Probiotyki: im dalej w las, tym ciemniej…

medicine-2207622_1920-copy

Sterują nie tylko przewodem pokarmowym, ale w pewnym stopniu i mózgiem, są niezbędne dla zachowania zdrowia oraz rekonwalescencji po kuracji antybiotykowej. Mowa o mikroorganizmach zasiedlających nasze jelita. Czy można to samo powiedzieć także o probiotykach, czyli sprzedawanych w aptekach bez recepty suplementach diety lub lekach zawierających określone bakterie?

Takie preparaty są  obecnie bardzo popularne, a ich sprzedaż nieustannie rośnie. W 2007 roku około 1 mln Amerykanów zadeklarowało przyjmowanie probiotyków lub prebiotyków w kapsułkach i zawiesinach, podczas gdy do  2012 roku – ta liczba wzrosła czterokrotnie.

W Polsce obserwujemy podobne zjawisko. W przeprowadzonym w ubiegłym roku przez Agencję SW Research badaniu opinii na potrzeby kampanii „Probiotyk – wybieram świadomie”, przeprowadzonym na próbie 1047 osób w 2018 roku, aż 82 proc. respondentów zadeklarowało przyjmowanie probiotyków. Na rynku dostępnych jest około 100 probiotyków, w większości – suplementów diety.

Co to jest probiotyk

To produkt – najczęściej suplement diety, ale zdarzają się też probiotyki w postaci leku – zawierający żywe bakterie określonego szczepu lub szczepów.

Co to jest prebiotyk

To suplement diety zawierający substancje nieprzyswajalne przez człowieka (np. błonnik), które po spożyciu powodują wybiórczą stymulację wzrostu lub aktywności ograniczonej liczby bakterii żyjących w jelicie grubym, co w efekcie wpływa korzystnie na zdrowie gospodarza (człowieka lub zwierzęcia).

Rosnąca popularność probiotyków skłania naukowców do szukania odpowiedzi na pytania, czy są skuteczne, potrzebne, bezpieczne, zwłaszcza że większość z nich to suplementy diety, które nie przechodzą tak skomplikowanego procesu rejestracji jak leki, wymagającego wykonania określonych badań.

Jednoznacznej odpowiedzi naukowcy wciąż jednak nie mają, wątpliwości zaś sporo, co pokazuje tytuł artykułu dr Jennifer Abbasi opublikowanego w prestiżowym periodyku JAMA w styczniu tego roku: „Czy probiotyki to pieniądze wyrzucone w błoto? Czy gorzej?”.

Być może probiotyki nie działają tak, jak się powszechnie uważa

Ujmując tę kwestię prosto: połknięcie kapsułki z probiotykiem niekoniecznie spowoduje, że zawarte w niej bakterie zamieszkają w naszych jelitach (a przecież o to chodzi, żeby zamieszkały). To wiadomość dla osób, które są zdrowe i przyjmują probiotyki profilaktycznie.

Dla stosujących probiotyki w trakcie i po antybiotykoterapii jest inna wiadomość: nie jest pewne, że takie działanie doprowadzi szybko do odbudowania prawidłowej, rodzimej mikrobioty, co – przypomnijmy – jest zakładanym celem stosowania probiotyku.

Abbasi opisuje opublikowane w czasopiśmie Cell rezultaty dwóch eksperymentów izraelskich badaczy: Erana Elinava i Erana Segala z Weizmann Institute of Science w Rehovot, którzy wykazali właśnie, że zawarte w probiotyku bakterie nie osiedliły się w jelitach u znacznej części zdrowych uczestników badania. Innymi słowy: kapsułka połknięta, bakterie wydalone, efektu brak.

Izraelczycy  sprawdzili też, co dzieje się, gdy probiotyk przyjmowany jest po silnej antybiotykoterapii. Okazało się, że w takiej sytuacji bakterie z probiotyku osiedliły się w jelitach gospodarzy, ale – w porównaniu z badanymi, którzy dostawali placebo, czyli substancję obojętną, opóźniły powrót ich macierzystej mikrobioty. A przecież szybka odbudowa tej rodzimej mikrobioty jest głównym celem przyjmowania probiotyków po kuracji antybiotykiem!

