Nowa lista leków refundowanych

pill-1884777_1920-copy

Od 1 listopada obowiązuje nowa lista leków refundowanych. Wszystkie aktualne ceny leków refundowanych znajdziecie Państwo w wyszukiwarce ceneolek.pl

Zmiana obejmie między innymi leczenie onkologiczne. Od listopada refundowany będzie preparat Imnovid stosowany w leczeniu szpiczaka mnogiego. Dla pacjentów stworzono program lekowy: „Pomalidomid w leczeniu nawrotowego i opornego szpiczaka mnogiego”, w III linii leczenia (po drugim nawrocie choroby)”.

Kolejne dobre wieści są dla chorych na łuszczycę. Dla nich refundowane będą dwa nowe preparaty: Cosentyx (sekukinumab) dostęny aż w 3 programach lekowych i Taltz (ixekizumabum) w ramach programu  „Leczenie ciężkiej postaci łuszczycy plackowatej”.

W nadciśnieniu płucnym refundowane będą Adempas (riocyguat) w ramach programu „Leczenie tętniczego nadciśnienia płucnego riocyguatem w monoterapii i riocyguatem w skojarzeniu z bosentanem (TNP)” oraz Veletri (epoprostenol) w ramach programu „Leczenie tętniczego nadciśnienia płucnego (TNP) epoprostenolem w terapii skojarzonej z inhibitorem fosfodiesterazy typu 5. oraz antagonistą receptorów endoteliny”.

Fot. www.pixabay.com

 

Suplementy na serce tylko pod okiem specjalisty

tablets-1001224_1920-copy

 

Chore serce? Zażywanie przepisanych leków to elementarna konieczność, podobnie jak odpowiednia dieta i dawka ruchu. Z suplementów zaś tylko te wskazane przez lekarza.

Takie priorytety – czyli dobry styl życia jako podstawa, oraz stosowanie się do zaleceń lekarskich w sprawie leków i suplementów, zwiększają skuteczność leczenia.

Stosowanie suplementów w kardiologii, jak w każdej innej dziedzinie budzi kontrowersje. Panuje w tej kwestii spore zamieszanie, gdyż zdarza się, że te same substancje (chociaż w innych dawkach) klasyfikowane mogą być jako suplementy diety lub trzeba je rejestrować jako leki.

Przykładem jest chociażby koenzym Q10, który w dużych dawkach zarejestrowany jest w kilku krajach jako lek na receptę.

– Jak najbardziej należy zgodzić się z taką „ewolucją rejestracyjną” tej substancji, bowiem niedawno w badaniu Q-SYMBIO wykazano, że dawki 3 x 100 mg dziennie, przedłużają życie pacjentom z niewydolnością serca – mówi prof. Krzysztof J. Filipiak z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Czym różni się suplement diety od leku

Lek – leczy, zaś suplement jest dodatkiem do żywności. Inna jest procedura rejestracyjna. W przypadku leku jego producent musi przedstawić rezultaty wiarygodnych badań klinicznych na hodowlach komórkowych, zwierzętach i ludziach sprawdzających sposób działania substancji, jej skuteczność i bezpieczeństwo stosowania. Takiego obowiązku nie ma przy rejestracji suplementu diety. Skład, wygląd, ewentualnie konsystencja leku jest ściśle określona i wszelkie odstępstwa w tej mierze skutkują najczęściej wycofaniem danej partii leku z rynku. Takich obostrzeń nie ma co do suplementów diety.

Wyjaśnia, że wysokość zalecanej dawki zależy od danych rejestracyjnych w danym kraju. Podaje przykład kwasów omega-3 – innej substancji funkcjonującej na rynku bądź jako suplement diety (małe dawki np. 200-300 mg ) lub jako lek (duże dawki – 1000 mg).

Jak obniżyć poziom cholesterolu i zapobiec powstawaniu skrzeplin

Towarzystwa naukowe starają się porządkować wskazania dla stosowania nowych preparatów sięgając do opinii specjalistów.

– W piramidzie modyfikującej lipidogram podstawą są działania niefarmakologiczne związane ze zmianą stylu życia – zaleca się więc pacjentowi więcej ruchu, próbę zmniejszenia masy ciała, stosowanie prawidłowej diety, dołączenie żywności funkcjonalnej, czyli np. szeroko reklamowane w środkach masowego przekazu margaryny obniżające stężenie cholesterolu. Kolejnym krokiem jest zalecenie preparatu sprzedawanego w aptece bez recepty jako suplement diety, ale wpływającego na stężenie cholesterolu – monakoliny, która jest produktem naturalnym pozyskiwanym z czerwonego ryżu drożdżowego czy wyciągu z bergamoty – rodzaju dzikiej pomarańczy bogatej w polifenole – wyjaśnia prof. Filipiak.

Jak tłumaczy, monakolinę – w sensie mechanizmu działania – można ją uznać za naturalną statynę.

– Efekty jej stosowania potwierdza Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności, który określił optymalną dawkę jej stosowania – 10 mg na dobę. Dopiero następny szczebel piramidy to statyny – czyli leki przepisywane przez lekarza – dodaje kardiolog.

1

– W piramidzie metod wpływu na agregację, czyli zlepianie płytek krwi, które może prowadzić do powstawania niebezpiecznego skrzepu blokującego przepływ krwi w naczyniach, również zaczynamy od metod niefarmakologicznych, takich jak ruch i dieta, wspominamy o korzystnym wpływie niektórych produktów żywnościowych, szczególnie tych zawierających witaminę E (oleje roślinne: słonecznikowy, sojowy, rzepakowy, kukurydziany, kiełki pszenicy, produkty pełnoziarniste, migdały, orzechy laskowe, jajka, mleko, warzywa zielone takie jak brukselka, kapusta, czy szpinak). Zanim dotrzemy na szczyt piramidy, gdzie znajduje się kwas acetylosalicylowy zwany popularnie aspiryną i inne leki przeciwpłytkowe, wymieniamy pierwszy zarejestrowany produkt – suplement diety – preparat wyciągu aktywnych substancji z pomidora” – wyjaśnia dalej prof. Filipiak.

