Aerozol z e-papierosów szkodzi płucom?

beauty-2843930-copy

To FAKT! E-papierosy są reklamowane jako mniej szkodliwe, ponieważ nie ma procesu spalania i palacz nie wdycha dymu z tysiącami substancji przyczyniających się do rozwoju chorób, zwłaszcza płuc. Jednak e-papierosy także mogą szkodzić układowi oddechowemu.

Wątpliwości wokół e-papierosów jest coraz więcej. Są stosunkowo nowym produktem i w związku z tym nie jest możliwe poznanie ich długofalowego oddziaływania na organizm. Jednak wciąż powstają kolejne badania sprawdzające, jak wdychanie aerozolu z e-papierosów wpływa na zdrowie.

Rok temu ukazała się w „American Journal of Physiology – Lung Cellular and Molecular Physiology” praca grupy naukowców, która dokonała systematycznego przeglądu badań sprawdzających wpływ e-papierosów na układ oddechowy. Uwzględnili publikacje z badań przeprowadzonych na komórkach, zwierzętach i z udziałem ludzi. „Podsumowując, rośnie liczba dowodów z badań in vitro, na modelach zwierzęcych i na ludziach, które sugerują, że używanie e-papierosów ma istotnie toksyczny wpływ na układ oddechowy” – ogłosili w konkluzji swojej pracy.

Dwanaście miesięcy później to samo czasopismo opublikowało pracę z badań przeprowadzonych na myszach, z których wynika, iż wdychanie zawartych w aerozolu e-papierosów substancji, zwłaszcza zapachowych, powoduje rozwój stanów zapalnych w płucach i zaburza ich czynność.

Co zawiera aerozol w e-papierosach?

Do cieczy w e-papierosach, z której po podgrzaniu powstaje aerozol, dodawane są (poza nikotyną) m.in. glikol propylenowy i często różne związki zapachowe. Glikol propylenowy to bezbarwna i bezwonna substancja, która jest stosowana w żywności i lekach. Eksperci są zdania, że w takich ilościach, w jakich znajduje się w żywności czy lekach i podany drogą pokarmową, glikol propylenowy nie powoduje szkód. Jednocześnie uważają, że ten sam związek chemiczny, gdy przedostaje się drogą oddechową, może mieć szkodliwy wpływ na organizm.

Jak na wdychanie aerozolu z e-papierosów reaguje układ oddechowy?

Naukowcy z Uniwersytetu w Atenach w Grecji prowadzili badania na czterech grupach myszy, które przez krótszy (trzy dni) lub dłuższy (cztery tygodnie) czas – były narażone na działanie różnych substancji chemicznych w powietrzu.

Jedna grupa gryzoni była narażona na wdychanie dymu papierosowego, a kolejne na wdychanie aerozolu z e-papierosów, który zawierał:

  • glikol propylenowy i glicerynę pochodzenia roślinnego (z której glikol propylenowy powstaje);
  • glikol propylenowy i glicerynę roślinną wraz z nikotyną;
  • glikol propylenowy i glicerynę roślinną wraz z nikotyną i substancją zapachową.

Grupa kontrolna oddychała powietrzem niczym niezanieczyszczonym.

Okazało się, że już po trzech dniach wdychania składników aerozolu z e-papierosów, zwłaszcza tych z nikotyną i substancjami zapachowymi, nasilił się stan zapalny w płucach i oskrzelach myszy (na podstawie badania płynu oskrzelowo-pęcherzykowego – BASF). Ponadto doszło do nadprodukcji śluzu i wzrostu natężenia tzw. stresu oksydacyjnego (nadmiar wolnych rodników uszkadzających ważne składniki komórek) na poziomie zbliżonym, a nieraz nawet większym niż u myszy narażonych na dym papierosowy.

Po trzech dniach u wszystkich myszy wdychających glikol propylenowy obserwowano zmianę elastyczności tkanek w płucach oraz większy opór dróg oddechowych, który przekłada się na zmniejszenie przepływu powietrza. Jednak po czterech tygodniach zmiany mechaniki płuc dotyczyły już tylko myszy wdychających dym papierosowy.

Jak oceniają autorzy pracy, wyniki tego badania wskazują, że ekspozycja na opary z e-papierosów może pobudzać procesy zapalne w układzie oddechowym i negatywnie wpływać na mechaniczną czynność płuc. W wielu przypadkach dodatek substancji zapachowej w e-papierosach nasila te szkodliwe efekty.

Ich zdaniem dowodzi to, że zarówno stosowanie e-papierosów, jak i palenie papierosów konwencjonalnych szkodzi płucom.

Co wiemy o wpływie e-papierosów na układ oddechowy ludzi?

