Antybiotyki – coraz poważniejsza kwestia

tablets-1796506_1920-copy

Jednym z tematów w okresie jesienno-zimowym, pojawiających się przy okazji tzw. small-talków towarzyskich są antybiotyki. Ludzie ochoczo wymieniają się informacjami na temat tego, który to już antybiotyk w tym roku brali, jak długo, jak zadziałał i czy w ogóle zadziałał. Licytują się, jaki antybiotyk jest lepszy i kto z nich jest bardziej na antybiotyk oporny. „Wygrywają” ci – jest ich całkiem sporo – którzy biorą czwarty antybiotyk z rzędu w ciągu ostatnich 3 miesięcy i jak do tej pory, żaden z nich nie zwalczył ich choroby. Czy naprawdę jest to powód do dumy?

Antybiotyki, a konkretnie ich stosowanie, stały się tak powszechne, że zapomnieliśmy, jak mocny jest to lek i że powinien być stosowany tyko w wyjątkowych przypadkach, średnio dwa, może trzy razy w życiu.

Tymczasem antybiotyki, które są ładnie opakowane i łatwo dostępne, pomimo tego, że w Polsce wymagają wypisania recepty przez lekarza (a w przypadku niektórych antybiotyków również przez pielęgniarkę), traktowane są przez część nas jak środki przeciwgorączkowe. Nierzadko w przypadku ataku choroby, głównie zwykłego przeziębienia, bólu głowy czy kataru, wykopujemy z apteczki resztki antybiotyku, które pozostały z ostatniej, przerwanej terapii i zażywamy je bez konsultacji z lekarzem. Licząc na to, że jeśli kiedyś nam pomógł, to pomoże również teraz. Szacuje się, że w trzech czwartych rodzin antybiotyk przepisany jednemu dziecku, rodzice stosują również u drugiego dziecka. Nie byłoby w tym nic złego, jeśli nie przeterminował się i taki sam został drugiemu dziecku przepisany przez lekarza. Problem w tym, że często dzieje się tak pomimo braku zaleceń lekarskich! Wiedza na temat antybiotyków wśród pacjentów jest katastrofalnie mała, choć większość z nas twierdzi, że na antybiotykoterapii zna się doskonale.

Medycyna, a nie „medycyna naturalna”

Od kilkudziesięciu lat powszechnie używa się, niejako w alternatywie do medycyny, sformułowania „medycyna alternatywna”. Jednocześnie medycynę, czyli naukę, opartą na żmudnych, wieloletnich, wieloetapowych badaniach, w których biorą udział duże liczebnie grupy pacjentów, nazywa się „medycyną klasyczną”. Tym samym medycyna jawi się nam jako skostniała nauka, która do leczenia wykorzystuje jedynie leki syntetyczne. A jej przeciwwagą jest tzw. „medycyna alternatywna”, zwana również „medycyną naturalną”, która wykorzystuje naturalne metody leczenia (sic!) człowieka. Zbudowanie alternatywy do empirycznej nauki jaką jest medycyna sprawiło, że osiągnięcia medyczne, w tym również antybiotyki, traktowane są z pobłażliwością, a wiedza medyczna nie jest już traktowana z należytym szacunkiem. Innymi słowy antybiotyk wyprodukowany w oparciu o wieloletnie badania lekarzy, mikrobiologów i farmaceutów przez firmę farmaceutyczną stawiany jest na tej samej szali, co np. czosnek, czyli „naturalny antybiotyk” rosnący w ogródku babci Heleny.

Warto zatem bardzo wyraźnie podkreślić: „medycyna alternatywna” nie jest alternatywą dla medycyny jako nauki! Używanie określenia „medycyna” dla naturalnych metod leczenia, które mają swoje potwierdzenie w ludowych przekazach i działaniach wszelkiego rodzaju szeptuch, chiromantów i wróżek jest nadużyciem oraz wprowadzaniem pacjenta w błąd. To nic innego, jak celowe rozwadnianie osiągnieć medycy, deprecjonowanie wyników badań, niedocenianie pracy setek tysięcy ludzi, którzy w laboratoriach na całym świecie pracują nad tym, żebyśmy żyli dłużej i w lepszym zdrowiu. Dla wyjaśnienia – w kontrze do zwolenników naturalnych metod – należy zauważyć, że antybiotyki są naturalnymi (!!!) wtórnymi produktami metabolizmu mikroorganizmów.