2

Ostrożnie z potasem i magnezem

Spośród wszystkich witamin, szczególną atencją kardiologów darzona jest witamina D. Praktycznie tylko dla tej witaminy dostępne są meta-analizy badań sugerujące jej korzystny wpływ u chorych z chorobami krążenia – jej stosowanie wydaje się zmniejszać śmiertelność sercowo-naczyniową.

– Ostrożny byłbym z suplementami diety uzupełniającymi potas, gdyż wiele współczesnych leków kardiologicznych spiętrza jego stężenie w organizmie. Stąd jego uzupełnianie nie jest już tak istotne jak dawniej – ostrzega kardiolog.

Specjaliści pozostają również sceptyczni co do uzupełniania magnezu.

– Wbrew temu, że jest to chyba najczęściej reklamowany obecnie suplement diety, brak jest przekonywujących danych naukowych, które potwierdzałyby, że jego uzupełnianie poprawia rokowanie w chorobach sercowo-naczyniowych czy pomaga w prewencji zawału serca. Wiele przed nami badań, aby odpowiedzieć na te pytania – wyjaśnia.

Trzeba też pamiętać, że prawidłowo zbilansowana dieta dostarcza odpowiednich i wystarczających ilości magnezu. Problem może pojawić się w przebiegu niektórych chorób, np. jelit, kiedy nie tylko magnez, ale i inne składniki mogą nie wchłaniać się z przewodu pokarmowego. Wówczas jednak nie należy na własną rękę brać suplementów, ale udać się do lekarza i leczyć przyczynę zjawiska. Zwłaszcza, że także suplementy, przyjmowane niepotrzebnie, mogą skutkować działaniami niepożądanymi. Np. zbyt dużo magnezu to ryzyko biegunki.

 

Monika Wysocka (zdrowie.pap.pl)

Fot. www.pixabay.com

 

 

 

 

 

Wspólne logo – czyli jak rozpoznać internetową aptekę istniejącą w rzeczywistości?

pill-1884777_1920

Coraz więcej zakupów dokonywanych jest przez internet. Kupujemy praktycznie wszystko – od butów, odzieży, perfum, po artykuły pierwszej potrzeby, a nawet leki. Jak sprawdzić czy strona internetowa to faktycznie strona apteki, a nie kogoś kto tylko aptekę udaje? Gdzie kupować leki „online”? Dlaczego lepiej unikać niesprawdzonych źródeł?

Apteki internetowe mogą działać tylko wtedy jeśli jednocześnie prowadzą działalność stacjonarną. Oznacza to, że nie ma możliwości, aby przedsiębiorca prowadzący stronę internetową, nie posiadał jednocześnie apteki stacjonarnej.

Co więcej przez internet można kupić tylko określone grupy leków. Przede wszystkim na odległość nie kupimy produktów wydawanych na podstawie recepty. Możemy co prawda zamówić taki lek przez internet, ale odebrać go trzeba będzie w aptece stacjonarnej, gdzie farmaceuta poprosi o receptę.

W 2014 roku Komisja Europejska wprowadziła wspólne logo („common logo”). Umożliwia ono identyfikację aptek, które legalnie sprzedają leki na odległość.

Wspólne logo ma na celu zapewnienie pomocy przy sprawdzeniu czy  strona internetowa, na której oferowane są leki działa legalnie. Takie wspólne logo jest rozpoznawalne w całej Unii Europejskiej i wygląda następująco:

Pod takim wspólnym logo znajduje się flaga państwa członkowskiego. Określa ona miejsce zamieszkania lub siedzibę podmiotu oferującego produkty lecznicze w sprzedaży na odległość. Obok flagi znajduje się napis w języku danego kraju, który informuje o potrzebie kliknięcia (lewy przycisk myszki) we wspólne logo.

Wspólne logo w przypadku naszego kraju wygląda więc następująco:

Po kliknięciu na stronie w powyższe logo, powinno nastąpić przekierowanie do wpisu danej apteki w Rejestrze Aptek. Rejestr Aptek jest miejscem, w którym poszczególne Wojewódzkie Inspektoraty Farmaceutyczne wprowadzają dane dotyczące aptek funkcjonujących na rynku. Obecność apteki w rejestrze świadczy o jej legalności i gwarantuje posiadanie zezwolenia przez daną placówkę.

Jeżeli na stronie internetowej oferującej produkty lecznicze nie ma opisanego powyżej wspólnego logo lub kliknięcie w znaczek przypominający wspólne logo nie odsyła do Rejestru Aptek, nie należy dokonywać zakupu produktu leczniczego. Taki zakup jest bowiem niezwykle ryzykowny, gdyż podmiot działa nielegalnie.

Zakup leku od podmiotu, który działa nielegalnie niesie za sobą następujące ryzyka:

1) lek nie zadziała, gdyż podmioty działające nielegalnie mogą np. sprzedawać dowolną substancję jako lek;

2) lek zaszkodzi, gdyż podmioty działające nielegalnie mogą np. sprzedawać leki przeterminowane lub niewłaściwie przechowywane;

3) lek wywoła poważną chorobę, gdyż podmioty działające nielegalnie mogą np. sprzedawać leki sfałszowane o nieznanej jakości i nieznanym działaniu;

4) lek spowoduje uzależnienie, gdyż podmioty działające nielegalnie mogą np. celowo sprzedawać leki o działaniu silnie uzależniającym;

5) lek wywoła chorobę psychiczną, gdyż podmioty działające nielegalnie mogą np. sprzedawać substancje wycofane ze względu na ich negatywny wpływ na psychikę człowieka;

6) lek spowoduje śmierć, gdyż podmioty działające nielegalnie mogą np. sprzedawać substancje trujące lub leki, których ze względów zdrowotnych nie możemy przyjmować.

Jeśli chodzi o zdrowie nie warto ryzykować. Dlatego lepiej kupować leki tam gdzie mamy pewność ich legalnego pochodzenia.

