Aspiryna na serce nie dla każdego

medications-257344_1920-copy

Aspiryna, ze względu na swoje właściwości, stosowana jest z powodzeniem m.in. w zapobieganiu zawałom i udarom. Ale nie jest polecana wszystkim! Np. u zdrowych seniorów taka profilaktyka nie dość, że nie zadziała, to może wyrządzić szkodę.

Aspiryna to zwyczajowa nazwa kwasu acetylosalicylowego, jednego z najstarszych leków znanych ludzkości. Ekstrakty z kory i liści wierzby, które zawierają ten związek, stosowane były już w czasach Hipokratesa. Syntezę kwasu salicylowego przeprowadzono pod koniec XIX wieku. Od tamtego czasu jest to jeden z najpowszechniej używanych leków przeciwzapalnych i przeciwgorączkowych, który podobnie jak antybiotyk – penicylina – zrewolucjonizował medycynę.

W latach 70. ubiegłego wieku zauważono dobroczynny wpływ kwasu acetylosalicylowego w zapobieganiu tzw. ostrym incydentom sercowo-naczyniowym, czyli zawałom serca i udarom. Wtedy też rozpoczęła się kariera aspiryny jako środka profilaktycznego.

Liczne badania potwierdziły wpływ aspiryny na zmniejszenie ryzyka wystąpienia kolejnego zawału lub udaru. Sądzono zatem, że może ona też przynieść korzyści osobom bez choroby sercowo-naczyniowej, ale z racji na przykład wieku lub innych chorób (choćby cukrzycy, która jest istotnym czynnikiem ryzyka zawału lub udaru) bardziej narażonych na problemy z sercem i naczyniami krwionośnymi.

Okazuje się, że nie ma podstaw do tego, by takim osobom, czyli takim, u których nie stwierdzono choroby sercowo-naczyniowej, polecać aspirynę jako środek profilaktyczny.

W tym miesiącu NEJM – prestiżowe amerykańskie czasopismo naukowe – opublikował dwie prace dotyczące profilaktyki pierwotnej w postaci podawania kwasu acetylosalicylowego starszym osobom bez choroby układu krążenia i bez zespołu otępiennego.
Co ważne, prace naukowe w dziedzinie medycyny znacząco różnią się między sobą m.in. siłą dowodów naukowych, a opublikowane właśnie w NEJM rezultaty dwóch badań mają ten wskaźnik na wysokim poziomie – były przeprowadzone na dużej grupie uczestników (ponad 19 tysięcy osób), czas obserwacji wynosił ponad cztery lata, grupy badanych były zróżnicowane etnicznie i narodowo (choć była istotna nadreprezentacja osób rasy kaukaskiej, czyli białej), a samo badanie było badaniem randomizowanym z podwójnie zaślepioną próbą i z użyciem placebo (ani uczestnicy, ani medycy nie mieli świadomości, czy konkretna osoba w badaniu otrzymuje placebo – środek obojętny, czy kwas acetylosalicylowy).

Aspiryna może wywoływać wewnętrzne krwawienia

W jednym z tych badań naukowcy chcieli sprawdzić, czy aspiryna sprawdza się u zdrowych osób powyżej 70. r.ż. jako skuteczny środek chroniący przed zawałem, udarem czy chorobą sercowo – naczyniową. Okazało się, że nie. Co gorsza, osoby przyjmujące aspirynę w porównaniu z grupą przyjmującą placebo, miały istotnie wyższe ryzyko krwawienia, zarówno z przewodu pokarmowego, jak i wewnątrzczaszkowego.

Badaniami objęto ponad 19 tysięcy Amerykanów i Australijczyków w wieku co najmniej 70 lat, którzy nie mieli demencji ani choroby układu krążenia. Połowa z nich codziennie przez pięć lat zażywała aspirynę w dawce 100 mg, połowa – placebo.

Drugie badanie miało na celu sprawdzić, czy przyjmowanie aspiryny wydłuża czas bez niepełnosprawności ruchowej czy psychicznej (istnieje hipoteza, że na wystąpienie takiej niepełnosprawności może u osób starszych mieć wpływ zmniejszony przepływ krwi w naczyniach wskutek powstawania zakrzepów; aspiryna zaś ma właściwości przeciwzakrzepowe). Tu także nie zaobserwowano korzyści, za to grupa przyjmująca kwas acetylosalicylowy miała istotnie wyższe ryzyko krwawień wewnętrznych.

– To już kolejne badania wskazujące, że aspiryna nie sprawdza się w profilaktyce pierwotnej chorób sercowo-naczyniowych, zawałów czy udarów – mówi prof. Zbigniew Gaciong, szef Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia i Angiologii WUM.

  • Co to jest profilaktyka (prewencja) pierwotna

To działania, które poprzez kontrolę czynników ryzyka rozwoju choroby, zmniejszają ryzyko jej wystąpienia.

  • Co to jest profilaktyka (prewencja) wtórna

To działania, które podejmuje się już w czasie choroby, by zmniejszyć ryzyko powikłań, jak też jej dalszego rozwoju.

Profesor przypomina, że wcześniej naukowcy sprawdzali, czy u osób mających bezobjawową miażdżycę albo cukrzycę aspiryna może przynieść pozytywne efekty. Tu także rezultat był negatywny.
Prof. Gaciong mówi, że na podstawie wielu badań i z uwagi na to, że wielu Amerykanów przyjmowało aspirynę w ramach profilaktyki pierwotnej, tamtejsza Agencja ds. Leków i Żywności (Food and Drug Administration – FDA) wydała komunikat, że nie ma wskazań do takiego działania.

Przypomnijmy – m.in. dlatego, że badania wskazują, iż aspiryna stosowana u osób bez choroby sercowo-naczyniowej czy z bezobjawową miażdżycą naraża takich pacjentów nie tylko na krwawienia z przewodu pokarmowego, ale także – wewnątrzczaszkowe, nie ratuje ich przed zawałem czy udarem. Takie zjawisko jest szczególnie istotne dla seniorów.

Prof. John McNeil z Monash University, który był jednym z autorów pracy w NEJM wyjaśnia, że wcześniejsze badania przeprowadzono głównie na osobach w średnim wieku. Coraz więcej jest jednak obserwacji wykazujących, że wraz z wiekiem większe jest ryzyko działań niepożądanych wynikających z zażywania kwasu acetylosalicylowego, takich jak krwawienia wewnętrzne, do żołądka.

