Seniorzy bardziej narażeni na skutki upału?

senior-3336451_1920-copy

To FAKT! Osoby w podeszłym wieku są z przyczyn fizjologicznych, a czasami też psychologicznych, są bardziej narażeni na odwodnienie. Lekarze apelują, by w czasie upału dbali o picie odpowiedniej ilości płynów i nie przebywali na zewnątrz w godzinach 10-17.

– W tym wieku szczególnie niebezpieczne jest odwodnienie, które zaburza pracę wielu narządów, m.in. nerek – mówi lekarz rodzinny Joanna Zabielska- Cieciuch, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego. – Osoby starsze są na nie narażone dlatego, że w mniejszym stopniu odczuwają pragnienie. Według niektórych badań wynika to z pogarszającego się z wiekiem funkcjonowania tych obszarów mózgu, które za to odpowiadają. Niektórzy pacjenci tłumaczą, że przyjmują niewiele płynów po to, by nie korzystać zbyt często z toalety, co jest dla nich uciążliwe np. z powodu niepełnosprawności. Bez względu jednak na przyczyny ograniczania napojów, jest to niebezpieczne dla ich zdrowia. Dlatego zwłaszcza w gorące dni nie czekajmy, aż nasz bliski senior poprosi o coś do picia, tylko zadbajmy o to, by zawsze miał pod ręką przysłowiową szklankę wody, przypominajmy regularnie, by się napił, sprawdźmy czy to zrobił. Warto też pomyśleć o wyręczeniu starszej osoby w codziennych czynnościach, nawet gdy nie mieszkamy razem. Chodzi zwłaszcza o wszystko, co wiąże się z wychodzeniem z domu, jak choćby zakupy czy sprawy w urzędach, które możemy załatwić za babcię i dziadka.

Dorosła osoba powinna w czasie upału wypijać ok. 2-3 litrów na dobę.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

 

Alternatywna „medycyna” na raka zwiększa ryzyko zgonu?

energy-healing-3182787_1920-copy

To FAKT! Tak wykazała analiza prestiżowego periodyku JAMA Oncology dotycząca pacjentów cierpiących na uleczalne nowotwory. Okazało się, że ci, którzy stosują tzw. alternatywne metody, dwukrotnie częściej umierają niż pacjenci poddający się konwencjonalnemu leczeniu.

Autorzy pracy podkreślają, że dzieje się tak, ponieważ pacjenci ufający niekonwencjonalnym metodom, odmawiają często leczenia za pomocą chemioterapii, radioterapii i/lub zabiegów chirurgicznych.

Badacze z Uniwersytetu Yale poddali analizie dane 1290 osób chorych na raka piersi, prostaty, płuca lub raka jelita grubego w stadium bez przerzutów, czyli potencjalnie możliwych do wyleczenia. Czerpali informacje z amerykańskiej bazy gromadzącej dane o nowotworach złośliwych (National Cancer Database).

Naukowcy porównali losy 258 pacjentów, którzy standardową terapię uzupełniali alternatywnymi metodami, oraz grupy 1032 pacjentów chorych na raka, którzy korzystali tylko z konwencjonalnej terapii.

Znacznie różniły się w obu grupach odsetki osób, które nie wyraziły zgody na zaproponowaną terapię konwencjonalną:

  • W przypadku chirurgicznego usunięcia guza: 7 proc. pacjentów stosujących alternatywne metody wobec 0,1 proc. w drugiej grupie,
  • W przypadku chemioterapii: 34 proc. vs 3 proc.
  • W przypadku radioterapii: 53 proc. vs 2 proc.

Główny autor pracy Skyler Johnson podkreśla, że z terapiami alternatywnymi wiąże się wiele błędnych przekonań. Choć mogą one być stosowane na przykład po to, by pacjenci łatwiej znosili działania uboczne terapii standardowej, wydaje się, że są albo reklamowane, albo postrzegane przez pacjentów, jako skuteczne lekarstwo na raka. Tymczasem tzw. konwencjonalne metody, choć są obarczone wieloma działaniami ubocznymi, wykazują wysoką skuteczność. W większości nowotworów złośliwych złotym standardem jest stosowanie terapii skojarzonej, czyli leczenia chirurgicznego, chemioterapii i radioterapii, a w przypadku nowotworów hormonozależnych – także hormonoterapii.