Antybiotykooporność – czyj problem?

Nasz powszechny brak wiedzy o antybiotykach oraz mała świadomość, na temat tego jakie zagrożenia niesie za sobą ich nadużywanie sprawia, że traktujemy antybiotyki jak cukierki. W efekcie zdrowie naszej ludzkiej populacji jest bardzo poważnie zagrożone. Masowe i często nieuzasadnione stosowanie antybiotyków sprawia, że bakterie, które są organizmami żywymi, walczącymi o przetrwanie, uodparniają się na nie i tym samym wzrasta śmiertelność z powodu zakażeń wywoływanych przez oporne drobnoustroje. Antybiotyki, które kiedyś były nazywane „cudownymi lekami” padają ofiarą nieodpowiedzialnego, niefrasobliwego i nieprzemyślanego stosowania ich przez pacjentów i lekarzy.

Co lub kto jest odpowiedzialny za zwiększającą się antybiotykooporność?

  1. Lekarze. Jak wynika z danych National Ambulatory Medical Care Survey/National Hospital Ambulatory Medical Care Survey na każde 100 wizyt lekarze przepisują 50 antybiotyków, przy czym w 35 przypadkach robią to zupełnie niepotrzebnie. Dlaczego? Po pierwsze, z braku wystarczającej i aktualnej wiedzy lekarzy na temat antybiotyków i leczenia chorób. Po drugie, z braku czasu dla pacjenta i przeprowadzenia dokładnego wywiadu. Po trzecie, z powodu ulegania pacjentom, którzy proszą lub wręcz żądają od lekarzy przepisania antybiotyków.
  2. System opieki zdrowotnej. O ile w przypadku większości państw rozwiniętych opracowane i wdrożone są narodowe programy walki z antybiotykoopornością, o tyle w Polsce nadal brakuje rządowego dokumentu, który regulowałby działania związane z tym zagrożeniem. W Narodowym Instytucie Leków w zespole pod kierownictwem prof. Walerii Hryniewicz podejmowane są wprawdzie działania w ramach Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków, niemniej potrzeba im silnego, stałego wsparcia instytucjonalnego, po to, żeby z antybiotykoopornością móc walczyć w skali makro.
  3. Pacjenci. Albo inaczej mówiąc my wszyscy, bo każdy z nas jest potencjalnym pacjentem. Znikoma wiedza Polaków na temat działania antybiotyków znajduje potwierdzenie w badaniach polskich i europejskich. Co czwarty Polak błędnie stosuje antybiotyki w leczeniu grypy, a blisko połowa uważa, że antybiotyki pomagają w zwalczaniu wirusów. W efekcie powielane są w społeczeństwie mity na temat antybiotyków, które nierzadko przegrywają z autorytetem lekarza.

Antybiotyki a wirusy

Wynika z tego, że tylko wspólne działania pacjentów i lekarzy oraz wsparcie instytucjonalne w zakresie edukacji obu grup może przyczynić się do tego, że skala antybiotykooporności zostanie zmniejszona. Niestety prognozy dla całej populacji światowej są zatrważające. Szacuje się, że w 2019 roku z powodu antybiotykoodporności umrze 700 tysięcy osób. A w 2050 roku aż 10 milionów. Co oznacza, że za 30 lat z powodu nieskuteczności antybiotyków, wywołanej ich nadużywaniem, co 3 sekundy na świecie będzie umierał jeden człowiek.

Co możemy zrobić już teraz?

Po pierwsze, zapamiętać, że antybiotyki działają tylko na niektóre infekcje wywołane przez bakterie.

