kobiet było w czasie ciąży badanych w kierunku HIV i otrzymało pełną profilaktykę. Z pilotażowego badania ankietowego, przeprowadzonego w kierowanym przeze mnie ośrodku, wynika, że 33 proc. kobiet miało dwukrotnie, czyli zgodnie ze standardami, wykonany test w czasie ciąży. Nadal zdarza się, że zakażenie HIV jest wykrywane dopiero u kilku- lub kilkunastolatków. Dzieci starsze nadal trafiają do nas już z AIDS – tj. w bardzo zaawansowanym okresie choroby – tłumaczy kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego WUM prof. Magdalena Marczyńska.

Infografika PAP/Serwis Zdrowie

Ile osób jest zakażonych HIV w Polsce?

Od wdrożenia badań w 1985 r. do 31 grudnia 2017 r. stwierdzono zakażenie HIV u 22 657 mieszkańców Polski. Wśród ogółu zarejestrowanych zakażonych było co najmniej 6 347 zakażonych w związku z używaniem narkotyków, 1 758 zakażonych poprzez kontakt heteroseksualny oraz 3 451 poprzez kontakt seksualny pomiędzy mężczyznami. Ogółem odnotowano 3 558 zachorowań na AIDS, a 1 382 chorych zmarło. Szacuje się, że zakażonych HIV jest jednak wiele więcej, tylko nie są tego świadomi.
Właśnie ruszyła kolejna kampania #mamczasrozmawiac, która zachęca kobiety do testowania się w kierunku HIV i międzypokoleniowego dialogu o zdrowiu z bliskimi. „Ginekolog już potwierdził ciążę. Zlecił mi różne badania. Nawet na HIV. HIV może dotyczyć każdego” – informuje „filmową córkę” bohaterka kampanijnego spotu edukacyjnego Krajowego Centrum ds. AIDS, grana przez Marię Seweryn.

Justyna Wojteczek (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Infografika PAP/Serwis Zdrowie

 

Udar może mieć także trzydziestolatek

stroke-3233778_1920-copy

Myślisz, że jak masz 25 czy 35 lat nie grozi ci udar mózgu? Jesteś w błędzie. Co roku 80 tys. osób w Polsce ma udar. Ok. 5 proc. z nich jest w młodym wieku. Zobacz, kto jest w grupie ryzyka.

– To prawda, że zdecydowana większość pacjentów, którzy mają udar mózgu, to osoby starsze – średnia wieku to 60 lat. Jednak do oddziałów udarowych trafiają także młode osoby w wieku od 20 do 35 lat – podkreśla prof. Agnieszka Słowik, kierownik Kliniki Neurologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum UJ.

Udar po fitnessie i zumbie

Prof. Agnieszka Słowik podkreśla, że najczęściej wśród młodych „udarowców” dochodzi najpierw do rozwarstwienia tętnicy szyjnej, a dopiero później do udaru. Profesor opowiada, że miała młodych pacjentów, którzy– nawet kilka tygodni wcześniej – doznali silnego urazu szyi np.: na nartach, w siłowni, ale także przez mocne zaciśnięcie pasów bezpieczeństwa. Znane są także przypadki, że udar niedokrwienny miała trzydziestokilkuletnia kobieta po intensywnych ćwiczeniach na zumbie, na których mocno wyginała szyję. Do rozwarstwienia tętnicy szyjnej może dojść także w trakcie masażu czy terapii manualnej na kręgosłupie szyjnym.
– Zaczyna się od tego, że zwykle pod wpływem silnego uderzenia w okolicy szyi, dochodzi do pęknięcia błony wewnętrznej tętnicy – tłumaczy prof. Słowik. – W niej robi się krwiak. Ten się wchłania, ale uszkodzony zostaje śródbłonek wyściełający naczynia i tworzą się w tym miejscu zakrzepy. Gdy któryś z nich się urwie, dochodzi do zatkania naczyń, czyli udaru niedokrwiennego mózgu.

Neurolog opowiada, że miała pacjentkę, która uderzyła się sztangą w szyję na siłowni i dopiero po kilku dniach zaczęła ją boleć głowa. Równocześnie zaczął jej drętwieć palec u ręki. To były pierwsze objawy udaru. Lekarze podkreślają, że nie można lekceważyć żadnych objawów neurologicznych takich jak: dyskretny niedowład twarzowo-barkowy, niewielkie zaburzenia mowy, drętwienie palców czy ręki lub osłabienie jednej z kończyn.

Ból głowy i drętwienie – nie lekceważ tych objawów!

– Nie można bagatelizować także bólów głowy – podkreśla prof. Słowik. – U młodych osób jest to jeden z pierwszych, najczęstszych objawów udaru. Często jednocześnie boli głowa i ktoś czuje, że ma słabszą rękę lub zaczyna mu drętwieć palec. W takich przypadkach nie powinno się brać tabletek przeciwbólowych, tylko trzeba jak najszybciej zgłosić się do lekarza.

Wśród osób zagrożonych udarem wymienia się także kobiety w ciąży i do trzech miesięcy po urodzeniu dziecka. – U nich może dojść do udaru żylnego – mówi prof. Słowik. – Ciąża i czas tuż po niej jest okresem, gdy kobieta jest w tzw. okresie prozakrzepowym. Nie wiemy, dokładnie dlaczego, ale w tym czasie u kobiet wzrastają czynniki ryzyka incydentu naczyniowo-mózgowego.

Podkreśla się, że u kobiet w ciąży czynnikami ryzyka udaru mogą być m.in.: zmiany hormonalne oraz wzrost objętości krwi i wody w organizmie ciężarnej.

Przy udrze liczy się każda minuta!