Kto powinien brać aspirynę profilaktycznie

Są jednak grupy pacjentów, którzy regularnie powinni łykać aspirynę, ponieważ u nich korzyści znacznie przekraczają potencjalne ryzyko.

Są to przede wszystkim:

  • Pacjenci po zawale – regularne przyjmowanie małych dawek aspiryny chroni ich przed kolejnym zawałem,
  • Pacjenci po udarze – regularne przyjmowanie małych dawek kwasu acetylosalicylowego chroni ich przed kolejnym udarem.

Prof. Gaciong wskazuje, że profilaktycznie aspirynę powinni regularnie przyjmować także pacjenci z miażdżycą, która daje objawy, pacjenci po niektórych operacjach serca  czy naczyń oraz tacy, którzy doświadczyli przemijającego epizodu niedokrwiennego.

Jaka dawka aspiryny

To lek, który w małych dawkach jest dostępny bez recepty. Jednak nie jest dobrym pomysłem, by pacjenci w ramach profilaktyki wtórnej sami po niego sięgali. W takiej sytuacji dawkę aspiryny powinien dobierać lekarz, na podstawie badania pacjenta i oceny możliwych powikłań. Co więcej, lekarz jest w stanie zmniejszyć ryzyko powikłań dobierając nie tylko odpowiednią dawkę aspiryny, ale i dodając odpowiednie dodatkowe leki czy inne zalecenia.

Pamiętajmy też, że kwas acetylosalicylowy u osób uczulonych może wywołać reakcję alergiczną, w tym – nawet wstrząs anafilaktyczny. O wszelkich niepokojących objawach po zażyciu leków należy informować lekarza. A przed przyjęciem – dokładnie przeczytać ulotkę dla pacjenta.

Justyna Wojteczek (zdrowie.pap.pl)

Fot. www.pixabay.com

Jak przechowywać leki w czasie upału?

medications-257344_1920-copy

Kiedy za oknem i w domu temperatura oscyluje wokół 30 stopni, warto schować leki w chłodne, zacienione miejsce. W przeciwnym razie mogą stać się kompletnie bezużyteczne.

Fale upałów, jakie ostatnio obserwowaliśmy w Polsce, mogą być nie tylko dokuczliwe dla ludzi i zwierząt, ale wpływać na właściwości medykamentów przechowywanych w domowych apteczkach.

– Trzeba pamiętać, że wszystkie leki są aktywne, jeżeli przechowuje się je w temperaturze  pokojowej, czyli 18-20, maksymalnie 22 stopnie Celsjusza. Na pewno nie 28 czy 30 stopni – mówi prof. Bogusław Okopień, krajowy konsultant ds. farmakologii klinicznej, z Kliniki Chorób Wewnętrznych i Farmakologii Klinicznej, Katedry Farmakologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Nie oznacza to, że od razu należy chować leki do lodówki. Według prof. Okopienia wystarczy umieścić je w chłodnym miejscu. Jeśli w domu jest piwnica lub spiżarnia lub schowana głęboko szafka – na pewno panująca tam temperatura będzie na tyle niska, by medykamenty zachowały swoje lecznicze właściwości.

Nie wolno jednak kłaść pełnych opakowań  czy samych blistrów z tabletkami na słońcu.

– Można sobie wyobrazić taką sytuacje:  nasłoneczniona kuchnia, siadam do śniadania, zażywam leki. Nie chce mi się ich chować – kładę je na parapet. A tam pada światło słoneczne i jest temperatura powyżej 30 stopni – ostrzega prof. Okopień.

Takie leki mogą przestać działać.

Infografika PAP/Serwis Zdrowie
O przechowywaniu leków, w chłodnych i zacienionych miejscach należy pamiętać również na wakacjach. Na przykład cukrzycy, którzy zabierają ze sobą insulinę zazwyczaj wiedzą, że musi być ona przechowywana w lodówce. A lodówka nie zawsze jest w pokoju.

– W temperaturze powyżej 30 stopni insulina może stracić właściwości. Chory będzie ją wstrzykiwał, ale nie osiągnie spodziewanego efektu. Po paru dniach może pojawić się problem hiperglikemii. I nie jest winny pacjent, bo na przykład zaniedbał dietę – przestrzega prof. Okopień.

Stąd zawsze latem i w podróży, chowajmy leki w miejsca, gdzie wiemy, że jest wystarczająco chłodno. Nie w każdej turystycznej miejscowości jest dobrze zaopatrzona apteka i całodobowo dostępny lekarz, który wypisze nam receptę.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Sprawdź, czy upał zmienia działanie Twoich leków

drugs-2907982_1920-copy

Przyjmujesz antydepresanty, antybiotyki, leki moczopędne? Raczysz się naparem z dziurawca? W letnie upały musisz szczególnie uważać. Sprawdź, jak przyjmować niektóre leki, gdy temperatura dobija do 30 stopni.

Upały, zwłaszcza takie powyżej 30 stopni Celsjusza, stanowią nie lada wyzwanie dla dzieci, osób starszych czy chorych. Najgorzej będą je znosić osoby z wahającym się ciśnieniem krwi, ze skłonnością do hiperglikemii, otyłe. Zażywają one zazwyczaj rozmaite leki i powinny pamiętać, że wiele w wysokich temperaturach wiele medykamentów działa inaczej lub człowiek może różnie na nie reagować.

Leki moczopędne a wysoka temperatura

Jednymi z nich są środki moczopędne (diuretyki), które stosuje się, by zmniejszyć obciążenie płynowe organizmu w przypadku chorych z nadciśnieniem i niewydolnością serca.

– W czasie gorących letnich miesięcy w sposób naturalny więcej wypacamy wody, a i zdarzają się biegunki, bo pacjenci częściej jedzą np. niedokładnie umyte owoce. Jeżeli mamy biegunkę, intensywnie się pocimy i do tego są stosowane leki moczopędne, zaczyna pacjentowi brakować wody w organizmie. I to może prowadzić do reakcji hipotensyjnej, czyli nadmiernego obniżenia ciśnienia tętniczego – prof. Bogusław Okopień, krajowy konsultant ds. farmakologii klinicznej, z  Kliniki Chorób Wewnętrznych i Farmakologii Klinicznej, Katedry Farmakologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Nie odstawiaj leków na własną rękę 
Uwaga! W przypadku nadmiernego obniżenia ciśnienia nie wolno odstawiać leków na własną rękę, taką decyzje może podjąć tylko lekarz: specjalista lub pierwszego kontaktu.