Na tym nie koniec: szybka, bo zaledwie kilkudniowa odbudowa rodzimej mikrobioty nastąpiła jedynie w przypadku, gdy badani dostawali własne bakterie, pobrane z ich przewodu pokarmowego przed zastosowaniem antybiotyku. Zdaniem Elinava ten rezultat sugeruje, że najlepiej bakterie do probiotyku pobrać z własnych jelit wtedy, gdy jesteśmy zdrowi.

Problem w tym, że na obecnym etapie trudno sobie wyobrazić taką procedurę stosowaną masowo, nie wspominając już o uciążliwości i potencjalnych powikłaniach (w końcu w tym celu trzeba by poddać się endoskopii).

Istotnym ograniczeniem izraelskich eksperymentów jest fakt, że sprawdzały kolonizację jelit tylko u zdrowych osób, w związku z tym nie wiadomo z pewnością, że takie same rezultaty lub podobne uzyskano by u osób chorych.

Eksperyment izraelski od innych badań odróżnia metoda sprawdzania, czy bakterie z probiotyku skolonizowały, i w jakim stopniu – jelita. Zwykle w tym celu naukowcy badają zawartość bakterii i ich metabolitów w kale; izraelski tandem także skorzystał z tej metody, ale dodał kolejną, z pewnością uciążliwą dla uczestników badania – pobierał, za pomocą endoskopu, próbki zawartości treści jelitowych oraz nabłonka jelit z różnych miejsc w trzewiach. Pobrane w ten sposób bakterie trafiały do obróbki, m.in. genetycznego sekwencjonowania, by ustalić dokładnie zawartość mikrobioty i jej pochodzenie.

Przy tej okazji zauważono, że stosowane powszechnie w badaniach nad probiotykami narzędzie do ustalania zakresu kolonizacji jelita, czyli liczenie pozostałości po mikroorganizmach w kale, może nie być miarodajne: we wspomnianych izraelskich eksperymentach próbki kału wszystkich uczestników nie różniły się pod kątem zawartości pozostałości po probiotycznych bakteriach – różnicę wykazano dopiero w próbkach pobranych z jelit.

Ten sam probiotyk dla wszystkich? To raczej tak nie działa

W opisywanym eksperymencie wyraźnie zarysowały się dwa typy osób, które w różny sposób reagowały na probiotyk. Jedną grupę nazwano „przyzwalającą” (permissive), drugą „oporną” (resistant). W tej pierwszej wykryto wyraźny wzrost liczby bakterii w jelitach po podaniu probiotyku, w tej drugiej – nieznaczny. Co więcej, macierzysta mikrobiota w grupie pierwszej, w przeciwieństwie do ochotników grupy drugiej, ulegała także zmianom.

Główny autor eksperymentu nie wyklucza, że obecnie stosowany model „jeden probiotyk dobry dla każdego z daną jednostką chorobową” może okazać się nieprawidłowy.

„Niektórzy eksperci wskazują, że dostępne dowody na zdrowotne korzyści ze stosowania probiotyków, ograniczone do niewielkiej liczby wskazań, są sprzeczne ze sobą i często pochodzą z badań o niskiej jakości. W przeprowadzonej w 2018 roku przez Cochrane analizie podsumowano, że w 10 z 14 systematycznych przeglądów badań klinicznych, dane były niewystarczające by stwierdzić, że probiotyki przyniosły poprawę w określonych problemach gastro-jelitowych” – napisała Jennifer Abbasi w artykule.

Badania nad probiotykami mają często kiepską jakość

Abbasi podkreśla, że wielu lekarzy, którzy wcześniej przepisywali  probiotyki swoim pacjentom, teraz wycofuje się z tych zaleceń i proponuje naturalne źródła „dobrych” bakterii, czyli jogurty, kefiry czy kiszonki, które ludzkość zna w końcu od tysiącleci i które oprócz pożytecznych mikroorganizmów zawierają szereg dobroczynnych substancji. Coraz częściej zdarza się też taka postawa u polskich lekarzy. Powodem są niejednoznaczne rezultaty badań nad probiotykami i ich stosunkowo niska jakość.