Źródło: www.gif.gov.pl

Fot. www.pixabay.com

 

Zasady zwrotu leków do aptek przez pacjentów

pill-1884775_1920
Zgodnie z art. 96 ust. 7 i 8 ustawy – Prawo farmaceutyczne (Dz. U. z 2008 r. Nr 45, poz. 271 ze zm.) produkty lecznicze, środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyroby medyczne wydane z apteki, co do zasady, nie podlegają zwrotowi. Wyjątek stanowią produkty lecznicze i wyroby medyczne, które są obarczone wadą jakościową lub zostały niewłaściwie wydane oraz sfałszowane produkty lecznicze.

Podobnie jest w przypadku sprzedaży wysyłkowej. Zgodnie z art. 68 ust. 3l i 3m ustawy – Prawo farmaceutyczne, produkty lecznicze wydawane z apteki ogólnodostępnej lub punktu aptecznego w ramach wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych nie podlegają zwrotowi. Istnieje jednak możliwość zwrotu produktu leczniczego aptece ogólnodostępnej lub punktowi aptecznemu z powodu wady jakościowej, niewłaściwego wydania lub jego sfałszowania.

Źródło: www.gif.gov.pl

Fot. www.pixabay.com

Wycofanie z obrotu popularnego leku dla alergików

pill-1884775_1920-copy

Główny Inspektorat Farmaceutyczny wycofał z obrotu serię leków z cetyryzyną – Cetirizine Genoptim SPH.

Decyzja GIF dotyczy leku Cetirizine Genoptim SPH w opakowaniach po 10 tabletek z następujących serii:  E16326B, E16324D, E16325A, E17358C z datą ważności do lipca 2019 oraz w opakowaniach po siedem tabletek z serii: E17358 z datą ważności do kwietnia 2020 i E16326A z datą ważności do lipca 2019.

Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności.

Źródło: www.gif.gov.pl

Fot. www.pixabay.com

 

Paracetamol czy ibuprofen? Wybieraj świadomie.

tablets-2248375_1920-copy-1

Paracetamol i ibuprofen to jedne z najpopularniejszych i najczęściej stosowanych substancji przeciwbólowych i przeciwgorączkowych. Leki te można kupić w każdej aptece, sklepie czy na stacji benzynowej – są to preparaty dostępne bez recepty (tzw. leki OTC). Niejednokrotnie wybór jednego ze wspomnianych leków jest przypadkowy, bez wcześniejszego zapoznania się z ich właściwościami. Substancje te, mimo iż zwykle stosowane na te same dolegliwości, mają jednak nieco inne działanie i tym samym inne przeciwwskazania.

Paracetamol, znany także jako Acetaminofen, to organiczny związek chemiczny, pochodna aniliny, stosowany jako lek o działaniu przeciwbólowym i przeciwgorączkowym. Osoba dorosła i dzieci powyżej 12 lat jednorazowo mogą zażyć 1-2 tabletki (500 -1000 mg) co 4 do 6 godzin. Dawka dobowa nie powinna jednak przekraczać 4000 mg substancji, czyli 8 tabletek 500 mg/dobę. To stosunkowo bezpieczny lek, jednak jego długotrwałe stosowanie może prowadzić do uszkodzenia wątroby. Paracetamol jest dobrze wchłaniany z przewodu pokarmowego (z jelita cienkiego), wykazuje szybkie działanie terapeutyczne – maksymalne stężenie we krwi osiąga po ok. 30 – 60 min. po zastosowaniu i działa do 4 – 6 godzin. Stosowany w bólach o małym i umiarkowanym nasileniu, najczęściej w bólach: głowy, gardła, bólach zębów, menstruacyjnych, a także w bólach kostnych, stawowych i reumatycznych. Ze względu na działanie przeciwgorączkowe stosowany jest także w stanach przeziębienia i grypy. Ponadto prowadzone badania wykazały, że paracetamol w zalecanych dawkach i pod nadzorem lekarza może być stosowany u kobiet w ciąży i karmiących piersią, gdy występuje taka konieczność. Stosowany zgodnie z zaleceniami nie wywiera niekorzystnych efektów ze strony układu pokarmowego, w przeciwieństwie do leków z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ). Przyjmowanie tego leku nie wpływa także na proces krzepnięcia krwi – nie hamuje zlepiania płytek krwi i procesu krzepnięcia. Tak jak w przypadku każdego leku, również po zażyciu paracetamolu mogą wystąpić działania niepożądane. Najczęściej są to: reakcje alergiczne (wysypka, pokrzywka, świąd) czy łagodne dolegliwości ze strony układu pokarmowego (nudności, wymioty).

Natomiast Ibuprofen to pochodna kwasu propionowego. Tak jak paracetamol wykazuje działanie przeciwbólowe oraz przeciwgorączkowe. Dodatkowo działa przeciwzapalnie – należy do grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ). Stosowany jest, tak jak paracetamol, w celu obniżenia gorączki i zmniejszenia dolegliwości grypowych, a także w łagodzeniu dolegliwości bólowych różnego pochodzenia o małym i średnim nasileniu. Działanie terapeutyczne jako lek przeciwbólowy i przeciwzapalny wykazuje także w dolegliwościach związanych z reumatoidalnym zapaleniem stawów, chorobie zwyrodnieniowej stawów i kręgosłupa oraz innych reumatycznych chorobach. Stosowany jest również w leczeniu zmian pourazowych (np. skręcenie, zwichniecie).  U osób dorosłych oraz dzieci powyżej 12 r. ż. zalecana dawka wynosi 1200 – 1800 mg/dobę tj. 6-8 tabletek 200 mg (maksymalna dawka nie powinna przekraczać 3200 mg/dobę tj. 16 tabletek 200 mg) w podzielonych dawkach. Działanie przeciwbólowe wykazuje już po 30 min. od zażycia i utrzymuje się przez ok. 4 – 6 godzin. Maksymalne stężenie we krwi osiąga po ok. 1 – 2 godzinach od podania. Proces wchłaniania rozpoczyna się częściowo w żołądku i w większym stopniu w jelicie cienkim. Ibuprofen tak jak inne NLPZ może uszkadzać śluzówkę żołądka, w wyniku czego przy dłuższym stosowaniu możliwe jest wystąpienie dolegliwości ze strony układu pokarmowego, takich jak: krwawienia, owrzodzenia i perforacja żołądka i jelit. W przypadku konieczności zażycia leku przez kobiety w ciąży konieczna jest konsultacja lekarska, jednak w III trymestrze ciąży zdecydowanie nie należy stosować ibuprofenu! Należy także mieć na uwadze, iż ibuprofen wpływa na proces krzepnięcia krwi. Prowadzone badania wykazały, iż stosowanie ibuprofenu może niekorzystnie wpływać na płodność kobiet, dlatego substancja ta nie powinna być przyjmowana przez kobiety, które planują zajść w ciąże lub mają trudności z zajściem w ciążę. Niesteroidowe leki przeciwzapalne mogą także powodować zaburzenia widzenia, w przypadku wystąpienia dolegliwości związanych ze wzrokiem (mroczki) należy zaprzestać przyjmowanie leku. Ibuprofen może przyczyniać się do uszkodzenia nerek, m.in.: ostrego śródmiąższowego zapalenia nerek lub zespołu nerczycowego, zwłaszcza u osób z występującą już chorobą nerek, w podeszłym wieku, z cukrzycą, ciężką niewydolnością serca – dlatego należy stosować go z rozwagą.