Wśród innych czynników ryzyka udarów mózgu wymienia się również:

  • nadciśnienie tętnicze (jeśli ktoś ma zdiagnozowane nadciśnienie, musi regularnie stosować leki i kontrolować wysokość ciśnienia; innym osobom zaleca się profilaktyczną kontrolę ciśnienia tętniczego minimum co dwa lata);
  • migotanie przedsionków (prawdopodobieństwo wystąpienia udaru u osób z tym schorzeniem jest od 5 do 7 razy wyższe niż w u osób zdrowych; jeśli ktoś ma zdiagnozowane migotanie przedsionków, powinien stosować leki przeciwzakrzepowe);
  • palenie tytoniu (ryzyko udaru rośnie proporcjonalnie do liczby wypalanych papierosów; warto pamiętać także o tym, że jeśli ktoś ma nadciśnienie i pali papierosy, to musi się liczyć z tym, że efekty terapii mogą być gorsze; jeśli ktoś rzuci palenie, może zmniejszyć ryzyko wystąpienia udaru mózgu nawet o 50 proc.!)
  • cukrzyca (u diabetyków leczenie nadciśnienia tętniczego jest konieczne, gdyż utrzymanie wartości ciśnienia krwi poniżej 130/80 mmHg umożliwia zmniejszenie ryzyka udaru o ok. 44 proc.)

Przy udarze liczy się każda minuta! Dlatego jeśli ktoś zauważy niepokojące objawy, powinien jak najszybciej zadzwonić na pogotowie ratunkowe. Czas rozpoczęcia leczenia jest jednym z podstawowych czynników wpływających na rokowanie. Lekarze mają cztery i pół godziny, od czasu wystąpienia objawów udaru, na podanie leku rozpuszczającego zakrzep zamykający lub zwężający naczynia.

Leczenie udaru ma na celu jak najszybsze przywrócenie przepływu krwi w obszarze objętym niedokrwieniem, przeciwdziałanie niekorzystnym zjawiskom biochemicznym powstającym w wyniku niedokrwienia oraz wczesne wykrywanie i leczenie powikłań pozamózgowych.

Każdy chory z udarem mózgu powinien być natychmiast, w trybie pilnym, skierowany do szpitala, w którym jest tzw. pododdział udarowy. Niestety tak nie zawsze się dzieje.

– W ubiegłym roku 14 proc. pacjentów z udarem w Małopolsce była leczona na innych oddziałach niż udarowe – podkreśla prof. Słowik. – Ważne jest, by tak zorganizować opiekę, by wszyscy pacjenci trafiali tylko do oddziałów udarowych, na których będą mieć wielospecjalistyczne, kompleksowe leczenie.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (www.zdrowie.pap)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Męska depresja inna niż kobieca

disappointed-2167435-copy

Kobiety chorują na depresję inaczej niż płeć brzydka. Dlaczego? Prawdopodobnie jedną z przyczyn są geny związane z tą chorobą: u kobiet działają w inny sposób niż u mężczyzn.

Aż 300 milionów osób na świecie cierpi z powodu depresji. To poważna, zagrażająca życiu choroba, która w skrajnych przypadkach prowadzi do niepotrzebnej śmierci. Z danych zebranych przez Światową Organizację Zdrowia (World Health Organization, WHO) wynika, że może odpowiadać za 800 tys. samobójstw rocznie.

Dane epidemiologiczne wskazują, że kobiety chorują na depresję dwa razy częściej niż mężczyźni i trzy razy częściej cierpią z powodu nietypowej depresji – np. objawiającej się nadmierną sennością, permanentnym niewyspaniem i przybieraniem na wadze. Panie cztery razy częściej niż panowie cierpią też z powodu nawracających epizodów depresyjnych. Mężczyźni wykazują też częściej inne objawy niż kobiety, np. częściej niż u kobiet charakteryzuje się ona np. zwiększoną drażliwością.

Zespół pod kierunkiem dr Marianne Seney z University of Pittsburgh podjął próbę wyjaśnienia tych różnic. Założył, że działanie genów u każdej z płci może być inne.

– Choć uczeni zajmują się mózgami pacjentów cierpiących na depresje od dekad, wiele z tych badań dotyczyło wyłącznie mężczyzn – mówi dr Seney. Jej zdaniem to mogło wpłynąć na otrzymywane wyniki.

Badania ekspresji genów wyjaśniają zagadkę

Naukowcy postanowili sprawdzić, jak w określonych częściach mózgu chorych przebiega ekspresja genów. Jest proces polegający na odczytaniu informacji zawartej w genie i wytworzenie produktu – w tym przypadku chodziło o białko. Badacze sprawdzali rejony mózgu, których działanie w przypadku depresji jest zaburzone – przednią część zakrętu obręczy, ciało migdałowate oraz grzbietowo-boczną korę przedczołową. Do analiz wykorzystali wyniki pośmiertnej autopsji tkanek pochodzących z mózgu 50 chorych na depresję (26 mężczyzn i 24 kobiet) oraz podobnej liczby i proporcji osób zdrowych (chodziło o to, by porównanie było wiarygodne.)

Ku zdumieniu badaczy okazało się, że z 706 genów działających inaczej w przypadków mężczyzn z depresją i 882 genów związanych z depresją u kobiet, w przypadku zaledwie 21 zmiana był identyczna, to znaczy działały tak samo. Natomiast 52 doświadczyło zmian w przeciwnych kierunkach, czyli ekspresja była zmniejszona lub zwiększona.

Analiza przedstawionych powyżej liczb dowodzi również, że wiele genów, które mogą brać udział w powstawaniu depresji jest wyłącznie „żeńska” lub „męska”.

U kobiet cierpiących na depresję odnotowano zwiększoną ekspresję genów związanych z działaniem synaps, natomiast u mężczyzn było odwrotnie. Ci z kolei mieli zwiększoną ekspresję genów związanych z działaniem systemu odpornościowego; u kobiet zaobserwowano jej zmniejszenie.  To, według badaczy, sugeruje kompletnie inny przebieg choroby u obydwu płci.

–  Wyniki naszych badań mają znaczące implikacje w związku z opracowywaniem nowych leków i sugerują, że te leki powinny być opracowywane osobno dla obydwu płci – mówi dr Seney. Wskazuje, że np. medykamenty dla kobiet być może powinny wspierać działanie układu odpornościowego, a w przypadku mężczyzn obniżać odporność.

Dla konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii prof. Piotra Gałeckiego, który naukowo zajmował się m.in. genetyką w psychiatrii, najciekawszym elementem pracy Amerykanów jest potwierdzenie, że psychika i układ odpornościowy są powiązane, zatem zaburzenia w jednym oddziałują na drugi.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Trądzik – choroba nie tylko dojrzewającej młodzieży

acne-1606765_1920-copy

U mieszkańców Paragwaju czy Papui Nowej Gwinei nie spotyka się trądziku. W krajach rozwiniętych choruje na niego ponad 80 proc. osób między 12. a 24. rokiem życia. Ale średnia wieku osób zgłaszających się do lekarza z powodu ropnych krost rośnie. Dlaczego trądzik coraz częściej mają osoby po trzydziestce?