JAMA cytuje m.in. Alexandra Khroutsa, gastroeneterologa i dyrektora medycznego the University of Minessota Microbiota Therapeutics Program, który leczy niemal taśmowo pacjentów z zapaleniami wywołanymi bakterią C. difficile (choroba objawia się m.in. uciążliwą biegunką). Twierdzi on, że praktycznie każdy jego pacjent informuje go o przyjmowaniu probiotyków. Lekarz nie wchodzi jednak w dyskusje na ten temat, sugerując jednak swoim pacjentom, że może lepiej jeść jogurty i kiszonki.

Warto zwrócić uwagę, że mówi to profesor, który sam zajmuje się badaniami nad możliwościami terapeutycznymi mikrobioty. Ubolewa jednak, że niewielu ludzi zdaje sobie sprawę ze słabości dowodów przemawiających za stosowaniem dostępnych obecnie probiotyków. Zastrzega on jednak, że jego zdaniem potencjalne szkody z zażywania tych produktów, jeśli są, to prawdopodobnie minimalne.

Warto wiedzieć, że przegląd szeregu prac dotyczący nie działania probiotyków (oraz prebiotyków i synbiotyków – czyli połączenia tych dwóch), a metodologii badań nad tymi produktami (zatem sposobu i jakości badań nad nimi) wykazał, że w dużym odsetku tych prac nieprawidłowo, albo w ogóle nie raportowano danych o profilu bezpieczeństwa badanych produktów czy skutków ubocznych ich stosowania.

Według autorów przeglądu nie można zatem wysnuć generalnego wniosku, że sprawdzono bezpieczeństwo ich stosowania! Co istotne, przegląd zamieszczono w prestiżowym czasopiśmie Annals of Internal Medicine i obejmował prawie ponad 380 prac na temat randomizowanych badań klinicznych opublikowanych w ciągu prawie trzech ostatnich lat.

Jakość probiotyków na rynku polskim budzi wątpliwości

Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z początku 2017 r. wskazała na problem niewłaściwej jakości suplementów diety z grupy probiotyków. Na zlecenie NIK Narodowy Instytut Leków wykonał jakościowo-ilościowe badania mikrobiologiczne sześciu próbek takich produktów. Tylko w przypadku dwóch zawartość bakterii probiotycznych była zgodna z deklaracją na etykiecie, a w jednym z analizowanych suplementów stwierdzono zanieczyszczenie produktu chorobotwórczymi bakteriami kałowymi.

Co więcej, eksperci z Instytutu Leków zbadali też zawartość żywych bakterii probiotycznych w tych samych preparatach w różnych odstępach czasu. Okazało się, że prawie 90 proc. przebadanych próbek probiotyków w postaci suplementów diety charakteryzowało się dynamicznym spadkiem liczby żywych bakterii wraz z upływem czasu, przy czym działo się tak przed upłynięciem terminu przydatności do spożycia.

Nie należy jednak przyjmować tych ustaleń jako typowych dla wszystkich dostępnych na rynku produktów. Główny Inspektor Sanitarny podnosi na przykład, że trudno wysnuwać generalne wnioski na podstawie małej liczby pobranych do badania próbek (sześć z około 100 dostępnych produktów).

Jak zatem podchodzić do zalewu informacji i reklam dotyczących probiotycznych bakterii? Z głową. Pamiętając przy tym, że ich rezerwuarem w naturze są produkty sfermentowane i kiszone, zalecane w codziennej diecie wszystkim zdrowym osobom dla podtrzymania zdrowia. To zalecenie nie budzi żadnych wątpliwości.

Justyna Wojteczek, www.zdrowie.pap.pl

Czy probiotyki pomagają w walce z otyłością?

medicine-2207622_1920-copy

Coraz częściej mówi się o probiotykach i prebiotykach w kontekście zapobiegania nadwadze i otyłości. Choć wiele wskazuje, że faktycznie mogą one być skuteczne, to wyniki badań wciąż nie są w tej kwestii jednoznaczne. Zatem, gdy chcemy zrzucić parę kilo – zażywać je, czy nie?