Źródło: www. zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Homeopatia to ziołolecznictwo?

peppermint-2816012_1920-copy

To MIT! Zioła zawierają naturalnie substancje lecznicze, czasami nawet w dużych dawkach, dlatego nie należy ich nadużywać, a długotrwale zażywanie trzeba konsultować z lekarzem. Z kolei preparaty homeopatyczne, czasami w ogóle nie zawierają substancji czynnej.

Homeopaci uważają, że substancja, która w dużych dawkach wywołuje objawy choroby, podana w dawce minimalnej je leczy. Specyfik ma tym silniej działać, im bardziej jest rozcieńczony. Pomimo lat badań naukowcy nie znaleźli logicznych i wiarygodnych dowodów na to, że homeopatyczne preparaty działają. Niezwykle znaczącą była w tej sprawie publikacja w czasopiśmie „Lancet”, która porównywała 110 badań klinicznych z wykorzystaniem specyfików homeopatycznych z identyczną ilością badań klinicznych normalnych leków. Wynikało z niej, że homeopatia działa na podobnej zasadzie co placebo.

W 2016 r. w Stanach Zjednoczonych Federalna Komisja Handlu nałożyła na producentów środków homeopatycznych obowiązek publikowania na ich opakowaniach informacji o braku dowodów potwierdzających ich skuteczność.

O podobne rozwiązania do polskiego Ministerstwa Zdrowia apelował w zeszłym roku Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Choroby serca mają płeć

blood-1813410_1920-copy

Myślisz, że zawał to męska rzecz? Błąd. Z jego powodu to kobiety częściej przedwcześnie tracą życie – 55 proc. pań wobec 43 proc. mężczyzn. Obie płcie inaczej chorują na serce, a co gorsza, naukowcy dopiero od niedawna dokładniej badają te różnice.

Dominuje przekonanie społeczne, że największym zabójcą kobiet jest rak piersi. „Raporty dotyczące hierarchii zagrożeń zdrowotnych wskazują, że ponad 50 proc. kobiet uważa, że ich głównym zagrożeniem są choroby nowotworowe, a tylko 13 proc. kobiet wskazało choroby serca. Tymczasem co druga kobieta umiera na serce” – czytamy w krótkim omówieniu problemu chorób układu krążenia u kobiet zamieszczonym na stronie Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

– Waga problemu chorób serca u kobiet jest niedoszacowana – mówi prof. Małgorzata Peregud-Pogorzelska z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Dotyczy to nie tylko kobiet, ale i profesjonalistów medycznych.

Profesor wskazuje, że w większości dotychczasowych badań zdecydowaną przewagę wśród uczestników mieli mężczyźni, a dopiero od niedawna podjęto starania, by w mniej więcej równym stopniu reprezentowane były w nich kobiety. Nie chodzi bynajmniej o poprawność polityczną – ponieważ są różnice w patofizjologii chorób układu krążenia między kobietami a mężczyznami, trzeba zebrać informacje na temat tych różnic i w razie potrzeby dostosować do płci zarówno działania zapobiegawcze, jak i leczenie. Dla kobiet to dosłownie kwestia życia i śmierci.

Różnice między płciami

Serce kobiety waży mniej, ale kurczy się częściej, przy każdym skurczu wyrzucając mniej krwi niż męskie. Jego naczynia wieńcowe mają mniejszą średnicę, cieńsze ściany i kręty przebieg, a krążenie oboczne jest mniej rozwinięte. Z wiekiem ulega mniejszym zmianom. Z powodu odmienności anatomicznych płeć żeńska stanowi niezależny czynnik ryzyka występowania powikłań po zabiegu kardiochirurgicznym.

Kobiety i mężczyźni inaczej też reagują na leki. Inna jest także budowa blaszki miażdżycowej, reaktywność naczyń wieńcowych, inne funkcjonowanie śródbłonka oraz wchłanianie, metabolizm i dystrybucja substancji chemicznych – w tym leków.