Trądzik zwyczajny (pospolity) jest najczęstszym schorzeniem skóry wieku młodzieńczego. Charakteryzuje się łojotokiem oraz powstawaniem zaskórników, grudek i krost w miejscach bogatych w gruczoły łojowe (czoło i centralna część twarzy, czyli tzw. strefa T, ramiona, okolica między łopatkami oraz górna część klatki piersiowej).

Trądzik zwyczajny, choroba uważana za ósmą najczęstszą na świecie, dotyka 9,4 proc. populacji ogólnej i nawet 90 proc. osób w okresie dojrzewania.

Szczyt zachorowań u dziewcząt występuje nieco wcześniej – pomiędzy 14. a 17. rokiem życia (pierwsze objawy mogą się zacząć ok. 11-12 roku życia, tuż przed pierwszą miesiączką), a u chłopców między 16. a 19. rokiem życia. Pojawiają się wtedy mniej lub bardziej nasilone zmiany skórne. Zaostrzenia objawów występują u ok. 10 proc. osób. Stwierdzono, że im wcześniej pojawia się trądzik, tym większe prawdopodobieństwo jego ciężkiego i długotrwałego przebiegu.

Dlaczego niektóre osoby mają trądzik, a inne nie?

Wystąpienie trądziku jest wynikiem współdziałania wielu czynników, w tym także predyspozycji genetycznej (jest większe prawdopodobieństwo wystąpienia choroby, gdy okaże się, że np.: rodzice lub dziadkowie też na nią chorowali).

Do najważniejszych procesów związanych z powstawaniem zmian trądzikowych zalicza się:

  • Nadmierną produkcję łoju (za rozwój zmian trądzikowych odpowiada zwiększona produkcja łoju na skutek różnych zmian hormonalnych);
  • Zaburzenia rogowacenia ujść mieszków włosowo-łojowych (ich zaczopowanie prowadzi do powstawania mikrozaskórników);
  • Namnażanie się w gruczołach łojowych bakterii beztlenowych z rodzaju Propionibacterium, głównie P. acnes (sprzyjają temu nadmierna produkcja i gromadzenie łoju oraz zamknięcie ujścia gruczołu łojowego),
  • Stan zapalny. Gdy w obrębie mieszków włosowych dojdzie do nadmiernego namnażania bakterii, powstają wykwity zapalne, takie jak grudki, krosty, guzki, cysty, torbiele.

Dwa pierwsze zjawiska występują m.in. podczas zmian hormonalnych w okresie dojrzewania płciowego, głównie w wyniku zwiększonego wytwarzania hormonów i androgenów. Gruczoły łojowe są przez te hormony stymulowane do większej produkcji łoju w mieszkach włosowo-łojotokowych.

Objawy trądziku

Skórę trądzikową cechuje nasilony łojotok, który powoduje powstanie zaskórników, grudek, krost, nacieków zapalnych i cyst powstających w obrębie mieszków włosowo-łojotokowych.

Trądzik, w zależności od nasilenia zmian skórnych, dzieli się na:

  1. Trądzik łagodny – czyli trądzik zaskórnikowy i łagodne przypadki trądziku grudkowo-krostkowego;
  2. Trądzik średnio nasilony – cięższe przypadki trądziku grudkowo-krostkowego i łagodniejsze przypadki trądziku ropowiczego;
  3. Trądzik ciężki – dotyczy nasilonych zmian ropowiczych, gdy powstają nacieki, cysty i przetoki. W konsekwencji może dojść do powstawania blizn (10 proc. chorych rozwija ciężkie objawy). U kilku procent chorych w miejscu krosty rozwija się czerwony, twardy guz, keloid (inaczej bliznowiec), to rodzaj przerośniętej, zgrubiałej i uniesionej blizny.

Do rzadszych postaci trądziku zalicza się trądzik noworodków i niemowląt oraz trądzik piorunujący (z obecnością objawów ogólnych o ciężkim, szybkim przebiegu).

– Są osoby, u których trądzik zaczyna się dopiero w okolicach trzydziestego roku życia, jest to tzw. późny trądzik – mówi prof. Andrzej Kaszuba, kierownik Kliniki Dermatologii, Dermatologii Dziecięcej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. – Wtedy często już rozwija się wersja zaostrzona choroby, bez etapu zaskórników, tworzą się zmiany ropne.

Rozwój trądziku w wieku dojrzałym również ma podłoże hormonalne. Problemy skórne mogą się pojawić m.in. w zespole policystycznych jajników. U dojrzałych kobiet trądzik mogą hamować przyjmowane leki hormonalne. Gdy je odstawią, bo np. chcą zajść w ciążę, mogą pojawić się objawy choroby.

– U dojrzałych mężczyzn trądzik może się pojawić w konsekwencji stosowania sterydów, to tzw. trądzik kulturystyczny – mówi prof. Kaszuba. – Przy nadmiernym wzroście testosteronu we krwi, w organizmie nasila się proces produkcji dihydrotestosteronu, który w sposób niezwykle agresywny pobudza skórne gruczoły do produkcji łoju.

Czy trądzikiem można się zarazić?

Trądzik nie jest chorobą zakaźną. Nie można się nim zarazić od drugiej osoby.

Czynniki zaostrzające trądzik

Jest wiele czynników, które mają wpływ na pogorszenie trądziku. Jego objawy mogą zaostrzać m.in.:

  • Zaburzenia hormonalne (np. u ok. 60-70 proc. kobiet obserwuje się pogorszenie zmian trądzikowych w okresie przedmiesiączkowym).
  • Dieta
  • Słońce
  • Niektóre leki
  • Stres (nasila nadreaktywność androgenu, hormonu odpowiadającego za wzmożoną produkcję łoju).

Mleko a trądzik

Trądzik jest chorobą zapalną, dlatego dieta powinna być pozbawiona pokarmów o działaniu prozapalnym, a bogata w czynniki działające przeciwzapalnie.