W Polsce dostępnych jest kilkadziesiąt preparatów probiotycznych, ale decyzja o ich zastosowaniu i wybór właściwego preparatu często jest problemem. Nie wszystkie preparaty zostały poddane wiarygodnym badaniom, stąd wątpliwości dotyczące ich skuteczności.

Zacznijmy jednak od wyjaśnienia czym jest mikrobiota (kiedyś nazywana mikroflorą) – to wszystkie drobnoustroje, które znajdują się w naszym organizmie, głównie w przewodzie pokarmowym oraz ich geny. Odgrywa ona wielką rolę w prawidłowym funkcjonowaniu naszego organizmu. Kiedy dochodzi do zaburzenia mikrobioty, w obrębie jej składu lub funkcji, oznacza to duże kłopoty. Mówimy wtedy o dysbiozie.

Zaburzenia mikrobioty – w jakich chorobach odgrywają rolę

Geneza wielu chorób, w tym m.in. biegunki związanej ze stosowaniem antybiotyków, zespołu jelita drażliwego, nieswoistych zapaleń jelit, chorób alergicznych, cukrzycy i otyłości jest wiązana z zaburzeniami mikrobioty. Dysbioza może mieć udział również w zaburzeniach ze spektrum autyzmu, w depresji, schizofrenii i chorobach neurodegeneracyjnych.

-We wszystkich przypadkach mowa jest tylko o powiązaniach, a nie o udokumentowanych związkach przyczynowo-skutkowych. Nie udało się ustalić jednoznacznie „wzorca” zaburzeń mikrobioty charakterystycznego dla danej choroby. Rzadko, jeżeli w ogóle, zaburzenia mikrobioty stanowią jedyny czynnik etiologiczny choroby – podkreśla prof. Hanna Szajewska z Kliniki Pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jak drobnoustroje jelitowe wpływają na nasze zdrowie?

W 2004 r. po raz pierwszy wykazano, że skład mikrobioty jelitowej wpływa na pozyskiwanie energii ze składników odżywczych – czyli mówiąc wprost: jedząc tyle samo, co koleżanka tyjesz albo nie, w zależności od składu mikrobioty jelitowej. Od tego momentu zainteresowanie rolą mikrobioty w występowaniu otyłości znacząco wzrosło.

Na czym to zjawisko polega? Prawdopodobnie na pewnych różnicach w obrębie mikrobioty.

– Uważa się, że znaczenie ma to w jaki sposób drobnoustroje wykorzystują to co zjadamy, czyli może być tak, że różne osoby zjadają to samo, ale jedni lepiej to wykorzystują, zużywają więcej dostarczonych kalorii niż inni – wyjaśnia specjalistka.

Znaczenie może też mieć ekspozycja na toksyny wytwarzane przez niektóre bakterie, które wpływają na wystąpienie stanu zapalnego, co w wielkim skrócie może predysponować do otyłości. Warto zwrócić także uwagę na fakt, że mikrobiota, wpływa na poziom hormonów odpowiedzialnych za wzmaganie bądź hamowanie łaknienia, co przekłada się na metabolizm.

Przegląd publikacji z ostatnich lat na temat powiązania mikrobioty z otyłością pokazuje jednak, że nie jest to tak jednoznaczne jak się na początku wydawało. Nie udało się też ustalić czy jakiś konkretny składnik mikrobioty jest powiązany z nadwagą i otyłością.

– Wiemy jedynie, że mikrobiota osób z nadwagą czy otyłością różni się od tej u osób szczupłych. Największe znaczenie wydaje się mieć zachwianie ogólnej równowagi i stabilności mikrobioty, a nie obecność pojedynczych drobnoustrojów lub ich brak – studzi entuzjazm prof. Szajewska.

Tak więc doniesienia na temat mikrobioty choć ekscytujące, wymagają dalszych badań.

Jednak w efekcie zainteresowania mikrobiotą i dysbiozą wzrosło zainteresowanie modyfikacjami mikrobioty poprzez podawanie probiotyków, prebiotyków, czy też synbiotyków (łączne stosowanie probiotyków i prebiotyków).