Rozwiązanie problemu? Trzeba po prostu więcej pić. – W czasie takich upałów jak teraz, jeżeli nie ma restrykcyjnych zaleceń od lekarzy – bo czasami są takie przypadki – pacjent powinien wypić dwa i pół litra płynów, a nawet trzy na dobę – mówi prof. Okopień.
Nie można zapominać o tym, że w przypadku odwodnienia zmniejsza się w organizmie  stężenie elektrolitów, głównie sodu i potasu, a to może być wyjątkowo niebezpieczne dla zdrowia, zwłaszcza u osób z problemami sercowymi.  Spadek poziomu potasu skutkuje najczęściej arytmiami.

– Jeżeli pacjent cierpi z powodu choroby niedokrwiennej serca, arytmii komorowej czy nadkomorowej i jeszcze spadnie mu stężenie potasu, może odczuwać przyspieszone, nierówne bicie serca.  Można sobie z tym poradzić, najlepiej wypijając w ramach obowiązkowych 2,5 litra płynów sok pomidorowy czy wielowarzywny, które zawierają naturalny potas – radzi prof. Okopień.
Profesor przypomina, że o przepisaniu preparatów zawierających ten pierwiastek może zadecydować jedynie lekarz. Jeżeli spadkowi poziomu potasu towarzyszy również niedobór magnezu (objawiający się m.in. skurczami czy drganiem powiek) można schrupać kilka migdałów, które są prawdziwą magnezową bombą.

Co do sodu, wiadomo, że nadmiar tego pierwiastka w organizmie prowadzi do podwyższonego ciśnienia tętniczego krwi. Stąd podstawą leczenia nadciśnienia jest ścisła dieta niskosodowa, zatem ograniczająca spożycie soli.

– W czasie upałów te regulacje mogą być nieco poluzowane. Nie znaczy to, że bierzemy łyżkę soli i wrzucamy ją do zupy. Wystarczy, żeby zalecone przez lekarzy niskosodowe wody mineralne na czas upałów zmienić na średnio czy wysoko zmineralizowane. Jest w nich więcej sodu. Wszystko zależy od zaawansowania nadciśnienia czy niewydolności serca. – mówi prof. Okopień.

Uwaga! Pacjenci często mylą zmineralizowanie wody z nasyceniem dwutlenkiem węgla. Nie ma to ze sobą nic wspólnego, nasycenie CO2 ma bardziej znaczenie smakowe, trzeba też pamiętać, że u pacjentów z zaawansowaną chorobą wrzodową wody gazowane raczej są niewskazane.

Po czym poznać, że w organizmie brakuje sodu? Objawem bywa stan splątania, zwłaszcza u ludzi starszych, którzy mają też zaawansowaną miażdżycę. Tracą orientację, co do miejsca i czasu, w którym się znajdują.

Dziurawiec, kiedy (nie)pić

Kiedy gorąco, częściej chodzimy w ubraniach z krótkim rękawem, bluzkach na ramiączkach, odsłaniających nogi. Tymczasem istnieje wiele medykamentów, które są fototoksyczne. To znaczy, uwrażliwiają komórki skóry na światło słoneczne. Jednym z nich jest wywar, czy też wyciąg z dziurawca. Stosowany jest on w leczeniu depresji, wspomaga wątrobę. Zawiera alkaloid – hyperycynę.

– Może ona powodować fotodermatozy, uczulenie na światło słoneczne. W najlżejszym przypadku nadmierna eskpozycja na słońce może prowadzić do wyprysku, a w najgorszych – do złuszczającego zapalenia skóry. Te fotodermatozy mogą wymagać nawet leczenia szpitalnego – ostrzega prof. Okopień.

Leki fototoksyczne

Inną grupą leków, których zażywanie i nadmierna ekspozycja na słońce mogą doprowadzić do zapaleń skóry, są antybiotyki z grupy  fluorochinolonów. Stosuje się je m.in. w leczeniu zakażeń układu moczowego, przez stomatologów np. po ekstrakcji, czy przy zapaleniu oskrzeli. To cyprofloksacyna, ofloksacyna, pefloksacyna. Ponadto do fotodermatoz mogą prowadzić antybiotyki tetracyklinowe: np. tetracyklina czy doksycyklina. Ta ostatnia jest często stosowana po pogryzieniu przez kleszcze jako profilaktyka zakażenia boreliozą.

– Doradzałbym pewną ostrożność, bo zażycie po ukąszeniu przez kleszcza doksycykliny a później marsz po nasłonecznionym miejscu może skutkować właśnie wypryskiem – mówi prof. Okopień.

Inne leki fototoksyczne:

  • chemioterapeutyki stosowane w leczeniu nowotworów,
  • środki przeciwhistaminowe,
  • immunosupresanty, stosowane w chorobach autoimmunologicznych.

Stosując jakikolwiek medykament zawsze warto przeczytać ulotkę, bo opisane są w niej wszystkie ewentualne efekty niepożądane.  A w razie konieczności przyjmowania leków, które mogą być fototoksyczne, należy chronić się przed słońcem, nosząc przewiewne ubrania zasłaniające skórę, kapelusze i regularnie (czyli kilka razy dziennie) stosując kremy z wysokim filtrem.

Leki obkurczające naczynia, czyli np. niektóre antydepresanty

Ostatnią klasą leków, których zażywanie w upały może przynieść niespodziewane rezultaty mogą być związki obkurczające naczynia. Takie działania mają na przykład niektóre środki stosowane w leczeniu depresji, część neuroleptyków czy preparaty zawierające efedrynę (stosowaną często np. w środkach na przeziębienie).