– Dieta jest bardzo ważna w przeciwdziałaniu nasileniu objawów trądziku – podkreśla prof. Andrzej Kaszuba. – Najważniejsze jest unikanie: czekolady i innych produktów zawierających kakao, ostrych przypraw, ale także pikantnego ketchupu czy musztardy oraz ograniczenie spożywania mleka krowiego i jego przetworów.

Wyniki niektórych badań wykazały związek między jedzeniem mleka, a nasileniem objawów trądzikowych. Jeden z sugerowanych mechanizmów dotyczy tego, że w mleku krów jest wysokie stężenie hormonów wzrostu i steroidów metabolicznych, które mają służyć szybkiemu wzrostowi cieląt.

Składnikiem mleka jest m.in. insulinopodobny czynnik wzrostu IGF-1. Wysokie stężenie tego hormonu w osoczu, spowodowanie spożyciem mleka, stymuluje wytwarzanie łoju, powodując natężenie zmian trądzikowych. Zaobserwowano, że kobiety, które mają trądzik mają wyższy poziom tego czynnika.

W 2011 r. „Journal of Amercan Academy of Dermatology” opublikował badanie, w którym chorzy jedli czekoladę. Istotne zmiany w nasileniu trądziku wystąpiły już po jednorazowym jej spożyciu.

U części pacjentów obserwuje się też zaostrzenie choroby po spożyciu innych produktów bogatych w węglowodany proste, takich jak: słodycze czy słodzone napoje.

Jaka dieta zaostrza objawy?

Oprócz IGF-1 także insulina stymuluje produkcję łoju, dlatego chorym zaleca się dietę o niskim indeksie glikemicznym (trzeba ograniczyć cukier, białe pieczywo, biały ryż, które doprowadzają do podwyższenia stężenia glukozy we krwi i insuliny).

Dieta o wysokim ładunku glikemicznym nasila występowanie i natężenie trądziku – mówi prof. Andrzej Kaszuba. – Optymalna jest zbilansowana dieta, bogata w owoce i warzywa, błonnik pokarmowy, ograniczająca spożycie produktów mlecznych, cukrów prostych oraz produktów przetworzonych.

Związek między występowaniem zmian trądzikowych a sposobem żywienia potwierdziły wieloletnie badania licznych plemion, np.: Inuitów zamieszkujący północną Kanadę. Badacze zauważyli, że w populacji osób żyjących w tradycyjnych warunkach i spożywających nieprzetworzoną żywność, nie odnotowano przypadków trądziku. Gdy jednak wprowadzono tam zachodnie zwyczaje żywieniowe – Inuici zaczęli pić słodkie napoje gazowane, wołowinę, produkty mleczne i żywność przetworzoną – także wśród nich zaczęto diagnozować trądzik.

Badano też (głównie na zwierzętach), czy substancje naturalnie występujące w roślinach mają działanie antytrądzikowe. Wykazano, że katechiny zielonej herbaty hamują produkcję łoju. Badania dowiodły także, że resweratrol, występujący w skórce czerwonych winogron, czerwonym winie, orzeszkach ziemnych i morwie ma działanie bakteriobójcze wobec Propionibacterium acnes, a więc bakterii, które biorą udział w powstawaniu trądziku.

W terapii trądziku ważny jest także odpowiedni poziom cynku, który jest potrzebny do rozwoju i prawidłowego funkcjonowania skóry. Badania wykazały, że pacjenci z trądzikiem mają często niedobór tego pierwiastka. Trzeba jednak uważać z jego dawkowaniem, bo wysokie dawki cynku mogą wywoływać niekorzystne efekty żołądkowo-jelitowe i niedobory miedzi.

Czy słońce pomaga w walce z trądzikiem?

W okresie letnim ok. 60 proc. chorych obserwuje poprawę stanu skóry, ale u 20 proc. mogą występować zaostrzenia, zwiększone z wyższą temperaturę oraz wilgotnością.

Latem słońce wysusza zmiany trądzikowe, a opalenizna maskuje zaskórniki. Pacjenci obserwują tymczasową poprawę wyglądu skóry. Jednak nadmierne jej wysuszenie zwiększa produkcję łoju, nasila złuszczanie i sprzyja powstawaniu zaskórników, a następnie także grudek i krost. Później, jesienią dochodzi więc do nasilenia zmian.

Trzeba pamiętać także o tym, że nadmierna ekspozycja na promieniowanie słoneczne zwiększa ryzyko powstania przebarwień pozapalnych w miejscu grudek, krost, a zwłaszcza rozdrapanych zmian.

Trądzik polekowy

Wśród leków nasilających trądzik wyróżnia się: sterydy anaboliczne, glikokortykosteroidy, leki przeciwpadaczkowe, przeciwdepresyjne, przeciwgruźlicze, witaminę B12 oraz barbiturany.

Czy trądzik sam minie?

Trądzik może ustępować spontanicznie przed 20. rokiem życia. Jednak u części pacjentów występuje przewlekły, wieloletni i nawrotowy przebieg choroby. Dlatego, warto podjąć odpowiednie leczenie we wczesnym stadium choroby. To może zapobiec jej rozwojowi, a także powstaniu szpecących blizn i przebarwień.

Wystąpienie zmian trądzikowych wymaga konsultacji dermatologicznej. Opóźnienie wprowadzenia skutecznej terapii i samodzielne „leczenie” trądziku, np. kosmetykami z drogerii, może doprowadzić do rozwoju powikłań.

Jak się leczy trądzik?

Sposób leczenia trądziku zależy przede wszystkim od stopnia jego nasilenia. Leczenie wymaga systematyczności, wytrwałości oraz odpowiedniej pielęgnacji skóry, także po jego zakończeniu.

W łagodnej postaci trądziku wystarczające jest leczenie preparatami miejscowymi o działaniu przeciwłojotokowym, przeciwbakteryjnym, przeciwzapalnym i przeciwzaskórnikowym.

W leczeniu miejscowym stosowane są antybiotyki, retinoidy, kwas azelainowy, kwas salicylowy oraz nadtlenek benzoilu. U osób z umiarkowaną lub ciężką postacią choroby konieczne jest włączenie leczenia ogólnego: antybiotyków lub retinoidów.

Leczenie trądziku ma na celu likwidację lub złagodzenie objawów oraz zapobieganie powikłaniom, przede wszystkim powstaniu blizn. Poprawa po leczeniu nie gwarantuje tego, że choroby pozbędziemy się raz na zawsze. Niekiedy po zaprzestaniu terapii zmiany mogą stopniowo powracać.