„Niestety, udział kobiet w badaniach (nad chorobami serca oraz lekami na nie – przyp. red.) w ostatnich dekadach wynosił od 0 proc. do 30 proc., a wyniki były uogólnione. Jeśli dodatkowo uwzględnimy fakt, że ponad 30 proc. leków dopuszczonych do obrotu przez FDA (ang. Food and Drug Administration, amerykańska Agencja Żywności i Leków – przyp. red.) nie ma informacji o działaniu zależnym od płci, a badanie zastosowań 300 nowych leków wykazało, że nawet te, które mają istotne różnice we wchłanianiu, metabolizmie, wydalaniu u kobiet i mężczyzn, nie miały różnic w zaleconym dawkowaniu w zależności od płci, mamy skalę problemu” – czytamy w cytowanym wcześniej omówieniu.

Prof. Peregud-Pogorzelska podkreśla, że odmienne objawy i przebieg choroby niedokrwiennej serca u kobiet prowadzą do niekorzystnej dla pań sytuacji na wszystkich etapach rozwoju tej choroby. Mowa tu o następujących zagrożeniach:

  • ryzyko zdarzeń zagrażających życiu (jak zawał czy udar) jest u kobiet rzadziej oceniane,
  • bóle wieńcowe są częściej atypowe, zatem bywa, że niewiązane przez lekarzy z chorobą serca,
  • testy diagnostyczne są rzadziej wykonywane,
  • niektóre testy z powodzeniem wykonywane u mężczyzn dają fałszywe wyniki u kobiet (np.  elektrokardiograficzna próba wysiłkowa u kobiet często daje wyniki fałszywie dodatnie)
  • w koronarografii u kobiet często brak jest istotnych zmian, pomimo tego, że stan ich układu krążenia zagraża ich zdrowiu i życiu,
  • leczenie jest później wdrażane u kobiet niż u mężczyzn.

W efekcie rokowanie u kobiety doświadczającej choroby niedokrwiennej serca jest gorsze niż u mężczyzn. W ślad za tymi spostrzeżeniami część naukowców opowiada się za wyodrębnieniem kobiecego modelu choroby niedokrwiennej serca.

Na co kobiety powinny zwrócić uwagę:

Objawy zawału serca:

  • U mężczyzn często jest to ból zamostkowy, promieniujący do lewego ramienia.
  • U kobiet zawał często objawia się narastającym zmęczeniem, złą tolerancją wysiłku, uczucie „zatykania się”, dolegliwościami ze strony układu pokarmowego (zgaga, nudności, odbijanie się), ból pleców.

Zawał częściej przydarza się mężczyznom, ale dlatego, że mają go statystycznie we wcześniejszym wieku niż kobiety. To zjawisko należy przypisać ochronnemu działaniu estrogenów – kobiecych hormonów płciowych, których mężczyźni siłą rzeczy mają mało. Jednak po menopauzie nie można już  liczyć na estrogeny; wówczas to u pań częściej dochodzi do zawału niż u panów.
Kobiety rzadziej giną w ostrej fazie zawału niż mężczyźni, ale  w późniejszym okresie to one umierają częściej. Zwłaszcza w ciągu pierwszych 30 dni po zawale śmiertelność kobiet jest aż 2-3 razy wyższa niż u mężczyzn.

W XVIII wieku William Heberden opisał dławicę piersiową (zespół objawów będących efektem choroby niedokrwiennej serca): „jeżeli spotkasz mężczyznę z uczuciem dyskomfortu w okolicy serca, z bólem barku po stronie serca, wiedz, że śmierć jest blisko. Widziałem blisko 100 osób z takimi zaburzeniami, wśród nich trzy kobiety. Wszyscy pozostali byli mężczyznami około lub po 50. roku życia” . Przeprowadzone w roku 2000 badania obejmujące 5000 pacjentów wykazały, że o ile nietypowe objawy dławicy ma 19 proc. mężczyzn, to kobiet – aż 60 proc. Warto też zdać sobie sprawę z tego, że w XVIII wieku mniej kobiet niż obecnie dożywało okresu po menopauzie, co musiało wpływać na wyniki obserwacji Heberdena.

Udar

Zdarza się zdecydowanie częściej kobietom niż mężczyznom. Trzeba o tym pamiętać, bo podobnie, jak w przypadku zawału, uzyskanie profesjonalnej pomocy możliwie szybko odgrywa dużą rolę w szansach na przeżycie i uniknięcie niepełnosprawności.