– W krajach arabskich ochrona przed upałem polega na piciu gorącej zielonej czy czarnej herbaty. W ten sposób pobudza się receptory wrażliwe na ciepło w jamie ustnej i u nasady języka. Organizm sam uruchamia wtedy ochronę przed przegrzaniem.  Ta obrona polega na rozszerzaniu się naczyń skórnych i poceniu. Odwrotną sytuacje możemy zaobserwować, gdy zastosujemy związki obkurczające naczynia – opowiada prof. Okopień.

W ten sposób naturalna obrona przed ciepłem będzie zmniejszona, organizm może się przegrzać.

Warto jednak podkreślić, że właściwa ochrona przed słońcem i upałem wskazana jest dla wszystkich, nie tylko osób zażywających leki. Lato jest przyjemne, lecz w zbyt dużych dawkach może być niebezpieczne. Dla każdego.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Same fakty o statynach

tablets-1001224_1920-copy

„Czego lekarz ci nie powie o statynach?” – takie zapytania można znaleźć w wyszukiwarkach internetowych po wpisaniu nazwy tej grupy leków. To pokłosie mitów o statynach. Uważaj, ich samowolne odstawienie to udział w niezabezpieczonym eksperymencie na własnym zdrowiu.

Niektórzy kardiolodzy, interniści i hipertensjolodzy mówią, że zaczyna się rodzić nowy ruch na wzór ruchów antyszczepionkowych (nazywanych przez coraz większą grupę profesjonalistów – ruchami proepidemicznymi). Poznaj fakty o statynach, by pochopnie nie niszczyć swojego zdrowia.

Co to są statyny?

To leki przepisywane pacjentom cierpiącym na chorobę związaną z miażdżycą ( np. osobom, które miały zawał, u których rozpoznano chorobę wieńcową) oraz tym, u których stwierdza się podwyższony poziom cholesterolu we krwi, a dieta i aktywny tryb życia nie przynoszą poprawy (ponieważ na przykład mają uwarunkowaną genetycznie hipercholesterolemię rodzinną). Zadaniem statyn jest obniżenie poziomu cholesterolu frakcji LDL, nazywanego „złym” z uwagi na to, że jego zbyt wysoki poziom niszczy naczynia krwionośne i powoduje miażdżycę.

Czy statyny są bezpieczne?

Stosuje się je u pacjentów na całym świecie od prawie 31 lat. To istotna informacja, ponieważ im dłużej jest stosowany lek i im większa jest grupa pacjentów, która przyjmuje ten lek, tym więcej wiadomo o tym, jak on działa i jakie ma skutki uboczne. Badania nad lekiem nie kończą się wraz z jego wprowadzeniem na rynek – trwają dalej. Świat medyczny ma ograniczone zaufanie i dlatego nieustannie weryfikuje wiedzę. Pokłosiem tego może być wycofanie leku w ogóle, jak zdarzyło się to na przykład z jedną ze statyn – cerywastatyną, wycofaną w 2001 roku z powodu wysokiej toksyczności. Taki los nie spotkał jednak innych specyfików z tej grupy i wciąż są one przepisywane milionom pacjentów.

Trudno zliczyć ludzi, którzy przyjmowali statyny, ponieważ miażdżyca i jej powikłania to jedna z najczęściej występujących chorób na świecie. Są podstawą leczenia tej choroby, o czym mówią wszystkie wytyczne towarzystw medycznych na całym świecie, a te wskazówki zostały sformułowane na postawie szeregu rozmaitych badań. Nie obalono tezy, że statyny przynoszą istotną korzyść pacjentom.

– Z punktu widzenia ostatnich 50 lat, jeśli chodzi o skuteczność interwencji farmakologicznej, statyny walczą na podium o pierwsze miejsce. Uratowały życie lub przedłużyły je tylu osobom, że nie da się ich po prostu zliczyć – mówi prof. Artur Mamcarz, szef Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Leonardo da Vinci był pierwszym znanym naukowcem, który opisał patologię związaną z miażdżycą tętnic. Musiało jednak minąć wiele lat do czasu, gdy wyjaśniono mechanizm jej powstawania i znaleziono skuteczne leki. W 1976 roku dwóch naukowców – Endo i Kuroda wyizolowali z hodowli Penicillum citrinum (rodzaj grzyba, pojawiającego się m.in. na cytrynach) trzy metabolity, dzięki którym hamowana była produkcja cholesterolu. Jeden z nich nazwano mewastatyną i stał się on prekursorem współczesnych statyn, choć sam nie został lekiem. Dwa lata po odkryciu Endo i Kurody kolejny zespół naukowców wyizolował z hodowli innego grzyba – Aspergillus terreus – lowastatynę. Ten lek nadal jest z powodzeniem stosowany i można powiedzieć, że jego źródło jest naturalne.

Statyny: skutki uboczne

To leki, a każdy lek może u pewnych pacjentów skutki uboczne.

– Każdy lek ma działania niepożądane. Jeśli ktoś bierze kwas acytylosalicylowy, czyli popularną aspirynę, też naraża się na ryzyko – w tym wypadku na przykład na krwawienia z przewodu pokarmowego. Leki, które nie mają działań niepożądanych najczęściej nie działają – wskazuje prof. Mamcarz.

Podkreśla, że ryzyko długotrwałego stosowania statyn jest niższe niż ryzyko jakiejkolwiek tabletki przeciwbólowej kupionej w kiosku.
Zwraca uwagę, że statyny są przyjmowane pod kontrolą lekarską. Nadto lekarz ma duże pole manewru, bo jest kilka rodzajów tego typu środków i dobiera się je do konkretnego pacjenta. W razie pojawienia skutków ubocznych, należy się zgłosić do lekarza, który najczęściej albo zmieni lek, albo dawkowanie. Sytuacje, gdy statyny należy odstawić, są – w świetle europejskich wytycznych – rzadkie.

Prof. Filipiak, relacjonując dla lekarzy ustalenia Europejskiego Kongresu Kardiologicznego i nowych europejskich wytycznych, napisał: U każdego pacjenta „walczymy” o statynę, nawet gdy jej nie toleruje — stąd podkreślona w wytycznych koncepcja podawania maksymalnej tolerowanej dawki statyny, w skrajnych przypadkach nawet co drugi czy trzeci dzień lub rzadziej.