Jak pielęgnować skórę w trakcie leczenia?

Skóra osób z trądzikiem ma cechy skóry łojotokowej lub mieszanej. Odpowiednia jej pielęgnacja stanowi istotny element w walce z chorobą. Należy zmywać skórę dwa razy dziennie, używając preparatów dostosowanych do takiej skóry. Stosowane środki nie powinny powodować nadmiernego wysuszenia skóry, które wzmaga produkcję łoju oraz nasila tworzenie zaskórników. Do makijażu należy wybierać kosmetyki, które nie zatykają porów.

– Skórę trądzikową trzeba nawilżać, ale nie można jej natłuszczać – mówi prof. Kaszuba. – W trakcie leczenia korzystne jest stosowanie kosmetyków specjalnie przeznaczonych dla skóry łojotokowej. Nie powinno się u młodych dziewczyn w okresie dojrzewania używać kremów o tłustej i półtłustej konsystencji. Mam pacjentki, u których rozwinął się tzw. trądzik kosmetyczny, związany ze stosowaniem tłustych kremów, zatykających ujścia gruczołów łojowych.

Istnieje także trądzik rozwijający się np.: po pobycie w ciepłych krajach, nazywa się acne mallorca.

– To efekt intensywnego używania kremów z wysokim filtrem – opowiada prof. Kaszuba. – Dziewczyny na wakacjach w ciepłych krajach korzystają z tłustych kremów i gdy wracają z wakacji mają pierwsze objawy trądziku. Tu profilaktyka jest dość łatwa. Trzeba zmienić kremy na takie, które nie zatykają porów.

Prof. Kaszuba podkreśla, że dziewczyny w okresie dojrzewania, które mają zdrową skórę, nie powinny stosować kremów tłustych i półtłustych. Ich skóra może się wydawać sucha, bo z powodu burzy hormonów dochodzi do zaczopowania mieszków włosowo-łojowych, ale jeśli włosy się im bardzo przetłuszczają, to znaczy, że organizm sam produkuje wystarczające ilości łoju. Gdy zacznie się taką skórę natłuszczać, wtedy spowodujemy dodatkowe wydzielanie łoju.

Jakie są najczęstsze błędy w pielęgnacji skóry?

Błędem jest zbyt częste mycie twarzy, stosowanie tłustych kremów, mydeł zasadowych oraz toników zawierających alkohol.

Preparaty przeciwtrądzikowe, oprócz działania pielęgnacyjnego, wykazują działanie lecznicze lub wspomagające leczenie. Preparaty te z reguły zawierają większą ilość i stężenie substancji biologicznie aktywnych, np. witaminy, antyoksydanty, lipidy, peptydy, wyciągi roślinne, retinol, hydroksykwasy, pantenol i wiele innych. Najczęściej są to preparaty hipoalergiczne, bezzapachowe, pozbawione konserwantów i substancji zapachowych, które mogą dodatkowo podrażnić skórę z problemami dermatologicznymi. Odpowiednio dobrany dermokosmetyk może wspomóc leczenie zmian skórnych, jak również stanowić element pielęgnacji skóry po zakończonym leczeniu przeciwtrądzikowym i zapobiegania nawrotowi zmian. Nadużywanie dermokosmetyków przeciwtrądzikowych jest więc niekorzystne. Może bowiem prowadzić do nadmiernego wysuszenia i podrażnienia skóry.

Dlaczego nie można samodzielnie wyciskać zmian trądzikowych?

Ugniatanie lub wyciskanie zaskórników, grudek lub krost nasila miejscowy stan zapalny, zwiększa ryzyko ich wtórnego nadkażenia i może doprowadzić do rozsiewu zmian oraz do powstania szpecących blizn i przebarwień.

– Do oczyszczania twarzy trądzikowej warto korzystać z usług doświadczonej kosmetyczki lub kosmetologa, którzy w odpowiedni sposób usuną zaskórniki – mówi prof. Kaszuba. – Trzeba zabiegi dostosować do stanu skóry.

Co robić, by uniknąć nawrotu choroby?

Ryzyko nawrotu zmian zmniejsza systematyczne leczenie, odpowiednia pielęgnacja skóry trądzikowej, stosowanie odpowiednich kosmetyków oraz unikanie czynników zaostrzających.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.pl)

Infekcja HCV rozwija się podstępnie i długo

liver-3026639_1920-copy

Na każde 100 osób zakażonych wirusem HCV, u kilkudziesięciu po latach od zakażenia rozwinie się przewlekła choroba wątroby. Lepiej strzec się przed tym patogenem, przede wszystkim zwracając uwagę, czy w placówkach medycznych i gabinetach np. tatuażu czy kosmetycznych używa się jałowych narzędzi.

Jałowych, czyli albo jednorazowego użytku albo wysterylizowanych (uwaga – w temperaturze ponad 140 stopni Celsjusza; dezynfekcja narzędzi za pomocą spirytusu czy wygotowania w wodzie nie daje gwarancji pozbycia się wirusa z przedmiotu).

HCV (ang. Hepatitis C Virus) to wirus wywołujący zapalenie wątroby typu C. Typową cechą zakażeń powodowanych przez wirusy HCV jest uszkodzenie miąższu wątroby, jednak to zakażenie – w większości przypadków – przebiega bez charakterystycznych objawów i może ujawnić się po wielu latach trwania w postaci marskości lub raka wątrobowokomórkowego.

Zasadniczą drogą, na której dochodzi do zakażenia HCV z człowieka na człowieka jest kontakt z krwią zakażonego i przedmiotami z pozostałością zakażonej krwi (nawet w ilościach niewidocznych okiem). Dotyczy to zatem przede wszystkim zabiegów i sytuacji, w których dochodzi do przerwania ciągłości tkanek, np.

  • zastrzyk zakażoną igłą,
  • tatuaż wykonywany zakażoną igłą,
  • skaleczenie skóry skażonymi nożyczkami lub cążkami np. u fryzjera lub w gabinecie kosmetycznym;
  • leczenie dentystyczne za pomocą skażonych narzędzi.