Po drugie, choroby wirusowe nie powinny być leczone antybiotykami.

Ponadto, jeśli masz do czynienia jako pacjent z na przykład:

  • zapaleniem gardła, krztuśćcem, zakażeniem dróg moczowych, to jest duża szansa, że zostały one wywołane przez bakterie i zastosowanie antybiotyku będzie potrzebne;
  • infekcją zatok, zapaleniem ucha środkowego, to antybiotyk może być potrzebny, ale wcześniej warto sprawdzić, czy przyczyną tych chorób jest wirus czy bakteria; decyzję jednak podejmuje lekarz;
  • przeziębieniem, katarem, bólem gardła, grypą to antybiotyk nie będzie potrzebny, bo powodem tych chorób są wirusy.

Powyższe, klarowne wytyczne amerykańskiego Centers for Disease Control and Prevention pozwalają nam na szczególną uważność przy zastosowaniu antybiotykoterapii i zastanowieniu się, czy jest ona konieczna.

Kultury bakterii i kultura antybiotykoterapii

Problem antybiotykooporności przestał być już problemem medycznym. Wyrwał się spod kontroli lekarzy i mikrobiologów. Dziś jest również problemem kulturowym, związanym z ludzkimi emocjami („antybiotyk pomoże szybko”), mitami („antybiotyki są skuteczne przeciwko grypie”) i przekonaniami („antybiotyki są dobre na wszystko”). Z tego powodu antybiotykooporność to problem nas wszystkich, zarówno tych, którzy przepisują antybiotyki, jak i tych, którzy je biorą.

Ale jest też jeszcze inny, badany obecnie czynnik, na który wpływ może mieć zbyt szerokie i częste stosowanie antybiotyków. Mowa tu o zmianach w obszarze mózgu u dorosłych i dzieci, szczególnie tych małych, u których antybiotyki są nadużywane. Pierwsze tysiąc dni rozwoju dziecka to czas, w którym system odpornościowy uczy się tolerować dobroczynne bakterie. Jeśli proces ten zostanie zaburzony przez podanie dziecku antybiotyków, system odpornościowy dziecka może zostać trwale uszkodzony. Co więcej, badania psychologiczne i neurologiczne wskazują coraz częściej na wyraźną zależność pomiędzy stanami lękowymi i depresją a nadużywaniem antybiotyków przez pacjentów. Tym samym społeczeństwa rozwinięte wskutek nieprawidłowo stosowanej antybiotykoterapii mogą być społeczeństwami obciążonymi deficytami psychoneurologicznymi, powstałymi wskutek działania antybiotyków.

Problem antybiotykooporoności dotyczyć będzie zatem tego, jak będą wyglądały społeczeństwa przyszłości, w którą stronę będą się rozwijały i na co będą chorować, jak również umierać ludzie. Już dzisiaj wiele osób umiera z powodu zakażeń bakteryjnych, z którymi jeszcze kilka lat temu można było sobie poradzić, dzięki zastosowaniu antybiotyków. Dziś nie można im pomóc. Odpowiedzialni za to są wszyscy ci, którzy niefrasobliwie przepisują i/lub przyjmują antybiotyki. Warto, żebyśmy pamiętali, że nasza niefrasobliwość w zakresie antybiotykoterapii może kosztować czyjeś życie.

Źródło: Tomasz Sobierajski www.zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

10 faktów o antybiotykach, które warto znać

pill-1884777_1920-copy

Antybiotyków nie wolno popijać mlekiem czy kefirem. Dlaczego w czasie antybiotykoterapii, trzeba przyjmować probiotyki i z jakiego powodu powinniśmy je brać jeszcze przez 3-4 tygodnie po zakończeniu leczenia. Zobacz, co jeszcze warto wiedzieć na temat przyjmowania antybiotyków.