Oba leki mogą być stosowane zarówno u dorosłych jak i u dzieci (od 3 miesiąca życia zgodnie z zaleceniami). Badania prowadzone nad skutecznością obu substancji dowiodły, iż oba leki mają podobną skuteczność przeciwbólową i przeciwgorączkową. Dodatkowo ibuprofen eliminuje stan zapalny w organizmie. Przyjmowanie paracetamolu jest jednak bezpieczniejsze, ze względu na mniejszą liczbę możliwych działań niepożądanych.

Ten sam lek, różne preparaty!

Należy pamiętać, że nietrudno o przedawkowanie zarówno jednego jak i drugiego leku, ponieważ substancje te występują w bardzo dużej liczbie preparatów dostępnych pod różnymi nazwami handlowymi, ponadto często (zwłaszcza paracetamol) są elementem leków stosowanych w przeziębieniu i grypie. Przed zastosowaniem kolejnego leku należy zatem dokładnie zapoznać się z załączoną ulotką, żeby zapobiec przedawkowaniu i związanymi z tym konsekwencjami zdrowotnymi.

Ważne jest także, aby przyjmować jak najmniejszą skuteczną dawkę leku. Zarówno paracetamol jak i ibuprofen powinien być przyjmowany przez krótki okres (maksymalnie kilka dni), zgodnie z zalecanymi dawkami. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do dawkowania lub podejrzenia przedawkowania, należy natychmiast skontaktować się z lekarzem.

 

Źródło: http://pacjentinfo.pl/2017/08/28/paracetamol-czy-ibuprofen-wybieraj-swiadomie/

Fot. www.pixabay.com

Aspiryna na serce nie dla każdego

medications-257344_1920-copy

Aspiryna, ze względu na swoje właściwości, stosowana jest z powodzeniem m.in. w zapobieganiu zawałom i udarom. Ale nie jest polecana wszystkim! Np. u zdrowych seniorów taka profilaktyka nie dość, że nie zadziała, to może wyrządzić szkodę.

Aspiryna to zwyczajowa nazwa kwasu acetylosalicylowego, jednego z najstarszych leków znanych ludzkości. Ekstrakty z kory i liści wierzby, które zawierają ten związek, stosowane były już w czasach Hipokratesa. Syntezę kwasu salicylowego przeprowadzono pod koniec XIX wieku. Od tamtego czasu jest to jeden z najpowszechniej używanych leków przeciwzapalnych i przeciwgorączkowych, który podobnie jak antybiotyk – penicylina – zrewolucjonizował medycynę.

W latach 70. ubiegłego wieku zauważono dobroczynny wpływ kwasu acetylosalicylowego w zapobieganiu tzw. ostrym incydentom sercowo-naczyniowym, czyli zawałom serca i udarom. Wtedy też rozpoczęła się kariera aspiryny jako środka profilaktycznego.

Liczne badania potwierdziły wpływ aspiryny na zmniejszenie ryzyka wystąpienia kolejnego zawału lub udaru. Sądzono zatem, że może ona też przynieść korzyści osobom bez choroby sercowo-naczyniowej, ale z racji na przykład wieku lub innych chorób (choćby cukrzycy, która jest istotnym czynnikiem ryzyka zawału lub udaru) bardziej narażonych na problemy z sercem i naczyniami krwionośnymi.

Okazuje się, że nie ma podstaw do tego, by takim osobom, czyli takim, u których nie stwierdzono choroby sercowo-naczyniowej, polecać aspirynę jako środek profilaktyczny.

W tym miesiącu NEJM – prestiżowe amerykańskie czasopismo naukowe – opublikował dwie prace dotyczące profilaktyki pierwotnej w postaci podawania kwasu acetylosalicylowego starszym osobom bez choroby układu krążenia i bez zespołu otępiennego.
Co ważne, prace naukowe w dziedzinie medycyny znacząco różnią się między sobą m.in. siłą dowodów naukowych, a opublikowane właśnie w NEJM rezultaty dwóch badań mają ten wskaźnik na wysokim poziomie – były przeprowadzone na dużej grupie uczestników (ponad 19 tysięcy osób), czas obserwacji wynosił ponad cztery lata, grupy badanych były zróżnicowane etnicznie i narodowo (choć była istotna nadreprezentacja osób rasy kaukaskiej, czyli białej), a samo badanie było badaniem randomizowanym z podwójnie zaślepioną próbą i z użyciem placebo (ani uczestnicy, ani medycy nie mieli świadomości, czy konkretna osoba w badaniu otrzymuje placebo – środek obojętny, czy kwas acetylosalicylowy).