– Nikt nie ma wątpliwości, że statyny trzeba przyjmować, bo obniżają na przykład ryzyko kolejnego zawału czy udaru. Każdy, kto widział pacjenta po udarze, który mógł z dużym prawdopodobieństwem tego udaru uniknąć dzięki leczeniu miażdżycy, raczej nie ma wątpliwości co do sensu ich stosowania – podkreśla prof. Mamcarz.

Groźnym działaniem niepożądanym statyn są bóle mięśniowe, które mogą (nie muszą) wskazywać na miopatię. Jednak obserwuje się je u zaledwie połowy procenta wszystkich pacjentów przyjmujących te leki.

– Wciąż bezpieczniej jest mieć  chyba mieć bóle mięśniowe niż zawał – dodaje profesor.

Inne istotne powikłanie, zdarzające się  – w zależności od badań – u 0,5-2 proc. pacjentów przyjmujących statyny, to podwyższone miana prób wątrobowych.

Na forach internetowych można znaleźć wyraz obaw, że specyfiki te doprowadzają do impotencji, jednak raczej jest odwrotnie – to nieleczona miażdżyca prowadzi do tego problemu, a przyjmowanie statyn pozwala na prowadzenie normalnego życia seksualnego.

Wskutek przyjmowania statyn notuje się też wyższe ryzyko cukrzycy.

– Na każde 10 uratowanych istnień jest jeden nowy przypadek cukrzycy – wyjaśnia prof. Mamcarz.

Przyjmujący statyny mogą też rzadko odczuwać bóle głowy, stawów, mieć wysypkę czy problemy ze snem.

Czy każdemu pacjentowi z podwyższonym poziomem cholesterolu lekarz przepisze statyny?

Nie. To zależy, jak oceni (na podstawie kilku wskazówek) ryzyko, że dozna on zawału lub udaru oraz od tego, na ile podwyższony jest poziom cholesterolu LDL. Na początku choroby najczęściej zaleca się zmianę stylu życia, czyli prawidłową dietę, zwiększenie aktywności fizycznej, schudnięcie, abstynencję od tytoniu oraz stałe monitorowanie parametrów wskazujących na rozwój miażdżycy.
Powyższe zalecenia są też nieodłącznym elementem terapii wtedy, gdy nie da się uniknąć łykania statyn.

Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

 

Skażenie wody farmaceutykami: coraz poważniejszy problem

medications-257336_1920-copy

Środowisko wodne coraz bardziej skażone jest lekami. To może być groźne dla zdrowia, dlatego niepotrzebne medykamenty zanosić trzeba do apteki, a nie wyrzucać do kosza w domu. Uwaga, nie do każdej apteki!

Wszystkie mają obowiązek utylizacji własnych przeterminowanych leków, natomiast wybrane przez samorząd lokalny – mają odpowiednie pojemniki, do których każdy może wrzucić niepotrzebne medykamenty. Najbliższą swojego miejsca zamieszkania można znaleźć w wykazach umieszczonych na stronach miasta czy gminy. Samorząd lokalny, na mocy ustawy o utrzymaniu w porządku i czystości, ma obowiązek wskazać punkty, do których każdy może przynieść przeterminowane leki (w Warszawie na przykład wykaz znajduje się pod adresem: https://czysta.um.warszawa.pl/punkty-zbiorki-przeterminowanych-lekow-i-termometrow-rteciowych, w Kielcach – http://www.um.kielce.pl/zasady-selektywnej-zbiorki/przeterminowane-leki/ ). Nie trzeba się legitymować paragonem czy jakimkolwiek dokumentem zakupu czy osobistym.

Jakimi lekami Polacy trują środowisko?

Każdy lek wyrzucony do odpadów komunalnych szkodzi. Zanieczyszczenie wód jest dziś niestety zjawiskiem powszechnym, a głównymi jego źródłami są: ścieki komunalne i przemysłowe, a także różne toksyczne substancje spłukiwane przez opady atmosferyczne z terenów wiejskich (np. pól uprawnych) oraz miejskich (np. z ulic).

Rozwój cywilizacyjny cały czas powoduje powstawanie nowych rodzajów zanieczyszczeń, które przenikają do wód i stanowią zagrożenie dla człowieka. To do nich należą farmaceutyki.

Okazuje się, że w środowisku wodnym często stwierdza się występowanie wielu różnego rodzaju farmaceutyków, w tym przede wszystkim: niesteroidowych leków przeciwzapalnych (np. ibuprofen, ketoprofen, kwas acetylosalicylowy), paracetamolu, antybiotyków (erytromycyna, trimetoprim, sulfametoksazol), leków hipolipemicznych (np. kwas klofibrowy, bezafibrat), środków hormonalnych (np. estron, estradiol), beta-blokerów (np. metoprolol, propanolol), leków psychotropowych (np. fluoksetyna, karbamazepina).

Wbrew pozorom, źródłem tego rodzaju zanieczyszczeń często są gospodarstwa domowe, bo niewykorzystane, przeterminowane leki są wyrzucane przez ludzi prosto do toalet lub zwykłych odpadów komunalnych.

Dlaczego leki szkodzą środowisku?

„Ze względu na złożoną budowę i zróżnicowane właściwości fizyczne i chemiczne, farmaceutyki często są odporne na procesy biodegradacji i dlatego nie ulegają całkowitej eliminacji w trakcie procesów oczyszczania ścieków w konwencjonalnych systemach. Skutkuje to ich przedostawaniem się zarówno do wód powierzchniowych, jak i podziemnych. Wykazywane są również w wodach przeznaczonych do picia, co stwarza niebezpieczeństwo dla zdrowia ludzi” – czytamy w wydanej niedawno książce pt. „Medycyna stylu życia”, dotyczącej profilaktyki zdrowotnej i czynników ryzyka chorób cywilizacyjnych.

Eksperci ostrzegają, że zanieczyszczenia polekowe kumulują się również w glebach i osadach dennych.

Ale poza ewentualnym, toksycznym wpływem na ludzi, leki występujące w środowisku wodnym stwarzają jeszcze inne ważne zagrożenia.

„Woda z pozostałościami leków może skutecznie zaburzać równowagę ekosystemów, wpływając na bioróżnorodność organizmów wodnych, procesy nitryfikacji i obiegu pierwiastków biogennych. Przyczynia się także do niebezpiecznego zjawiska lekooporności, które jest potęgowane przez powszechność stosowania antybiotyków” – czytamy w książce.