1. Antybiotyki są naturalne i sztuczne?

Antybiotyki są lekami stosowanymi w leczeniu wszelkiego rodzaju zakażeń bakteryjnych, ułatwiając organizmowi ich opanowanie (zabijają lub hamują wzrost bakterii i ich podziały). Używane są także profilaktycznie np. przed zabiegami chirurgicznymi i w profilaktyce bakteryjnego zapalenia wsierdzia.

Antybiotyki na początku były to tylko naturalne substancje wykazujące aktywność przeciw bakteriom. Teraz są to też substancje syntetyczne. Obecnie za leki działające na drobnoustroje uznaje się również chemioterapeutyki, czyli substancje wytworzone przez człowieka metodami chemicznymi.

– W aktualnym zestawie leków przeciwdrobnoustrojowych większość substancji nadal stanowią antybiotyki, czyli produkty pochodzenia biologicznego – mówi dr Paweł Grzesiowski, kierownik Ośrodka Badania i Przeszczepiania Mikrobioty Jelitowej w Centrum Zapobiegawczej i Rehabilitacji w Warszawie.

Dr Grzesiowski wyjaśnia, że czas leczenia nie jest wyznacznikiem siły działania leku. Dlatego jeśli otrzymamy antybiotyk na 3 lub na 7 dni, ważne jest, by terapii nie przerywać. – Czas leczenia zależy od ciężkości zakażenia oraz farmakokinetyki, czyli utrzymywania się leku w organizmie. Są leki, które mimo, że są podawane przez 3 dni, utrzymują się w organizmie przez 7-10 dni – dodaje lekarz.

Odkrycie pierwszego antybiotyku, czyli penicyliny, zostało dokonane w 1928 r. przez Alexandra Fleminga. Ten naukowiec zauważył, że przypadkowe zanieczyszczenie podłoża bakteriologicznego pleśnią Penicillium notatum powstrzymuje wzrost hodowli gronkowca złocistego. Jednak dopiero na początku lat 40. ubiegłego wieku penicylina stała się lekiem dzięki pracom zarówno Fleminga jak i Howarda Florey’a i Ernest Chaina. Za co ci trzej uczeni otrzymali w 1945 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.

2. Antybiotyki – kiedy brać?

Antybiotyki te naturalne, i te otrzymane drogą syntezy chemicznej są lekami stosowanymi w terapii zakażeń bakteryjnych.

Skuteczność antybiotyków jest bardzo duża, jednak nieodpowiednie i nadmierne stosowanie może przynieść odwrotny skutek tzn. powodować, że bakterie staną się na nie oporne tj. nie będą hamować ich rozwoju. Istnieją także antybiotyki przeciwgrzybicze i leki przeciwwirusowe.

Idealnie, by było, by najpierw wykonać posiew materiału od chorego (np. krwi, moczu, wymazu z gardła) w celu określenia jaka bakteria jest odpowiedzialna za zakażenie i jaka jest jej wrażliwość na antybiotyki. Na podstawie takiego antybiogramu, można lepiej dobrać antybiotyk. Jednak lekarz, na podstawie stwierdzanych objawów u pacjenta i aktualnej sytuacji epidemiologicznej, jest w stanie ustalić przyczynę zakażenia i odpowiedzieć na pytanie, czy ma do czynienia z zakażeniem bakteryjnym, grzybiczym czy wirusowym. W przypadku ustalenia zakażenia wirusowego, antybiotyk nie jest potrzebny.

Gdy znamy drobnoustrój wywołujący zakażenie i jego wrażliwość na antybiotyki mówimy o leczeniu celowanym, które jest najbardziej skuteczne.

– W żadnym zakażeniu wirusowym nie podajemy antybiotyków , ponieważ działają na wirusy – podkreśla dr Grzesiowski. – Czasami, nie mając pewności, co do przyczyn infekcji, gdy objawy są niespecyficzne, a przebieg ciężki, podaje się antybiotyk empirycznie, do czasu ustalenia czynnika odpowiedzialnego za zakażenie np.: w zapaleniu płuc u dziecka.