Grecy przeprowadzili badanie na myszach, ale trzeba mieć na uwadze, że wcześniej dwa inne zespoły badaczy, które sprawdzały wpływ e-papierosów na ludzki układ oddechowy wykazały, że użytkownicy e-papierosów mają większą podatność na stany zapalne w płucach i oskrzelach niż osoby ich nie stosujące, niezależnie od tego, czy użytkownicy e-papierosów wcześniej palili tradycyjne papierosy, czy nie (wcześniejsze stosowanie tradycyjnych papierosów mogłoby sugerować, że stany zapalne w układzie oddechowym są pochodną wcześniejszego wdychania dymu).

Naukowcy zwracają szczególną uwagę na to, że dotychczasowe badania wskazują na znaczną szkodliwość substancji zapachowych, które są obecne w aerozolach e-papierosów. Zawiera je większość tzw. liquidów (cieczy) stosowanych w tych urządzeniach, natomiast zwykle nie ma ich tradycyjnych papierosach.

Justyna Wojteczek (zdrowie.pap.pl)

Fot. www.pixabay.com

 

E-papierosy uszkadzają DNA komórek ust

man-2634401_1920-copy

W ślinie osób palących e-papierosy znaleziono rakotwórczą akroleinę, która uszkadza komórki i może doprowadzić do pojawienia się nowotworu. To kolejny argument przemawiający za całkowitym rzuceniem palenia.

Obecne na rynku e-papierosy przedstawiane są często jako bezpieczniejsza alternatywa dla tradycyjnych „dymków”. Częściowo ma to swoje uzasadnienie w badaniach, ale systematycznie przybywa dowodów na to, że e-papierosy również są bardzo niebezpieczne.

– Jest jasne, że więcej substancji rakotwórczych pochodzi ze spalania tytoniu w normalnych papierosach niż z palenia e-papierosa. Jednak tak naprawdę nie wiemy, jaki jest rezultat wdychania kombinacji składników produkowanych przez to urządzenie. E-papierosy nie są całkowicie bezpieczne tylko dlatego, że zagrożenie jest inne – mówi dr Silvia Balbo z Masonic Cancer Center University of Minnesota.

Co naukowcy znaleźli w ślinie e-palaczy?

Zespół dr Balbo przeprowadził badania substancji powstających w trakcie w trakcie palenia e-papierosów oraz ich wpływu na DNA komórek w ustach palaczy. W sumie do badania zrekrutowano 20 osób, z których połowa paliła e-papierosy (drugą połowę stanowiły osoby niepalące). Przed i 15 minut po paleniu pobierano od nich próbki śliny, które porównywano z próbkami drugiej, niepalącej dziesiątki. Na celowniku naukowców znalazły się substancje, znane ze swoich rakotwórczych właściwości, związanych ze zdolnością do uszkadzania DNA.

Okazało się, że po paleniu e-papierosa w ślinie palaczy znajdują się: formaldehyd, metyloglioksal i akroleina. Następnie naukowcy sprawdzili w jaki sposób te substancje wpływają na DNA komórek znajdujących się w ustach. Okazało się, że czterech na pięciu palaczy (80 proc.) ma rozległe uszkodzenia DNA związane z obecnością akroleiny w ślinie. Na skutek reakcji tej substancji z materiałem genetycznym, komórki nie są w stanie się naprawiać, co może zaowocować pojawieniem się nowotworu.

Nie ulega wątpliwości, że wprowadzone na rynek kilkanaście lat temu e-papierosy dzięki sprytnemu marketingowi są powszechnie przestawiane jako zdrowsza alternatywna tradycyjnych „dymków”. Stąd ich popularność, zwłaszcza wśród młodzieży. Amerykańskie badanie z 2016 roku pokazuje, że 37,7 proc. licealistów i 35,8 proc. młodych dorosłych (18-24 lata) paliło e-papierosy, w porównaniu do 16,4 proc. osób powyżej 25 roku życia.

 W świetle najnowszych badań ta popularność może więc niepokoić. Teraz zespół dr Balbo planuje powtórzyć swoje eksperymenty na większej grupie osób. Uczeni chcą też porównać ilość i skład substancji rakotwórczych obecnych w ślinie  po paleniu tradycyjnych i e-papierosów.– Porównywanie obydwu tych rzeczy jest jak porównywanie jabłek i pomarańczy. Ryzyka są kompletnie inne. Wciąż nie wiemy dokładnie, w jaki sposób działają te urządzenia i jaki wpływ mogą mieć na  ludzkie zdrowie. Nasze ustalenia dowodzą, że potrzeba bliższego przyjrzenia się temu problemowi jest uzasadniona – podsumowuje dr Silvia Balbo.

Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

Zastanów się, czy warto: o toksyczności e-papierosów

man-2634401_1920-copy

Niektóre składniki e-papierosów są znacznie bardziej szkodliwe niż inne. Substancje te, dopuszczone do użytku np. w przemyśle spożywczym, stają się toksyczne, kiedy są wdychane po podgrzaniu.

E-papierosy są często przedstawiane jako zdrowsza alternatywa dla tradycyjnych papierosów. W Polsce liczba ich użytkowników wynosi ok. 1,5-1,7 miliona osób. W większości są to ludzie, którzy wcześniej raczyli się bardziej tradycyjnymi „dymkami”. Wielu z nich wierzy, że wybrali łagodniejszą opcję nałogu.

Ale coraz więcej wskazuje na to, iż w tym przypadku pojęcie „mniejszej szkodliwości” jest złudne. Prowadzone od kilku lat badania coraz częściej dowodzą, że e-papierosy są niemal równie szkodliwe co tradycyjne.

Od pewnego czasu w komentarzach naukowców pojawiają się również wątpliwości związane z domniemaną nieszkodliwością substancji aromatyzujących zawartych we wkładach do papierosów. Nie było pewne, czy podgrzewanie tych cieczy oraz wdychanie ich oparów jest tak bezpieczne, jak początkowo zakładano.

Co znajduje się w e-liquidach?

Badanie tzw. e-liqudów (czyli wkładów do e-papierosów) wymagało stworzenia szybkiej i zestandaryzowanej metody testowania zawartych w nich substancji. Udało się to zespołowi dr Roberta Tarrana z University of North Carolina School of Medicine. Ich system zakłada wykorzystanie dużych plastikowych płytek z dziesiątkami wgłębień, których znajdują się komórki, poddawane działaniu rozmaitych substancji. Dr Tarran sprawdził, jak na komórki płuc oraz inne pochodzące z dróg oddechowych wpływa 148 różnych podgrzanych e-liqudów. Im większa była toksyczność danej substancji, tym wzrost tych komórek był bardziej zahamowany.

Generalnie wszystkie zawierały glikol propylenowy (bezwonna, lekko słodkawa substancja z grupy alkoholi), glicerynę (oleista ciecz, również alkohol). Obydwa te produkty są uznawane za nieszkodliwie przy podaniu doustnym i powszechnie wykorzystywane w medycynie oraz kosmetyce. Jednak zwykle nie stosuje się ich tam w formie podgrzanej. Okazało się, że po podgrzaniu obydwie te substancje hamują rozwój komórek.

E-liqudy to coś więcej niż glikol propylenowy i gliceryna. To także nikotyna (jej szkodliwe działanie nie budzi już raczej wątpliwości) oraz dziesiątki, jeśli nie setki rozmaitych substancji aromatyzujących. W chwili obecnej na rynku amerykańskim znanych jest 7 700 smaków wkładów do e-papierosów. Niektóre mają zresztą bardzo „smakowite” nazwy: „Kukurydziany cukierek”, „Czekoladowa krówka” czy „Jagodowy plusk” to tylko niektóre z nich.

Przeprowadzone dodatkowo badanie składu tych płynów ujawniło, że zróżnicowanie ich składu jest przeogromne. I im więcej różnych związków zawierał dany e-liquid, tym większa była jego toksyczność.

Szczegółowe testy ujawniły, że najbardziej toksyczne są dwa związki chemiczne: aldehyd cynamonowy oraz wanilina. Jest o tyle zaskakujące, że obydwa są szeroko stosowane w przemysłach: spożywczym i kosmetycznym. Okazuje się, że wdychanie ich po podgrzaniu ma zdecydowanie szkodliwe działanie.

– Odkryliśmy, że składniki e-liquidów są niezwykle zróżnicowane, a niektóre z nich bardziej toksyczne niż sama nikotyna i standardowe podstawowe składniki e-liqudów – glikol propylenowy czy gliceryna – mówi dr Tarran.

Jego badania częściowo sfinansowano z funduszy amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA), która zajmuje się m.in. kontrolą jakości produktów spożywczych, leków i kosmetyków wchodzących na tamtejszy rynek. Amerykański rząd chce bowiem wiedzieć, na ile składniki płynów do e-papierosów są bezpieczne.

Efektem prac zespołu dr Tarrana jest również strona internetowa eliquidinfo.org. Stanowi ona bazę przebadanych do tej pory e-liqudów (prace wciąż trwają), wraz z ich zawartością chemiczną. Została również podana toksyczność tych substancji. Już pobieżne przeglądanie tej strony pozwala stwierdzić, że niektóre wkłady są mniej szkodliwe od innych. Pokazuje jednak, że tak, jak i w przypadku produktów spożywczych, tak i wkładów do e-papierosów, czytanie etykiet powinno stać się naszym prozdrowotnym nawykiem.