Objawy udaru to:

  • Silny ból głowy,
  • Drętwienie kończyn,
  • Spowolnienie mowy,
  • Niewyraźna mowa,
  • Niedowład twarzy lub barku (lub twarzy i barku, może być niewielki),
  • Osłabienie kończyn.

Zanieczyszczenie powietrza

Warto, by kobiety szczególnie, o ile jest to możliwe, zadbały o przebywanie w jak najmniej zanieczyszczonym środowisku. Wdychanie pyłu zawieszonego prowadzi do silniejszego wzrostu ciśnienia tętniczego u kobiet niż u mężczyzn, nadciśnienie tętnicze jest jednym z najsilniejszych czynników zarówno zawału, jak i udaru.

Justyna Wojteczek (zdrowie.pap.pl)

Fot. www.pixabay.com

Lato sprzyja infekcjom intymnym?

woman-918532_1920-copy

To FAKT! Jedną z przyczyn jest wyższa niż w inne pory roku temperatura, którą bardzo lubią patogeny.

Niektóre sporty również im sprzyjają. Na przykład jazda na rowerze czy konna może doprowadzić do mikrouszkodzeń błony śluzowej pochwy, a wtedy bakteriom i grzybom łatwiej jest ją kolonizować.

Jeśli śluzówka jest już uszkodzona, nie pomogą w jej naturalnym zdrowieniu kąpiele – zarówno w basenie, jak i naturalnych zbiornikach wodnych. Związki chloru z basenu mogą doprowadzić zaś do zaburzenia równowagi naturalnej mikroflory w narządach rodnych, co znowu czyni rozwój patogenów łatwiejszym.

To wszystko nie oznacza, że kobiety mają przestać spędzać wakacje. Trzeba jednak zadbać o właściwą higienę, a zatem:

  • Noszenie przewiewnej bielizny z naturalnych włókien
  • Mycie miejsc intymnych
  • Zmianę mokrego stroju kąpielowego na suchą bieliznę zaraz po wyjściu z wody
  • Współżycie z partnerem z użyciem prezerwatywy, chyba, że para poddała się testom na choroby przenoszone drogą płciową i wypadły one dla obojga negatywnie (brak zakażenia)
  • Jedzenie naturalnych jogurtów i kefirów

Można też profilaktycznie stosować preparaty dopochowowe zawierające pałeczki kwasu mlekowego, zwłaszcza przed i po miesiączce.

Czego nie robić?

– Fatalnym rozwiązaniem jest przepłukiwanie pochwy środkami dezynfekującymi, przeciwbakteryjnymi. Irygacje wypłukują bakterie wchodzące w skład naturalnej mikroflory – przestrzega ginekolog dr Grzegorz Południewski.

Jeśli zaś kobieta odczuwa swędzenie miejsc intymnych, dyskomfort w ich rejonie, zauważy upławy, niepokoi ją ich zapach – należy bezzwłocznie udać się do ginekologa. Przewlekła, nieleczona infekcja intymna może bowiem prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji, takich jak niepłodność, zrosty w jamie brzusznej i inne powikłania ginekologiczne.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Ryby i owoce morza to naprawdę afrodyzjaki

sushi-354628_1920-copy

Częste spożywanie ryb i owoców morza sprawia, że ludzie się częściej kochają, a kobiety szybciej zachodzą w ciążę. To prawdziwe afrodyzjaki, ale natura zna ich więcej.  

Ostrygi czy krewetki w wielu krajach cieszą się opinią afrodyzjaków, a o ich rzekomych właściwościach rozgrzewających serca (i nie tylko) zarówno kobiet, jak i mężczyzn mówi się od co najmniej paru wieków. Prowadzone do tej pory badania skupiały się raczej na szukaniu w tego typu produktach substancji, które miałyby działać jak afrodyzjaki. Tymczasem zespół pod kierunkiem dr Audrey J. Gaskins z Harvard T.H. Chan School of Public Health postanowił sprawdzić, na ile w ogóle włączenie tego typu produktów do diety wpływa na aktywność seksualną oraz czas potrzebny do zajścia w ciążę.