Aspiryna może wywoływać wewnętrzne krwawienia

W jednym z tych badań naukowcy chcieli sprawdzić, czy aspiryna sprawdza się u zdrowych osób powyżej 70. r.ż. jako skuteczny środek chroniący przed zawałem, udarem czy chorobą sercowo – naczyniową. Okazało się, że nie. Co gorsza, osoby przyjmujące aspirynę w porównaniu z grupą przyjmującą placebo, miały istotnie wyższe ryzyko krwawienia, zarówno z przewodu pokarmowego, jak i wewnątrzczaszkowego.

Badaniami objęto ponad 19 tysięcy Amerykanów i Australijczyków w wieku co najmniej 70 lat, którzy nie mieli demencji ani choroby układu krążenia. Połowa z nich codziennie przez pięć lat zażywała aspirynę w dawce 100 mg, połowa – placebo.

Drugie badanie miało na celu sprawdzić, czy przyjmowanie aspiryny wydłuża czas bez niepełnosprawności ruchowej czy psychicznej (istnieje hipoteza, że na wystąpienie takiej niepełnosprawności może u osób starszych mieć wpływ zmniejszony przepływ krwi w naczyniach wskutek powstawania zakrzepów; aspiryna zaś ma właściwości przeciwzakrzepowe). Tu także nie zaobserwowano korzyści, za to grupa przyjmująca kwas acetylosalicylowy miała istotnie wyższe ryzyko krwawień wewnętrznych.

– To już kolejne badania wskazujące, że aspiryna nie sprawdza się w profilaktyce pierwotnej chorób sercowo-naczyniowych, zawałów czy udarów – mówi prof. Zbigniew Gaciong, szef Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia i Angiologii WUM.

  • Co to jest profilaktyka (prewencja) pierwotna

To działania, które poprzez kontrolę czynników ryzyka rozwoju choroby, zmniejszają ryzyko jej wystąpienia.

  • Co to jest profilaktyka (prewencja) wtórna

To działania, które podejmuje się już w czasie choroby, by zmniejszyć ryzyko powikłań, jak też jej dalszego rozwoju.

Profesor przypomina, że wcześniej naukowcy sprawdzali, czy u osób mających bezobjawową miażdżycę albo cukrzycę aspiryna może przynieść pozytywne efekty. Tu także rezultat był negatywny.
Prof. Gaciong mówi, że na podstawie wielu badań i z uwagi na to, że wielu Amerykanów przyjmowało aspirynę w ramach profilaktyki pierwotnej, tamtejsza Agencja ds. Leków i Żywności (Food and Drug Administration – FDA) wydała komunikat, że nie ma wskazań do takiego działania.

Przypomnijmy – m.in. dlatego, że badania wskazują, iż aspiryna stosowana u osób bez choroby sercowo-naczyniowej czy z bezobjawową miażdżycą naraża takich pacjentów nie tylko na krwawienia z przewodu pokarmowego, ale także – wewnątrzczaszkowe, nie ratuje ich przed zawałem czy udarem. Takie zjawisko jest szczególnie istotne dla seniorów.

Prof. John McNeil z Monash University, który był jednym z autorów pracy w NEJM wyjaśnia, że wcześniejsze badania przeprowadzono głównie na osobach w średnim wieku. Coraz więcej jest jednak obserwacji wykazujących, że wraz z wiekiem większe jest ryzyko działań niepożądanych wynikających z zażywania kwasu acetylosalicylowego, takich jak krwawienia wewnętrzne, do żołądka.

Kto powinien brać aspirynę profilaktycznie

Są jednak grupy pacjentów, którzy regularnie powinni łykać aspirynę, ponieważ u nich korzyści znacznie przekraczają potencjalne ryzyko.

Są to przede wszystkim:

  • Pacjenci po zawale – regularne przyjmowanie małych dawek aspiryny chroni ich przed kolejnym zawałem,
  • Pacjenci po udarze – regularne przyjmowanie małych dawek kwasu acetylosalicylowego chroni ich przed kolejnym udarem.

Prof. Gaciong wskazuje, że profilaktycznie aspirynę powinni regularnie przyjmować także pacjenci z miażdżycą, która daje objawy, pacjenci po niektórych operacjach serca  czy naczyń oraz tacy, którzy doświadczyli przemijającego epizodu niedokrwiennego.

Jaka dawka aspiryny

To lek, który w małych dawkach jest dostępny bez recepty. Jednak nie jest dobrym pomysłem, by pacjenci w ramach profilaktyki wtórnej sami po niego sięgali. W takiej sytuacji dawkę aspiryny powinien dobierać lekarz, na podstawie badania pacjenta i oceny możliwych powikłań. Co więcej, lekarz jest w stanie zmniejszyć ryzyko powikłań dobierając nie tylko odpowiednią dawkę aspiryny, ale i dodając odpowiednie dodatkowe leki czy inne zalecenia.

Pamiętajmy też, że kwas acetylosalicylowy u osób uczulonych może wywołać reakcję alergiczną, w tym – nawet wstrząs anafilaktyczny. O wszelkich niepokojących objawach po zażyciu leków należy informować lekarza. A przed przyjęciem – dokładnie przeczytać ulotkę dla pacjenta.

Justyna Wojteczek (zdrowie.pap.pl)

Fot. www.pixabay.com

Jak przechowywać leki w czasie upału?

medications-257344_1920-copy

Kiedy za oknem i w domu temperatura oscyluje wokół 30 stopni, warto schować leki w chłodne, zacienione miejsce. W przeciwnym razie mogą stać się kompletnie bezużyteczne.

Fale upałów, jakie ostatnio obserwowaliśmy w Polsce, mogą być nie tylko dokuczliwe dla ludzi i zwierząt, ale wpływać na właściwości medykamentów przechowywanych w domowych apteczkach.