W przeciwieństwie do innych wirusów krwiopochodnych, mniejszą rolę w przenoszeniu patogenu mają kontakty seksualne, choć także i w ten sposób można się zakazić (ryzyko wzrasta przy seksie analnym).

Nie każdy wie, że jest zakażony

Z badań epidemiologicznych wynika, że w Polsce ok. 200 tys. osób może być zakażonych wirusem HCV. Zdecydowana większość nie wie, że jest zakażona: szacuje się, że tylko co 10. osoba zakażona tym wirusem nie wie o swojej chorobie. To powoduje, że przez lata ich wątroba jest uszkadzana, a zakażone osoby nieświadomie przekazują wirusa innym.

To, co czyni ten wirus niezwykle niebezpiecznym, to fakt, że wyjątkowo trudno go zniszczyć. Jest odporny na wysoką temperaturę – ginie dopiero w temperaturze powyżej 140 stopni Celsjusza w procesie sterylizacji, a poza organizmem człowieka potrafi przetrwać do trzech tygodni.

By stwierdzić zakażenie wirusem HCV, należy wykonać –  w pierwszej kolejności – badanie krwi, mające na celu wykrycie przeciwciał anty-HCV. Jeżeli wynik tego badania jest dodatni, oznacza to, że pacjent miał kontakt z wirusem, jednak nie zawsze świadczy to o aktualnym zakażeniu wirusem HCV. Dlatego, w celu potwierdzenia zakażenia wirusem należy wykonać dodatkowe badanie krwi w celu wykrycia obecności wirusa.

Według Centers for Disease Control and Prevention (organizacji WHO) spośród 100 osób zakażonych wirusem HCV:

  • 75-85 będzie cierpiało z powodu zakażenia przewlekłego;
  • 60-70 – przewlekłej choroby wątroby;
  • 5 do 20 będzie miało marskość wątroby w ciągu 20-30 lat.
  • jedna do pięciu zakażonych osób umrze z powodu następstw przewlekłego zakażenia (np. raka wątroby).

W Polsce badania przesiewowe w kierunku HCV rutynowo wykonywane są u kandydatów na dawców krwi raz u pacjentów dializowanych. Badania są także przeprowadzane w placówkach dla uzależnionych, więziennictwie oraz niekiedy w ramach badań przed planowanymi zabiegami chirurgicznymi. Okresowo – bezpłatne badania serologiczne (anty-HCV) – są oferowane w ramach kampanii prowadzonych przez fundacje i stowarzyszenia.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Zaćma – kto jest nią zagrożony?

optometrist-91751_1920-copy

Według Światowej Organizacji Zdrowia zaćma jest główną przyczyną upośledzenia wzroku. Odpowiada także za co drugi przypadek ślepoty. Sprawdź, jakie są czynniki ryzyka rozwoju zaćmy.

W badaniach przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych wykazano, że prawie 40 proc. mężczyzn i ok. 45 proc. kobiet po 74 r. ż. ma zaćmę, która pogarsza ich ostrość wzroku. Nie ma odpowiednich danych dotyczących polskiej populacji. Szacuje się, że choruje na nią u nas ok. 800 tys. osób.

Co to jest zaćma?

Zaćma (katarakta) jest jedną z głównych przyczyn pogorszenia lub utraty wzroku u osób, które ukończyły 55. rok życia. Rozwój tej choroby jest zazwyczaj naturalną konsekwencją procesu starzenia się organizmu i towarzyszącym temu zaburzeniom metabolicznym. Z upływem lat naturalna soczewka oka traci przejrzystość, a pojawiające się zamglenie stanowi barierę w przedostaniu się światła do siatkówki.

Zaćma rozwija się w nierównym tempie – u niektórych w ciągu kilku miesięcy znacząco pogarsza się jakość widzenia, inni odczuwają wyraźny dyskomfort dopiero po kilku latach.

– Zaćma nie jest dziedziczna – mówi dr Arkadiusz Goś, okulista. – Natomiast występuje zaćma wrodzona, która może być uwarunkowana genetycznie, rozwija się ona już wewnątrzmacicznie i ujawnia się w pierwszych miesiącach życia dziecka.

Pierwsze objawy zaćmy

Na początku pacjent zaczyna trochę gorzej widzieć. Nie pomaga nawet ciągłe przecieranie okularów. Mają rozmyty obraz. Chorzy opowiadają, że w słoneczny dzień widzą jak błyskawice przebiegają im przed oczami. Gdy słońca nie ma, widzą lepiej. Niestety z czasem wzrok pogarsza się tak mocno, że trudno już wykonywać codzienne czynności. Zaćma powoduje stopniowe pogorszenie ostrości wzroku, aż może dojść do prawe całkowitej utraty widzenia.

Czy można zapobiec zaćmie?

Niestety nie. Zaćma, czyli mętnienie soczewki, jest naturalnym objawem starzenia, tak jak zmarszczki czy siwe włosy. Katarakta w 90 proc. jest wynikiem starzenia się tzw. zaćma starcza. Rzadko pojawia się przed 60, najczęściej ok. 80-tki.

Zaćma może powstać także z powodu urazu oka, stanów zapalnych błony naczyniowej oraz długotrwałego stosowania lub ogólnego używania kortykosteroidów. U młodszych osób może rozwinąć się z powodu cukrzycy lub krótkowzroczności.

Jak dbać o swój wzrok:

– stosować dietę bogatą w przeciwutleniacze (witaminy A , B,E, C i beta – karoten)

– jeść dużo warzyw (szczególnie zielonych) i owoców

– unikać palenia papierosów i picia alkoholu

– zadbać o aktywność fizyczna (bieganie, spacery)

– unikać nadmiernego nasłonecznienia (stosować okulary z filtrem UV)

Co się dzieje w trakcie operacji?

Jedynym sposobem leczenia zaćmy jest operacja. To krótki zabieg, wykonywany w znieczuleniu miejscowym oka. Pacjent przez całą operacje jest świadomy, wie co się dzieje. Zabieg trwa od 15 do 30 minut. Tyle trwa usunięcie zmętniałej soczewki oka i zastąpieniu jej sztuczną.

