Suplementacja witaminy C dobra na leczenie raka?

drink-3331913_1920-copy

Nie wiadomo! Choć prowadzono badania sprawdzające, czy witamina C wspomaga leczenie onkologiczne, wciąż nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Jest szansa, że uzyska ją zespół prof. Ryszarda Olińskiego z Collegium Medicum UMK, który prowadzi badania nad doustnym podawaniem witaminy C chorym na raka prostaty i białaczkę.

Profesor przyznaje, że dotychczasowe badania miały kontrowersyjne rezultaty – jedne potwierdzały skuteczność takiej suplementacji, inne – wprost przeciwnie.

Badania laboratoryjne wykazywały najczęściej, że podawanie dużych dawek witaminy C nie tylko spowalniało wzrost komórek wielu rodzajów nowotworów złośliwych, ale i ograniczało ich rozsiew. Były to jednak badania na liniach komórkowych, a te są dopiero wstępnym etapem sprawdzania, jak dana substancja działa.

Witamina C: przeciwwskazania

Badania na zwierzętach były jeszcze mniej jednoznaczne niż te laboratoryjne; niektóre z nich wykazały jednak, że witamina C pomaga niszczyć komórki nowotworowe. Inne jednak wskazywały, że witamina C wchodzi w interakcje z lekami przeciwnowotworowymi, w rezultacie doprowadzając do większego wzrostu guza niż wtedy, gdy podawane są klasycznie stosowane leki.

Potwierdzono też, że witamina C podnosiła jakość życia i poprawiała funkcjonowanie fizyczne osób chorych na nieuleczalne nowotwory.

Ale wykazano ponadto, że niektórym pacjentom podawanie witaminy C może wręcz zaszkodzić – zwłaszcza tym, którzy mają problemy z nerkami.

Były prowadzone także inne badania z udziałem ludzi, jednak na bardzo małych grupach uczestników, a zatem ich rezultaty nie dają pewności co do bezpieczeństwa i skuteczności suplementowania witaminy C u chorych onkologicznie.

Nic dziwnego zatem, że witamina C nie jest obecnie rekomendowana jako leczenie wspomagające przy nowotworach, ani tym bardziej – jako lek na raka.

Witamina C a nowotwory

Prof. Oliński wskazuje, że u wielu pacjentów chorych na nowotwory obserwuje się niedobór witaminy C. Badania jego zespołu mają sprawdzić, czy jest związek między poziomem witaminy C we krwi, a w komórkach prostaty oraz limfocytach B, a jeśli tak, to czy wskutek tego zmienia się poziom modyfikacji epigenetycznych DNA, czyli czy witamina C ma działanie przeciwnowotworowe.

Jedno jest pewne. W razie nowotworu pacjent we własnym interesie powinien poinformować lekarza prowadzącego o wszelkich planowanych modyfikacjach terapii polegających na samowolnym przyjmowaniu zarówno suplementów diety, jak i witamin, ziół czy leków. Leczenie przeciwnowotworowe może być na tyle obciążające, że nawet z pozoru niewinne, w 100 proc. naturalne zioła, mogą doprowadzić do szkodliwych interakcji i zniweczyć szanse na sukces terapii.

Justyna Wojteczek (zdrowie.pap.pl)

Fot. www.pixabay.com

To mit, że witamina C zapobiega przeziębieniu

background-1239436_1920-copy

 Witamina C nie jest panaceum na przeziębienia i grypę. Badania pokazały, że ani nie leczy grypy, ani nie jest lekiem, który możemy stosować prewencyjnie, żeby jej zapobiec – mówi prof. Andrzej Stańczak, kierownik Zakładu Farmacji Szpitalnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Prof. Andrzej Stańczak przypomniał, że całą akcję medialną wokół witaminy C spowodował jeszcze w latach 70. laureat Nagrody Nobla Linus Pauling, który napisał trzy książki na ten temat, a pierwsza dotyczyła zastosowania witaminy C w grypie.

– On uważał, że duże dawki witaminy C mogą zredukować zachorowalność nawet do 45 proc. Sam brał wyjątkowo duże dawki, aż dziwne, że się nie zatruł. Ale spowodowało to powstanie szeregu badań stricte naukowych, w których wykazano jednak, że witamina C nie jest ani lekiem, który leczy grypę, ani który możemy stosować prewencyjnie, żeby jej zapobiec – wyjaśnił prof. Andrzej Stańczak.