Probiotyki – nie takie proste w użyciu

Probiotyki to żywe drobnoustroje, które podawane w odpowiednich ilościach wywierają korzystny efekt zdrowotny u gospodarza.

– Każda część tej definicji jest ważna. Drobnoustrój musi być żywy – inaczej nie mamy do czynienia z probiotykami. Sformułowanie „odpowiednie ilości” sugeruje, że dawka ma znaczenie. A „korzystny efekt zdrowotny” oznacza, że jeżeli nie jest udokumentowany w odniesieniu do jakiegoś drobnoustroju, to taki drobnoustrój nie może być nazwany probiotykiem” – wyjaśnia specjalistka.

Każdy szczep drobnoustrojów wymaga oddzielnych badań w celu określenia jego właściwości probiotycznych i skuteczności w ściśle określonej sytuacji klinicznej. Wyniki badań przeprowadzonych z określonym szczepem probiotycznym nie mogą być wykorzystywane jako dowód skuteczności innych, niepoddanych ocenie szczepów. To samo dotyczy dawki. Skuteczność w określonej dawce nie jest wystarczającym dowodem na to, że podobny efekt można osiągnąć, stosując mniejszą dawkę.

Na co więc zwracać uwagę wybierając probiotyk, np. w celu leczenia biegunki lub podczas antybiotykoterapii?

Przede wszystkim na rodzaj, gatunek i szczep.

– Oznaczenia literowo-cyfrowe obok nazwy drobnoustroju widoczne na opakowaniu są niezwykle ważne – są jak dowód osobisty drobnoustroju. Wskazują na zbiór drobnoustrojów, w którym przechowywany jest szczep wzorcowy. Na przykład oznaczenie ATCC 55103 wskazuje, że dany szczep jest przechowywany w American Type Culture Collection pod numerem 55103. Dla celów marketingowych i handlowych producenci mogą używać dowolnych nazw. Nie są one w żaden sposób regulowane; wyłącznie od dobrej woli producenta zależy, aby nie były mylące – mówi prof. Szajewska.

Warto wiedzieć, że tylko nieliczne probiotyki są zarejestrowane jako produkt leczniczy; większość to suplementy diety lub dietetyczne środki spożywczego specjalnego przeznaczenia medycznego.

Probiotyki bywają też dodawane do produktów fermentowanych (np. jogurtu, kefiru). W tej ostatniej postaci mają znaczenie jako tzw. żywność funkcjonalna, a nie jako produkt stosowany w celach leczniczych (chociaż mogą być wyjątki).

Czy stosowanie probiotyku w zapobieganiu otyłości czy nadwadze ma sens?

Jak pokazują analizy badań – niestety efekt kliniczny jest niewielki. Dodatkowo dane dotyczące poszczególnych szczepów są ograniczone, stąd żaden z nich nie może być zalecany w leczeniu otyłości.

To może prebiotyki?

Prebiotyk to niepodlegający trawieniu składnik żywności, które wybiórczo stymuluje rozwój i/lub aktywność jednego albo ograniczonej liczby szczepów bakterii w jelicie grubym, korzystnie wpływając w ten sposób na stan zdrowia człowieka. Jako prebiotyki stosowane są naturalnie występujące, niepodlegające trawieniu węglowodany. W Europie i w Stanach Zjednoczonych są to najczęściej fruktany (inulina i fruktooligosacharydy) oraz galaktooligosacharydy. Prebiotyki naturalnie występują w wielu owocach, warzywach, produktach zbożowych oraz w mleku kobiecym.

Badania dotyczące znaczenia prebiotyków w odczuwaniu sytości związane są głównie z inuliną i fruktoolisacharydami.

– Udało się wykazać, że długotrwałe podawanie inuliny wzbogacanej fruktozą może przyczynić się do redukcji masy ciała u otyłych dorosłych i mieć prewencyjny wpływ na rozwój otyłości u 12- latków. Nie wszyscy badacze uzyskali jednak takie same wyniki, co oznacza, że konieczne są dalsze badana, które mogłyby to potwierdzić – podkreśla prof. Szajewska.