3. Czy antybiotyk zabija też dobre bakterie bytujące w jelitach?

Antybiotyk oprócz eliminowania chorobotwórczych bakterii, niszczy również drobnoustroje, stanowiące florę fizjologiczną. To one chronią człowieka przed różnymi zakażeniami bakteriami potencjalnie chorobotwórczymi.

Niekorzystnym następstwem antybiotykoterapii może też być zniszczenie naturalnej jelitowej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, na którą składają się liczne szczepy bakteryjne. Są one barierą dla bakterii chorobotwórczych. Odgrywają rolę w metabolizmie różnych substancji w przewodzie pokarmowym i wytwarzają witaminy.

– Podanie antybiotyku zaburza skład flory jelitowej na wiele tygodni, co może stać się przyczyną tzw. dyzbakteriozy, zapalenia jelita lub biegunki poantybiotykowej – dodaje dr Grzesiowski.

4. Czy antybiotyki działają na wirusy np. grypy?

W infekcjach wirusowych leczenie antybiotykami nie ma sensu, ponieważ nie działają one na wirusy i nie leczą chorób przez nie wywoływanych, dlatego antybiotykiem nie leczymy przeziębienia ani grypy. Grypa jest infekcją wirusową, podobnie jak większość przeziębień z katarem i kaszlem, a wirusy nie są wrażliwe na antybiotyki. Przeciw wirusom wynaleziono specjalne leki, które hamują ich rozwój.

Nawet bardzo złe samopoczucie czy wysoka gorączka podczas infekcji wirusowej nie są uzasadnieniem do sięgnięcia po antybiotyk. Jednak w niewielkim odsetku przypadków może dojść, po zakażeniu wirusowym, do nadkażenia bakteryjnego i wtedy antybiotyk może okazać się zasadny.

5. Jakie działania niepożądane mogą wystąpić po antybiotykach?

Najczęściej są to lekkie objawy ze strony przewodu pokarmowego takie jak: mdłości, biegunka, wymioty lub wysypki skórne o różnym stopniu nasilenia. Rzadko zdarzają się także ciężkie działania niepożądane takie jak np.: wstrząs anafilaktyczny, wysoka gorączka, bóle stawów, pogorszenie słuchu, zaburzenia czynności nerek, wątroby, szpiku, ciężka biegunka poantybiotykowa wywołana zakażeniem beztlenową bakterią Clostridium difficile, która wzmaga podania specjalnych antybiotyków do leczenia.

Większość innych objawów ustępuje po odstawieniu antybiotyku. Zawsze należy konsultować się z lekarzem. Objawem niepożądanym jest także eliminacja tzw. przyjaznych bakterii, które są częścią naszej flory fizjologicznej.

Zwiększone ryzyko działań niepożądanych istnieje u osób starszych. W tej grupie wiekowej zwiększa się liczba czynników sprzyjających kumulacji leków, stąd częściej dochodzi do przedawkowania i działań toksycznych. Zawsze należy poinformować lekarza o wszystkich przyjmowanych lekach, gdy zapisywany jest antybiotyk, bowiem może dochodzić do różnych, niebezpiecznych dla zdrowia pacjenta, interakcji między lekami.

6. Czy można pić alkohol podczas przyjmowania antybiotyków?

Nie powinno się pić alkoholu, gdy przyjmuje się jakiekolwiek leki. Ta zasada dotyczy też wszystkich antybiotyków. W czasie antybiotykoterapii nie wolno pic alkoholu! Połączenie antybiotyku i alkoholu może wywołać ciężkie niepożądane objawy (m.in. nudności, wymioty, bóle głowy, drgawki). Generalnie alkohol osłabia działanie większości antybiotyków, a ponadto osłabia cały organizm i dlatego wolniej wracamy do zdrowia.

7. Czy antybiotyki można przyjmować w trakcie jedzenia?

Antybiotyki mogą różnie reagować z pokarmami, z uwagi na substancje w nich zawarte.