Witamina C – jak ją dawkować?

Witamina C jest witaminą niezbędną dla człowieka bowiem m.in. bierze udział w produkcji kolagenu, ale również wielu innych transmiterów. Jest niezbędna do dobrego wchłaniania żelaza i w wielu innych procesach biochemicznych.

– Prawidłowe dawki były ustalone pierwotnie w leczeniu szkorbutu i wahają się od 60 do 100 mg dziennie. Wszystko też zależy od wieku i masy ciała. Troszkę inne zapotrzebowanie jest u kobiet w ciąży, inne u sportowców, ale wszystko jednak mieści się w tych granicach – dodał prof. Stańczak.

Według eksperta, jeżeli dostarczamy do organizmu zbyt duże dawki witaminy C, to ona przestaje się wchłaniać. Jeżeli np. weźmiemy 200 mg, to wchłania się 70-90 proc, ale już 1 g witaminy C wchłania się w 50 proc.

Witamina C w nowotworach nie jest skuteczna

Wśród różnych zastosowań witaminy C próbowano też wykorzystać ją w leczeniu nowotworów.

– Zauważono, że w przypadku nowotworów zanika kolagen, a ponieważ witamina C bierze udział w jego syntezie, więc był pomysł, żeby stosować ją w przypadku nowotworów. Najczęściej w tym przypadku była ona stosowana w iniekcjach, w olbrzymich dawkach – wyjaśnił.

Przyznał, że w tym przypadku badania są bardzo rozbieżne, choć w większości przypadków okazało się, że nie jest ona skuteczna i nie jest skutecznym lekiem.

– Jedyny pozytywny efekt, jaki można było zauważyć, to było zmniejszenie objawów ubocznych związanych ze stosowaniem chemioterapeutyków. Poza tym czasami był przedłużony okres progresji, ale to wszystko zależało od rodzaju nowotworu i stopnia zaawansowania. Także to nie jest lek, który można stosować w tym przypadku – ocenił kierownik Zakładu Farmacji Szpitalnej UM w Łodzi.

Dobre źródło witaminy C: żółta papryka i kiwi

Dietetyk medyczny Sandra Ataniel przypomniała, że witamina C jest przez wiele zwierząt wytwarzana w organizmie, ale niestety człowiek w etapie ewolucji utracił tą zdolność. Musimy więc dostarczać ją z pożywienia, a ponieważ jest bardzo dobrze rozpuszczalna w wodzie, nie jesteśmy w stanie jej zmagazynować.

– Ogólnie w polskiej populacji nie występują niedobory witaminy C dlatego, że występuje ona w naprawdę bardzo wielu produktach. Osoby, które są szczególnie narażone na jej niedobory, to osoby, u których występuje chroniczny stres, mające problemy z nadciśnieniem, chorujące na cukrzycę, czy uzależnione od nikotyny i papierosów, ponieważ one znacząco zmniejszają wchłanianie witaminy C – wyjaśniła dietetyk.

Główne źródła witaminy C to produkty roślinne, szczególnie zielone i pomarańczowe. – Wszystkim nam kojarzy się witamina C z cytryną, choć tak naprawdę nie do końca jest to jedno z najlepszych źródeł. Jednym z najlepszych są: acerola, dzika róża, porzeczka, rokitnik – zaznaczyła dietetyk.

Niestety z praktycznego punktu są to produkty, które bardzo rzadko spożywamy surowe. Biorąc pod uwagę produkty, które można zjeść na surowo lub po bardzo małej obróbce termicznej, to bogate w witaminę C są produkty kapustne: brukselka, brokuły czy kalafior. Dobrym źródłem witaminy C jest też: jarmuż, szpinak, pietruszka, koperek czy szczypiorek. Ale warto jeść także żółtą paprykę.

– Żółta papryka dostarczy nam tyle witaminy C, co sok wyciśnięty z 16 cytryn. A z owoców polecam kiwi, bo 100 g kiwi dostarczy nam dzienną dawkę tej witaminy – podsumowała Sandra Ataniel.

Kamil Szubański (www.zdrowie.pap.pl)

Źródło grafiki: www.pixabay.com

Z podwójną dawką magnezu – czy słusznie?

Reklama potrafi uśpić zdrowy rozsądek i pod jej wpływem możemy uznać, że coś jest nam niezbędne. Jeśli dotyczy tzw. produktów prozdrowotnych, możemy mieć problem.