Wygląda więc na to, że dane są na tyle niespójne, że póki co trudno o jakiekolwiek wytyczne w tej kwestii. Bo choć prebiotyki są potencjalnie skuteczne, wciąż nie wiadomo który prebiotyk należy wybrać, kiedy należy zacząć go stosować i jak długo go stosować, aby uzyskać pożądany efekt.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Fot. www.pixabay.com

10 faktów o antybiotykach, które warto znać

pill-1884777_1920-copy

Antybiotyków nie wolno popijać mlekiem czy kefirem. Dlaczego w czasie antybiotykoterapii, trzeba przyjmować probiotyki i z jakiego powodu powinniśmy je brać jeszcze przez 3-4 tygodnie po zakończeniu leczenia. Zobacz, co jeszcze warto wiedzieć na temat przyjmowania antybiotyków.

1. Antybiotyki są naturalne i sztuczne?

Antybiotyki są lekami stosowanymi w leczeniu wszelkiego rodzaju zakażeń bakteryjnych, ułatwiając organizmowi ich opanowanie (zabijają lub hamują wzrost bakterii i ich podziały). Używane są także profilaktycznie np. przed zabiegami chirurgicznymi i w profilaktyce bakteryjnego zapalenia wsierdzia.

Antybiotyki na początku były to tylko naturalne substancje wykazujące aktywność przeciw bakteriom. Teraz są to też substancje syntetyczne. Obecnie za leki działające na drobnoustroje uznaje się również chemioterapeutyki, czyli substancje wytworzone przez człowieka metodami chemicznymi.

– W aktualnym zestawie leków przeciwdrobnoustrojowych większość substancji nadal stanowią antybiotyki, czyli produkty pochodzenia biologicznego – mówi dr Paweł Grzesiowski, kierownik Ośrodka Badania i Przeszczepiania Mikrobioty Jelitowej w Centrum Zapobiegawczej i Rehabilitacji w Warszawie.

Dr Grzesiowski wyjaśnia, że czas leczenia nie jest wyznacznikiem siły działania leku. Dlatego jeśli otrzymamy antybiotyk na 3 lub na 7 dni, ważne jest, by terapii nie przerywać. – Czas leczenia zależy od ciężkości zakażenia oraz farmakokinetyki, czyli utrzymywania się leku w organizmie. Są leki, które mimo, że są podawane przez 3 dni, utrzymują się w organizmie przez 7-10 dni – dodaje lekarz.

Odkrycie pierwszego antybiotyku, czyli penicyliny, zostało dokonane w 1928 r. przez Alexandra Fleminga. Ten naukowiec zauważył, że przypadkowe zanieczyszczenie podłoża bakteriologicznego pleśnią Penicillium notatum powstrzymuje wzrost hodowli gronkowca złocistego. Jednak dopiero na początku lat 40. ubiegłego wieku penicylina stała się lekiem dzięki pracom zarówno Fleminga jak i Howarda Florey’a i Ernest Chaina. Za co ci trzej uczeni otrzymali w 1945 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.

2. Antybiotyki – kiedy brać?

Antybiotyki te naturalne, i te otrzymane drogą syntezy chemicznej są lekami stosowanymi w terapii zakażeń bakteryjnych.

Skuteczność antybiotyków jest bardzo duża, jednak nieodpowiednie i nadmierne stosowanie może przynieść odwrotny skutek tzn. powodować, że bakterie staną się na nie oporne tj. nie będą hamować ich rozwoju. Istnieją także antybiotyki przeciwgrzybicze i leki przeciwwirusowe.

Idealnie, by było, by najpierw wykonać posiew materiału od chorego (np. krwi, moczu, wymazu z gardła) w celu określenia jaka bakteria jest odpowiedzialna za zakażenie i jaka jest jej wrażliwość na antybiotyki. Na podstawie takiego antybiogramu, można lepiej dobrać antybiotyk. Jednak lekarz, na podstawie stwierdzanych objawów u pacjenta i aktualnej sytuacji epidemiologicznej, jest w stanie ustalić przyczynę zakażenia i odpowiedzieć na pytanie, czy ma do czynienia z zakażeniem bakteryjnym, grzybiczym czy wirusowym. W przypadku ustalenia zakażenia wirusowego, antybiotyk nie jest potrzebny.