– Trzeba pamiętać, że wszystkie leki są aktywne, jeżeli przechowuje się je w temperaturze  pokojowej, czyli 18-20, maksymalnie 22 stopnie Celsjusza. Na pewno nie 28 czy 30 stopni – mówi prof. Bogusław Okopień, krajowy konsultant ds. farmakologii klinicznej, z Kliniki Chorób Wewnętrznych i Farmakologii Klinicznej, Katedry Farmakologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Nie oznacza to, że od razu należy chować leki do lodówki. Według prof. Okopienia wystarczy umieścić je w chłodnym miejscu. Jeśli w domu jest piwnica lub spiżarnia lub schowana głęboko szafka – na pewno panująca tam temperatura będzie na tyle niska, by medykamenty zachowały swoje lecznicze właściwości.

Nie wolno jednak kłaść pełnych opakowań  czy samych blistrów z tabletkami na słońcu.

– Można sobie wyobrazić taką sytuacje:  nasłoneczniona kuchnia, siadam do śniadania, zażywam leki. Nie chce mi się ich chować – kładę je na parapet. A tam pada światło słoneczne i jest temperatura powyżej 30 stopni – ostrzega prof. Okopień.

Takie leki mogą przestać działać.

Infografika PAP/Serwis Zdrowie
O przechowywaniu leków, w chłodnych i zacienionych miejscach należy pamiętać również na wakacjach. Na przykład cukrzycy, którzy zabierają ze sobą insulinę zazwyczaj wiedzą, że musi być ona przechowywana w lodówce. A lodówka nie zawsze jest w pokoju.

– W temperaturze powyżej 30 stopni insulina może stracić właściwości. Chory będzie ją wstrzykiwał, ale nie osiągnie spodziewanego efektu. Po paru dniach może pojawić się problem hiperglikemii. I nie jest winny pacjent, bo na przykład zaniedbał dietę – przestrzega prof. Okopień.

Stąd zawsze latem i w podróży, chowajmy leki w miejsca, gdzie wiemy, że jest wystarczająco chłodno. Nie w każdej turystycznej miejscowości jest dobrze zaopatrzona apteka i całodobowo dostępny lekarz, który wypisze nam receptę.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Sprawdź, czy upał zmienia działanie Twoich leków

drugs-2907982_1920-copy

Przyjmujesz antydepresanty, antybiotyki, leki moczopędne? Raczysz się naparem z dziurawca? W letnie upały musisz szczególnie uważać. Sprawdź, jak przyjmować niektóre leki, gdy temperatura dobija do 30 stopni.

Upały, zwłaszcza takie powyżej 30 stopni Celsjusza, stanowią nie lada wyzwanie dla dzieci, osób starszych czy chorych. Najgorzej będą je znosić osoby z wahającym się ciśnieniem krwi, ze skłonnością do hiperglikemii, otyłe. Zażywają one zazwyczaj rozmaite leki i powinny pamiętać, że wiele w wysokich temperaturach wiele medykamentów działa inaczej lub człowiek może różnie na nie reagować.

Leki moczopędne a wysoka temperatura

Jednymi z nich są środki moczopędne (diuretyki), które stosuje się, by zmniejszyć obciążenie płynowe organizmu w przypadku chorych z nadciśnieniem i niewydolnością serca.

– W czasie gorących letnich miesięcy w sposób naturalny więcej wypacamy wody, a i zdarzają się biegunki, bo pacjenci częściej jedzą np. niedokładnie umyte owoce. Jeżeli mamy biegunkę, intensywnie się pocimy i do tego są stosowane leki moczopędne, zaczyna pacjentowi brakować wody w organizmie. I to może prowadzić do reakcji hipotensyjnej, czyli nadmiernego obniżenia ciśnienia tętniczego – prof. Bogusław Okopień, krajowy konsultant ds. farmakologii klinicznej, z  Kliniki Chorób Wewnętrznych i Farmakologii Klinicznej, Katedry Farmakologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Nie odstawiaj leków na własną rękę 
Uwaga! W przypadku nadmiernego obniżenia ciśnienia nie wolno odstawiać leków na własną rękę, taką decyzje może podjąć tylko lekarz: specjalista lub pierwszego kontaktu.

Rozwiązanie problemu? Trzeba po prostu więcej pić. – W czasie takich upałów jak teraz, jeżeli nie ma restrykcyjnych zaleceń od lekarzy – bo czasami są takie przypadki – pacjent powinien wypić dwa i pół litra płynów, a nawet trzy na dobę – mówi prof. Okopień.
Nie można zapominać o tym, że w przypadku odwodnienia zmniejsza się w organizmie  stężenie elektrolitów, głównie sodu i potasu, a to może być wyjątkowo niebezpieczne dla zdrowia, zwłaszcza u osób z problemami sercowymi.  Spadek poziomu potasu skutkuje najczęściej arytmiami.

– Jeżeli pacjent cierpi z powodu choroby niedokrwiennej serca, arytmii komorowej czy nadkomorowej i jeszcze spadnie mu stężenie potasu, może odczuwać przyspieszone, nierówne bicie serca.  Można sobie z tym poradzić, najlepiej wypijając w ramach obowiązkowych 2,5 litra płynów sok pomidorowy czy wielowarzywny, które zawierają naturalny potas – radzi prof. Okopień.
Profesor przypomina, że o przepisaniu preparatów zawierających ten pierwiastek może zadecydować jedynie lekarz. Jeżeli spadkowi poziomu potasu towarzyszy również niedobór magnezu (objawiający się m.in. skurczami czy drganiem powiek) można schrupać kilka migdałów, które są prawdziwą magnezową bombą.

Co do sodu, wiadomo, że nadmiar tego pierwiastka w organizmie prowadzi do podwyższonego ciśnienia tętniczego krwi. Stąd podstawą leczenia nadciśnienia jest ścisła dieta niskosodowa, zatem ograniczająca spożycie soli.

– W czasie upałów te regulacje mogą być nieco poluzowane. Nie znaczy to, że bierzemy łyżkę soli i wrzucamy ją do zupy. Wystarczy, żeby zalecone przez lekarzy niskosodowe wody mineralne na czas upałów zmienić na średnio czy wysoko zmineralizowane. Jest w nich więcej sodu. Wszystko zależy od zaawansowania nadciśnienia czy niewydolności serca. – mówi prof. Okopień.