Część antybiotyków nie należy łączyć z pokarmem lub innymi lekami, ponieważ dochodzi do utrudnienia ich wchłaniania z przewodu pokarmowego. Wskazane jest zażywanie ich co najmniej godzinę przed jedzeniem lub dwie godziny po posiłku. Przykładami takich interakcji mogą być np.:

– tetracykliny, których wchłanianie hamowane jest w obecności pokarmów, mleka, wapnia, magnezu, glinu, preparatów alkalizujących, żelaza,

– fluorochinolony, których wchłanianie jest opóźnione przez pokarm, a hamowane przez magnez, glin, środki alkalizujące zawierające wapń, cynk i żelazo.

8. Antybiotyków nie należy popijać sokami, mlekiem lub jogurtem czy kefirem.

Zawarty w tych ostatnich produktach wapń może hamować działanie niektórych antybiotyków (np. tetracyklin). Także napoje zawierające kofeinę (kawa, herbata, cola), źle wpływają na proces wchłaniania leków. Przyjmując je doustnie należy zawsze popijać leki wyłącznie wodą.

9. Dlaczego antybiotyk warto przyjmować zawsze o tej samej godzinie?

Skuteczność antybiotyku uzależniona jest od odpowiedniego stężenia w tkankach, które musi być utrzymywane przez określony czas, dlatego bardzo istotne jest przyjmowanie antybiotyków w regularnych, ściśle określonych odstępach czasu. Najlepiej o stałych porach.

Jeśli antybiotyk ma być podawany trzy bądź cztery razy dziennie (a więc odpowiednio co 8 lub sześć godzin), należy odpowiednio podzielić dobę, wliczając w to dzień i noc.

Istotne jest również, doprowadzenie kuracji do końca, bowiem przedwczesne odstawienie antybiotyku, po 2-3 dniach, gdy tylko nastąpi poprawa, sprzyja rozwojowi oporności bakterii na dany antybiotyk i nie eliminuje bakterii, które spowodowały zakażenie. Efektem tego może być brak skuteczności antybiotyku przy powtórnym zakażeniu, bądź szybki nawrót choroby.

10. Dlaczego zaleca się przyjmowanie osłonowo probiotyków wraz z antybiotykiem?

Antybiotyki niszczą fizjologiczną florę jelit umożliwiając rozwój bakterii chorobotwórczych i grzybów, dlatego, by temu zapobiegać, zaleca się przyjmowanie bakterii probiotycznych oraz pokarmów zawierających naturalne drobnoustroje probiotyczne – mówi dr Grzesiowski. – Wybierając probiotyk należy zwrócić uwagę na zawarte w nim szczepy bakteryjne, ilość bakterii w kapsułce oraz trwałość preparatu.

Spożywając preparaty probiotyczne tj. zawierające szczepy pałeczek kwasu mlekowego, ale także kefiry bądź jogurty zawierające takie szczepy, uzupełniamy naszą florę jelitową. Należy pamiętać, że gdy stosujemy je biorąc antybiotyk należy zachować kilkugodzinny odstęp między antybiotykiem a probiotykiem.

– Probiotyk należy zacząć brać na początku antybiotykoterapii i kontynuować do 3-4 tygodni po jej zakończeniu – mówi dr Grzesiowski.

Lekarz dodaje, że jeśli dziecko po podaniu przepisanego antybiotyku, zwymiotuje do 15 minut po podaniu leku, wtedy jest wskazanie do powtórzenia dawki. Jednak jeśli wymioty powtarzają się, należy zmienić antybiotyk – podkreśla dr Grzesiowski.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

 

Antybiotyki – sposób tylko na bakterie!

Antybiotyki stanowią bardzo ważne okrycie medycyny XX wieku, zostały nazywane „cudownymi lekami”. To środki lecznicze, które stosowane są w leczeniu wszelkiego rodzaju zakażeń bakteryjnych. Jednak ich nadużywane i nieodpowiednie stosowanie prowadzić może do ograniczenia ich skuteczności.

Przeczytaj pełny tekst artykułu w portalu pacjentinfo.pl

Antybiotyki – sposób tylko na bakterie!