Na koniec warto dodać, że najbardziej niebezpieczne dla zdrowia człowieka są występujące w zanieczyszczonej wodzie sole metali ciężkich (ołowiu, rtęci, kadmu, miedzi, chromu i cynku). Kumulują się one w zbiornikach wodnych i przenikają także do ryb. Ich obecność stwierdzono w mięsie najczęściej spożywanych przez Polaków ryb, takich jak: karpie, pstrągi, dorsze, śledzie czy makrele. Najbardziej skażone są ryby mięsożerne i żywiące się organizmami żyjącymi na dnie.

Jeśli mamy stary termometr rtęciowy, należy go także zanieść do apteki do specjalnego pojemnika.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Opublikowany w Leki

Zmiany na liście leków refundowanych

syringe-1884784_1920

Przypominamy, że od 1 lipca obowiązuje nowa lista leków refundowanych. A w niej min.

  1. Zmiany w programach lekowych – nowe leki i rozszerzenia programów lekowych.
    • Epclusa (sofosbuvirum + velpatasvirum) w ramach programu lekowego „Leczenie przewlekłego wirusowego zapalenia wątroby typu C terapią bezinterferonową”
    • HyQvia (Immunoglobulinum humanum normale) w ramach programu lekowego „Leczenie pierwotnych niedoborów odporności u dzieci
    • Vargatef (nintedanib) w ramach programu lekowego  „Leczenie niedrobnokomórkowego raka płuca z zastosowaniem afatynibu i nintedanibu (ICD-10 C 34)” w 2 linii leczenia dla chorych z rozpoznaniem histologicznym lub cytologicznym raka gruczołowego lub niedrobnokomórkowego raka płuca z przewagą gruczolakoraka.
    • Herceptyna (trastuzumab) w ramach programu lekowego „Leczenie raka piersi (ICD-10 C50)”. Wprowadzono zmiany w opisie istniejącego programu lekowego, które zrównują podskórną i dożylną postać trastuzumabu.
    • Kanjinti (trastuzumab), który został objęty refundacją w ramach programu lekowego „Leczenie raka piersi (ICD-10 C50)” i jest pierwszym odpowiednikiem substancji czynnej  trastuzumab w postaci dożylnej.
    • Tysabri (natalizumab) w ramach programu lekowego „Leczenie stwardnienia rozsianego po niepowodzeniu terapii lekami pierwszego rzutu lub szybko rozwijającej  się ciężkiej postaci  stwardnienia  rozsianego (ICD-10  G 35)”. Nowy opis istniejącego programu lekowego umożliwia stosowanie leku bez ograniczeń czasowych oraz poszerza populację pacjentów kwalifikujących się do leczenia  o grupę chorych z dodatnim mianem przeciwciał przeciw JCV.
  2. Zmiany na liście aptecznej 
    • 50% refundacja dla osób pow. 65 roku życia VaxigripuTetra (czterowalentnej szczepionki przeciw grypie we wskazaniu: czynne uodpornienie osób powyżej 65 roku życia w zapobieganiu grypy wywołanej przez dwa podtypy wirusa grypy A oraz dwa typy wirusa grypy B, które zawarte są w szczepionce.
    • Xeplion (palmitynian paliperidonu) w postaci zawiesiny do wstrzykiwań o przedłużonym uwalnianiu we wskazaniu: leczenie schizofrenii u dorosłych pacjentów, u których uzyskano odpowiednią stabilizację podczas leczenia rysperydonem lub paliperydonem, w przypadku nawrotu objawów psychotycznych w wyniku udokumentowanego, uporczywego braku współpracy chorego. Lek jest stosowany raz na miesiąc.

Wszystkie zmiany i wszystkie najnowsze ceny leków dostępne w wyszukiwarce www.ceneolek.pl

Redakcja ceneolek.pl

Fot. www.pixabay.com

Nie tak szybko z tabletką!

capsule-1079838_1920-copy

Wyglądają jak leki, a nimi nie są, to znaczy – nie leczą. Mogą mieć za to – tak jak leki – działania niepożądane, których na dodatek nie ma gdzie raportować. Mowa o ulubionych przez Polaków suplementach diety.

 

Z ubiegłorocznych badań wynika, że w naszym kraju aż 72 proc. osób przyjmuje suplementy diety.

– Polska jest krajem, który generalnie charakteryzuje się dużym zużyciem leków, ale to co obserwujemy w ciągu ostatnich lat w przypadku suplementów diety, to niezwykła dynamika rynku – ocenia prof. Przemysław Kardas z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Reklama jest dźwignią handlu i przykład wzrostu sprzedaży suplementów diety oraz wydatków ich producentów na reklamę potwierdzają tę tezę. Analizy Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wskazują, że w ciągu 20 lat udział reklam produktów prozdrowotnych wzrósł z 7 proc. w 1997 r. do blisko 25 proc. w 2015 roku. Z kolei raport ” Co łykają Polacy? Rynek Suplementów Diety. Bezpieczeństwo, trendy, regulacje” opracowany przez Aliant Consulting Group. sugerował, że sprzedaż suplementów diety w naszym kraju w 2017 r. przekroczy 4 mld zł.

Czy cellulit wodny da się wyleczyć tabletką?

Raport podawał, że najlepiej sprzedają się suplementy zawierające magnez – stanowią 26 proc. rynku tych produktów. Na kolejnych miejscach są:

  • tzw. immunostymulatory (mające wzmacniać odporność) – 22 proc. rynku,
  • probiotyki – 20 proc.,
  • produkty wzmacniające organizm – 16 proc.
  • witaminy i minerały dla dorosłych – 16 proc.

Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi ubolewają, że „producenci prześcigają się w oferowaniu suplementów na każdą dolegliwość ciała i duszy, i nie wahają się przy tym oferować środków na choroby nieistniejące”.

Przykład? Cellulit wodny, który ostatnio pojawia się często w reklamach. Choroby takiej w międzynarodowej klasyfikacji chorób próżno szukać (choć jest „cellulitis”, ale to po polsku zapalenie tkanki łącznej wywołane przez patogeny, którego leczenie polega na podawaniu antybiotyków).