Gdy znamy drobnoustrój wywołujący zakażenie i jego wrażliwość na antybiotyki mówimy o leczeniu celowanym, które jest najbardziej skuteczne.

– W żadnym zakażeniu wirusowym nie podajemy antybiotyków , ponieważ działają na wirusy – podkreśla dr Grzesiowski. – Czasami, nie mając pewności, co do przyczyn infekcji, gdy objawy są niespecyficzne, a przebieg ciężki, podaje się antybiotyk empirycznie, do czasu ustalenia czynnika odpowiedzialnego za zakażenie np.: w zapaleniu płuc u dziecka.

3. Czy antybiotyk zabija też dobre bakterie bytujące w jelitach?

Antybiotyk oprócz eliminowania chorobotwórczych bakterii, niszczy również drobnoustroje, stanowiące florę fizjologiczną. To one chronią człowieka przed różnymi zakażeniami bakteriami potencjalnie chorobotwórczymi.

Niekorzystnym następstwem antybiotykoterapii może też być zniszczenie naturalnej jelitowej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, na którą składają się liczne szczepy bakteryjne. Są one barierą dla bakterii chorobotwórczych. Odgrywają rolę w metabolizmie różnych substancji w przewodzie pokarmowym i wytwarzają witaminy.

– Podanie antybiotyku zaburza skład flory jelitowej na wiele tygodni, co może stać się przyczyną tzw. dyzbakteriozy, zapalenia jelita lub biegunki poantybiotykowej – dodaje dr Grzesiowski.

4. Czy antybiotyki działają na wirusy np. grypy?

W infekcjach wirusowych leczenie antybiotykami nie ma sensu, ponieważ nie działają one na wirusy i nie leczą chorób przez nie wywoływanych, dlatego antybiotykiem nie leczymy przeziębienia ani grypy. Grypa jest infekcją wirusową, podobnie jak większość przeziębień z katarem i kaszlem, a wirusy nie są wrażliwe na antybiotyki. Przeciw wirusom wynaleziono specjalne leki, które hamują ich rozwój.

Nawet bardzo złe samopoczucie czy wysoka gorączka podczas infekcji wirusowej nie są uzasadnieniem do sięgnięcia po antybiotyk. Jednak w niewielkim odsetku przypadków może dojść, po zakażeniu wirusowym, do nadkażenia bakteryjnego i wtedy antybiotyk może okazać się zasadny.

5. Jakie działania niepożądane mogą wystąpić po antybiotykach?

Najczęściej są to lekkie objawy ze strony przewodu pokarmowego takie jak: mdłości, biegunka, wymioty lub wysypki skórne o różnym stopniu nasilenia. Rzadko zdarzają się także ciężkie działania niepożądane takie jak np.: wstrząs anafilaktyczny, wysoka gorączka, bóle stawów, pogorszenie słuchu, zaburzenia czynności nerek, wątroby, szpiku, ciężka biegunka poantybiotykowa wywołana zakażeniem beztlenową bakterią Clostridium difficile, która wzmaga podania specjalnych antybiotyków do leczenia.

Większość innych objawów ustępuje po odstawieniu antybiotyku. Zawsze należy konsultować się z lekarzem. Objawem niepożądanym jest także eliminacja tzw. przyjaznych bakterii, które są częścią naszej flory fizjologicznej.

Zwiększone ryzyko działań niepożądanych istnieje u osób starszych. W tej grupie wiekowej zwiększa się liczba czynników sprzyjających kumulacji leków, stąd częściej dochodzi do przedawkowania i działań toksycznych. Zawsze należy poinformować lekarza o wszystkich przyjmowanych lekach, gdy zapisywany jest antybiotyk, bowiem może dochodzić do różnych, niebezpiecznych dla zdrowia pacjenta, interakcji między lekami.