Dotychczasowe badania były bowiem niejednoznaczne. Niektóre wskazywały na podwyższony poziom rtęci w ciałach morskich stworzeń – co miało być szkodliwe i działać toksycznie na organizm człowieka (w tym układ rozrodczy). Inne z kolei dowodziły, że kwasy omega-3 zawarte w rybach korzystnie wpływają na poziom progesteronu i skracanie czasu potrzebnego do poczęcia, a także poprawę jakości nasienia.

Jak szybko zajść w ciążę?

W ramach badań naukowcy przez rok przyglądali się staraniom spłodzenia potomstwa u 501 amerykańskich par. Kobiety były w wieku od 18 do 44 lat, mężczyźni 18 lat i starsi. Przed przystąpieniem do badań pary przez dłuższy czas nie stosowały antykoncepcji.
Ze wszystkimi uczestnikami uczeni przeprowadzili obszerne wywiady na temat ich diety, w tym jak często spożywają morskie ryby (świeże i puszkowane np. tuńczyki) oraz kraby, krewetki czy małże. Te wszystkie produkty zostały zaliczone do jednej kategorii – owoców, czy też darów morza.

Ponadto obydwoje partnerzy prowadzili zapiski, w których codziennie notowali, co jedzą oraz kiedy i w którym dniu cyklu uprawiają seks. Zebrane w ten sposób dane zostały przeanalizowane pod względem statystycznym.

Okazało się, że:

  • Im mężczyzna częściej spożywa owoce morza i ryby, tym częściej uprawa seks! Panowie jedzący 9 i więcej porcji tych produktów miesięcznie (1 porcja=ok. 115 gramów) mieli o ok. 23 proc. większą częstotliwość stosunków niż ci, którzy spożywali je 2 i mniej razy w miesiącu.
  • Co więcej, jeśli obydwoje partnerów jadło 8 i więcej porcji ryb oraz owoców morza na cykl (kobiecy cykl ma przeciętnie 28 dni) 22 proc. częściej uprawiali seks niż reszta badanych.
  • Szanse na zbliżenie były o 39 proc większe jeśli obydwoje partnerzy tego samego dnia jedli dary morza.
  • Kobiety, które jadły 8 i więcej porcji ryb oraz owoców morza na cykl, były 60 proc. bardziej płodne, niż kobiety, które jadły 1 i mniej porcji na cykl.
  • Wśród par, gdzie zarówno kobiety, jak i mężczyźni spożywali więcej niż 8 i więcej porcji darów morza na cykl, szybciej pojawiała się ciążą. W 6 i 12 miesiącu badań, wśród tej grupy dziecka spodziewało się  81 i 92 proc. par. W przypadku badanych jedzących mniej, odsetki te wynosiły odpowiednio 64 i 79 proc.

– Nasze badania sugerują, że ryby i owoce morza mogą mieć wiele korzyści reprodukcyjnych. Pary, które starają się o dziecko i konsumują więcej niż dwie porcje tego pokarmu na tydzień, częściej się kochają oraz szybciej zachodzą w ciążę – mówi dr. Gaskins.

Co ciekawe, szybsze zajście w ciążę nie daje się wyjaśnić jedynie większa liczbą stosunków seksualnych. Prawdopodobnie w grę wchodzą też inne czynniki biologiczne, np. poprawa jakości nasienia, pozytywny wpływ zawartych w darach morza substancji na jakość owulacji czy samego zarodka.

– Nasze badania dowodzą ważnego wpływu diety zarówno jeśli chodzi o kobiety jak i mężczyzn, w kontekście czasu potrzebnego do poczęcia dziecka. Sugerują, że obydwoje partnerzy powinni włączyć więcej ryb i owoców morza do jadłospisu, jeśli chcą zyskać maksymalne korzyści związane z płodnością – dodaje dr Gaskins.

Jakie afrodyzjaki można jeść (sprawdzone w badaniach naukowych)

Historia zna długa listę afrodyzjaków, ale tylko niektóre z nich mają potwierdzone naukowo właściwości. Z uwagi na etykę, większość badań prowadzono na gryzoniach:

  • Buzdyganek naziemny (Tribulus terrestris)

Roślina z rodziny parolistowatych, występująca w południowej Europie, czasami w Polsce. Zwiększa wydzielanie testosteronu. Badania prowadzono na szczurach.