Na tzw. cellulit wodny można kupić tabletki. Jeden z producentów reklamuje swój produkt jako „ skutecznie rozbijające komórki tłuszczowe zgromadzone pod skórą”, co dać ma efekt „ograniczenia cellulitu o 85 proc.”. Tabletki są oczywiście „naturalne” i nie mają skutków ubocznych.

Wygląda na to, że odbiorcy reklam dają się nabierać. Prof. Kardas wskazuje, zgodnie ze wstępnymi wnioskami z badań przeprowadzonych w Zakładzie Medycy Rodzinnej UM w Łodzi aż 30 proc. ankietowanych nie potrafiło powiedzieć, czy suplementy są bezpieczne, a ponad 50 proc. uważało, że są bezpieczne.

Co ciekawe, co dziesiąty badany zgłaszał występowanie działań niepożądanych, przede wszystkim ze strony przewodu pokarmowego i zaburzenia stanu psychicznego.

Wracając do cellulitu wodnego – jeśli ktoś „puchnie”, czyli ma obrzęki, powinien zgłosić się do lekarza. Taki objaw może zwiastować groźne choroby, których leczenie nie polega na podawaniu suplementów.

Suplementy diety mogą mieć działania uboczne

Tymczasem także suplementy diety mogą mieć działania uboczne. Popularny magnez może powodować biegunki.

Mogą też wchodzić w interakcje z lekami (a zatem nasilać, osłabiać lub neutralizować działanie leków oraz wywoływać działania niepożądane). Prof. Kardas podaje przykłady takich naturalnych substancji będących składnikami suplementów: miłorząb japoński, kozłek lekarski, dziurawiec czy wapń.

Niewielu rodziców zdaje sobie też sprawę z tego, że popularny tran powoduje wzrost ryzyka krwawień podczas zabiegów operacyjnych.

– Z całą pewnością istnieje podejrzenie istnienia działań niepożądanych w związku ze stosowaniem suplementów – podkreśla prof. Kardas.

Przy czym suplementy nie podlegają takim regulacjom jak leki (wieloletni proces rejestracji, podczas którego sprawdzane są w restrykcyjnych badaniach zarówno bezpieczeństwo, jak i skuteczność).

W przeciwieństwie do leków, nie ma procedury zgłaszania i analizy działań niepożądanych suplementów.

Jak zaznaczają naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, na domiar złego wiele wskazuje na to, że niektóre suplementy diety mogą nawet szkodzić. „Raport Naczelnej Izby Kontroli przytacza wyniki badań, wskazujących na obecność substancji szkodliwych, a nawet bakterii chorobotwórczych w niektórych z nich. Niestety, przepisy prawa nie stwarzają użytkownikom możliwości zgłaszania odpowiednim organom państwa przypadków działań niepożądanych suplementów” – czytamy na stronie Uniwersytetu.

Czy suplementy diety są skuteczne?

Uczciwa odpowiedź brzmi, że w odniesieniu do wielu z nich – nie wiadomo. Naukowcy z Mayo Clinic przeprowadzili niedawno analizę skuteczności popularnych sposobów na uniknięcie przeziębienia. Okazało się na przykład, że jeśli chodzi o popularną jeżówkę (echinacea), dowody są sprzeczne. Bezsprzeczne jest natomiast to, że jeżówka wchodzi w interakcje z niektórymi lekami i nie powinny jej przyjmować osoby z zaburzeniami odporności.

Podobnie sprzeczne dowody zebrano w sprawie cynku. Jednocześnie przybywa dowodów na to, że nadmiar cynku sprzyja rozwojowi nowotworów.

Kiedy suplementy diety?

Choć dostępne bez recepty, lepiej ich nie przyjmować bez konsultacji z lekarzem. Zdrowej osobie wszystkich potrzebnych składników, także tych wzmacniających odporność, dostarczy prawidłowa i zbilansowana dieta oraz aktywność fizyczna.

– Uzupełnianie diety suplementami powinno odbywać się tylko pod nadzorem lekarza, w sytuacji, gdy stwierdzi u danej osoby niedobory konkretnych witamin czy mikroelementów – podkreśla pediatra i immunolog dr Paweł Grzesiowski.

Będzie zmiana prawa?

W tym tygodniu odbyło się w Ministerstwie Zdrowia spotkanie na temat suplementów diety. To właśnie podczas niego zostały przedstawione wnioski z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Wiceminister zdrowia Marcin Czech poinformował, że MZ planuje działania, których celem miałoby być zwiększenie bezpieczeństwa stosowania suplementów i zmniejszenie zjawiska nadmiernego, nieuzasadnionego ich przyjmowania. Resort zastanawia się m.in. nad sposobem raportowania działań niepożądanych, uporządkowaniem rynku reklam i opłatami za wprowadzenie suplementów na rynek. – Mamy taki pomysł, żeby badać suplementy – dodał.

Źródło: Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl

Źródło grafiki: www.pixabay.com

 

Sfałszowane leki

medications-257344_1920-copy
Proceder podrabiania leków oraz nielegalny obrót nimi to problemy ogólnoświatowe zarówno krajów wysoko rozwiniętych, jak i rozwijających się, a skala zjawiska jest coraz bardziej powszechna, co stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa i życia pacjentów.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia nawet 1% leków sprzedawanych w krajach rozwiniętych może być podrabianych, ponadto szacuje, że leki sfałszowane dostępne za pośrednictwem Internetu stanowią około 50% oferowanych produktów. W skali globalnej liczba leków podrobionych może stanowić około 10% światowego rynku leków, podczas gdy w niektórych krajach rozwijających się może ona stanowić powyżej 30 % leków dostępnych w sprzedaży. Doświadczenia Światowej Organizacji Zdrowia oraz innych organizacji zaangażowanych w zwalczanie nielegalnego obrotu lekami wykazują, iż zjawisko fałszowania nasila się z każdym rokiem.

Problem leków sfałszowanych w legalnym obrocie jak na razie nie dotyczy Polski – prowadzone przez narodowe laboratoria badania leków pobranych z aptek, punktów aptecznych oraz hurtowni farmaceutycznych nie wykazały do tej pory obecności leków sfałszowanych w tych miejscach.

 

  • Sfałszowane produkty lecznicze oraz nielegalny obrót lekami – realne zagrożenie.