6. Czy można pić alkohol podczas przyjmowania antybiotyków?

Nie powinno się pić alkoholu, gdy przyjmuje się jakiekolwiek leki. Ta zasada dotyczy też wszystkich antybiotyków. W czasie antybiotykoterapii nie wolno pic alkoholu! Połączenie antybiotyku i alkoholu może wywołać ciężkie niepożądane objawy (m.in. nudności, wymioty, bóle głowy, drgawki). Generalnie alkohol osłabia działanie większości antybiotyków, a ponadto osłabia cały organizm i dlatego wolniej wracamy do zdrowia.

7. Czy antybiotyki można przyjmować w trakcie jedzenia?

Antybiotyki mogą różnie reagować z pokarmami, z uwagi na substancje w nich zawarte.

Część antybiotyków nie należy łączyć z pokarmem lub innymi lekami, ponieważ dochodzi do utrudnienia ich wchłaniania z przewodu pokarmowego. Wskazane jest zażywanie ich co najmniej godzinę przed jedzeniem lub dwie godziny po posiłku. Przykładami takich interakcji mogą być np.:

– tetracykliny, których wchłanianie hamowane jest w obecności pokarmów, mleka, wapnia, magnezu, glinu, preparatów alkalizujących, żelaza,

– fluorochinolony, których wchłanianie jest opóźnione przez pokarm, a hamowane przez magnez, glin, środki alkalizujące zawierające wapń, cynk i żelazo.

8. Antybiotyków nie należy popijać sokami, mlekiem lub jogurtem czy kefirem.

Zawarty w tych ostatnich produktach wapń może hamować działanie niektórych antybiotyków (np. tetracyklin). Także napoje zawierające kofeinę (kawa, herbata, cola), źle wpływają na proces wchłaniania leków. Przyjmując je doustnie należy zawsze popijać leki wyłącznie wodą.

9. Dlaczego antybiotyk warto przyjmować zawsze o tej samej godzinie?

Skuteczność antybiotyku uzależniona jest od odpowiedniego stężenia w tkankach, które musi być utrzymywane przez określony czas, dlatego bardzo istotne jest przyjmowanie antybiotyków w regularnych, ściśle określonych odstępach czasu. Najlepiej o stałych porach.

Jeśli antybiotyk ma być podawany trzy bądź cztery razy dziennie (a więc odpowiednio co 8 lub sześć godzin), należy odpowiednio podzielić dobę, wliczając w to dzień i noc.

Istotne jest również, doprowadzenie kuracji do końca, bowiem przedwczesne odstawienie antybiotyku, po 2-3 dniach, gdy tylko nastąpi poprawa, sprzyja rozwojowi oporności bakterii na dany antybiotyk i nie eliminuje bakterii, które spowodowały zakażenie. Efektem tego może być brak skuteczności antybiotyku przy powtórnym zakażeniu, bądź szybki nawrót choroby.

10. Dlaczego zaleca się przyjmowanie osłonowo probiotyków wraz z antybiotykiem?

Antybiotyki niszczą fizjologiczną florę jelit umożliwiając rozwój bakterii chorobotwórczych i grzybów, dlatego, by temu zapobiegać, zaleca się przyjmowanie bakterii probiotycznych oraz pokarmów zawierających naturalne drobnoustroje probiotyczne – mówi dr Grzesiowski. – Wybierając probiotyk należy zwrócić uwagę na zawarte w nim szczepy bakteryjne, ilość bakterii w kapsułce oraz trwałość preparatu.

Spożywając preparaty probiotyczne tj. zawierające szczepy pałeczek kwasu mlekowego, ale także kefiry bądź jogurty zawierające takie szczepy, uzupełniamy naszą florę jelitową. Należy pamiętać, że gdy stosujemy je biorąc antybiotyk należy zachować kilkugodzinny odstęp między antybiotykiem a probiotykiem.

– Probiotyk należy zacząć brać na początku antybiotykoterapii i kontynuować do 3-4 tygodni po jej zakończeniu – mówi dr Grzesiowski.

Lekarz dodaje, że jeśli dziecko po podaniu przepisanego antybiotyku, zwymiotuje do 15 minut po podaniu leku, wtedy jest wskazanie do powtórzenia dawki. Jednak jeśli wymioty powtarzają się, należy zmienić antybiotyk – podkreśla dr Grzesiowski.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com