Zwykle nie posiadamy bowiem wystarczającej wiedzy, która pozwalałaby na ocenę ich skuteczności i bezpieczeństwa. A to istotne kwestie dla zdrowia.

Wystarczy już kilkanaście minut w najbliższej aptece, by od stojącej przy okienku osoby usłyszeć prośbę o preparat, który był poprzedniego dnia pokazywany w telewizji. Nic dziwnego, bo…

…reklama dźwignią handlu, niekoniecznie zdrowia

W telewizji, radio, internecie promowane są:

  • leki dostępne bez recepty,
  • wyroby medyczne,
  • kosmetyki,
  • suplementy diety,
  • dietetyczne środki spożywcze.

Niestety, coraz trudniej je od siebie odróżnić, bo niekiedy zawierają te same substancje, a zdarza się, że występują w tej samej postaci. Dla przykładu: bywają reklamy szamponu czy lakieru do paznokci,  które w istocie prezentują nie kosmetyk, a dostępny bez recepty lek o działaniu przeciwgrzybiczym.

Można się pogubić: w zależności od zawartych składników lizak czy tabletka do ssania mogą być lekiem, wyrobem medycznym albo suplementem diety. Te ostatnie często mają postać kapsułek, tabletek, drażetek, saszetek z proszkiem czy ampułek z płynem i wyglądają tak samo jak leki.

W rezultacie zwykle nie wiemy, czy reklamowany preparat to lek posiadający udowodnione działanie lecznicze i znany profil bezpieczeństwa, czy też mieszanina substancji, które bez trudu dostarczymy sobie (zapewne taniej) w zrównoważonej diecie.

Tymczasem jest niebagatelna różnica między lekiem a suplementem diety, zwłaszcza jeśli chodzi o wiedzę dotyczącą ich bezpieczeństwa – m.in. skutków ubocznych.

Suplementy diety nie leczą

W potocznym odbiorze często postrzegane są jako leki pozbawione działań niepożądanych. Niesłusznie.

Są to produkty w formie umożliwiającej dawkowanie, np. w postaci kapsułek, tabletek, drażetek, saszetek z proszkiem, ampułek z płynem, butelek z kroplomierzem, które posiadają status żywności, mającej uzupełniać dietę.

Suplementy mogą zawierać w swoim składzie witaminy, minerały, aminokwasy, enzymy, prebiotyki i probiotyki, nienasycone kwasy tłuszczowe i inne substancje znajdujące się w pożywieniu, które mają powodować działanie odżywcze. Zgodnie z przepisami nie mogą leczyć chorób lub im zapobiegać, gdyż wtedy powinny być traktowane jako leki i spełniać wszystkie stawiane lekom wymagania.

Nie można jednocześnie wykluczyć, że suplement diety, likwidując w naszym organizmie niedobory witamin czy mikroelementów, przyczyni się do poprawy zdrowia. Tak działa np. witamina C, której niedobór wiąże się z obniżeniem odporności i częstszymi zakażeniami wirusowymi czy bakteryjnymi.

Jednocześnie nigdy nie udowodniono, że jej suplementacja u osób, które nie mają niedoboru, w jakikolwiek sposób przyczynia się do poprawy odporności. Co więcej, nie można sobie z niej zrobić w organizmie zapasu na czas ewentualnego niedoboru: fizjologicznie nie mamy możliwości magazynowania witaminy C – jej nadmiar jest szybko usuwamy z organizmu z moczem.

O co chodzi z tym magnezem?

Zarówno niedobór, jak i nadmiar magnezu mogą prowadzić do szeregu zaburzeń. Ale w większości przypadków wystarczająca ilość tego mikroelementu znajduje się w diecie.  Mało tego:  organizm sam reguluje podaż tego pierwiastka i w przypadku diety ubogiej w magnez, z przewodu pokarmowego wchłania się ponad 90 proc. tego mikroelementu; jednak większość dawki zawarta w suplemencie nie wchłania się i trafia do toalety.

Preparaty z „podwójną dawką magnezu” działają zatem głównie na wyobraźnię i nie mają uzasadnienia medycznego.

Wydaje się, że poza nielicznymi przypadkami wyrównywania niedoborów, działanie suplementów diety można porównać do efektu placebo. Ponieważ wierzymy, że zakupiony preparat działa, to jesteśmy skłonni widzieć jego efekt nawet wtedy, kiedy jest trudny do zmierzenia.