Sfałszowane farmaceutyki nie odpowiadają wymaganiom jakościowym ustalonym dla danych produktów leczniczych, zawierają zwykle składniki gorszej jakości, nieodpowiednie ich proporcje, zanieczyszczenia lub inne niedopuszczone substancje czynne o nieznanym bezpieczeństwie stosowania – substancje niebezpieczne dla zdrowia i życia. Dość często bywa i tak, że ich skład jest zupełnie inny od deklarowanego na opakowaniu.

Poważnym problemem jest również dystrybucja produktów leczniczych w miejscach do tego nieuprawnionych, gdzie leki, trafiając do nielegalnego obiegu, tracą swą pierwotną jakość
w wyniku niewłaściwych warunków ich transportu oraz przechowywania. Wśród tych produktów są najczęściej leki wydawane wyłącznie na podstawie recepty lekarskiej, których samodzielne przyjmowanie może stanowić poważne i realne zagrożenie dla ich zdrowia
i życia.

NAWET JEDNORAZOWE PRZYJĘCIE SFAŁSZOWANEGO PRODUKTU LECZNICZEGO MOŻE ZAKOŃCZYĆ SIĘ UTRATĄ ZDROWIA LUB ŚMIERCIĄ.

  • Jakie leki są najczęściej fałszowane?

Fałszerstwo może dotyczyć wszystkich leków – zarówno oryginalnych jak i generycznych (odtwórczych). Na chwilę obecną najczęściej fałszowane są produkty wspomagające odchudzanie, na problemy z erekcją i hormony sterydowe. Chociaż coraz częściej zaczynają pojawiać się leki z innych grup terapeutycznych m.in. produkty lecznicze o działaniu antykoncepcyjnym czy psychotropowym. Istnieje również prawidłowość, że w krajach rozwiniętych częściej podrabiane są leki specjalistyczne oraz drogie.

 Źródło: www.gif.gov.pl
Źródło grafiki: www.pixabay.com

Od maja nowa lista leków refundowanych

pill-1884775_1920-copy

Od maja pacjenci chorzy na raka płuc i nerki  będą mieli dostęp do nowych leków w ramach istniejących programów lekowych.

Chorzy na chłoniaka Hodgkina rozpoczną leczenie w ramach nowego programu lekowego: Leczenie opornej i nawrotowej postaci klasycznego chłoniaka  Hodgkina z zastosowaniem niwolumabu (ICD-10 C 81).

Program lekowy: Leczenie niedrobnokomórkowego raka płuca (ICD-10  C 34), został poszerzony o nowe cząsteczki:

  • pembrolizumab, do stosowania w pierwszej linii leczenia oraz
  • niwolumab, w drugiej linii leczenia (chorzy z niepowodzeniem wcześniejszej chemioterapii wielolekowej z udziałem pochodnych platyny lub monoterapii stosowanej z powodu zaawansowanego nowotworu).

Pacjenci z rakiem nerki zyskali dostęp do immunoterapii z wykorzystaniem leków niwolumaboraz kabozantynib w ramach programu lekowego: Leczenie raka nerki (ICD-10  C 64).

Sprawdź jaka refundacja przysługuje lekom, których używasz, korzystając z naszej wyszukiwarki.

Wszystko co warto wiedzieć o receptach

320px-recepta_pl_2012-copy

Jeżeli jesteś osobą uprawnioną do świadczeń finansowanych ze środków publicznych, masz prawo do refundowanych produktów (np. leków, materiałów opatrunkowych). Podstawą ich wydania jest recepta wystawiona przez lekarza, lekarza dentystę, felczera lub starszego felczera, pielęgniarkę i położną, które to osoby posiadają uprawnienia do wystawiania recept. Powyższe wynika z rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie recept lekarskich oraz rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie recept wystawianych przez pielęgniarki i położne. Receptę na leki refundowane możesz zrealizować w każdej aptece (lub punkcie aptecznym), która zawarła umowę z NFZ na realizację recept. Taka apteka oznaczona jest specjalną tablicą lub nalepką umieszczoną w widocznym i łatwo dostępnym miejscu, zawierającą informację o zawarciu umowy oraz widoczne z zewnątrz logo NFZ.

Warto wiedzieć

  • Na jednej recepcie może zostać przepisanych do 5 (pięciu) różnych leków gotowych, środków spożywczych, wyrobów medycznych.
  • Osoba przepisująca leki na recepcie lekarskiej może wystawić do 12 (dwanaście) recept na następujące po sobie okresy stosowania nieprzekraczające łącznie 360 (trzysta sześćdziesiąt) dni, z zastrzeżeniem , że na jednej recepcie nie można przypisać leku na więcej niż 120 (sto dwadzieścia) dni stosowania.
  • Wymiary recepty będącej przedmiotem refundacji nie mogą być mniejsze niż 90×200 mm, ale gdy kształt i rozmiar nie odpowiadają wzorowi recepty to osoba wydająca może zrealizować receptę.

Ważne! Pacjentowi przebywającemu i leczonemu w szpitalu przysługują w ramach tego leczenia wszystkie niezbędne świadczenia – także leki. Niedopuszczalne jest wystawianie recept i zmuszanie pacjentów do wykupienia leków koniecznych do prowadzenia leczenia w szpitalu. Przy wypisie ze szpitala lekarz powinien wystawić pacjentowi receptę na niezbędne leki wymienione w karcie informacyjnej.

Ważność recept

Pamiętaj, że recepty wystawione przez lekarza lub felczera nie są ważne bezterminowo. Najczęściej ważność recepty wynosi 30 (trzydzieści) dni od daty jej wystawienia lub od wyznaczonej daty realizacji – jeśli taka została określona na recepcie. Od tej reguły są jednak wyjątki i w przypadku niektórych leków termin realizacji recept może być krótszy (np. na antybiotyki) lub dłuższy (np. na preparaty immunologiczne).

Termin realizacji wystawionych recept nie może przekroczyć

  • antybiotyki – 7 (siedmiu) dni od daty wystawienia,
  • preparaty immunologiczne – 90 (dziewięćdziesięciu) dni od daty wystawienia,
  • leki sprowadzane z zagranicy – 120 (stu dwudziestu) dni od daty wystawienia.

 

Źródło : www.nfz.gov.pl