Uwaga! Pacjenci często mylą zmineralizowanie wody z nasyceniem dwutlenkiem węgla. Nie ma to ze sobą nic wspólnego, nasycenie CO2 ma bardziej znaczenie smakowe, trzeba też pamiętać, że u pacjentów z zaawansowaną chorobą wrzodową wody gazowane raczej są niewskazane.

Po czym poznać, że w organizmie brakuje sodu? Objawem bywa stan splątania, zwłaszcza u ludzi starszych, którzy mają też zaawansowaną miażdżycę. Tracą orientację, co do miejsca i czasu, w którym się znajdują.

Dziurawiec, kiedy (nie)pić

Kiedy gorąco, częściej chodzimy w ubraniach z krótkim rękawem, bluzkach na ramiączkach, odsłaniających nogi. Tymczasem istnieje wiele medykamentów, które są fototoksyczne. To znaczy, uwrażliwiają komórki skóry na światło słoneczne. Jednym z nich jest wywar, czy też wyciąg z dziurawca. Stosowany jest on w leczeniu depresji, wspomaga wątrobę. Zawiera alkaloid – hyperycynę.

– Może ona powodować fotodermatozy, uczulenie na światło słoneczne. W najlżejszym przypadku nadmierna eskpozycja na słońce może prowadzić do wyprysku, a w najgorszych – do złuszczającego zapalenia skóry. Te fotodermatozy mogą wymagać nawet leczenia szpitalnego – ostrzega prof. Okopień.

Leki fototoksyczne

Inną grupą leków, których zażywanie i nadmierna ekspozycja na słońce mogą doprowadzić do zapaleń skóry, są antybiotyki z grupy  fluorochinolonów. Stosuje się je m.in. w leczeniu zakażeń układu moczowego, przez stomatologów np. po ekstrakcji, czy przy zapaleniu oskrzeli. To cyprofloksacyna, ofloksacyna, pefloksacyna. Ponadto do fotodermatoz mogą prowadzić antybiotyki tetracyklinowe: np. tetracyklina czy doksycyklina. Ta ostatnia jest często stosowana po pogryzieniu przez kleszcze jako profilaktyka zakażenia boreliozą.

– Doradzałbym pewną ostrożność, bo zażycie po ukąszeniu przez kleszcza doksycykliny a później marsz po nasłonecznionym miejscu może skutkować właśnie wypryskiem – mówi prof. Okopień.

Inne leki fototoksyczne:

  • chemioterapeutyki stosowane w leczeniu nowotworów,
  • środki przeciwhistaminowe,
  • immunosupresanty, stosowane w chorobach autoimmunologicznych.

Stosując jakikolwiek medykament zawsze warto przeczytać ulotkę, bo opisane są w niej wszystkie ewentualne efekty niepożądane.  A w razie konieczności przyjmowania leków, które mogą być fototoksyczne, należy chronić się przed słońcem, nosząc przewiewne ubrania zasłaniające skórę, kapelusze i regularnie (czyli kilka razy dziennie) stosując kremy z wysokim filtrem.

Leki obkurczające naczynia, czyli np. niektóre antydepresanty

Ostatnią klasą leków, których zażywanie w upały może przynieść niespodziewane rezultaty mogą być związki obkurczające naczynia. Takie działania mają na przykład niektóre środki stosowane w leczeniu depresji, część neuroleptyków czy preparaty zawierające efedrynę (stosowaną często np. w środkach na przeziębienie).

– W krajach arabskich ochrona przed upałem polega na piciu gorącej zielonej czy czarnej herbaty. W ten sposób pobudza się receptory wrażliwe na ciepło w jamie ustnej i u nasady języka. Organizm sam uruchamia wtedy ochronę przed przegrzaniem.  Ta obrona polega na rozszerzaniu się naczyń skórnych i poceniu. Odwrotną sytuacje możemy zaobserwować, gdy zastosujemy związki obkurczające naczynia – opowiada prof. Okopień.

W ten sposób naturalna obrona przed ciepłem będzie zmniejszona, organizm może się przegrzać.

Warto jednak podkreślić, że właściwa ochrona przed słońcem i upałem wskazana jest dla wszystkich, nie tylko osób zażywających leki. Lato jest przyjemne, lecz w zbyt dużych dawkach może być niebezpieczne. Dla każdego.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Same fakty o statynach

tablets-1001224_1920-copy

„Czego lekarz ci nie powie o statynach?” – takie zapytania można znaleźć w wyszukiwarkach internetowych po wpisaniu nazwy tej grupy leków. To pokłosie mitów o statynach. Uważaj, ich samowolne odstawienie to udział w niezabezpieczonym eksperymencie na własnym zdrowiu.

Niektórzy kardiolodzy, interniści i hipertensjolodzy mówią, że zaczyna się rodzić nowy ruch na wzór ruchów antyszczepionkowych (nazywanych przez coraz większą grupę profesjonalistów – ruchami proepidemicznymi). Poznaj fakty o statynach, by pochopnie nie niszczyć swojego zdrowia.

Co to są statyny?

To leki przepisywane pacjentom cierpiącym na chorobę związaną z miażdżycą ( np. osobom, które miały zawał, u których rozpoznano chorobę wieńcową) oraz tym, u których stwierdza się podwyższony poziom cholesterolu we krwi, a dieta i aktywny tryb życia nie przynoszą poprawy (ponieważ na przykład mają uwarunkowaną genetycznie hipercholesterolemię rodzinną). Zadaniem statyn jest obniżenie poziomu cholesterolu frakcji LDL, nazywanego „złym” z uwagi na to, że jego zbyt wysoki poziom niszczy naczynia krwionośne i powoduje miażdżycę.

Czy statyny są bezpieczne?