  • Muszkatałowiec korzenny (Myristica fragrans, gałka muszkatałowa)

50 procentowy ekstrakt alkoholowy z tej rośliny, znakomicie wpływa na chęć do igraszek u myszy. W eksperymencie podanie tej substancji zwiększało ilość stosunków odbywanych przez samce kilkukrotnie.

  • Daktylowiec właściwy (Phoenix dactylifera)

Spożywanie pyłku palmy daktylowej poprawia parametry nasienia. U dorosłych szczurów spożywanie tego pokarmu wiązało się z większą ilością plemników w nasieniu, były one ruchliwsze i odznaczały się lepszą, bardziej prawidłowo budową.

  • Pieprzyca peruwiańska (Lepidium meyenii, Maca)

Roślina rosnąca wyłącznie w Andach na wysokości od 4 do 4,5 tys. m. n.p.m. Podwójnie ślepe, randomizowane badanie z udziałem mężczyzn nie wykazało zmian w poziomie hormonów. Jednak po 8 tygodniach podawania tego środka versus placebo okazało się, że znacznie zwiększał on libido u ochotników.

  • Damiana (Turnera diffusa) – krzew z rodziny męczennicowatych występujący na terenie Nowego Świata. Ekstrakt rozpuszczony w wodzie przywraca seksualny wigor szczurom wyczerpanym igraszkami z samicami, skracając okres regeneracji między kolejnymi ejakulacjami.

Anna Piotrowska (www.zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.comP

Czy herbata odchudza?

herbal-tea-1410565_1920-copy

To MIT! Większość tzw. herbatek odchudzających wykazuje raczej działanie przeczyszczające, a zatem prowadzi do odwodnienia – kilogramy traci się wskutek utraty wody z organizmu, a nie zmniejszenia tkanki tłuszczowej.

Udowodniono, że herbata czerwona jedynie wspomaga odchudzanie. Jedyną skuteczną metodą odchudzania się jest odpowiednia, czyli m.in. urozmaicona dieta połączona z ruchem fizycznym i odpowiednią ilością snu.

Głównymi składnikami herbaty, którym przypisuje się korzystny wpływ na organizm są polifenole. Dzięki nim herbata może mieć wiele dobroczynnych funkcji w organizmie.

Badania naukowe dotyczą w większości herbaty zielonej, która, jak się przypuszcza, może zmniejszać ryzyko rozwoju wielu chorób cywilizacyjnych, ale na obecnym etapie wiedzy herbata nie jest jeszcze uznana za udowodniony czynnik profilaktyki chorób.

Pomimo, że herbata jest produktem całkowicie bezpiecznym, zbyt duża ilość mocnej herbaty w diecie niesie ryzyko nadmiernego pobrania kofeiny i zmniejszenia przyswajalności żelaza niehemowego, co może być niekorzystne.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Przyjmowanie witaminy E zapobiega rakowi?

about-3455012_1920-copy

To MIT! Nie znaleziono dowodów na to, że stosowanie witaminy E zapobiega nowotworom. Co więcej, są badania sugerujące, że codzienne przyjmowanie dużej dawki witaminy E (400 IU) może wręcz zwiększać ryzyko raka prostaty.

Witamina E jest antyoksydantem. Substancje antyoksydacyjne wykazują ochronne działanie wobec komórek atakowanych przez wolne rodniki. Zmasowane działanie wolnych rodników na komórki może prowadzić do ich nowotworzenia. Wydawałoby się zatem, że przyjmowanie antyoksydantu takiego jak witamina E, chroni przed działaniem wolnych rodników, a zatem i rakiem.

Szereg badań naukowych przeprowadzonych na ludziach, w tym eksperymentów podwójnie zaślepionych i randomizowanych, a zatem o metodologii dającej silne dowody na działanie bądź nie danej substancji, nie wykazał jednak ochronnego działania przyjmowania dużych ilości witaminy E na proces rozwoju raka.