Warto też mieć na uwadze, że e-papierosy to produkt nowy, którego długotrwałych skutków (zarówno pozytywnych, jak i negatywnych) jeszcze nie znamy. Mało kto pamięta, że początkowo tradycyjnych papierosów nie kojarzono z jakimikolwiek następstwami chorobowymi.

Anna Piotrowska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

E-papierosy też są rakotwórcze

beauty-2843930-copy

Nikotyna zawarta w e-papierosach zwiększa ryzyko raka płuca i pęcherza moczowego. Wszystko dlatego, że uszkadza DNA i zmniejsza możliwość samonaprawy komórek.

Kwestia szkodliwości e-papierosów to obecnie jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów zdrowotnych, szeroko dyskutowanych zarówno w świecie mediów, jak i nauki.

Przypominające flamaster smukłe urządzenia, w różnych kolorach i wzorach, są  często przedstawiane jako zdrowsza alternatywa dla tradycyjnych papierosów, które nie tylko trują nikotyną, ale też dziesiątkami innych substancji powstających w trakcie spalania tytoniu. Stąd, po tego typu gadżety często sięgają młode, dbające o zdrowie osoby lub te, które pragną rzucić palenie. Istnieje bowiem, raczej nie potwierdzona przez naukowców opinia, że e-papierosy pomagają wyjść z nałogu.

Prowadzone do tej pory badania dowodzą, że pomimo, iż tego typu urządzenia rzeczywiście emitują znacznie mniej trujących substancji, to wciąż szkodzą, bo dostarczają nikotynę. A to ona stanowi główny problem. Najnowsze doniesienia związane z tą substancją są wysoce niepokojące, wynika z nich bowiem, że nikotyna zawarta w „dymku” z e-papierosa ma poważne działanie rakotwórcze.

Uwaga na nitrozoaminy

Zespół prof. Moon-shong Tanga z Departamentu Medycyny Środowiskowej New York University postanowił sprawdzić, jak wyziewy z e-papierosów wpływają na tkanki płuc, serca i pęcherza. Badania przeprowadzono na myszach, ponieważ podobny eksperyment na ludziach uznano by za nieetyczny.

W trakcie trwającego trzy miesiące eksperymentu dziesięć myszy trzy godzinny dziennie, przez pięć dni w tygodniu, przebywało w pomieszczeniach wypełnionych wyziewami z e-papierosów. Zawartość nikotyny odpowiadała ilości, którą wdychają ludzie, w trakcie normalnego „popalania”.

Grupa kontrolna myszy (także 10 osobników) przez trzy miesiące wdychała czyste filtrowane powietrze.

Po tym czasie zbadano tkanki wszystkich zwierząt i okazało się, że w płucach, sercach i pęcherzach  moczowych myszy wdychających wyziewy z e-papierosów istnieją poważne uszkodzenia spowodowane przez nitrozoaminy. Te rakotwórcze substancje są produktem przemian nikotyny w organizmie.  U tych myszy zaobserwowano również upośledzenie naturalnych mechanizmów naprawczych DNA w płucach.

W kolejnym etapie badań sprawdzono na ile nikotyna i jej metabolity wpływają na funkcjonowanie ludzkich komórek płuc i pęcherza. Ten etap przeprowadzono na kulturach komórkowych. Okazało się, że zwiększają one ryzyko mutacji i pojawienia się nowotworu w obydwu tych przypadkach.

Najlepiej nie palić w ogóle

Na tej podstawie, zespół prof. Tanga stwierdził, że palenie e-papierosów może być rakotwórcze w przypadku płuc i pęcherza oraz szkodliwe dla działania serca.

I choć poziom metabolitów nikotyny powstających w naszym organizmie za sprawą palenia e-papierosów jest niższy niż wtedy, gdy korzystamy z tradycyjnych papierosów, to są one wciąż obecne w naszych tkankach. Oznacza to, że zagrożenie dla ludzkiego zdrowia wciąż istnieje, a ryzyko wstąpienia raka płuc (którego palenie jest główną przyczyna) i chorób serca jest na tyle duże, iż warto zastanowić się nad całkowitym rzuceniem tego nałogu.

W Polsce liczba użytkowników e-papierosów wynosi ok. 1,5-1,7 miliona osób. W większości są to ludzie, którzy wcześniej raczyli się bardziej tradycyjnymi „dymkami”. Wielu z nich wierzy, że wybrali zdrowszą opcję nałogu. Ale coraz więcej wskazuje na to, iż w tym przypadku pojęcie „mniejszej szkodliwości” jest złudne. Złudne na tyle, iż wręcz śmiertelnie niebezpieczne.

Anna Piotrowska (zdrowie.pap.pl )

Źródło grafiki: www.pixabay.com