Można się nabrać

W opisie działania suplementu diety często znajdziemy mało precyzyjne określenia jak: „wspomaga procesy”, ”przyczynia się do poprawy”, „jest uważany za”. Za to reklamy suplementów diety bez umiaru przedstawiają je jako środki na wszelkie dolegliwości. Kreują rzeczywistość, w której każda osoba pijąca kawę ma niedobór magnezu i powinna łyknąć kapsułkę, zamiast unikać przejadania się, wystarczy przyjąć inną, wspomagającą wątrobę, aby nie utyć – trzecią.

Niekiedy są to zupełnie błędne zalecenia, bo np. preparat mający likwidować tzw. kaszel palacza w rzeczywistości hamuje fizjologiczny odruch usuwania z dróg oddechowych zanieczyszczeń dostających się tam wraz z dymem tytoniowym. Zahamowanie odruchu odksztuszania powoduje, że zostają one w drogach oddechowych.

Często niesłusznie pomija się kwestie bezpieczeństwa uznając, że przecież nie sposób przedawkować np. kiszonej kapusty, która jest naturalnym źródłem witaminy C. Zjedzenie beczki kapusty rzeczywiście jest mało prawdopodobne, ale przyjęcie kilku tabletek zawierających w swym składzie po gramie tej witaminy może spowodować np. kamicę nerkową.

Jak wprowadza się suplement diety

Wprowadzenie suplementu diety do sprzedaży wymaga powiadomienia Głównego Inspektora Sanitarnego.

Brak jest formalnego wymogu prowadzenia jakichkolwiek badań potwierdzających jego skuteczność czy bezpieczeństwo. Jeśli takie badania już są prowadzone, to zwykle są to testy konsumenckie, odnoszące się do zadowolenia z zakupu lub ze stosowania preparatu bez porównywania go z żadnym innym produktem.

Brak jest również zasadniczych ograniczeń dotyczących reklamy. Choć na opakowaniu produktu musi pojawić się określenie, że jest to suplement diety, to nie ma obowiązku przedstawiania tej informacji w reklamie.

Leki

Zanim leki trafią do sprzedaży, przechodzą natomiast trwający średnio 10-12 lat  skomplikowany proces badań i rozwoju obejmujący testy laboratoryjne, prowadzone na zwierzętach badania przedkliniczne, a następnie dzielące się na 3 fazy badania kliniczne z udziałem ludzi. Przed wprowadzeniem do sprzedaży leki testowane są na grupie od kilkuset do kilku tysięcy osób (w fazie I – zdrowych ochotników, w fazie II i III – pacjentów cierpiących na dolegliwość będącą celem działania leku).

Przed rozpoczęciem każdego badania producenci muszą się zmierzyć z koniecznością uzyskania pozwolenia odpowiednich władz oraz pozytywnej opinii komisji bioetycznej. W czasie trwania prób klinicznych prowadzone są kontrole przez inspektorów z rodzimego Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, a nierzadko również z amerykańskiej Agencji do spraw Żywności i Leków (Food and Drug Administration) oraz Europejskiej Agencji Leków (European Medicines Agency).

Przed dopuszczeniem do sprzedaży leki przechodzą zatem skrupulatną ocenę bezpieczeństwa i skuteczności, a rejestrowane są wyłącznie we wskazaniach, dla których udowodniono pozytywny stosunek korzyści do ryzyka. Ponadto wszystkie leki, także te stosowane w badaniach klinicznych, muszą być wytwarzane zgodnie z restrykcyjnymi wymaganiami Dobrej Praktyki Wytwarzania.

Nawet wtedy, kiedy lek jest już na rynku, zbiera się informacje o jego działaniu, m.in. o działaniach niepożądanych. Pacjent może zgłosić działanie niepożądane na formularzu dostępnym na stronie Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Środków Biobójczych lub zgłosić je lekarzowi czy farmaceucie.

Ograniczenia reklamy leków

Reklama leków można obejmować jedynie produkty dostępne bez recepty. Leki na receptę mogą być wyłącznie źródłem informacji kierowanej do fachowych pracowników ochrony zdrowia.

Jak odróżnić reklamę leku od innych? Musi ona mieć dołączony tekst: „Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu”.

Choć samodzielnie ordynowane leki też nie zawsze nas wyleczą, istnieje większe prawdopodobieństwo, że będą wykazywały skuteczność, czego nie zawsze można powiedzieć o suplementach diety.

Dr n. med. Wojciech Masełbas

Źródło: www.zdrowie.pap.pl