W czasie operacji chirurg okulista wykonuje niewielkie nacięcie po stronie rogówki, usuwa naturalną zmętniałą soczewkę oka, a następnie zastępuje ją sztuczną soczewką wewnątrzgałkową o odpowiednio dobranych parametrach optycznych. Zabieg jest bezbolesny – krople znieczulające i leki uspokajające sprawiają, że uczucie dyskomfortu zostaje ograniczone do minimum. Podczas jednego zabiegu operowane jest jedno oko. Drugie można zoperować zwykle po upływie kilku tygodni od pierwszej operacji.

Po zabiegu, jeszcze tego samego dnia, pacjent może wrócić do domu pod opieką osoby towarzyszącej. Pacjenci po operacji często widzą dużo lepiej. Efekt w dużej mierze zależy od rodzaju soczewek, które zostały wszczepione. Są soczewki pozwalające skorygować wady wzroku. Dzięki nim pacjent po operacji widzi dobrze i z bliska i z daleka, dlatego w wielu sytuacjach może zrezygnować z okularów. W przypadku zabiegu refundowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia pacjent nie ma możliwości wyboru soczewki, wszczepiana jest wówczas soczewka jednoogniskowa. Pozwala ona na uzyskanie dobrego widzenia do dali, jednak pacjent nadal będzie potrzebował okularów do czytania, czy pracy przy komputerze.

Co po operacji?

Pacjent na pierwsze badanie kontrolne zgłasza się zwykle pierwszego dnia po zabiegu. Zaleca się stosowanie przez 3-4 tygodnie po operacji kropli antybiotyko-steroidowych. Przez trzy miesiące zalecane jest także unikanie wysiłku, gwałtownych wstrząsów.

Dlaczego powstaje zaćma wtórna?

– U ok. 20 proc. pacjentów po operacji rozwija się zaćma wtórna, czyli częściowe zmętnienie, pozostawionej w czasie operacji usunięcia zaćmy, tylnej torebki soczewki – mówi dr Arkadiusz Goś, okulista. – To może powodować pogorszenie widzenia. Zaćmę wtórną usuwa się za pomocą lasera. Zabieg jest bardzo krótki, a ostrość wzroku poprawia się niemal natychmiast.

Sprawdź, czy masz problem ze wzrokiem?

Jeśli mamy jakieś wątpliwości związane z naszym wzrokiem, warto je skonsultować z okulistą.

Wizyta u specjalisty będzie konieczna, jeśli:

  • masz więcej niż 60 lat
  • palisz lub paliłeś papierosy przez kilka lat w przeszłości
  • stosowałeś przez dłuższy czas (dłużej niż miesiąc) leki kortykosteroidowe
  • masz cukrzycę
  • jesteś otyły (wskaźnik BMI powyżej 30)
  • masz wysokie ciśnienie tętnicze
  • twoje widzenie jest mętne, niewyraźne lub przyciemnione
  • twoje oczy są bardziej wrażliwe na światło niż kiedyś
  • coraz większą trudność sprawia Ci widzenie w nocy (czy np. widzisz aureole wokół źródeł światła albo doznajesz oślepienia, prowadząc samochód nocą)
  • kolory wydają się wyblakłe albo mają żółtawe/brązowe zabarwienie
  • częściej niż dawniej musisz zmieniać okulary na mocniejsze.

Jeśli w czasie odpowiedzi na powyższe pytania rozpoznałeś u siebie któryś z czynników ryzyka czy objawów zaćmy, warto byś udał się do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie do okulisty.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Lista sposobów na przeziębienie

flu-1006045_1920-copy

Nie ma jednego magicznego specyfiku, który wyleczy przeziębienie. Są jednak sposoby na to, by nieco szybciej dojść do siebie albo przynajmniej zmniejszyć natężenie objawów choroby.

Sezon infekcji wirusowych właśnie się zaczyna, a wraz z nimi wysyp reklam podpowiadających ponoć skuteczne specyfiki na przeziębienie oraz jego uniknięcie.

Specjaliści z Mayo Clinic stworzyli listę zaleceń oraz wypunktowali powszechnie stosowane specyfiki, których skuteczność nie została ponad wszelką wątpliwość udowodniona. Sprawdź!

Co z pewnością pomaga na infekcję grypopodobną

Odpowiednie nawodnienie

Pij dużo płynów. Woda, ciepła woda z sokiem z cytryny i miodem, herbata np. z malinami, pozwalają odpowiednio się nawadniać. Unikaj za to alkoholu, kawy i napojów zawierających kofeinę, bo one mogą doprowadzić do poważnego odwodnienia.

Odpoczynek

Nasze ciało potrzebuje czasu i energii by zwalczyć infekcję i się zregenerować. Trzeba stworzyć mu ku temu dobre warunki. Z przeziębieniem najlepiej więc położyć się do łóżka. Na dodatek w takiej sytuacji chronimy naszych współpracowników przed zarażeniem.

Specyfiki na gardło

Na drapanie w gardle pomagają najprostsze domowe sposoby. Rozpuść pół płaskiej łyżeczki soli lub sody oczyszczonej w 250 ml ciepłej wody i płucz gardło 3 razy dziennie. W droższej opcji można również zastosować któryś z preparatów (tabletek, sprejów) dostępnych w aptece.

Zadbanie o w miarę możliwości niezatkany nos

Pomagają powszechnie dostępne krople do nosa, pod warunkiem, że używa się ich zgodnie z zaleceniami na dołączonej ulotce. Jeśli przez nos daje się oddychać, zmniejsza się ból głowy i łatwiej zasypiamy, przez co jesteśmy bardziej wypoczęci i szybciej wracamy do zdrowia.

Środki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe, przeciwkaszlowe

Obniżają gorączkę, łagodzą ból głowy i kaszel. Warto jednak pamiętać, że brak gorączki nie oznacza wyzdrowienia. I kiedy mamy poczucie rozbicia, kaszel, katar, należy nadal leżeć w łóżku. W przeciwnym razie ryzykujemy nadkażenie bakteriami, a wówczas będziemy skazani na dłuższe przebywanie w domu i silniejsze leki.

Ciepłe napoje

Mają działanie nie tylko rozgrzewające. Dodatkowo odblokowują także nos i zatoki. Herbata z sokiem malinowym lub miodem, a przede wszystkim gorący rosół poprawiają działanie śluzówki.