Mało tego, jedno z nich, obejmujące grupę 35 533 mężczyzn w wieku 50 lat i więcej, a w którym sprawdzano, czy witamina E (w połączeniu z selenem lub bez) chroni przed rakiem prostaty, zostało przerwane po siedmiu latach wobec braku efektów. Najgorsze było jednak to, że półtora roku później okazało się, że mężczyźni, którzy przyjmowali witaminę E, mieli o 17 proc. wyższe ryzyko raka prostaty niż ci, którzy nie suplementowali tej witaminy (otrzymywali placebo) lub przyjmowali ją w połączeniu z selenem.

Witamina E jest nam niezbędna do zdrowia, ale wystarczających ilości dostarczy jej nam prawidłowo zbilansowana dieta.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Czy niewyraźne widzenie może być oznaką SM?

eye-419646_1920-copy

To FAKT! Do najczęściej występujących objawów stwardnienia rozsianego (SM) należą: niewyraźne widzenie, drętwienie lub mrowienie kończyn oraz problemy z siłą i koordynacją.

Stwardnienie rozsiane jest przewlekłą chorobą zapalną ośrodkowego układu nerwowego, która często prowadzi do niepełnosprawności ruchowej. Kobiety chorują na SM dwa razy częściej niż mężczyźni, a choroba ujawnia się najczęściej między 20. a 40. rokiem życia.

Do najczęściej występujących objawów tej choroby należą:

  • zaburzenia widzenia (m.in. niewyraźne widzenie),
  • drętwienie lub mrowienie kończyn,
  • problemy z siłą i koordynacją,
  • zmęczenie,
  • nietrzymanie moczu,
  • skurcze mięśni,
  • zaburzenia równowagi,
  • trudności z połykaniem,
  • zaburzenia zdolności uczenia się, myślenia i planowania,
  • trudności z chodzeniem.

Choć przyczyny tej groźnej choroby neurologicznej nie są znane (naukowcy zaliczają SM do kategorii chorób autoimmunologicznych) i nie ma też na nią skutecznego lekarstwa, to jednak istnieją metody lecznicze, mogące łagodzić jej przebieg. Dlatego bardzo ważne jest jak najwcześniejsze jej wykrycie.

– Opóźnienie w rozpoznaniu może mieć w dłuższej perspektywie negatywne skutki zarówno dla przebiegu choroby, jak i jakości życia pacjenta. Dlatego kluczowa jest wczesna diagnostyka. Pozwala ona w porę zareagować i wdrożyć odpowiednią farmakoterapię – podkreśla dr Aleksandra Podlecka-Piętowska, z Kliniki Neurologii, w Centralnym Szpitalu Klinicznym WUM.

Na całym świecie na SM choruje ponad 2,3 mln osób, a w Europie ponad 700 tys., z czego ponad 460 tys. to kobiety.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Użądlenie przez trzmiela może wywołać reakcję alergiczną?

hummel-3418530_1920-copy

To FAKT! Trzmiele należą do grupy owadów, których jad u stosunkowo wielu osób wywołuje reakcje alergiczne. Mało kto wie, że trzmiele mogą nas użądlić nawet zimą.

W Polsce z powodu użądlenia przez owada umiera każdego roku nawet do kilkunastu osób. Najczęściej powodem tego jest wstrząs anafilaktyczny, a więc nagła i ostra, uogólniona reakcja alergiczna na jad owada. Taki wstrząs występuje częściej u osób dorosłych niż u dzieci, ale jest to zjawisko dość rzadkie (dotyka 0,3-7,5 proc. osób użądlonych). Częściej zdarzają się za to duże reakcje alergiczne o charakterze miejscowym (w okolicy miejsca użądlenia), występują u 2,5 do 26 proc. osób użądlonych.

Owady, których jad wywołuje reakcje alergiczne w naszej strefie klimatycznej pochodzą niemal bez wyjątku z rzędu błonkoskrzydłych. Należą do nich: pszczoły, trzmiele, osy i szerszenie.

Warto dodać, że pszczoły i trzmiele zwykle przeżywają zimę, dlatego mogą nas użądlić nawet w ciepłe zimowe dni, a także późną jesienią. Osy i szerszenie spotyka się prawie wyłącznie w lecie i jesienią, bo w ich przypadku zimę przeżywa jedynie królowa.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com