Stosuje się je u pacjentów na całym świecie od prawie 31 lat. To istotna informacja, ponieważ im dłużej jest stosowany lek i im większa jest grupa pacjentów, która przyjmuje ten lek, tym więcej wiadomo o tym, jak on działa i jakie ma skutki uboczne. Badania nad lekiem nie kończą się wraz z jego wprowadzeniem na rynek – trwają dalej. Świat medyczny ma ograniczone zaufanie i dlatego nieustannie weryfikuje wiedzę. Pokłosiem tego może być wycofanie leku w ogóle, jak zdarzyło się to na przykład z jedną ze statyn – cerywastatyną, wycofaną w 2001 roku z powodu wysokiej toksyczności. Taki los nie spotkał jednak innych specyfików z tej grupy i wciąż są one przepisywane milionom pacjentów.

Trudno zliczyć ludzi, którzy przyjmowali statyny, ponieważ miażdżyca i jej powikłania to jedna z najczęściej występujących chorób na świecie. Są podstawą leczenia tej choroby, o czym mówią wszystkie wytyczne towarzystw medycznych na całym świecie, a te wskazówki zostały sformułowane na postawie szeregu rozmaitych badań. Nie obalono tezy, że statyny przynoszą istotną korzyść pacjentom.

– Z punktu widzenia ostatnich 50 lat, jeśli chodzi o skuteczność interwencji farmakologicznej, statyny walczą na podium o pierwsze miejsce. Uratowały życie lub przedłużyły je tylu osobom, że nie da się ich po prostu zliczyć – mówi prof. Artur Mamcarz, szef Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Leonardo da Vinci był pierwszym znanym naukowcem, który opisał patologię związaną z miażdżycą tętnic. Musiało jednak minąć wiele lat do czasu, gdy wyjaśniono mechanizm jej powstawania i znaleziono skuteczne leki. W 1976 roku dwóch naukowców – Endo i Kuroda wyizolowali z hodowli Penicillum citrinum (rodzaj grzyba, pojawiającego się m.in. na cytrynach) trzy metabolity, dzięki którym hamowana była produkcja cholesterolu. Jeden z nich nazwano mewastatyną i stał się on prekursorem współczesnych statyn, choć sam nie został lekiem. Dwa lata po odkryciu Endo i Kurody kolejny zespół naukowców wyizolował z hodowli innego grzyba – Aspergillus terreus – lowastatynę. Ten lek nadal jest z powodzeniem stosowany i można powiedzieć, że jego źródło jest naturalne.

Statyny: skutki uboczne

To leki, a każdy lek może u pewnych pacjentów skutki uboczne.

– Każdy lek ma działania niepożądane. Jeśli ktoś bierze kwas acytylosalicylowy, czyli popularną aspirynę, też naraża się na ryzyko – w tym wypadku na przykład na krwawienia z przewodu pokarmowego. Leki, które nie mają działań niepożądanych najczęściej nie działają – wskazuje prof. Mamcarz.

Podkreśla, że ryzyko długotrwałego stosowania statyn jest niższe niż ryzyko jakiejkolwiek tabletki przeciwbólowej kupionej w kiosku.
Zwraca uwagę, że statyny są przyjmowane pod kontrolą lekarską. Nadto lekarz ma duże pole manewru, bo jest kilka rodzajów tego typu środków i dobiera się je do konkretnego pacjenta. W razie pojawienia skutków ubocznych, należy się zgłosić do lekarza, który najczęściej albo zmieni lek, albo dawkowanie. Sytuacje, gdy statyny należy odstawić, są – w świetle europejskich wytycznych – rzadkie.

Prof. Filipiak, relacjonując dla lekarzy ustalenia Europejskiego Kongresu Kardiologicznego i nowych europejskich wytycznych, napisał: U każdego pacjenta „walczymy” o statynę, nawet gdy jej nie toleruje — stąd podkreślona w wytycznych koncepcja podawania maksymalnej tolerowanej dawki statyny, w skrajnych przypadkach nawet co drugi czy trzeci dzień lub rzadziej.

– Nikt nie ma wątpliwości, że statyny trzeba przyjmować, bo obniżają na przykład ryzyko kolejnego zawału czy udaru. Każdy, kto widział pacjenta po udarze, który mógł z dużym prawdopodobieństwem tego udaru uniknąć dzięki leczeniu miażdżycy, raczej nie ma wątpliwości co do sensu ich stosowania – podkreśla prof. Mamcarz.

Groźnym działaniem niepożądanym statyn są bóle mięśniowe, które mogą (nie muszą) wskazywać na miopatię. Jednak obserwuje się je u zaledwie połowy procenta wszystkich pacjentów przyjmujących te leki.

– Wciąż bezpieczniej jest mieć  chyba mieć bóle mięśniowe niż zawał – dodaje profesor.

Inne istotne powikłanie, zdarzające się  – w zależności od badań – u 0,5-2 proc. pacjentów przyjmujących statyny, to podwyższone miana prób wątrobowych.

Na forach internetowych można znaleźć wyraz obaw, że specyfiki te doprowadzają do impotencji, jednak raczej jest odwrotnie – to nieleczona miażdżyca prowadzi do tego problemu, a przyjmowanie statyn pozwala na prowadzenie normalnego życia seksualnego.

Wskutek przyjmowania statyn notuje się też wyższe ryzyko cukrzycy.

– Na każde 10 uratowanych istnień jest jeden nowy przypadek cukrzycy – wyjaśnia prof. Mamcarz.

Przyjmujący statyny mogą też rzadko odczuwać bóle głowy, stawów, mieć wysypkę czy problemy ze snem.

Czy każdemu pacjentowi z podwyższonym poziomem cholesterolu lekarz przepisze statyny?

Nie. To zależy, jak oceni (na podstawie kilku wskazówek) ryzyko, że dozna on zawału lub udaru oraz od tego, na ile podwyższony jest poziom cholesterolu LDL. Na początku choroby najczęściej zaleca się zmianę stylu życia, czyli prawidłową dietę, zwiększenie aktywności fizycznej, schudnięcie, abstynencję od tytoniu oraz stałe monitorowanie parametrów wskazujących na rozwój miażdżycy.
Powyższe zalecenia są też nieodłącznym elementem terapii wtedy, gdy nie da się uniknąć łykania statyn.

Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com