Odpowiednia wilgotność powietrza w mieszkaniu

Suche powietrze nasila kaszel i uniemożliwia oczyszczenie nosa z kataru. Wodę w nawilżaczu należy wymieniać codziennie, by nie zdążyły się w niej namnożyć potencjalnie chorobotwórcze drobnoustroje. W razie braku nawilżacza można rozwieszać w pokoju mokre ręczniki, ustawić naczynia z wodą.

Pomieszczenie, w którym leżymy, należy porządnie wietrzyć dwa razy na dzień (otworzyć szeroko okno, wyjść z pokoju, po kwadransie wrócić, zamknąć okno, położyć się do łóżka).

Co nie działa na przeziębienie

Antybiotyki

Fantastycznie zwalczają infekcje bakteryjne, ale nie mają wpływu wirusy. Nie warto więc prosić lekarza o ich przepisywanie, ani zażywać starych, które zostały nam po poprzedniej infekcji.

Niektóre leki bez recepty u małych dzieci

Specyfiki bez recepty dla dorosłych nie powinny być podawane małym dzieciom. Mowa o maluchach poniżej 6. roku życia. Takie leki mogą mieć wyjątkowo niebezpieczne efekty uboczne.

Co być może działa, czyli sprzeczne doniesienia co do skuteczności

Witamina C

Wiele wskazuje na to, że zażywanie witaminy C nie zapobiega przeziębieniu. Istnieją jednak pewne dowody, iż jej suplementacja przed wystąpieniem objawów, skraca (choć w niewielkim stopniu) chorobę. Witamina C może przynosić korzyści np. dzieciom, które w sezonie jesienno-zimowym chodzą do przedszkola i tam spotykają się z wciąż z chorymi rówieśnikami.

Echinacea (jeżówka)

Niektóre badania wykazują, że zapobiega i skraca przeziębienie, inne, że nie ma na to wpływu. Czasami udaje się wykazać, że skraca długość choroby, jeśli zostanie podana na początku infekcji. Trzeba ją zażywać od 7 do 10 dni. Zasadniczo echinacea jest bezpieczna, ale wchodzi w interakcje z wieloma lekami, nie mogą jej też brać osoby z zaburzoną odpornością. Stąd jej zażywanie należy zazwyczaj skonsultować z lekarzem.

Cynk

Debata na temat zastosowania cynku w leczeniu przeziębień trwa od 1984 roku. Ukazała się wtedy praca wykazująca, że jego zażywanie zapobiega chorobie. Jednak kolejne badania nie zawsze potwierdzały tę zależność. Niektóre wykazują, że jeśli cynk zacznie się przyjmować w ciągu 24 godzin po wystąpieniu objawów, to przeziębienie skraca się o jeden dzień. Inne dowodzą, że regularna suplementacja cynku mniejsza ogólną liczbę zachorowań w ciągu roku. Uwaga jednak na przyjmowanie preparatów z cynkiem na własną rękę i bez badań. To pierwiastek, który można przedawkować, nawet o tym nie wiedząc. Nadmiar cynku w organizmie to zaś bardzo wysokie ryzyko rozwoju nowotworu.

Anna Piotrowska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Lit zmniejsza ryzyko Alzheimera

water-glasses-2167306_1920-copy

Jeden z pierwiastków śladowych − lit, zapobiega rozwojowi choroby Alzheimera oraz zmniejsza ryzyko śmierci z jej powodu. Wystarczą jego mikroskopijne ilości obecne w wodzie.

Lit to najlżejszy ze znanych metali. W naturze dość często się go spotyka − w postaci różnych minerałów, m.in. soli rozpuszczalnych w wodzie. W psychiatrii używa się go do leczenia zaburzeń psychicznych. Jest stosowany przede wszystkim w chorobie afektywnej dwubiegunowej (w okresie manii) oraz czasami w ADHD. Wiele jednak wskazuje na to, że tak jak w przypadku innych pierwiastków śladowych, w niewielkich ilościach lit ma dobroczynny wpływ na funkcjonowanie większości ludzi.

Dotychczasowe badania dowodziły między innymi, że obecność litu w wodzie pitnej (z naturalnych źródeł), zmniejsza liczbę przypadków demencji w danej populacji. Tym tropem nieco dalej poszedł zespół kanadyjskich naukowców z Brock University, pod kierunkiem dr Vala Fajardo.

Lit pomocny także w walce z chorobami metabolicznymi

Uczeni zestawili dane na temat obecności litu w próbkach wody pitnej ze 234 hrabstw amerykańskiego stanu Teksas, z odnotowanymi na tych terenach przypadkami śmierci z powodu choroby Alzheimera oraz występowaniem otyłości i cukrzycy typu II. Naukowcy użyli akurat tych danych, bo były one powszechnie dostępne.

– Odkryliśmy, że w hrabstwach, w których woda zawierała więcej niż przeciętną ilość litu – a więc tam gdzie było jej więcej niż 40 mikrogram na litr, było mniej śmierci z powodu choroby Alzheimera (wraz ze wzrostem wieku badanych). W hrabstwach, w których zawartość pierwiastka w wodzie była niższa, takich śmierci było więcej – mówi dr Fajardo.

Co ciekawe, częstość występowania otyłości i cukrzycy także spadała wraz ze wzrostem poziomu litu w wodzie pitnej.

– Jesteśmy jedną z pierwszych grup badawczych, które wykazały potencjalny efekt ochronny małych dawek litu obecnych w kranówce, w odniesieniu do choroby Alzheimera, otyłości i cukrzycy – mówi dr Fajardo.

Fluoryzacja już była, teraz czas na…

Według uczonego jest jednak za wcześnie, żeby zachęcać lokalne władze do dodawania tego pierwiastka do wody pitnej.

– Potrzebujemy przeprowadzić znacznie więcej badań, by oficjele spojrzeli na dowody i stwierdzili „Ok, zacznijmy suplementować lit w wodzie pitnej, tak, jak to robią niektórzy w przypadku fluoru, co zapobiega powstawaniu ubytków w zębach” – dodaje uczony.

Na koniec, warto nadmienić, że polskie wody mineralne zawierają dość dużo tego pierwiastka, także te dostępne w supermarketach. Przed ich zakupem i spożyciem warto jednak skonsultować się z lekarzem, zawierają bowiem także inne mikroelementy, które w przypadku niektórych dolegliwości mogą nam zaszkodzić.

Anna Piotrowska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com